sobota, 4 kwietnia 2009

Jak być szczęśliwym człowiekiem?

Abraham Maslow jest jednym z najważniejszych przedstawicieli nurtu psychologii humanistycznej.

Podejście humanistyczne to również jeden z moich ulubionych kierunków psychoterapeutycznych, ponieważ nie leczy tylko objawów (jak na przykład behawioryzm koncentrujący się na wadach i eliminujący je poprzez zmianę nawyków), lecz sięga dużo dużo głębiej.

Dotyka potrzeby sensu życia, potrzeby samorealizacji.

Dziś przedstawię Wam potencjały zdrowia, które wyróżnił Maslow – czyli wszystko to, co jest potrzebne człowiekowi, aby zdrowo się rozwijał, aby cieszył się życiem jako niezależny byt, ale i członek rodziny, społeczności, czy wreszcie całej ludzkości.


Maslow uważał, że zdrowy człowiek to taki który poznaje swoje potencjały (czyli wszystkie mocne strony jakkolwiek to rozumiecie) i realizuje je. Zdrowia idealnego nie da się jednak osiągnąć – a jedynie można się do niego zbliżać. Samorealizacja jest baaaardzo długim procesem, jednak kroczenie torem tego procesu pomaga człowiekowi żyć w zgodzie z samym sobą i otoczeniem.

Potencjały zdrowia, niezbędne do samorealizacji, które wyróżnia Maslow są następujące:

1) Jasna percepcja rzeczywistości, otwartość na doświadczenia i tolerancja wieloznaczności.

Chodzi tutaj o to, że ludzie bardzo często nie chcą, czy też nie potrafią widzieć świata takim, jakim jest. Uwiązani w nałogach myślowych, jedną nogą w przeszłości albo nie potrafiący wydostać się z traumy – ciągle nie potrafią zrozumieć, że świat może być i taki i taki.

Świat jest kolorowy.

Na świecie jest nas naprawdę sporo, jest wiele ras, ludzie są różni, są ludzie heteroseksualni, homoseksualni, biseksualni, są ludzie flegmatyczni i ludzie których rozpiera energia, są tacy i siacy. I każdy z nas jest OK.

Również życie pojedynczego człowieka zmienia się każdego dnia. Jeśli dzisiaj były łzy, jutro może być radość, dziś zabawa, jutro może być obniżony stan, dzisiaj bałaganisz, jutro sprzątasz, dziś inwestujesz na giełdzie, jutro tracisz lub – zarabiasz setki tysięcy.

Życie jest wielokolorowe i dynamicznie zmieniające się. Należy o tym pamiętać.

2) Akceptacja siebie i otoczenia.

W związku z ciągłymi zmianami zarówno tymi w środku nas, jak i zmianami otoczenia (tym bardziej w dzisiejszym świecie, gdzie czasami na przykład miejsce pracy – zmienia całkowicie nasze życie, kiedy na przykład jesteśmy zmuszeni wyjechać za granicę albo do innego miasta) – możemy czuć się zagubieni. To z kolei może wpływać bardzo negatywnie na naszą samoocenę. Obwiniając siebie, człowiek może czasami swoją złość odreagowywać na innych, krzycząc na nich, czy poniżając.

Zapraszam Was do zaakceptowania samego siebie.
Tutaj zaczyna się bowiem akceptacja innych, moim zdaniem. Kiedy zrozumiemy – że tak bliska nam osoba, jak my sami – jest w stanie nie raz nas zaskoczyć (pozytywnie i negatywnie) to tym łatwiej będzie nam zaakceptować zmienne nastroje (czasami nie do zniesienia) innych – małżonka, małżonki, dziecka, rodzica, nauczyciela, pracodawcy czy znajomego.

3) Spontaniczność i twórczość.

Schematyczność i uporządkowanie życia od A do Z jest kuszącą propozycją.

Kiedy nic nie jest w stanie nas zaskoczyć, „moc” kontrolowania siebie i otoczenia (które to sfery tak naprawdę się nie zmieniają) – to fajna opcja na przespanie życia.

Monotonia nie jest jednak kluczem do samorealizacji.

Osobiście bardzo cenię artystów, ale takich którzy nie tworzą dla hajsu. Takich, którzy czerpią prawdziwą radość z samego tworzenia a ewentualne zyski to skutek uboczny. Nie jest jednak powiedziane, że spontaniczność i twórczość to domena jedynie artystów.

Zastanówcie się, czy Waszego życia nie można by postrzegać jako Dzieła Sztuki? A jeśli tak, to jakbyście mogli je dalej kreować?


Twórcze życie – jest prawdziwą sztuką, nikt przecież nie powiedział, że samorealizacja jest łatwym procesem.

Zaglądając do swojego wnętrza, również z pomocą psychologii, możemy stać się kreatywni – robiąc obiad albo jeżdżąc na rowerze, pracując w biurze rachunkowym albo sprzedając ciuchy w sklepie. Sprawdzając bilety w pociągu, czy wreszcie wciskać guziczki podczas głosowania na sali sejmowej.

4) Koncentracja na zadaniu.

