Lubisz czytać moje teksty o psychologii ???
Zapisz się na powiadomienia o nowych wpisach na blogu - tak jak ponad 1 500 osób :D


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. W razie pytań odnośnie subskrybcji napisz do mnie.

sobota, 4 kwietnia 2009

Jak być szczęśliwym człowiekiem?

Abraham Maslow to twórca psychologii humanistycznej.

Podejście humanistyczne to również jeden z moich ulubionych kierunków psychoterapeutycznych, ponieważ nie leczy tylko objawów (jak na przykład behawioryzm koncentrujący się na wadach i eliminujący je poprzez zmianę nawyków), lecz sięga dużo dużo głębiej.

Dotyka potrzeby sensu życia, potrzeby samorealizacji.

Dziś przedstawię Wam potencjały zdrowia, które wyróżnił Maslow – czyli wszystko to, co jest potrzebne człowiekowi, aby zdrowo się rozwijał, aby cieszył się życiem jako niezależny byt, ale i członek rodziny, społeczności, czy wreszcie całej ludzkości.


Maslow uważał, że zdrowy człowiek to taki który poznaje swoje potencjały (czyli wszystkie mocne strony jakkolwiek to rozumiecie) i realizuje je. Zdrowia idealnego nie da się jednak osiągnąć – a jedynie można się do niego zbliżać. Samorealizacja jest baaaardzo długim procesem, jednak kroczenie torem tego procesu pomaga człowiekowi żyć w zgodzie z samym sobą i otoczeniem.

Potencjały zdrowia, niezbędne do samorealizacji, które wyróżnia Maslow są następujące:

1) Jasna percepcja rzeczywistości, otwartość na doświadczenia i tolerancja wieloznaczności.

Chodzi tutaj o to, że ludzie bardzo często nie chcą, czy też nie potrafią widzieć świata takim, jakim jest. Uwiązani w nałogach myślowych, jedną nogą w przeszłości albo nie potrafiący wydostać się z traumy – ciągle nie potrafią zrozumieć, że świat może być i taki i taki.

Świat jest kolorowy.

Na świecie jest nas naprawdę sporo, jest wiele ras, ludzie są różni, są ludzie heteroseksualni, homoseksualni, biseksualni, są ludzie flegmatyczni i ludzie których rozpiera energia, są tacy i siacy. I każdy z nas jest OK.

Również życie pojedynczego człowieka zmienia się każdego dnia. Jeśli dzisiaj były łzy, jutro może być radość, dziś zabawa, jutro może być obniżony stan, dzisiaj bałaganisz, jutro sprzątasz, dziś inwestujesz na giełdzie, jutro tracisz lub – zarabiasz setki tysięcy.

Życie jest wielokolorowe i dynamicznie zmieniające się. Należy o tym pamiętać.

2) Akceptacja siebie i otoczenia.

W związku z ciągłymi zmianami zarówno tymi w środku nas, jak i zmianami otoczenia (tym bardziej w dzisiejszym świecie, gdzie czasami na przykład miejsce pracy – zmienia całkowicie nasze życie, kiedy na przykład jesteśmy zmuszeni wyjechać za granicę albo do innego miasta) – możemy czuć się zagubieni. To z kolei może wpływać bardzo negatywnie na naszą samoocenę. Obwiniając siebie, człowiek może czasami swoją złość odreagowywać na innych, krzycząc na nich, czy poniżając.

Zapraszam Was do zaakceptowania samego siebie.
Tutaj zaczyna się bowiem akceptacja innych, moim zdaniem. Kiedy zrozumiemy – że tak bliska nam osoba, jak my sami – jest w stanie nie raz nas zaskoczyć (pozytywnie i negatywnie) to tym łatwiej będzie nam zaakceptować zmienne nastroje (czasami nie do zniesienia) innych – małżonka, małżonki, dziecka, rodzica, nauczyciela, pracodawcy czy znajomego.

3) Spontaniczność i twórczość.

Schematyczność i uporządkowanie życia od A do Z jest kuszącą propozycją.

Kiedy nic nie jest w stanie nas zaskoczyć, „moc” kontrolowania siebie i otoczenia (które to sfery tak naprawdę się nie zmieniają) – to fajna opcja na przespanie życia.

Monotonia nie jest jednak kluczem do samorealizacji.

Osobiście bardzo cenię artystów, ale takich którzy nie tworzą dla hajsu. Takich, którzy czerpią prawdziwą radość z samego tworzenia a ewentualne zyski to skutek uboczny. Nie jest jednak powiedziane, że spontaniczność i twórczość to domena jedynie artystów.

