sobota, 21 lutego 2009

Zdrada w związku boli - i jest to naturalne

Jakiś czas temu zainstalowałem dodatek na blogu, na którym możecie wpisywać swoje sugestie, propozycje nowych tematów. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiej popularności używania tego dodatku. Jest przez Was lubiany i wykorzystywany, więc póki co zostawiam go na blogu.

Zastanowiło mnie, jak wiele problemów posiadacie, których rozwiązań najprawdopodobniej szukacie na necie. To dobrze, że trafiliście na moją stronkę, ponieważ sukcesywnie będę starał się omówić poszczególne zagadnienia – a także zachęcał Was do skorzystania z pomocy psychologa na żywo.

Nic Wam tego nie zastąpi.

Dzisiaj omówię sugestię Czytelnika, który napisał:

„Jak dojść do siebie po tym jak zostało się zdradzonym? Jak na powrót zaufać innym?”



Skąd się bierze zdrada?

Zdrada w związku nie bierze się z niczego. Nie oznacza to jednak, że powodem zdrady któregokolwiek z partnerów jest na przykład nieodpowiednie zachowanie się partnera czy partnerki. Często przyczyna zdrady nie tkwi w jakości związku jako takiego a – w wewnętrznym rozdarciu osoby, która zdradza.

Zdrada pojawia się – i zmienia wiele.

Ciężko mi mówić o zdradzie, ogólnie. Wiadomo, że postrzeganie sytuacji, w której zdarzyła się zdrada – może być różne – zależnie od charakteru partnerów, ich wzajemnej relacji, stażu związku, namiętności, wzajemnego zrozumienia, a także zaangażowania psychicznego partnerów.

Bogdan Wojciszke w swojej książce „Psychologia Miłości” wyróżnia takie składniki miłości:

-Intymność
-Namiętność
-Zaangażowanie


Kiedy dochodzi więc do zdrady każdy z tych składników zostaje niejako „zdradzony” przez osobę zdradzającą, niedotrzymany i teoretycznie miłość z jego strony wygasa.

Czy teoria idzie w parze z praktyką, ciężko mi mówić ogólnie.

Po zdradzie ciężko jest się pozbierać.

Kiedy osoba zostaje zdradzona, jest jej ciężko się pozbierać, ponieważ o zdradzie można mówić tylko wtedy kiedy jedna ze stron staje się zaskoczona takim biegiem wydarzeń. Co mam na myśli? Jeśli związek jest luźny, oparty na przykład tylko na jednym składniku miłości – jakim jest powiedzmy tylko namiętność, zdrada nie będzie miała tak niszczącej siły, niż gdyby w związku tym istniała jeszcze intymność i zaangażowanie.

Zdrada boli jeśli nic na nią wcześniej nie wskazywało. Wszystko układało się, nie było żadnych zastrzeżeń co do relacji. Można powiedzieć cud miód. A tu nagle, niespodzianka. Zdrada taka może spowodować, że uczucie, które nagle poczuje człowiek zdradzony to: nienawiść do zdradzającego partnera / partnerki. Nienawiść ta przeplata się oczywiście z miłością, która choć wciąż silna, może być już zupełnie innej jakości.

Zdrada boli, jednak ból po zdradzie nie musi trwać wiecznie.


Aby pozbierać się po zdradzie, po pierwsze należy uzbroić się w cierpliwość. Nie ma co też rozdrapywać starych ran i robić wciąż sobie lub partnerowi wyrzutów. Jeśli decydujecie się na dalszy związek z osobą, która zdradziła – będzie to dla Was szczególnie trudne, bo ból po zdradzie może trwać jeszcze przez długi czas wywoływany tym, że spotykacie się na co dzień, rozmawiacie i całkowite unikanie tego tematu – może drążyć w Waszych psychikach niekończącą się studnię cierpienia.

Warto w takim wypadku, udać się do psychologa zajmującego się terapią par.

Trudno nauczyć się ufać po zdradzie.

Zdrada to załamanie się zaufania, którym obdarzaliśmy najbliższe nam osoby. Zaufanie to bezwarunkowe oddanie się drugiej osobie, bezwzględne powierzenie jej swojej intymności, otworzenie się przed nią. Zdrada to ucięcie tego stanu „szczęścia”. Ucięcie poczucia bezpieczeństwa, ucięcie możliwości wzajemnego wzrastania, rozwoju. Czasami psycholog może okazać się bardzo pomocny, kiedy dwie osoby mimo zdrady w związku decydują się na jego odbudowę.