Tutaj muszę nadmienić umiejętność uważnego życia. Aby nauczyć się żyć uważnie, polecam w chwilach trudnych koncentrację na oddechu i na przeżywaniu samego siebie, po to, aby nie doprowadzić do zjawiska nazywanego w psychoterapii fragmentacją. Czasami bowiem nawet ludzie, na pozór twardo stąpający po ziemi, w obliczu zagrożenia, związanego wywołaniem emocji podobnych w dzieciństwie robią rzeczy głupie i irracjonalne.

Aby nie ulegać takim przeciwstawnym impulsom, należy zawsze pamiętać o tym, gdzie się znajdujemy – a znajdujemy się w SOBIE, tu i teraz.


Kolejna sprawa to sprawa narzucania sobie zbyt wielu obowiązków. To takie chwytanie kilku srok za ogon po czym realizacja żadnego zadania nam nie wychodzi. Nie mówię, że jest to błędne podejście, wtedy, kiedy na przykład nie da rady fizycznie czy prawnie załatwić kilku spraw na raz. Warto pamiętać jednak o tym, aby nie uciekać od wytyczonego przez nas celu – poprzez nerwowe mnożenie innych.

5) Autonomia i niezależność.

Tutaj poruszyłbym kwestię asertywności, która polega na takim wyrażaniu siebie, swoich potrzeb, oraz realizację swoich potencjałów – przy zachowaniu szacunku wobec potrzeb innych. Nie chodzi o to, żeby bacznie obserwować co robią inni ludzie, żeby przypadkiem nie wejść im w drogę. Chodzi o to, żeby zakomunikować im, że mimo że jesteśmy wspólnotą (czy to rodziną czy jakąś inną grupą) to:

„Ja mam swoje potrzeby, Ty masz swoje, które szanuję i akceptuję - i proszę Ciebie o akceptację moich potrzeb”.

Autonomia to dążenie do wyznaczonego przez siebie celu bez uzależniania się zbytniego od innych, może tutaj chodzić o opinię („moja żona mówi, że to powinno być tak – więc ta zrobię, choć czuję inaczej”) – wtedy żyjąc nie „po swojemu” możemy w pewnym momencie poczuć się nadzy i bez własnej woli. Okazać się może wtedy, że tak naprawdę to sami nie wiemy czego chcemy, bo zawsze ktoś inny za nas decydował o własnym życiu.

Jesteś sobą! Pamiętaj o tym! Tylko Ty znasz – swoje prawdziwe potrzeby! Nikt inny!


Ale szanuj i nie krzywdź innych poprzez sztywną realizację swoich zadań. Nie stań się maszyną, bo jesteś człowiekiem.

6) Poczucie więzi, zdolność do miłości.

Bliscy są dla nas bardzo ważni. To do nich w pierwszej kolejności zwracamy się, gdy jest nam trudno. To w ich ramionach możemy się wypłakać, to z nimi możemy cieszyć się życiem. Rodzina, przyjaciele, serdeczni znajomi – to bardzo istotny element naszej drogi ku samorealizacji.

Dzisiaj szybko się żyje i poznaje wielu ludzi. Ktoś z Was może powiedzieć, że ma full znajomych, czy tak zwanych przyjaciół, że zawsze wie, do kogo zadzwonić, żeby załatwić daną sprawę. Chciałbym zwrócić uwagę jednak na wewnętrzne poczucie bliskiej więzi, element odróżniający takie powierzchowne czy czysto biznesowe znajomości od tych – dzięki którym czujemy się naprawdę dobrze.

Miłość tkwi w każdym człowieku a żeby była to szczęśliwa miłość, powinno dojść do wytworzenia między ludźmi wzajemnej akceptacji, wytworzenie poczucia bezpieczeństwa i naturalnej możliwości ekspresji.

Jest Ci źle – i możesz powiedzieć o tym partnerowi / partnerce wiedząc, że Cię wysłucha, przytuli, pocałuje i zapewni o tym, że Cię kocha? Jeśli tak, to jesteś w związku, który ma w sobie potencjał aby pomógł Ci realizować samą / samego siebie.


Wiesz, że zawsze możesz liczyć na pomoc rodziny i przyjaciół, wtedy masz naprawdę solidne podstawy, aby piąć się wraz z całym Twoim jestestwem pod niebo nieograniczenie pięknej możliwości doświadczania poczucia szczęścia.

7) Demokratyczna struktura charakteru, zapobiegająca uprzedzeniom i bardzo potrzebna do wytwarzania szacunku dla odmienności.

Tutaj zastanowiłem się nieco dłużej, co Maslow mógł mieć na myśli.
Najprawdopodobniej chodziło mu o umiejętność pogodzenia wielu różnych aspektów osobowości. Nic nie jest tylko takie lub takie. Nasza psychika jest wielowymiarowa i żadna z naszych cech nie powinna dominować na tyle, aby zasłaniać różnorodność otaczającego nas świata.

Abraham Maslow to człowiek, za którym poszło wielu. Mówi pięknie o człowieku, i wydaje mi się, że ma sporo racji w tym jak być zdrowym, jak realizować samego siebie, jak być szczęśliwym.

Czytajcie PSYCHIKĘ.net, bo pewnie jeszcze nie raz o nim i jego teoriach tutaj napiszę:)







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

60 komentarzy:

Anonimowy pisze...

