Obecnie wiele mówi się w mediach o kryzysie ekonomicznym, a przecież kryzys to nie tylko spadki na giełdach. Kryzys psychiki może spotkać człowieka nawet w fazie największej finansowej prosperity.Czy wiecie, czym właściwie jest kryzys – w rozumieniu psychologicznym?
Według teorii psychologicznych kryzys oznacza przejściowy stan nierównowagi wewnętrznej, który został wywołany przez krytyczne czynniki zewnętrzne. Kryzys wymaga pewnych decyzji i rozstrzygnięć.
Niektóre wydarzenia w naszym życiu wywołują w nas mniejszy, inne większy stres, im więcej silnie stresowych wydarzeń w naszym życiu tym większe jest prawdopodobieństwo pojawienia się kryzysu.
Zapraszam Was do zapoznania się ze skalą opracowaną przez Holmesa i Rahe’a, próbującą uporządkować wydarzenia życiowe – pod względem nasilenia ich stresującego oddziaływania.
Poniżej przytaczam skalę wydarzeń życiowych Holmesa i Rahe‘a (wg: O. Simonton, S. Mathews-Simonton i J. L. Creighton, 1993).
Podaję wyszczególnione przez autorów skali wydarzenia życiowe – obok prezentując „stresowe” punkty.
Zasada jest prosta: im więcej punktów – tym wydarzenie jest bardziej stresowe.
Śmierć współmałżonka – 100 punktów
Rozwód – 73 punktów
Separacja małżeńska – 65 punków
Pozbawienie wolności – 63 punkty
Śmierć bliskiego członka rodziny – 63 punkty
Obrażenia cielesne lub choroba – 53 punkty
Małżeństwo – 50 punktów
Zwolnienie z pracy – 47 punktów
Pojednanie ze współmałżonkiem – 45 punktów
Przejście na emeryturę – 45 punktów
Zmiana stanu zdrowia członka rodziny – 44 punkty
Ciąża – 40 punktów
Trudności seksualne – 39 punktów
Powiększenie rodziny – 39 punktów
Zmiany w interesach – 38 punktów
Zmiana pozycji materialnej – 38 punktów

Śmierć bliskiego przyjaciela – 37 punktów
Zmiana rodzaju pracy – 36 punktów
Zmiana liczby nieporozumień małżeńskich – 36 punktów
Zadłużenie ponad kwotę półrocznych dochodów – 31 punktów
Postępowanie egzekucyjne w związku z zadłużeniem – 30 punktów
Zmiana stopnia odpowiedzialności w pracy – 29 punktów
Odejście z domu syna lub córki – 29 punktów
Kłopoty z rodziną współmałżonka – 29 punktów
Znaczący sukces osobisty – 28 punktów
Podjęcie lub zakończenie pracy przez współmałżonka – 26 punktów
Podjęcie lub zakończenie nauki w szkole –26 punktów
Zmiana warunków życia – 25 punktów
Wprowadzenie zmian do osobistych przyzwyczajeń 24 – punkty
Kłopoty z szefem – 23 punkty
Zmiana godzin lub warunków pracy – 20 punktów
Zmiana miejsca zamieszkania – 20 punktów
Zamiana szkoły – 20 punktów
Zmiana przyzwyczajeń w sposobie odpoczynku – 19 punktów
Zmiana aktywności społeczno-towarzyskiej – 19 punktów
Zadłużenie poniżej sześciomiesięcznych dochodów – 18 punktów
Zmiana godzin snu – 17 punktów
Zmiana liczby spotkań rodzinnych – 15 punktów
Zmiana przyzwyczajeń żywieniowych – 15 punktów
Wakacje – 13 punktów
Boże Narodzenie – 12 punktów
Drobne kolizje z prawem, wykroczenia – 11 punktów
Oczywiście nie należy traktować tej skali jako „prawdy ostatecznej”, niepodważalnej oczywistości. Tak nie jest i nie takie przeznaczenie tej skali było zamysłem jej autorów. Skala ta ma na celu – pomóc psychologowi postawić hipotezę, jak bardzo człowiek, który oczekuje od niego pomocy – cierpi, jak wielki stres przeżywa. Jest to jednak wstęp do dalszej diagnozy, bo trzeba wziąć pod uwagę inne czynniki (nagłość wystąpienia, czas trwania, czynniki osobowościowe pacjenta, inne zasoby itd.).Skala ta pomaga jedynie wstępnie oszacować, jak wielką dezorganizację życia przeżywa człowiek, którego spotkało dane wydarzenie.
Jak widzicie z punktu widzenia psychologii wydarzeniami stresowymi mogą być nawet wakacje (które mimo, że kojarzą się z odpoczynkiem, wywołują jednak jakąś dezorganizację) czy Święta Bożego Narodzenia (przygotowania, prezenty, spotkania rodzinne).