Co robić jednak, gdy po zdradzie zostaje się samemu?


Przede wszystkim – nie należy obarczać nikogo winą za to co się stało. Po prostu stało się i już. Życie jest zbyt skomplikowane, aby analizować każdy jego fragment w poszukiwania winowajcy, bo i tak są małe szansę na adekwatną ocenę. Często powód zdrady jest zupełnie inny, niż wydaje się w pierwszej chwili sądzić. Dlatego nie warto doszukiwać się konkretnych przyczyn.

Należy przyjąć do wiadomości, że przyczyną było niedopasowanie się. Brzmi strasznie sztywno i bezdusznie, ale nie wiem, jak inaczej to ująć.

Należy przeżyć – żałobę po stracie.

Żałoba oznacza, że jest nam źle, kiedy kogoś straciliśmy. I jest to potrzebny stan, aby odzyskać na powrót siły witalne. Dlatego brak obarczania winą oraz nie unikanie stanu żałoby – są bardzo istotne, aby móc powrócić do dobrego samoświadomego samopoczucia.

Zdrada w związku boli – i jest to naturalne.

Naturalne jest też to, że po zdradzie człowiek przez pewien czas tkwi w obniżonym stanie samopoczucia, jakim jest żałoba po stracie zaufania. Jeśli stan ten trwa zbyt długo, należy skorzystać z pomocy psychologa – na żywo. Psycholog pomoże Wam zrozumieć, co się stało, jakie to ma dla Was znaczenie i jak przejść do porządku dziennego – czerpiąc z doświadczenia zdrady siłę, by znów zacząć kochać.







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

185 komentarzy:

Magda pisze...

Myślę, że kiedy osoba którą kochamy zdradziła, cały świat nam się wali na głowę...często nie dochodzą do nas rady i wskazówki życzliwych dla nas osób-nie mamy siły aby się podnieść i tylko pogrążamy się w smutku, obarczamy winą cały świat... jednak czas robi swoje-to chyba najlepsze lekarstwo-pomaga się zdystansować-uczucia z czasem przygasają...
Ja prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie bycie z osobą która by mnie zdradziła-uważam, że chcąc nie chcąc, powracałoby się do tej zdrady w różnych sytuacjach, co nie wróży dobrze związkowi-i mimo, że rany się goją, to blizny pozostają na zawsze...

Anonimowy pisze...

Niestety masz rację.Jestem właśnie w sytuacji kiedy mąż po 13 latach wspólnego życia oświadczył,że mnie już nie kocha.Oczywiście o tym ,że ma kochankę od roku dowiedziałam się od samej kochanki ,bo mój małżonek był na tyle kłamliwy ze zaprzeczał do ostatniej chwili.
Może wybaczyłabym mężowi to ,że z nią sypiał(niestety nie urażając mężczyzn - bardzo często nie myślicie tylko głową),ale to że powiedział jej ,że jestem dla niego jedynie matką jego dzieci a ona jest jego największą miłością-tego mu nigdy nie wybaczę!
Przeszłam etap płakania,zadręczania się dlaczego to zrobił,teraz staram się nie myśleć o tym co było tylko patrzeć w przyszłość.
Jest ciężko,ale mam nadzieję ,że kiedyś poznam kogoś kto będzie mnie kochał i komu będę umiała zaufać.

Anonimowy pisze...

JESTEM SWIEZO PO ZDRADZIE I NIE MOGE SOBIE Z TYM UCZUCIEM PRADZIC CHOC NADAL JESTEM Z TYM CZLOWIEKIEM NIBY PROBUJEMY ALE WCIAZ SA JAKIES ZALE I WYMOWKI CIAGLE MYSLE ZE TO ZROBIL NIE MOGE SPAC MYSLEC POZYTYWNIE CHOC PIERWSZE MOJE KROKI TO WYGONILAM GO Z DOMU NIE MIESZKALISMY MIESIAC W TYM CZASIE PRZYCHODZIL BLAGAL PRZEPRASZAL ZE JUZ NIGDY SIE TO NIE POWTURZY...CZY MAM W TO WIEZYC JAK PRZEZ OSTATNIE POL ROKU MIAL ROMANS I KLAMAM.ALE MIESZKA ZNOW ZE MA I DO DZIS NIE WIEM CO TO Z TY BEDZIE BO NIE JEST KOLOROWO.WIEM ZE TRUDNO ZROBIC TEN KROK MOZE JESTEM ZBYT NAIWNA MOZE ZA BARDZO KOCHAM NIEWIEM.CASAMI SPRZECZNE JEST TO Z TYM JAK SOBIE W GLOWIE MYSLE.NAPEWNO NIGDY TEGO MU NIE WYBACZE I NIE ZAPOMNE NIGDY

Anonimowy pisze...