Zastanówcie się, czy Waszego życia nie można by postrzegać jako Dzieła Sztuki? A jeśli tak, to jakbyście mogli je dalej kreować?


Twórcze życie – jest prawdziwą sztuką, nikt przecież nie powiedział, że samorealizacja jest łatwym procesem.

Zaglądając do swojego wnętrza, również z pomocą psychologii, możemy stać się kreatywni – robiąc obiad albo jeżdżąc na rowerze, pracując w biurze rachunkowym albo sprzedając ciuchy w sklepie. Sprawdzając bilety w pociągu, czy wreszcie wciskać guziczki podczas głosowania na sali sejmowej.

4) Koncentracja na zadaniu.

Tutaj muszę nadmienić umiejętność uważnego życia. Aby nauczyć się żyć uważnie, polecam w chwilach trudnych koncentrację na oddechu i na przeżywaniu samego siebie, po to, aby nie doprowadzić do zjawiska nazywanego w psychoterapii fragmentacją. Czasami bowiem nawet ludzie, na pozór twardo stąpający po ziemi, w obliczu zagrożenia, związanego wywołaniem emocji podobnych w dzieciństwie robią rzeczy głupie i irracjonalne.

Aby nie ulegać takim przeciwstawnym impulsom, należy zawsze pamiętać o tym, gdzie się znajdujemy – a znajdujemy się w SOBIE, tu i teraz.


Kolejna sprawa to sprawa narzucania sobie zbyt wielu obowiązków. To takie chwytanie kilku srok za ogon po czym realizacja żadnego zadania nam nie wychodzi. Nie mówię, że jest to błędne podejście, wtedy, kiedy na przykład nie da rady fizycznie czy prawnie załatwić kilku spraw na raz. Warto pamiętać jednak o tym, aby nie uciekać od wytyczonego przez nas celu – poprzez nerwowe mnożenie innych.

5) Autonomia i niezależność.

Tutaj poruszyłbym kwestię asertywności, która polega na takim wyrażaniu siebie, swoich potrzeb, oraz realizację swoich potencjałów – przy zachowaniu szacunku wobec potrzeb innych. Nie chodzi o to, żeby bacznie obserwować co robią inni ludzie, żeby przypadkiem nie wejść im w drogę. Chodzi o to, żeby zakomunikować im, że mimo że jesteśmy wspólnotą (czy to rodziną czy jakąś inną grupą) to:

„Ja mam swoje potrzeby, Ty masz swoje, które szanuję i akceptuję - i proszę Ciebie o akceptację moich potrzeb”.

Autonomia to dążenie do wyznaczonego przez siebie celu bez uzależniania się zbytniego od innych, może tutaj chodzić o opinię („moja żona mówi, że to powinno być tak – więc ta zrobię, choć czuję inaczej”) – wtedy żyjąc nie „po swojemu” możemy w pewnym momencie poczuć się nadzy i bez własnej woli. Okazać się może wtedy, że tak naprawdę to sami nie wiemy czego chcemy, bo zawsze ktoś inny za nas decydował o własnym życiu.

Jesteś sobą! Pamiętaj o tym! Tylko Ty znasz – swoje prawdziwe potrzeby! Nikt inny!


Ale szanuj i nie krzywdź innych poprzez sztywną realizację swoich zadań. Nie stań się maszyną, bo jesteś człowiekiem.

6) Poczucie więzi, zdolność do miłości.

Bliscy są dla nas bardzo ważni. To do nich w pierwszej kolejności zwracamy się, gdy jest nam trudno. To w ich ramionach możemy się wypłakać, to z nimi możemy cieszyć się życiem. Rodzina, przyjaciele, serdeczni znajomi – to bardzo istotny element naszej drogi ku samorealizacji.

Dzisiaj szybko się żyje i poznaje wielu ludzi. Ktoś z Was może powiedzieć, że ma full znajomych, czy tak zwanych przyjaciół, że zawsze wie, do kogo zadzwonić, żeby załatwić daną sprawę. Chciałbym zwrócić uwagę jednak na wewnętrzne poczucie bliskiej więzi, element odróżniający takie powierzchowne czy czysto biznesowe znajomości od tych – dzięki którym czujemy się naprawdę dobrze.

Miłość tkwi w każdym człowieku a żeby była to szczęśliwa miłość, powinno dojść do wytworzenia między ludźmi wzajemnej akceptacji, wytworzenie poczucia bezpieczeństwa i naturalnej możliwości ekspresji.