Jeśli trudne wydarzenia pojawiają się w bliskich odstępach czasowych, ich negatywne oddziaływania mogą się kumulować, zwiększając tym samym prawdopodobieństwo wystąpienia kryzysu naszej psychiki.
Pozdrawiam
Integralny
PSYCHIKA.net
8 komentarze:
Bardzo ciekawy artykuł :)Dodam jeszcze, że im bardziej człowiek myśli o danej sytuacji, ktora go stresuje, tym bardziej stres sie nasila. Jezeli dla nas każda stresująca sytuacja ma złe zakonczenie lub jeśli wmawiamy sobie, że nie poradzimy sobie z nią, wówczas "stresowych" punktów przybywa i pogrążamy samych siebie. Przeważnie dotyczy to ludzi o niezbyt optymistycznym nastawieniu do różnych zdarzeń.
Uważam, że jeśli dano nam zyć raz na tym świecie, to po co sobie zawracać głowe jakimś tam stresem. Jest wiele przyjemniejszych rzeczy, ktore pozwolą nam sie odpręzyć i wyrzucić z siebie wytwór naszej wyobraźni.
*Katia*
Wolę nie liczyć tych punktów bo by mi wyszło,że jestem psychicznym wrakiem ;)
Ostatnio norma-jeden trup w miesiącu. Na razie: wujek, Papug, psina. Niby zwierzę o nie to samo,ale akurat do tych trojga byłam równie przywiązana(a do Dżojki to nawet najbardziej) :)
143 punkty
@ Katia -
Przedstawiasz jeden ze sposobów radzenia sobie ze stresem. Jeśli psychologiczne "zyski" z odprężenia są większe niż ewentualne straty (np. społeczne) - to jak najbardziej jestem za.
@ Lavinka -
Wyrazy współczucia. Strata bliskiej osoby, czy nawet ukochanego zwierzęcia - zawsze jest dla nas bolesne...
@ Rafal -
W jaki sposób policzyłeś te punkty? Czy sytuacje, które brałeś pod uwagę zdarzyły się w bliskich odstępach czasowych?
Wiesz,że mnie życie za młodu obiło kijami tyle razy,że strata zwierzęcia czy kogoś z rodziny to mały pikuś. Umiem sobie radzić w trudnych momentach, staram się nie ukrywać swoich emocji, mówić co czuję, nawet jeśli inni mają mnie chwilami dosyć.
Gorzej w przypadku hossy. Paradoksalnie to kryzysowe sytuacje motywują mnie do działania, pchają do przodu. Pod wiatr szybciej się pływa, każdy żeglarz Ci to powie... z wiatrem leci się leniwie, do przodu... nuda potrafi zabić niejedną idyllę.
I tak jest ze mną, wszelkie napady depresji jakie miałam - to były monety najlepszej prosperity, nowa dobra praca, udane studia, wszystko wyszło na prostą... i zabrakło mi paliwa, adrenaliny, strachu przed jutrem, który zazwyczaj mnie napędzał.
Nie ma recepty na kryzys,ale nie jestem zwolenniczką paniki. Jeśli chodzi o kryzys gospodarczy, to w Polsce go tak naprawdę nie ma. Nasza gospodarką jest bardziej związana z Europą, ale że nie żyliśmy ponad stan to i nas mocno nie dotknie. W przypadku kryzysu osobistego - to prędzej czy później dotknie każdego. Jeden wyjdzie z tego mocniejszy, drugi nie podniesie się z niego latami. Czasem po prostu tak jest. Jedni są bardziej wrażliwi, inni mniej. Ci mniej wrażliwi mają łatwiej. I wsio.
@ Lavinka -
Zgadzam się z Tobą. Kryzys może nas wiele nauczyć, jeśli znajdziemy w sobie siłę.
Moim zdaniem jednak kryzys ekonomiczny nie ominie Polski, niestety. On już się zaczął. Pytanie, kiedy się skończy. Moim zdaniem za kilka lat...
Kryzys się skończy, jeżeli skonczy sie obecny rząd. A pewnie potrwa to kilka lat. Miejmy nadzieję, że znajdzie się ktoś taki, kto nie bedzie musiał odpowiadać na pytanie "co z tą Polską?" ale zrobi tak, by w ogole nie zadawano tego pytania, by nikt nie martwił sie o swoją przyszłość.
*Katia*
@ Katia -
Kryzys jest skutkiem złej polityki bankow - w Ameryce.
Polska polityka ma tutaj marginalne znaczenie.
Amerykański Sen sie skończył, mieszkańcy USA zadłużali sie ponad stan - nie będąc świadomymi tego (albo będąc ale udajac, że "to nic takiego"), że długi trzeba spłacać - wraz z odsetkami. Banki oczywiście były łase na sprzedawanie kredytów, aż w koncu miarka się przebrała. Wyszło na jaw, że Ameryka WYGLąDA bogato, ale jest to bogactwo NA KREDYT.
Teraz wszyscy spłacamy kredyty Ameryki.
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.
Dziękuję i zapraszam ponownie.