"Trzecia siła", to co kocham najbardziej. Akcpetacja siebie jest w pisana w tak zwany paradoks zmiany wynikają z niej dużo szersze konsekwencje niż tylko zadowolenie z tego kim jesteśmy i co w danym momencie robimy.

- anonimus

Integralny pisze...

@ Anonimus -

Czy mógłbyś rozwinąć swoją myśl?

justynides pisze...

O, to ten od piramidy potrzeb:)

Integralny pisze...

@ Justynides -

To prawda, to właśnie Abraham Maslow jest twórcą teorii "piramidy potrzeb".

Anonimowy pisze...

Uznanie i poznanie kim się jest prowadzi to wyzwolenia tak zwanego potencjału rozwojowego. Im bardziej natomiast ktoś próbuje w sobie coś zmienić na siłę tym mocniej się z tym wiąrze, rezulatem czego trwała zmiana wogóle nie jest możliwa. To bardzo subtelne zagadnienie. Pierwsza rzecz to akceptacja siebie :)

- anonimus

Anonimowy pisze...

Przepraszam za błąd ortograficzny

- anonimus

Integralny pisze...

@ Anonimus -

Fajna myśl a za błąd ortograficzny się nie gniewamy :)

dj-j pisze...

Jetem szczesliwy! Zlinkowalem moj blog z galeria. Zapraszam! Czy zlinkowac galerie z Twoim blogiem? Pozdro! dj-j

Integralny pisze...

@ Dj-j -

Możesz zlinkować galerię z blogiem [masz na myśli Twoją drugą stronkę?] :)

zimbabwe pisze...

O Maslowie rozmawialiśmy niedawno w szkole w kontekście potrzeb ograniczonych podczas wojny. Pozdrawiam :)

Integralny pisze...

@ Zimbabwe -

Widzę, że temat "piramidy potrzeb" nie jest Wam obcy:)

Donka pisze...

oj jak bym chciała, żeby Twój blog czytała moja mama ...ech
pozdrowionka

Anonimowy pisze...

Warto przeczytać całą pracę Maslowa, żeby nie pomylić motywację niedoboru z motywacją wzrostu uznając emocjonalne potrzeby człowieka za coś 'wyższego' :)

- anonimus

Integralny pisze...

@ Donka -

Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, abyś jej o moim blogu powiedziała :)

Tylko czy miałaby ochotę na jego regularną lekturę...

Nie mniej jednak:

PSYCHIKA kropka NET

Chyba adres łatwo wpada w ucho? :)

@ Anonimus -

Krew mnie zalewa jak ludzie mówiąc o swoim nawiązywaniu kontaktu z najgłębszą sferą psychiczną - myślą, że doświadczają autotranscendencji.

Anonimowy pisze...

Muszę Ci powiedzieć, że ja nie dziwię się temu specjalnie. Wiele ludzi ma problem z kontakem z samym sobą, własnymi uczuciami i potrzebami, że kiedy poczują to po raz pierwszy może być to dla nich rodzaj transcendencji :)

- anonimus

Integralny pisze...

@ Anonimus -

Prowadząc nadal swojego bloga, będę starał się pokazać Czytelnikom tę różnicę w rozumowaniu.

Więcej na dziś dzień nic powiem, choć mógłbym...

Psychologia nie jest łatwą nauką i jeszcze wiele przede mną do objaśniania:)

Dzięki za komentowanie!

Anonimowy pisze...

Apropos transcendencji polecam Ci lekturę Emersona i Thoreau, bo to słowo też może być pewnie różnie przez wielu rozumiane :)

- anonimus

Anonimowy pisze...

Witam!Jestem dzis pierwszy raz na tym blogu i zawsze juz bede.Bardzo interesujacy.Wlasnie polecilam go swojemu synowi ktory mieszka w PL.Jest mlodym czlowiekiem,niespelna 20-letnim wchodzacym w doroslosc i z pewnoscia wiele tematow tu poruszanych go zainteresuje.Dziekuje za tego blga

Anonimowy pisze...

Ciekawa stronka bardzo sie ciesze ze tutaj trafiłem myśle ze wyciagne jakieś wnioski i zmienie troche patrzenie na świat Również dziekuje za tego bloga

Anonimowy pisze...

Przystojny pan psycholog :P:P:P

Anonimowy pisze...

Bombowa stronka, nie żałuję, że wcześniej to nie trafiłam:) Wszystko przede mną:)a odkrywać uwielbiam...:) Pozdrawiam:)

Anonimowy pisze...

dla mnie człowiek szczęsliwy to ten , który może życ zgodnie ze swoją wyobraźnią,choć dla innych może to być absurdem:):)

Anonimowy pisze...

ni czytałam tego ...........

Anonimowy pisze...

...jak poradzić sobie ze smutkiem i beznadziejnością ? to chyba nie jest właściwe miejsce na to pytanie ale napisanie takiego pytania to już coś...

Anonimowy pisze...

Kurde! Przeczytałam już tyle książek typu: " Jak żyć, żeby nie zwariować ( łącznie z tym tytułem)i... nadal wariuję !!! A wiem, ze nie powinnam... tak mi się wydaje:(

Anonimowy pisze...

a spadaj,nic sie w tym artykule niedowiedzialem,dalej smutny...

Anonimowy pisze...