Mój mąż zdradzał mnie przez rok zanim sie o tym dowiedziałam. Zostaliśmy razem, bo bardzo gorąco zapewniał, że kocha mnie i chce byc ze mną. Po kolejnych pięciu miesiącach znowu dowidziałam się, że nadal mnie zdradza z ta samą kobietą, że ją po protu kocha, ale mnie tez i chce byc ze mną. Więc jestesmy razem. Ale w moim świecie nie ma już radości, nie ufam mu, choc kocham go. Nie wiem, czy ma sens przedłużanie tego związku, ale ja tak strasznie beznadziejnie go kocham. Wiem, że nigdy tego nie zapomnę i boję sie, że nigdy tego nie wybaczę. Mam w sobie szalejąca buze uczuc, ale nie mam siły o tym pisać.

Anonimowy pisze...

Tydzień temu zdradziła mnie nażeczona,w pracy z zastępcą szefa ale to zwykłe pocałunki wyprowadziła się, za jakieś 2 godz. zadzwoniła i się przyznała ale jej wybaczyłem cierpiałem i to bardzo nadal ciężko mi się pozbierać wróciła do mnie(: ciężko mi jest jej zaufać pozdrawiam Dawid

Anonimowy pisze...

strasznie ciezki temat szczegulnie jak sa dzieci i nie chce sie ich skrzywdzic

Anonimowy pisze...

ZDRADZIŁ MNIE OJCIEC MOJEGO DZIECKA I POZOSTAŁ Z KOCHANKA, KTÓRA MA DWOJE DZIECI. MIESZKAM W JEGO MIESZKANIU BO NIE MAM GDZIE ISC. ZAMELDOWAŁ NAS A TERAZ CHCE NAS WYRZUCIC A KONKRETNIE MNIE. A JAK MNIE TO I DZIECKO PRZECIEZ MU JEJ NIE ZOSTAWIE. BARDZO MNIE TO BOLI ALE JUZ PO MAŁU PRZYJMUJE TO DO WIADOMOSCI I OSWAJAM SIE Z TA MYSLA ZE JUZ NIC Z NAMI NIE BEDZIE. ALE BOLI MNIE JESZCZE TO, ZE ON ZAMIAST SPEDZAC WOLNY CZAS Z DZIECKIEM TO JEDZI DO KOCHANKI. A MOJE DZIECKO CIERPI I WYPYTUJE GDZIE JEST TATA? NORMALNIE MAM OCHOTE MU TAK ZYCIE UMILIC ZEBY ZAPAMIETAŁ TO DO KONCA ZYCIA!!!!

Anonimowy pisze...

życie po zdradzie jest piekłem,ja już od ponad roku cierpie mój partner zdradził mnie po 7 latach z młodszą kobietą ,nic nie wskazywała na to ,spadło to jak grom z jasnego nieba .jestem po leczeniu szpitalnym (depresja)myślałam że mi to jakos pomoże ale dalej płaczę i rozmyślam ,winię siebie ,nawet juz nie wiem za co chyba za całe zło tego świata nie potrafię z tym zyc ,

Anonimowy pisze...

hmmm wiem coś o tym do tychczas jak ktos mnie zdradzil to raczej juz nie dawalam mu szans na pozostawanie w zwiasku poniewarz moglo by to sie powtozyc spowrotem to zalezy od partnera jak jest dorosly psychicznie i emocjonalnie podchodzi do zwiazku miłosci i wogole ale to sie zmienilo bylam mlodsza moze nie wiedzialama ja sama co to jest milosc prawdziwa z uczuiem odwzajemniona nie dopuszczalam zdrady ale teraz Kocham naprawde i potrafie Mu wybaczyc najgorsze domyslcie sie czego .!!!!!!!!!! zobaczymy czy powtóży swoj błąd jaki zrobil>>>..

