piątek, 20 lutego 2009

Życiowe zmiany

Aby się rozwijać, konieczne są w życiu zmiany, ot – choćby zmiana myślenia, powodująca, że cały wszechświat jawi się nam inaczej.


Stagnacja nie idzie w parze z rozwojem, bo ten potrzebuje dynamicznego testowania coraz to nowszych, lepszych, bardziej indywidualnie dostosowanych rozwiązań.

Zmiany w przyzwyczajeniach


Przyzwyczajenia bardzo trudno wyplewić. Początkowo tworzone mogą być po to, aby adekwatnie reagować na konkretne zjawiska – z czasem stają się bezużyteczne i nie muszą prowadzić wcale do niczego dobrego.

Powód?

Człowiek nie żyje wciąż w takich samych warunkach – jak wtedy kiedy TO rodzące się przyzwyczajenie jawiło się jako najlepsze rozwiązanie. Życie się zmienia a wraz z nim powinniśmy modyfikować nasze nieadekwatne przyzwyczajenia.

Niezdrowy tryb życia, papierosy, złe odżywianie – to tylko niektóre z przykładów złych przyzwyczajeń.

Zmiany w myśleniu

To nierzadko problem nawet tych wykształconych obywateli, którzy zdobywając tytuł magistra czy doktora – postanawiają spocząć sobie na laurach i trzymać się wyuczonych już wcześniej sposobów myślenia. To prawda, tego typu sposoby myślenia mogły przyczynić się do zdobycia tytułu naukowego (i pomogły), jednak nigdzie nie jest powiedziane, że prowadzą one do rozwoju jednostki – jako osoby. Często zbytnie trzymanie się tego co na uniwersytetach zamyka człowieka na to, co również wartościowe, a co nie spełnia kryteriów nauki. Jeszcze nie spełnia...


Zmiany w relacjach


Jak wygodnie jest kiedy schemat komunikacji jest podobny. Dzień dobry, do widzenia, ile wzrosły akcje, jak fajnie jest być odurzonym podczas weekendowej nocy, raz ciach, bach. Często takie proste komunikaty mogą zasłaniać nam to, co najistotniejsze w relacjach z innymi – szczerą, głęboką bliskość. Bogu dzięki, jeśli ktoś ma choć jedną, dwie osoby, z którymi może szczerze porozmawiać. Jeśli jednak tak nie jest, warto to zmienić i wyjść z inicjatywą. Warto się naprawdę zaprzyjaźnić, a przynajmniej nie bać się tego.

Relacje z bliskimi również czasami bywają lepszej, czasami gorszej jakości. Jeśli zechcemy je naprawić, należy zastanowić się – gdzie tkwi sedno problemu? O co tak naprawdę chodzi? Czy na pewno kwestią sporną jest to o co się kłócimy, czy może coś, czego de facto nie widać, a co drąży i drąży i drąży dziurę w pniu bliskich relacji – niszcząc je.

Warto pamiętać, że nawet najdrobniejsze zmiany w naszym życiu, z czasem mogą okazać się tak naprawdę wielkimi ŻYCIOWYMI ZMIANAMI.

Owocami ich będzie nasze lepsze życie:)







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

10 komentarzy:

Aleandra San pisze...

Zdaję sobie sprawę, że psychologia często nie mówi, jak coś zrobić, żeby było dobrze (to z wiedzy uczelnianej), co jednak nie oznacza, że takich albo podobnych rzeczy w niej nie szukam.
Zgadzam się z tym, że przyzwyczajenia bardzo ciężko zmienić - aczkolwiek to chyba zależy od wieku, w którym się je tworzy/zmienia. Mojemu organizmowi w liceum przestał się podobać cukier w herbacie, a "męczyłam" go przez dwa tygodnie - ale pewnie z papierosami tak łatwo komuś tak młodemu niełatwo jest rzucić papierosy.
Zastanawiając się nad Twoim tekstem, mam wrażenie, że życiowe zmiany następują najczęściej nieświadomie. Gorzej, jeśli chęć zmiany jest świadoma, a znajdujemy się w sytuacji, w której nie wiemy, jak to zrobić.

Psychika.net pisze...

@ Aleandra San -

Zaczynając od drobnych modyfikacji naszego życia - możemy zmienić je całkowicie:)

Jacenty pisze...

Czasem jednak zdarza się, że życie wymaga od nas dokonania jakichś gruntownych zmian, nie pozostawiając nam wiele czasu na przemyślenia. Nasza kultura z reguły przekazuje nam sporo informacji o tym jak podejść do zmiany, którą można zaplanować. Moim zdaniem zbyt mało jest sensownej wiedzy na temat poszukiwania rozwiązań w sytuacjach kompletnie nieprzewidywalnych. Żyjemy w bajce stabilności, która czasem kończy się jak wyłączenie odbiornika telewizyjnego z powodu braku prądu.

Psychika.net pisze...

@ Jacenty -

Zawsze łatwiej jest zapobiegać niż leczyć.

Kultura uczy nas jednak, że w sytuacjach kryzysowych możemy zwrócić się po pomoc - do psychologa.

Pozdrawiam:)

Magda pisze...

Jakoś łatwiej nam żyć w stagnacji-tak mi się wydaje-boimy się zmian-bo to co nieznane zawsze wywołuje lęk-dlatego godzimy się na wiele rzeczy-np. praca której nie lubimy, w której się wypalamy, ale nie mamy odwagi zmienić jej, uważamy, że niczego nie znajdziemy i wolimy tkwić w miejscu a nawet się cofać...a przecież żyjemy tylko raz i to od na zależy jakość naszego życia a żeby się rozwijać potrzeba zmian-co za tym idzie-przekraczanie siebie...

Psychika.net pisze...

@ Magda -

Święte słowa. Czytając Twój komentarz nasunęło mi się też skojarzenie z transgresją Kozieleckiego. To właśnie takie przekraczanie siebie, kultury, w jakiej żyjemy.

Dzięki i pozdrawiam:)

Anonimowy pisze...

Jeżeli po prostu sobie coś wymyślimy i zechcemy zmienić bo będzie wtedy lepiej to nigdy nie wyjdzie, chyba, że ktoś się tak uprze, że mu się uda, ale wątpię. Zmiany zachodzą same, wtedy, gdy po prostu coś zrozumiemy. To tak, jakbyś stał przed ścianą blokującą Twoją drogę, będziesz tak stał dopóki nie zrozumiesz, że możesz iść inną drogą zamiast myśleć jak wyjść na tę ścianę aby przez nią przejść.

Anonimowy pisze...

Ja zmienilem swoja stagnacje juz nie moglem
Wyprowadzilem sie i tu jest najlepsze .... nie wiem co dalej

Anonimowy pisze...

o to dobre ja też mam taki plan zmian wyprowadzam się, zrywam z toksycznym facetem i nie wiem co dalej :)

lili9988
@wp.pl

Anonimowy pisze...

zgadza sie bo powinnismy zmieniac sie nie dla innych ale dla samych siebie...:)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...