Jeśli mogę przedstawię tu swój problem.
Chyba nigdy nie będę w pełni szczęśliwa. Nie mogę znaleźć swojej drugiej połówki. Spotykałam się z wieloma chłopakami i nawet jeśli wydawał się interesujący i się bardzo starał nic nie czuje, kompletnie nic. Jest mi obojętny. Każdy. Nie wiem z czego to wynika.
Jestem również pedantką. Wszystko musi być czyściutkie i poukładane. Aby tak było trace wiele czasu. Jednak całyczas czuję, że nie wszystko jest idealnie. To bardzo pogarasza moje samopoczucie. Jest bardzo męczące.
Często też się denerwuję, bywam nie miła co się odbija na moich znajomościach. Taki już mam charakter.
Z rodziną rónież nie mam dobrych kontaktów. Nie lubię z nią przebywać. Nie mam z nią takich luźnych kontaktów.
Mam probemy z nauką. Nie potrafię się skupić. Albo mi się nie chcę, albo po prostu się zawieszam. Nie widzę w tym żadnego sensu. Nie mogę sobie z tym poradzić.
W sumie nic mi się nie układa. Niczym się nie cieszę, wiecznie jestem smutna albo chce mi się płakać. Próbuję już na siłę szukać we wszystkim sensu, ale nie daję rady. Czuję taką obojętność.
Bardzo proszę o pomoc.

Shinjiru pisze...

anonimowa...powiem tak:albo jesteś wodnikiem tak jak ja,albo po prostu ktoś ma na ciebie zły wpływ, z tymi złymi wpływami trzeba walczyć, a przede wszystkim odnaleźć siebie. Nie ma tak, że ktoś ci pomoże i "poprowadzi za rączkę, bo ojej dziecko zabłądziło" masz się uczyć! Wyciągać wnioski, szukać, rozumieć, dostrzegać we wszystkim co się wydarzy, czego się nauczyłaś poza "błędnym wzorcem myślowym"? widzę, że NICZEGO, psycholog ci tu nie pomoże, jedyna pomoc to solidny opierdziel od kogoś, albo twoja własna decyzja o wzięciu się w garść, empatia czasami wyrządza mnóstwo szkód, osobom które wewnątrz są poukładane, najpierw zapytaj się siebie "Dlaczego?" a potem sama formułuj resztę ucząc się, dostajesz lekcje z których życie cię przetestuje w przyszłości tyle na temat, albo sama się odnajdziesz,albo nie.

Shinjiru pisze...

nie rozumiesz mojego komentarza? I trudno, nauczysz się to zrozumiesz 8D

Anonimowy pisze...

@Anonimowa

Lubisz czytać? Spróbuj poszukać inspiracji jest wiele książek które pomagają zmienić punkt widzenia... a później w drogę :) Życzę powodzenia, głowa do góry... i nie słuchaj gorzkich porad :)

Anonimowy pisze...

Bardzo dobrze cię rozumiem (anonimowa)czuję dokładnie to samo co ty z tym że u mnie dochodzi jeszcze powracająca myśl o samobójstwie.Jedyne co mnie jeszcze powstrzymuje to moje dzieci.Próbowałam rozmawiać z męzem, ale to tak jakbyśmy mówili w różnych językach.Czuję się nie lubiana nawet w najbliższej rodzinie:zła matka ,zła żona ,zła siostra ,zła córka.Całe moje życie jawi mi się jako pasmo pomyłek i tragedii

Anonimowy pisze...

Zła żona, zła siostra, zła córka... co jeszcze..
Nie znajdziesz akceptacji i miłości na zewnątrz u drugiego, wyidealizowanego człowieka. Znajdź ją w sobie i u siebie. Uzależnianie poczucia własnej wartości od oceny innych, to pułapka i droga w najlepszym razie do depresji, załamania.
Wyłącz może na początku krytyka wewnętrznego w sobie w stosunku do siebie, do innych, bo to działa w obie strony. Daj sobie prawo do pomyłek, błądzenia, poszukiwania i daj takie prawo innym.
Na początek tyle i aż tyle.
Poczujesz się szczęśliwa i spełniona i dostrzeżesz piękne aspekty życia wokół siebie w sobie i u innych ludzi. Oni też może są nieszczęśliwi, tak jak ty i mają podobne mrzonki, że to ktoś ich uszczęśliwi, jak mu się wypłaczą na piersi, będą uskarżać i pocieszą się na chwilkę jakimś pogłaskaniem po głowie, malutkim komplementem. To bez znaczenia jest.
Daj se luz i daj żyć innym, tak, jak chcą, tak jak chcą, jeżeli nie wchodzą c buciorami w twoje pole. Nie uzdrowisz tego świata, nie potrzebujesz zyskać akceptacji innych, jeżeli nie zaakceptujesz siebie, innymi słowy - NIE POKOCHASZ SIEBIE. To potęga, która zmienia wszystko, graniczy z cudem. Wiem, co mówię...
Też byłam niedobrą żoną, siostrą, córką itd.itp.

Anonimowy pisze...

Ja natomiast boję się, że inni będą oceniali mnie przez pryzmat moich rodziców.
Przez sposób w jaki się do mnie zwracają.
Mój ojciec używa najczęściej lekceważącego tonu, moja mama uważa, że jestem jednym wielkim problemem.