Anonimowy pisze...

nie jestem juz pierwszej mlodosci,w moim zyciu byly tylko 2 milosci, pierwszy bardzo burzliwy zwiazek rozpadl sie, pomogl mi w tym ktos komu jestem bardzo wdzieczna, dzieki tej osobie uwolnilam sie z piekla, nieprzespanych nocy, scisku w zoladku, byla taka szczesliwa ze wwreszcie mi sie udalo z tym skonczyc, potem pojawil sie ktos drugi, ktos kto mnie szanowal, ktos dobry, ktos ktoremu tak bardzo ufalam, niestety wczoraj dowiedzialam sie ze mnie zdradzil, boli bardzo, ale nie moge, nie chce juz byc z tym czlowiekiem, wiem ze mu kiedys wybacze ale nigdy nie zapomne ze mnie skrzywdzil

Anonimowy pisze...

Ja też jestem zdradzona, po 25 latach małżeństwa dowiedziałam się, że mój mąż gustuje w bardzo modych kobietach.Ja jestem młodsza od niego o 10 lat.Ufałam mu, aż tu nagle taki cios, od trzech tygodni nie umiem znaleźć sobie miejsca.Nie wiem co robić.On wypiera się wszystkiego, a ja mam dowody.Przeanalizowałam nasze życie, jego wyjazdy służbowe, wyłączanie telefonu na czas wyjazdu.On chyba zdradzał mnie od dawien dawna, tylko bardzo sprytnie to ukrywał. Najbardziej boli mnie to, że ja byłam mu bardzo oddana, również wtedy , kiedy potrzebował mojej pomocy w czasie , kiedy jego życie w związku z jego ciężką chorobą było zagrożone.Nie wiem jak sobie z tym poradzę.Wydaje mi się ,że to tylko mężczyźni potrafią być tak okrutni.

Anonimowy pisze...

witam ja o zdradzie dowiedzialam sie 6 miesiecy temu zdrada ta miala miejsce dwa lata temu w holandi moj maz przespal sie z dziewczyna o 17 lat mlodsza odemnie a wyszlo to na jaw kiedy dostal wezwanie na badania o ustalenie ojcostwa bo ona okazalo sie ze zaszla w ciaze wiemy napewno ze spala w tym czasie z innymi mezczyznami ale to moj maz zostal wytypowany na ojca jestem mama 5 latka maz jak do tej pory wspaniay czlowiek ideal od 6 miesiecy jestesmy nadal razem ja nabawilam sie depresji jestem na lekach cala ta sytuacja pograzyla mnie w stan zaloby codziennie placze po kilka godzin nie mam sil walczyc juz o to co sie stali maz twierdzi ze to nie byl romans ze chodzilo mu tylko o orgazm blagam was pomuzcie mi jak mam dalej zyc z taka trauma nie ummiem sie juz smiac nie umiem byc juz kobieta matka swiat mi sie zawalil codzen mu to wypominam ze mnie i naszego jedynaka sprzedal za pare sekund przyjemnosci

Anonimowy pisze...

na pewno jest Tobie ciezko, ale czas naprawde leczy rany, z perspektywy czasu bedziesz mogla spojrzec na to troche lagodniej chociaz absolutnie nie bronie twojego meza, jezeli zawsze byl dobrym mezem i zaluje tego cos sie stalo, warto poczekac, czas uleczy bol, trzymaj sie

Anonimowy pisze...

Moja miłość jest jak uzaleznie od kokainy .Chodz szkodzi wyniszcza to i tak jej pragnię .Jestem od niej uzależniona.Mój parner po 11 latach tworzenia ze mnią rodziny posiadaniu dwójki wspaniałych dzieci stwierdził ,że się pogubił i dlatego rok czasu mnie oszukiwał i zdradzał.Póżniej twierdził ,że robił tak bo nikogo nie chciał skrzywdzić mnie i tej drugiej kobiety.Zabawne w tym jest to ,że nadal nas dwie kocha i ciągle nie może się zdecydować z która ma być tak naprawdę .Cholernie boli mnie to co zrobił jak teraz postępuje ,wciąz go kocham i jestem od tego uzależniona,nie wiem czy uda mi się z tego wyleczyć będę próbować ,ale długa i trudna droga przedemną...

Anonimowy pisze...

Ja po zdradzie nie mogę się pozbierać już trzeci rok i mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Kocham i cierpię.