Jest Ci źle – i możesz powiedzieć o tym partnerowi / partnerce wiedząc, że Cię wysłucha, przytuli, pocałuje i zapewni o tym, że Cię kocha? Jeśli tak, to jesteś w związku, który ma w sobie potencjał aby pomógł Ci realizować samą / samego siebie.


Wiesz, że zawsze możesz liczyć na pomoc rodziny i przyjaciół, wtedy masz naprawdę solidne podstawy, aby piąć się wraz z całym Twoim jestestwem pod niebo nieograniczenie pięknej możliwości doświadczania poczucia szczęścia.

7) Demokratyczna struktura charakteru, zapobiegająca uprzedzeniom i bardzo potrzebna do wytwarzania szacunku dla odmienności.

Tutaj zastanowiłem się nieco dłużej, co Maslow mógł mieć na myśli.
Najprawdopodobniej chodziło mu o umiejętność pogodzenia wielu różnych aspektów osobowości. Nic nie jest tylko takie lub takie. Nasza psychika jest wielowymiarowa i żadna z naszych cech nie powinna dominować na tyle, aby zasłaniać różnorodność otaczającego nas świata.

Abraham Maslow to człowiek, za którym poszło wielu. Mówi pięknie o człowieku, i wydaje mi się, że ma sporo racji w tym jak być zdrowym, jak realizować samego siebie, jak być szczęśliwym.

Czytajcie PSYCHIKĘ.net, bo pewnie jeszcze nie raz o nim i jego teoriach tutaj napiszę:)







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

35 komentarze:

Anonimowy pisze...

"Trzecia siła", to co kocham najbardziej. Akcpetacja siebie jest w pisana w tak zwany paradoks zmiany wynikają z niej dużo szersze konsekwencje niż tylko zadowolenie z tego kim jesteśmy i co w danym momencie robimy.

- anonimus

Integralny pisze...

@ Anonimus -

Czy mógłbyś rozwinąć swoją myśl?

justynides pisze...

O, to ten od piramidy potrzeb:)

Integralny pisze...

@ Justynides -

To prawda, to właśnie Abraham Maslow jest twórcą teorii "piramidy potrzeb".

Anonimowy pisze...

Uznanie i poznanie kim się jest prowadzi to wyzwolenia tak zwanego potencjału rozwojowego. Im bardziej natomiast ktoś próbuje w sobie coś zmienić na siłę tym mocniej się z tym wiąrze, rezulatem czego trwała zmiana wogóle nie jest możliwa. To bardzo subtelne zagadnienie. Pierwsza rzecz to akceptacja siebie :)

- anonimus

Anonimowy pisze...

Przepraszam za błąd ortograficzny

- anonimus

Integralny pisze...

@ Anonimus -

Fajna myśl a za błąd ortograficzny się nie gniewamy :)

dj-j pisze...

Jetem szczesliwy! Zlinkowalem moj blog z galeria. Zapraszam! Czy zlinkowac galerie z Twoim blogiem? Pozdro! dj-j

Integralny pisze...

@ Dj-j -

Możesz zlinkować galerię z blogiem [masz na myśli Twoją drugą stronkę?] :)

zimbabwe pisze...

O Maslowie rozmawialiśmy niedawno w szkole w kontekście potrzeb ograniczonych podczas wojny. Pozdrawiam :)

Integralny pisze...

@ Zimbabwe -

Widzę, że temat "piramidy potrzeb" nie jest Wam obcy:)

Donka pisze...

oj jak bym chciała, żeby Twój blog czytała moja mama ...ech
pozdrowionka

Anonimowy pisze...

Warto przeczytać całą pracę Maslowa, żeby nie pomylić motywację niedoboru z motywacją wzrostu uznając emocjonalne potrzeby człowieka za coś 'wyższego' :)

- anonimus

Integralny pisze...

@ Donka -

Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, abyś jej o moim blogu powiedziała :)

Tylko czy miałaby ochotę na jego regularną lekturę...

Nie mniej jednak:

PSYCHIKA kropka NET

Chyba adres łatwo wpada w ucho? :)

@ Anonimus -

Krew mnie zalewa jak ludzie mówiąc o swoim nawiązywaniu kontaktu z najgłębszą sferą psychiczną - myślą, że doświadczają autotranscendencji.

Anonimowy pisze...

Muszę Ci powiedzieć, że ja nie dziwię się temu specjalnie. Wiele ludzi ma problem z kontakem z samym sobą, własnymi uczuciami i potrzebami, że kiedy poczują to po raz pierwszy może być to dla nich rodzaj transcendencji :)

- anonimus

Integralny pisze...