Sama wybrała mi takie tatę i ciągle ma o coś pretensje.
Tato to choleryk, który kocha mnie tylko za moje talenty.
Mam 29 lat.
Talentów nie rozwijam.
Nie mam chłopaka choć jestem atrakcyjna.
Boję się iść do ludzi, bo jak zobaczą jakich mam rodziców, boję się, że się odwrócą.
Wiem, że to co piszę jest banalne, albo tak brzmi.
Przyklelili mi etykietkę i wcale nie widzą jaka jestem.
Nawet ich nie kocham.

Anonimowy pisze...

Myślę, że gdy spróbowałabyś samodzielnego życia, większość problemów by się rozwiązała, a za tym własna samoocena, no a dalej to już z górki... :)

Anonimowy pisze...

Jestem mężatką ponad 10 lat i nigdy nie myślałam że będę miała tego typu dylemat.Jakiiś czas temu poznałam chłopaka-jest to kolega z pracy .Dużo razem przebywamy ,bardzo dużo rozmawiamy no i coś zaczeło iskrzeć między nami.Niewiem co robić myślałam nawet żeby się zwolnić a może brać życie takim jakim jest i szaleć?Może będe żałować do końca życia że uciekam?Nigdy nie zdradziłam męża,ale to co było mam wrażenie że wygasło.Dodam jeszcze że ON jest wolny a do tego młodszy ode mnie.Jak rodzi się miłość?Kiedy wiemy że to jest właśnie to?

Anonimowy pisze...

witam mam problem a mianowicie dylemat mam dziewczyne ktora bardzo kocham choc niepotrafie zaakceptowac jej przeszlosci poniewaz nie sa to dlamnie mile wspomnienia pomimo wszystko chcialbym aby bylo dobrze miedzynami ;mamy malutkiego synka ktorego kocham nad zycie naprawde jest dlamnie calym moim idealnym swiatem zrobie dlaniego wszystko niecofne sie przed niczym a problem polega na tym ze moja ukochana powraca do przeszlosci poprzez nawiazywanie kontaktow ze swoimi znajomymi ktorzy wiem ze sa zlymi ludzmi namawiali ja do robienia roznych rzeczy miedzy innymi przez nich popadla w narkomanie alkocholizm gdy sie poznalismy trwal taki stan jakis czas nawet ja dotychczas anty zaczelem eksperymenty z narkotykami aby jej udowodnic jakim jest sie czlowiekiem pod wplywem do czego to prowadzi zaczelem tracic wszystko ale jakos sie udalo moze aby niebyc goloslownym wyjasnie dlaczego niechce aby powracala do przeszlosci poniewaz ta przeszlosc i znajomi doprowadzili do tego ze upadla tak nisko ze inni ja gwalcili ponizali a ona myslala ze takie jest zycie nawet probowala skonczyc ze soba czy ja zewzgledu na dobro dziecka powinienem ja zostawic my sie ciagle klocimy ona nigdy niewybiera mnie zawsze jest ktos inny wazniejszy odemnie ja sie chyba dla niej nielicze ona ma do mnie pretensje ze niema swoich dawnych przyjaciol ciagle mnie oszukuje bo wie jak mnie to boli glowny problem to jej matka ktora ciagle sie wcina miedzy nas ciagle ja buntuje ona jest chyba anty do facetow miala kilku z zadnym jej niewyszlo zostala sama ciagle cos knuje przeciwko swoiemu ostatniemu ex czy moja kobieta sie na niej wzoruje czy ona jest dlaniej przykladem co ja mam zrobic kocham ja ale niechce juz tak zyc jak dotychczas caly czas z boku caly czas drugi za kims czy odchodzac skrzywdze synka czy ja mu kiedys to wytlumacze czy on mnie zrozumie ja niewiem chcialbym wziasc go ze soba i odejsc ale wiem ze mama jest wazna tez ja to rozumie wiem ze moja dziewczyna bedzie mi robila problemy z kontaktem z dzieckiem jak ja mam to zrobic pomozcie!!!

Anonimowy pisze...

"Ja natomiast boję się, że inni będą oceniali mnie przez pryzmat moich rodziców.
Przez sposób w jaki się do mnie zwracają.
Mój ojciec używa najczęściej lekceważącego tonu, moja mama uważa, że jestem jednym wielkim problemem.

Sama wybrała mi takie tatę i ciągle ma o coś pretensje.
Tato to choleryk, który kocha mnie tylko za moje talenty.
Mam 29 lat.
Talentów nie rozwijam.
Nie mam chłopaka choć jestem atrakcyjna.
Boję się iść do ludzi, bo jak zobaczą jakich mam rodziców, boję się, że się odwrócą.
Wiem, że to co piszę jest banalne, albo tak brzmi.
Przyklelili mi etykietkę i wcale nie widzą jaka jestem.
Nawet ich nie kocham."

jakbym o sobie czytała, mam 30 lat i jestem bardzo nieszczęśliwa, mimo, że mam cudownego, kochającego chłopaka i wiele innych rzeczy, gdzieś się po drodze zagubiłam i nie potrafię się odnaleźć, kiedyś byłam przeszczęśliwą osobą, bo czułam siebie, byłam sobą, teraz to tragedia jest, muszę coś z tym zrobić, bo to, co jest to jakiś koszmar

Anonimowy pisze...