Anonimowy pisze...

ja zakochalem sie w kobiecie ktora miala dziecko poznalem ja i przepisalem dzieciaka na swoje nazwisko bo mial dopiero 4 miesiace kochalem ja miala co chciala pojawilo sie drugi i wtedy zaczely sie problemy dowiedzialem sie ze mnie zdradza wybwczylem jej ale najgorsze jest to ze ona prrzez 3 lata mnie oklamywala bo wczesniej pracowala w burdelu niech sobie to ktos wyobrazi spac z kims w jednym lozku przez 3 lata i co mam 24 lata 2 dzieci i mam dosc a ona znalazla sobie frajera ktorego znala 4 dni i zostawila mnie bo z nim ma zycie sobie ukladacniemam nawet z kim pogadac bo mi wstyd tego wszustkiego ogólnie lipa

Anonimowy pisze...

mój mąż przez 2 lata wypierał się zdrad,flirtował na lewo i prawo,dowiedziałam się jak się juz wyprowadził(jak twierdził z mojego powodu:)),znalazłam opakowanie po gumie w jego mieszkaniiu,płakał i mówił ze załuje....kilka miesiecy pózniej powiedział ze to były prostytutki a on był stałym bywalcem,urzadzał nawet orgie z kolegami w burdelu....mam zniszczona psychike,nasz synek ma 4 latka,kochałam męża do szaleństwa i moje najgorsze koszmary zisciły się,intuicja mi podpowiadała to przez długi czas ale on zaprzeczał.....to koniec,on nie zamierza wracac do domu ,za to regularnie oddaje krew,bynajmniej nie dlatego ze ma dobre serce......:(((((

Anonimowy pisze...

ja o zdradzie dowiedzialam sie rok temu, oczywiscie to nie bylo tak jak mysle. Zastanawiam sie czy wszyscy mezowie chodza na te same lekcji zdrady bo zawsze ten sam kit wciskaja male gnidy brak cywilnej odwagi. zdrade wybaczylam ale nie moge zapomniec boje sie ze sobie nie poradze z myslami o tej 3 mlodszej o 13 lat. korzystam z pomocy psychiatry ale nie chce brac pigul. maz oczywiscie uwaza ze nie potrzebujemy pomocy bo to moj problem. czy na pewno moj?

Anonimowy pisze...

ja zostałam zdradzona po 25 latach bycia razem powiedział mi to w nowy rok że ma romans w pracy przez 2 miesiące wyrzuciłam go z domu i poszedł do niej na drugi dzień wrócił ,mieszkanie jest wspólne od tej pory zaczął się horror on mówi że mnie kocha ja mu nie wierzę coś we mnie pękło nie jestem już tą samą osobą kłócimy się i zarazem płaczemy oboje nie mam już siły nie chce mi się żyć zniszczył wszystko i to z osobą na którą mówią kuuuuu.i czarownica bo mimo jej brzydoty faceci lgną jak pszczoły do ula a ona pieniądze wyciągnie i kopa i następny

Anonimowy pisze...

Ja jestem 3 lata po zdradzie i nadal boli.Zdradzający to moja żona i ksiądz proboszcz--brzmi to trochę jak farsa ale niestety to realny świat.Byłem z nią 27 lat mamy 24 letniego syna.Wielebny nadal ogłupia moją dawną żonę.Ja wczoraj dowiedziałem się o raku płuc.Pytam poważnie----gdzie jesteś Boże.Czy zdrada boli-odpowiem, bo teraz już mam do tego moralne prawo-----boli i to bardziej niż śmierć

Anonimowy pisze...

Oj ja też wyję z bólu i bardzo cierpię. Byłam bardzo szczęśliwą żoną przez 25 lat. Na ostatnich wakacjach a byliśmy sporą grupą zauważyłam,że mój mąż adoruje koleżankę której życie małżeńskie układa się byle jak. Byłam poirytowana jego zachowaniem, ale nie szalałam z zazdrości, byłam bardziej czujna. Potem przez kilka miesięcy obserwowałam jego zmiany. Komórkę trzymał na okrągło przy sobie, wyprowadził się z sypialni, był drażliwy i zupełnie inny. Podejrzewałam i obserwowałam a on się wypierał, aż 11 lipca przechwyciłam esemesa który był zapisany w wersji roboczej i to było 100 % potwierdzenie moich podejrzeń. Zawsze myślałam,że jak mąż mnie zdradzi to wyrzucę i tyle. Nigdy też nie myślałam że po 25 latach może mnie coś złego spotakać. Prosił o wybaczenie,pytał czy ma się wyprowadzić, ale ja kocham go i chyba tylko dlatego postanowiłam spróbować żyć z nim dalej. Cierpię strasznie, wyję ,płaczę, rozmyślam i zastanawiam się kiedy ten koszmar się skończy. Moje życie nigdy już nie będzie takie jak wcześniej, a byłam tak bardzo szczęśliwa.Bólu nie zrozumie nikt jeżeli nie przeżył tego co my-zdradzeni. Czy to kryzys wieku średniego mojego męża? Byliśmy naprawdę bardzo szczęśliwą rodziną , kochane dzieci, dom etc. Dzieci nie wiedzą nic, postanowiłam oszczędzić im cierpienia, bo kiedyś jako dziecko sama cierpiałam przez nieudany związek moich rodziców.Cierpienie po zdradzie jest tak ogromne,że ciężko jest żyć, chwilami brakuje mi sił,a przygnębienie mnie nie opuszcza...