@ Anonimus -

Prowadząc nadal swojego bloga, będę starał się pokazać Czytelnikom tę różnicę w rozumowaniu.

Więcej na dziś dzień nic powiem, choć mógłbym...

Psychologia nie jest łatwą nauką i jeszcze wiele przede mną do objaśniania:)

Dzięki za komentowanie!

Anonimowy pisze...

Apropos transcendencji polecam Ci lekturę Emersona i Thoreau, bo to słowo też może być pewnie różnie przez wielu rozumiane :)

- anonimus

Anonimowy pisze...

Witam!Jestem dzis pierwszy raz na tym blogu i zawsze juz bede.Bardzo interesujacy.Wlasnie polecilam go swojemu synowi ktory mieszka w PL.Jest mlodym czlowiekiem,niespelna 20-letnim wchodzacym w doroslosc i z pewnoscia wiele tematow tu poruszanych go zainteresuje.Dziekuje za tego blga

Anonimowy pisze...

Ciekawa stronka bardzo sie ciesze ze tutaj trafiłem myśle ze wyciagne jakieś wnioski i zmienie troche patrzenie na świat Również dziekuje za tego bloga

Anonimowy pisze...

Przystojny pan psycholog :P:P:P

Anonimowy pisze...

Bombowa stronka, nie żałuję, że wcześniej to nie trafiłam:) Wszystko przede mną:)a odkrywać uwielbiam...:) Pozdrawiam:)

Anonimowy pisze...

dla mnie człowiek szczęsliwy to ten , który może życ zgodnie ze swoją wyobraźnią,choć dla innych może to być absurdem:):)

Anonimowy pisze...

ni czytałam tego ...........

Anonimowy pisze...

...jak poradzić sobie ze smutkiem i beznadziejnością ? to chyba nie jest właściwe miejsce na to pytanie ale napisanie takiego pytania to już coś...

Anonimowy pisze...

Kurde! Przeczytałam już tyle książek typu: " Jak żyć, żeby nie zwariować ( łącznie z tym tytułem)i... nadal wariuję !!! A wiem, ze nie powinnam... tak mi się wydaje:(

Anonimowy pisze...

a spadaj,nic sie w tym artykule niedowiedzialem,dalej smutny...

Anonimowy pisze...

Jeśli mogę przedstawię tu swój problem.
Chyba nigdy nie będę w pełni szczęśliwa. Nie mogę znaleźć swojej drugiej połówki. Spotykałam się z wieloma chłopakami i nawet jeśli wydawał się interesujący i się bardzo starał nic nie czuje, kompletnie nic. Jest mi obojętny. Każdy. Nie wiem z czego to wynika.
Jestem również pedantką. Wszystko musi być czyściutkie i poukładane. Aby tak było trace wiele czasu. Jednak całyczas czuję, że nie wszystko jest idealnie. To bardzo pogarasza moje samopoczucie. Jest bardzo męczące.
Często też się denerwuję, bywam nie miła co się odbija na moich znajomościach. Taki już mam charakter.
Z rodziną rónież nie mam dobrych kontaktów. Nie lubię z nią przebywać. Nie mam z nią takich luźnych kontaktów.
Mam probemy z nauką. Nie potrafię się skupić. Albo mi się nie chcę, albo po prostu się zawieszam. Nie widzę w tym żadnego sensu. Nie mogę sobie z tym poradzić.
W sumie nic mi się nie układa. Niczym się nie cieszę, wiecznie jestem smutna albo chce mi się płakać. Próbuję już na siłę szukać we wszystkim sensu, ale nie daję rady. Czuję taką obojętność.
Bardzo proszę o pomoc.

Shinjiru pisze...

anonimowa...powiem tak:albo jesteś wodnikiem tak jak ja,albo po prostu ktoś ma na ciebie zły wpływ, z tymi złymi wpływami trzeba walczyć, a przede wszystkim odnaleźć siebie. Nie ma tak, że ktoś ci pomoże i "poprowadzi za rączkę, bo ojej dziecko zabłądziło" masz się uczyć! Wyciągać wnioski, szukać, rozumieć, dostrzegać we wszystkim co się wydarzy, czego się nauczyłaś poza "błędnym wzorcem myślowym"? widzę, że NICZEGO, psycholog ci tu nie pomoże, jedyna pomoc to solidny opierdziel od kogoś, albo twoja własna decyzja o wzięciu się w garść, empatia czasami wyrządza mnóstwo szkód, osobom które wewnątrz są poukładane, najpierw zapytaj się siebie "Dlaczego?" a potem sama formułuj resztę ucząc się, dostajesz lekcje z których życie cię przetestuje w przyszłości tyle na temat, albo sama się odnajdziesz,albo nie.