Uzależnienia, brak kasy, przymus studiowania, brak dziewczyny... Tak, życie jest kolorowe, łatwe i przyjemne. Nie! Życie to nie żadna piramida Maslowa, albo mam logiczne podstawy do bycia szczęśliwym, albo nie. Jakoś nie znam za bardzo ludzi szczęśliwych, a tym bardziej nie znajdę takich przykładów w internecie. Dziękuje.

Anonimowy pisze...

Jeżeli moge dodac pare słów krytyki to ten artykuł jest bardzo nie trafiony, wręcz drażniący... to psychika wplywa na nasze samopoczucie i na nasze szczecie a dbanie o zdrowie lub relacjie z przyjaciółmi. Najbardziej pomaga akceptacjia bliskiej osoby ktora kochamy jezeli w ogole jest, a jak jej nie ma to nie bardzo mozemy miec silna psychike i zdrowie...
Najlepiej usunąc taki artykuł albo zmienic nazwę Na dbanie o zdrowie poprawia samopoczucie a nie daje szczescie, jednym slowem, artykul bednadziejny wrec do d.....
pozdrawiam Tomek :-/

Anonimowy pisze...

Życie jest takim - jakim chcemy żeby było. Słowa mają ogromną moc. Tak jak myślimy tak rzeczywiście jest.


Moje życie to wieczne poszukiwanie samej siebie. Chyba nie potrafię się odnaleźć. Zakochałam się w geju, chociaż od samego początku wiedziałam, że nim jest i nie potrafię sobie z tym poradzić. Z tym,że zatraciłam samą siebie w tym wszystkim. Jak to nazwałeś uzależniłam się od kogoś :(. A kiedy oczy się otwarły to jest tak trudno teraz.
tak tu i teraz - o to chodzi :)

Anonimowy pisze...

Cieszę się, że nie jestem sama ze swoimi problemami.Nie raz zastanawiałam się aby zasięgnąć porady psychologa i zapytać "co ze mną jest nie tak".Jestem szczęśliwą mężatką i matką a mimo to nie potrafię się śmiać.Często jestem niezadowolona zmęczona krzyczę na dzieci.Odcięłam się od ludzi nie umiem z nimi rozmawiać czuję że oni żle czują się w moim towarzystwie,wstydzę się,czerwienię się ,często mam łzy w oczach ,rozmowa z innymi to dla mnie udręka,inni to wyczuwają.Rezultat jest taki że nie mam przyjaciół.Zazdroszczę znajomym,którzy czują się swobodnie w towarzystwie i mają dużo znajomych.
Jestem nieufna zawsze zastanawiam się co powiedzieć.A co najgorsze mimo skończonych 30lat ciągle w środku czuję się małą dziewczynką,która zawsze musi być grzeczna i jest ograniczona wieloma zakazami.

Anonimowy pisze...

nie wiem, czy samo podejście humanistyczne bezpośrednio istnieje aktualnie jako nurt terapeutyczny (bo i nie ma też czystej terapii behawioralnej, co raczej poznawczo-behawioralna, na ile się orientuję), ale zdaje się, że zagadnienia tego podejścia pojawiają się w nurcie psychologii procesu oraz w couchingu

Anonimowy pisze...

Co do pierwszego punktu przyszło mi jeszcze na myśl, że można go zinterpretować także jako gotowość do pojawiania się nowych nieprzewiwalnych sytuacji w naszym życiu, akceptacja ich oraz dostrzegania w nich wartości dla nas samych, a także gotowości do wchodzenia w nowe wyzwania, bycie świadomym, że nie można nad wszystkim zapanować, ale mieć wiarę we własne możliwości i przekonanie, że trudność jest do pokonania.

Anonimowy pisze...

Piękna strona :)

Anonimowy pisze...

Też mam problemy ze sobą. Po przeczytaniu tego artykułu od razu postanowiłam zmienic swoje nastawienie do swiata i samej siebie (jestem w gorącej wodzie kąpana. Potem zaczełam czytać Wasze komentarze. Przerazające... Narodził się we mnie bunt wobec krytyki własnego życia niektórych anonimowych. Potem wstyd, bo myslałam, że jestem jedyna na świecie co tak cierpi. heh... a potem zrobiło mi się lepiej, bo tak nie jest... nie zrozumcie mnie zle... nie cieszę się z Waszego nieszczęścia, tylko nie wiedziałam ze tyle ludzi cierpi. Ja otaczam się ludźmi optymistycznie nastawionymi do życia i tak "łaże" za nimi. Chciałabym być taka jak oni. Na szczęście mam wiele nadziei w sobie... kiedys kolega powiedział mi, że powinnam miec na imię Nadzieja. ;) Mam spory bagaż doświadczeń jak na 20 lat. Za wcześnie przestałam być dzieckiem, ale nie będę tu opowiadać. Wierzę, że wszystko się ułoży. Że zycie ma sens i jak po każdej burzy zaświeci słońce :) Czasem nie trzeba rozpaczliwie, na siłe zamieniać myśli z czerwonych na zielone. Tylko się uśmiechnąć... czemu wtedy mimowolnie robi mi się na ułamek sekundy lepiej??? =)

Pozdrawiam
P.