Anonimowy pisze...

Nie wiem czy cię pocieszę ale ten wyświechtany slogan,że czas leczy rany to prawda ale tylko lekkie tej rany czas nie zaleczy N I G D Y-tak jak u mnie no cóż w grupie rażniej-trzymaj się--gardzę zdradzającymi zrób to samo pozdr

Anonimowy pisze...

Była idealna, nadzwyczaj cenią ją za osobowość, pół roku temu postanowiliśmy się odseparować. Przyjechałem z powrotem kilka dni temu. Zaczęłem pytać czy zrobiła coś złego i czy spotykała się z kimś. Po którymś razie powiedziała, że spotykała się z jakimś facetem przez 2 miesiące + seks raz(podobno tylko raz-tak mówi). Prawie codziennie dzwoniliśmy do siebie. Nigdy bym nie przypuszczał, że tak cudowna osoba, którą kocham po 9 latach znajomości może coś takiego zrobić. Tłumaczy tym, że piłem i zdradziłem ją z wódką, ale czy to wystarczający powód? Powiem tak, gdyby nie moi rodzice, którzy wiem, że mnie potrzebują nie wiem czy to pisał teraz. Jest mi bardzo źle, świat się zawalił. Nie wiem co robić. Już nigdy nie będzie tak jak dawniej. Już nigdy nie będzie mojej małej .... Już nigdy nie spojrzę na nią tak samo. Świat jest nie sprawiedliwy, jeśli znajdzie się ktoś życzliwy i wesprze dobrym słowem proszę o maila. pomoc1@buziaczek.pl
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

To jest straszne. Tyle cierpienia.
Ale mam wrażenie, że wszyscy komentujący dodatkowo zdradzają sami siebie. Wreszcie kto okazał się nieodpowiedzialny, nieuczciwy, pobłażający sobie. Dlaczego więc siebie jeszcze obciążać? Zdradził to "pies mu ....". I chociaż wielu rzeczy żal, to dla każdego on sam musi być najważniejszy i jego własne dalsze życie powinno być w centrum uwagi.Może to pozwoli przetrwać najgorsze chwile.
BP.

Anonimowy pisze...

Witam,
ja w czerwcu odkryłam, że mój mąż po 6 latach małżeństwa zdradzał mnie z koleżanką z pracy. Początkowo zaprzeczał, ale naciskałam i się przyznał. Mamy 6-cioletniego wspaniałego synka. Nigdy się nie kłociliśmy, częto wyjeżdzalismy na wakacje, zimą narty, aż tu nagle to.
On sam nie wiedział i do tej pory nie wie dlaczego. Początkowo prosił o wybaczenie i powrót, ale tak napradę nie zrobił prawie nic, aby to potwierdzić. Jest mi ciężko (oczywiście wyprowadził się), nie tylko psychicznie, ale i finansowo. Jakaś cząstka mnie pragnie jego powrotu, cudownej stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, które daje facet przy boku.
Jednak racjonalna strona natury przestrzega mnie przed odbudowywaniem czegoś na siłę, dla dziecka. Bo moim zdaniem miłość gdzieś uleciała. A ja nie chcę faceta z poczucia obowiązku, czy litości! Mam nadzieję, że wytrwam i będę silna - dla siebie i dla mojego wspaniałego synka, który przecież jest owocem minionej miłości. I tak boli, może kiedyś przestanie.

Anonimowy pisze...

