wtorek, 24 marca 2009

Tam, gdzie łączą się mentalne bieguny, by razem wzrastać...

Wędrując od teorii do teorii, od wyników badań do wniosków – które można z jakimś skutkiem wcielić w życie – napotykam w tej podróży nieustannie na dwie tendencje filozofii życia.

Te dwie tendencje to czysto zachodnie – dążenie do osiągania szczytów oraz nieskazitelnie wschodnie myślenie – że liczy się tu i teraz.

Czy któraś z nich ma rację?



Osiągaj szczyty!

Tak – to główne motto kultury zachodniej, które przenika wiele sfer ludzkiego życia. I tak - począwszy na gospodarce, w której każdy dąży do tego, aby po drabinie kariery wejść jak najwyżej, uzyskać jak najwięcej certyfikatów, aby jak najwięcej zagarnąć szmalu dla siebie, zdobyć jak najwięcej wartościowych kontaktów a na rozwoju osobistym, usprawnianiu siebie, naprawianiu i reperowaniu swoich nawyków i myślenia kończąc – wszędzie tutaj przewija się myśl „bierz, walcz, nie zatrzymuj się, bo ciągle mało!”

Zatrzymaj się...

Z drugiej strony jednak staję oko w oko z czymś, co sugeruje mi jednak zatrzymanie się, zastanowienie się. To niewątpliwie moje zainteresowania filozofią Wschodu, kulturą myślenia, na której fundamentach wzrasta religia buddyjska – szepcze mi do ucha „wyluzuj, to wszystko jest nieważne, życie jest za krótkie na to, by walczyć o coś tak nietrwałego jak pieniądze, jak uznania, jak ulepszanie siebie na siłę”. Wówczas rodzi się we mnie refleksja, która – pomaga mi dojrzeć świat zupełnie inaczej. Pozwala mi spojrzeć z dystansem na siebie i otoczenie.


Balansując na granicy filozofii Zachodu i Wschodu – czuję, że właśnie tutaj jest treść, która napędza rozwój świadomości całej ludzkości. Nie próbuję udowodnić ani tu ani tu racji.

Zachęcam Was do spojrzenia na swoje życie z tych dwóch perspektyw. Na pierwszy rzut oka może wyglądać w tych dwóch perspektywach inaczej, ale tak naprawdę to Wasze to samo życie.

Wasza refleksja niech biegnie ku prawdzie...

A wtedy odpowiedzcie sobie na pytania:

Jaką wartością kieruję się w życiu? Co ma dla mnie największe znaczenie? Czy ciągłe gonienie za osiągnięciami ma sens? Czy nieustanna refleksja bez inicjatywy może coś zmienić? Na ile czuję się odpowiedzialny za to, co mnie spotyka w życiu?

Czy szukam odpowiedzi czy może od niej uciekam?







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

7 komentarzy:

triskaidekafil pisze...

Fajnym zbalansowaniem tych dwóch skrajności (w wymiarze kulturowym) jest kultura arabsko-muzułmańska. Z jednej strony nie można odmówić tej kulturze dużego znaczenia duchowości (modlitwa, jałmużna, post, pielgrzymka + wyznanie wiary, to filary islamu), z drugiej zaś strony w kulturze tej cenione są osoby zamożne, ważne jest dbanie o byt materialny - nie bez kozery świat arabski jest kojarzony z handlem, zaś Prorok Muhammad był (przekładając to na dzisiejszy język) przedstawicielem handlowym swojej pierwszej żony - Chadidży i robił całkiem niezłe interesy w ówczesnym świecie.

justynides pisze...

Cóż, miał chłop charyzmę to i religie w celach politycznych udało mu się stworzyć...

Anonimowy pisze...

to ja proponuje jeszcze zaczac robic buddyjskie poklony - to dobiero odpreza! :)

powazniej mowiac jak chcesz zyc w stadzie wilkow to musisz byc wilkiem - stad ten ciagly nieogarniety pęd w zachodnich kulturach za bytem, chceniem czegos wiecej i wiecej, wiecej, wiecej. i tak naprawde jezeli ci sie udaje, jezeli z roku na rok - masz coraz wiecej to ci ta rzeczywistosc odpowiada. taki styl zycia wiele wnosi do rozwjou swiata. watpie by stalibysmy na tak wysokim poziomie technicznym, gdyby wszyscy na swiecie nic tylko grabili swoj ogrodek zen i ukladali w nim kamienie zgodnie z harmonia wszechswiata?

z drugiej strony, co tu duzo mowic - wszyscy kiedys umrzemy. moze pogon za kolejnym zerem na koncie wcale nie jest tak wazna? pewnie setki tysiecy a nawet miliony ludzi na swiecie zadaje sobie te pytania. i pewnie wiekszosc nie dochodzi do zadnego wniosku. ja tez nie doszedlem, staram sie jakos pogodzic to wszystko razem, yin i yang - stres zwiazany z praca i relaks zwiazany z hobby.

pozdrawiam.

p.s. czasami czytam Twojego bloga, chociaz szczerze powiedziawszy zagadnienia z natury psychologicznej niezbyt mnie interesuja - natomiast ta notka to jak dla mnie strzal w dziesiatke! :)

futomaki pisze...

Staram się pogodzić te dwie strony, z lekką przewagą w stronę zen. Chyba mi się udaje, chociaż pewność będę miał pewnie dopiero za wiele lat.

Anonimowy pisze...

Kontrast tych dwóch światów gdzie w jednym panuje dążenie ku wiecznej dychotomii i nieustanny antagonizm jako siła napędowa wszelkich działań, a w drugim skolei harmonia i komplementarność wszelkich zjawisk jest naprawdę niezwykły.

- anonimus

Anonimowy pisze...

A czy wlasnie dzieki tej dychotomii nie zyskujemy wiecej? Oto mamy dwa ekstrema i mozemy umiejscowic sie w najwygodniejszym dla nas miejscu skali. Gdyby byl tylko Wschod, albo tylko Zachod - daleko bysmy nie zaszli. Zreszta mamy znacznie wiecej kolorow niz tylko bialy i czarny.
Junotka

Anonimowy pisze...

W zachodnim świecie ta dychotomia niestety narobiła dużo złego, odzieliła ducha od materii, umysł od ciała, sztukę od nauki, stworzyła system redukcjonistyczny, który zajął się szczegółami poszczególnych elementów świata ignorując zawiązki między nimi. Temat rzeka :)

- anonimus

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...