Anonimowy pisze...

na fejsbuczu dałbym lubię to

Muzykoterapia pisze...

Bardzo mądry artykuł. To kwintesencja tego,jak mieć udane życie.

Moim zdaniem nie da się jednak wprowadzić w życie tych reguł, ucząc się ich na pamięć. Tu potrzebna jest samoświadomość i tzw. ego obserwujące. Tę cechę można wypracować w sobie tylko przez terapię własną, bądź warsztaty rozwoju osobistego.Inaczej mówiąc, przez doświadczenie, wgląd i trening (nie mylić z behavioryzmem, który uważam za nieskuteczny; w każdym razie przynoszący nietrwałe rezultaty).

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Witam !
czytam komentarze ludzi młodych.
A ja mam prawie 60 lat i nie wiem czy mogę napisać swoje problemy.
Wstyd mi że mnie takie dopadły.
Pozdrawiam i jak mogę to napiszę co mnie gnębi.

Anonimowy pisze...

Witam

Chciałbym z kims pogadać, porozmawiać o moim życiu to wszystko. Dlatego chciałbym jaknajkrucej opowiedzieć pewną historie:

3 klasa podstawowa, mały tłusty, nieśmiały, spokojny chłopiec który uważał że jest brzydki(właściwie że ma wyjątkowo brzydką twarz) chcce się zmienić, chce schudnać i imponować innym.
Stary na odczepne mówi mu że ma biegac, więdz biega pocztkowo kilka razy, potem czesciej i czesciej, codziennie, i osiagnoł to co chcciał ale nadal jest brzdki 6 podstawówki chce chodzić na siałownie być silny i mnieć dziewczyne. Zaczyna trenować Kajakrstwo Klasyczne codziennie dojerzdza do klubu po 7 km rowerem byle tylko ternować, chce zwycierzać i zwycierza, chce byc najlepszy i wydaje mu sie ze moze to osiagnać, druga gimnazjum decyduje zmienic szkole na najlepsza szkole sportowa w polsce bo zdobyl medal na mistrzostwach polski i zostal przyjety.3 gimnazjum jest 200 km od rodziny w swojej wymarzonej szkole siega po co chce i co mu sie podoba choc karzde marzenie okupuje ciezka praca i ambicja wlasna krwia. W poczatkach drugiej klasy liceum osiaga wszystko czego co sobie wymarzył choc mu ciagle malo i w ciaż mało, Ma 500zl stypy sportowej taki dzieciak. Ma dziewczyne piękna mądrą o której zawsze marzył. Jest najlepszym uczniem w szkole Sportowej. Jest wirzący i prawy. Tylko ciągle mu mało chce wszystko miec pomimo tego ze nie posiada jakis wielkich umiejetnosci.Musi podjać wybór studia AWF czy inne. Nauka czy Sport. Jest w kadrze polski wygrywa medale na mistrzostwach polski chce pojechac na mistrzostwa swiata juniorow taki ma cel w przeciwnym wypadku rzuci sport i bedzie sie uczyl i pojdzie na studia techniczne.Na eliminacjach zrzarł go stres przegral o 0.027 s
27tys. s kwalifikacje na mistrzostwa decyzji nie zmienil. Lecz odtej pory ma wrazenie ze tak kleska kieruje jego zyciem nie on sam. Ostatni rok w szkole sportowej uczy sie intensywnie matematyki nadrabia trzy lata w ktorych nauczyciel matematyki mowil im ze klasa sportowa to glaby i nie musza umiec matematyki.
Zdaje mature roz z matmy na 50%. Dostaje sie na studia techniczne tak jak sobie wymarzyl w trzeciej turze naborow na miejscu 125 gdy limit byl 80 miejsc ale z racji na inne wyzej cenione kierunki zostaje przyjety.Ma teraz swoje wymarzone studia, ma swoja piekna dziewczyne swoja milosc i swoj moralny status duchowy. nadal czyje sie wygrany.

Anonimowy pisze...

cd.

Teraz jednak walczy o to by tak pozostalo stara sie ze wszystkich swoich sil, staje sie jednak coraz gorszym czlowiekiem, zlym czlowiekiem, ciagle zestresowanym zdesperowanym, nie potrafiacym sie cieszyc swiat staje sie dla niego udreka ciagle gdzies biegnie, ciagle walczy, w stym wszystkim zapomina odpoczac, staje sie nieczuly, boli go takze kleska sportowa. Dziewczyna jednak jest przy nim, wspiera go i daje mu sile. jednak ona od niego odchodzi po 2 latach studiow i 3 latach ich zwiasku milosci. Odchodzi i mowi mu ze nie kocha go juz. Przegrywa poraz drugi, tymrazem ma mysli samobujcze i tylko mysl ze uwaza ze samobujstwo to najgorsza rzecz jaka czlowiek moze zrobic trzyma go przy zyciu.Bo ów czlowiek uwaza ze morderstwo jest mniej straszne niz samobujstwo w obliczu boga.Zalamuje sie jednak, swiat ktory go otacza jest nierzeczywity, blady pochmurny i pusty, wiecznie slyszy jej slowa ze nie dostanie od niej drugiej szansy bo go juz nie kocha.Sam nie wie co dalej ze soba poczac, szuka odpowiedzi dlaczego? I dochodzi do wnisku ze winny jest on niedoskonaly,niewytrzywmaty,niewystraczajcy jednym slowem do dupy zupelnie. Zupelnie nieodpowiedni do roli ktora sobie wymarzyl. Mianowicie do roli czlowieka ktory marzy i spelnia swoje marzenia. Gdyby miał lepsze zdolności sportowe moze by wygral, gdyby mial mocniejsza psychike napewno by wygral a dziewczyna by go nie zoostawila. Ona szukala osoby w ktorej moglaby znalesc oparcie a nie ktora w niej je znajdowala. Czy mozna naprawić jakos swoja psychike? Zrobic cos by juz wicej nie zadawac pytan co dalej tylko isc i zdobywac.
Nie boje sie smierci,ludzi,duchow ciemnosci nic z tych rzeczy. Boje sie tylko cierpienia i bolu. Najbardziej bolu niefizycznego duchowego ktore caly czas mnie przesladuje.Zyje tylko dla tego ze chce udowodnic ze w zyciu moge cos osiagnac, najbardziej sie boje ze znow przegram. Prezgrana to najgorsze co moze czlowieka spotkac, gorsza jest chyba tylko smierc bo po niej nie mozna powstac.
Pozdrawiam Lukasz