Brakuje słów aby wyrazić to co się czuje po zdradzie, ból, żal, gniew, huśtawka nastrojów, brak chęci do życia i pytanie:dlaczego?Ja też próbuję zostać przy boku mojego M, pomimo że mnie oszukał, zranił, skrzywdził i zadał tyle bólu i zranioną do głębi psychikę, kocham go i staram się z nim żyć i być ,ale czy wygram tą walkę?myśli mnie zabijają, pomimo że od czasu zdrady (ponoć tylko psychiczna zdrada, ot poprostu mój prawie 50 letni mąż zakochał się!!!!! i jak twierdzi ocknął się w porę),wcześniejsze jego zachowanie dawało dużo do myślenia,wiedziałam że coś się dzieje ale on jak każdy mąż wypierał się. Mam wrażenie że zwariuję, myśli mnie zabijają i dobijają, nie myślę o niczym innym tylko o tym że mnie tak okaleczył. Byłam dla niego chyba za dobra, dbałam, starałam się jak mogłam, dla mnie najważniejszy zawsze był mąż i dzieci.Byliśmy bardzo szczęśliwi i właśnie dlatego nie potrafię się z tym pogodzić. Cierpię bardzo,wyję, płaczę i tłumię emocje aby dzieci nie widziały że ich mama cierpi...

Anonimowy pisze...

A ja się dowiedziałam 3 dni temu, ze mój partner mnie zdradza ze stara znajomą od początku trwania naszego związku. Dostałam szału ... Podobno na moją wyraźną prośbę zerwał z nią, od niej zażądałam tego samego, ale czy mogę temu wierzyć?
Czuję dokładnie to samo , co Wy i nie wiem co będzie dalej. Natychmiast poszłam do psychiatry po leki, bo wiedziałam, ze sama sobie nie poradzę. Chyba pomagają stanąć na nogi.

Anonimowy pisze...

Witam ja równiez przeżyłam koszmar zdrady,poznałam mojego partnera a po roku urodziło sie nam dziecko było niby wszystko wporzadku,gdy nasza pociecha miała 18mies ponownie zaszłam w ciąze wtedy własnie dowiedziałam sie ze mój partner mnie zdradza,wiem dokładnie z kim i gdzie mieszka ta dziewczyna,mojego partnera zabrali na mocy wyroku sądu za przestepstwa do zakładu karnego,dziecko urodziłam przed czasem (miało problemy zdrowotne) dodam ze ojciec jeszcze nie mial okazji zobaczyc córki mimo ze mineło juz 2,5roku i mamy ze sobą kontakt nie potrafie mu wybaczyc i chodz mineło tyle czasu wciąz płacze,nie daje sobie rady,nie wierze tez w jego zmiane juz nie wiem co robic.

Anonimowy pisze...

Ktoś kiedyś powiedział, że każdy facet zdradzi prędzej czy później. Mnie zdradziło dwóch facetów w odstępie 20-u lat. Ten drugi , którego poznałam w wieku 42-u lat szalał za mną i robił wszystko abym zapomniała o tamtym, który zrobił mi taką krzywdę pierwszy. Z jednym byłam 20 lat i z drugim też 20. Ból po zdradzie nie mija nigdy. To cierń, króry wbija się w serce na stałe. Mimo,ze miałam już doświadczenie po pierwszej zdradzie teraz już trzeci rok mija kiedy umieram powolną śmiercia. To powoduje żal nie wiadomo do kogo dlatego ,że mimo czynienia dobra zostajemy tak ukarani. Ja to odbierwam jako karę za czynienie dobra no bo jak to wytłumaczyć kiedy decydujesz się być z kimś tyle lat poprawiając mu styl życia, kochasz , niuniasz dajesz oparcie , wspierasz, gotujesz, chwalisz, uczysz się wyuzdanego seksu dla niego a on po tych wszystkich cudownych latach mówi ci ,że nie kocha cię już. Kocha od dzisiaj kogoś kogo nie zna i nie wie na ile może na niego liczyć. Cóż ,życie jest okrutne. Dzisiaj wiem, że trzeba być wyłącznie egoistą dbającym wyłącznie o siebie. Może wtedy zdrada nie byłaby końcem świata. Jestem smutna do szpiku kości i nie wiem czy zdrajcy mają świadomość tego co zrobili złego drugiej kochającej osobie. Z pewnością pójdą do piekła ale co nam po tym kiedy my i tak ich nie spotkamy bo pójdziemy do nieba. Żarty no nie. Zapamiętajcie sobie młode kobiety. Nie pozwólcie sobie na to aby uzależnić się od faceta, męża czy kochanka. Kredyty niech zawsze będą na faceta. Musicie zabezpieczyć się tak i żyć z myślą co by się stało gdyby mnie jutro zostawił. Musicie mieć grono SWIOICH przyjaciół aby zawsze byli po waszej stronie. Dbajcie o siebie całe życie . nie kładźcie się spać z wałkami na głowie. Nigdy nie myjcie się w obecności faceta. Zawsze róbcie to za zakniętymi drzwiami. On musi was widzieć zawsze podniecające. Kupujcie sobie piękne erotyczne koszulki nocne.Nie nadskakujcie mu. On zawsze musi was zdobywać. I tak nie jestem pewna czy to wystarczy. Pewne jest,że facet to coś gorszego niż świnia. Nigdy nie można mu zaufać. Pozdrawiam, Jola.