Shinjiru pisze...

nie rozumiesz mojego komentarza? I trudno, nauczysz się to zrozumiesz 8D

Anonimowy pisze...

@Anonimowa

Lubisz czytać? Spróbuj poszukać inspiracji jest wiele książek które pomagają zmienić punkt widzenia... a później w drogę :) Życzę powodzenia, głowa do góry... i nie słuchaj gorzkich porad :)

Anonimowy pisze...

Bardzo dobrze cię rozumiem (anonimowa)czuję dokładnie to samo co ty z tym że u mnie dochodzi jeszcze powracająca myśl o samobójstwie.Jedyne co mnie jeszcze powstrzymuje to moje dzieci.Próbowałam rozmawiać z męzem, ale to tak jakbyśmy mówili w różnych językach.Czuję się nie lubiana nawet w najbliższej rodzinie:zła matka ,zła żona ,zła siostra ,zła córka.Całe moje życie jawi mi się jako pasmo pomyłek i tragedii

Anonimowy pisze...

Zła żona, zła siostra, zła córka... co jeszcze..
Nie znajdziesz akceptacji i miłości na zewnątrz u drugiego, wyidealizowanego człowieka. Znajdź ją w sobie i u siebie. Uzależnianie poczucia własnej wartości od oceny innych, to pułapka i droga w najlepszym razie do depresji, załamania.
Wyłącz może na początku krytyka wewnętrznego w sobie w stosunku do siebie, do innych, bo to działa w obie strony. Daj sobie prawo do pomyłek, błądzenia, poszukiwania i daj takie prawo innym.
Na początek tyle i aż tyle.
Poczujesz się szczęśliwa i spełniona i dostrzeżesz piękne aspekty życia wokół siebie w sobie i u innych ludzi. Oni też może są nieszczęśliwi, tak jak ty i mają podobne mrzonki, że to ktoś ich uszczęśliwi, jak mu się wypłaczą na piersi, będą uskarżać i pocieszą się na chwilkę jakimś pogłaskaniem po głowie, malutkim komplementem. To bez znaczenia jest.
Daj se luz i daj żyć innym, tak, jak chcą, tak jak chcą, jeżeli nie wchodzą c buciorami w twoje pole. Nie uzdrowisz tego świata, nie potrzebujesz zyskać akceptacji innych, jeżeli nie zaakceptujesz siebie, innymi słowy - NIE POKOCHASZ SIEBIE. To potęga, która zmienia wszystko, graniczy z cudem. Wiem, co mówię...
Też byłam niedobrą żoną, siostrą, córką itd.itp.

Anonimowy pisze...

Ja natomiast boję się, że inni będą oceniali mnie przez pryzmat moich rodziców.
Przez sposób w jaki się do mnie zwracają.
Mój ojciec używa najczęściej lekceważącego tonu, moja mama uważa, że jestem jednym wielkim problemem.

Sama wybrała mi takie tatę i ciągle ma o coś pretensje.
Tato to choleryk, który kocha mnie tylko za moje talenty.
Mam 29 lat.
Talentów nie rozwijam.
Nie mam chłopaka choć jestem atrakcyjna.
Boję się iść do ludzi, bo jak zobaczą jakich mam rodziców, boję się, że się odwrócą.
Wiem, że to co piszę jest banalne, albo tak brzmi.
Przyklelili mi etykietkę i wcale nie widzą jaka jestem.
Nawet ich nie kocham.

Anonimowy pisze...

Myślę, że gdy spróbowałabyś samodzielnego życia, większość problemów by się rozwiązała, a za tym własna samoocena, no a dalej to już z górki... :)

Anonimowy pisze...

Jestem mężatką ponad 10 lat i nigdy nie myślałam że będę miała tego typu dylemat.Jakiiś czas temu poznałam chłopaka-jest to kolega z pracy .Dużo razem przebywamy ,bardzo dużo rozmawiamy no i coś zaczeło iskrzeć między nami.Niewiem co robić myślałam nawet żeby się zwolnić a może brać życie takim jakim jest i szaleć?Może będe żałować do końca życia że uciekam?Nigdy nie zdradziłam męża,ale to co było mam wrażenie że wygasło.Dodam jeszcze że ON jest wolny a do tego młodszy ode mnie.Jak rodzi się miłość?Kiedy wiemy że to jest właśnie to?

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamsta.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts with Thumbnails