Anonimowy pisze...

Jestem dyslektykiem, a i pisac nie umiem na komputerze także przepraszam za jezyk i straszne błedy ortograficzne.

Anonimowy pisze...

Dysleksja i błędy to pikuś - ale to wieczne parcie do sukcesu, zdobywania - to przerażające. A gdzie życie. Aż się chce krzyknąć - chłopie zatrzymaj się, ocknij się. Nałóg zwycięstw ma to do siebie, że ciągle Ci będzie mało.
Pozdrawiam
BP.

Anonimowy pisze...

człowiek to skomplikowane zwierze

Anonimowy pisze...

sam mam problemy od dziecinstwa wszystkie razem do kupy przedstawione w powyrzszych opisach i co mam zrobić, sam sobie pomoc opierdzielic sie to tak nie dziala samemu nie da rady, potrzeba zrozumnienia, potrzeby, posłuchu, normalnej rodziny, normalnosci a raczej uciec gdzies daleko znaleść sie w mniejscu nowym zacząć od nowa bo tu gdzie jestem to niema juz nic syf kiła i mogiła

Romantica pisze...

Dzieki Wam wszystkim.Trudno sie przyznac do porazki, niezadowolenia z siebie, z zycia... Tez to czuje. Nie jestescie sami. Pamietajcie, ze jestescie wielcy; nie jeden by nie dal rady. Spokojnie... wszystko sie zmienia. Dziekuje ze jestescie.

Anonimowy pisze...

Łukasz, polecam terapie grupową albo jakąś grupe wsparcia. Zobaczysz co inni mają w głowach, nabierzesz dystansu, dostaniesz wsparcie i informacje zwrotne.

Anonimowy pisze...

trzymajcie sie jestem z wami ! :) - ja tez mam przeyebane, trzeba byc hard a nie lajt

Anonimowy pisze...

POZDRO

Anonimowy pisze...

good job, helped my with my communication paper
tx arletta

Anonimowy pisze...

też ciągle dążę do doskonałości, do sukcesów, to jest coś jedynego, co sprawia mi w życiu radość, być w czymś najlepszym, podziwianym. Ale najgorsze jest to, że teraz, kiedy udało mi się wyrwać ze stałego, niedużego kręgu ludzi w "wielki świat", to okazuje się, że ta doskonałość jest już poza zasięgiem. Staram się jak mogę, ale nigdy nie wychodzi tak jak chcę, czyli najlepiej. To jest okropnie dołujące, bo zawsze w życiu robię coś, żeby zadowolić innych, a teraz nie mogę już zadowolić nawet siebie; to może głupio zabrzmieć, ale czuję się mega pustym człowiekiem w środku, nie mam żadnej pasji, nikogo od dawna nie darzę uczuciem, w stosunkach z innymi zawsze okazuję mimowolnie oziębłość, nie potrafię tego kontrolować ani zmienić, takim człowiekiem po prostu jestem. W kontaktach z innymi zawsze dochodzę do takiego momentu, w którym już dalej się przed kimś po prostu nie otworzę i zawsze kończy się na zwykłym koleżeństwie. Żadnych przyjaźni, o miłości nie wspominając.
Jestem na studiach, które nie są moim marzeniem, spełnieniem. Poszłam na ten kierunek, bo wydawał mi się przyszłościowy, a nie potrafię znaleźć sobie żadnego hobby, czegoś co by mnie pochłonęło, to strasznie dołujące. Tak więc po prostu sobie egzystuję, skupiam się na tym co mnie nie interesuje, a gdzieś mnie w życiu zaprowadzi, tylko nie wiem czy tam, gdzie chcę... Na razie nieźle mi to wychodzi, otoczenie jest zadowolone, tylko ja niespecjalnie... Nie umiem tego zupełnie zmienić. Robię wszystko czego ode mnie oczekują i nie umiem się im postawić, wiem, że wtedy ich zawiodę, nie będą ze mnie zadowoleni. No to się wygadałam , to pomaga uświadomić sobie swoje błędy, nawet jeśli nie potrafi się ich naprawić.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...