Anonimowy pisze...

zdrada jest ogółem zjebana i ludzie też są popierdoleni że nie potrafią od tak sobie zapomnieć i potem do tego wtrącają się rodzice znajomi i dopingują negatywnie osobę, która zdradziła

Anonimowy pisze...

Ja tez zostalam zdradzona 3 miesiace temu.Blaga mnie i prosi, abym wrocila,wiem ze strasznie zaluje.Wiem ze zycie po zdradzie jest ciezkie ale ja go nadal kocham i nie potrafie o nim zapomniec, chociaz wszyscy mi doradzaja ze lepiej bedzie jak zapomne o nim.Ze o nie byl dla mnie.Gryze sie sama ze soba bo chcialabym wrocic ale nie wiem czy to ma sens.Pomozcie.

Anonimowy pisze...

Czy to możliwe, żę mąż nie potrafi odpowiedzieć na pytanie dlaczego mnie zdradził i twierdził,że brzydzi się tą zdradą, że w trakcie mówienia o tym, aż zwymiotował? czy jest aż tak zakłamany? nie wiem co myśleć...

Anonimowy pisze...

Witam. Mam 30 lat i dwa zwiazki za soba... Pierwszy zakonczyl sie po kilku zdradach - bylo dziecko, wiec mu wybaczylam raz, a on nie czekajac roku zdradzil mnie znow... bolalo owszem, ale juzbylam chyba na to nastawiona.
4 lata temu poznalam milosc mego zycia - TO ON - wiedzialam od razu, oszalelismy na swoim punkcie, byl juz rozwiedziony... z powodu zdrady zony - tym bardziej bylismy sobie bliscy - dwoje zdradzonych... Przysiegal mi, ze nigdy mi tego nie zrobi...
Przechodzilismy ostatnio kryzys i to wystarczylo zeby zdradzil mnie z prostytutka....

ania pisze...

Witam mnie mój mąż zdradził po 20 latach małżeństwa najgorsze jest to że ja dowiedziałam się ostatnia pierwsza była moja córka ze zdradą żyje już 2 lata był i drugi telefon ktury miał schowany ,ja odbierałam sobie życie nadal go kocham ale czym dalej jest mi coraz bardziej cięszko nigdy nie przeprosił mnie za nic za zdrade nie przeprosił tez dzieci na dodatek pije pije duzo codziennie jest pod wpływem alkocholu wcześniej nie pił w lipcu powiedział mi że ją kocha i jest pewien jej uczuć na 99 % a ja wiem że on nie jest jej jedynym facetem miała romans z tego co wiem i znam z 3,a tak wogule ona jest z kanady przyjerzża na wakacje na 3 miesiące i się zabawia na koszt facetów

Anonimowy pisze...

Dzisiaj straciłem swoją ukochaną.Zdradziłem ja na imprezie nie wiem co robić wiem,że to dopiero 1 dzień ale już czuje że straciłem wszystko ciągle myślę żeby sobie coś zrobić(PŁACZ)

Anonimowy pisze...

wczoraj wróciłam z urlopu, nie ukadało nam sie ostatnio ale myślałam ze jak wrócę to to wszytsko pozbieram, kiedy wyszedł do pracy, wziełam sie za sprzątanie. zaczęłam od zbierania ubrań z suszarki... i nagle patrze a zdejmuje coś co nie jest moje, zadzwoniłam do niego, na początku wszystkego sie wyparł. po paru minutach znalazłam skarpetke na sofie za poduszką, wtedy już powiedział ze porozmawiamy w domu. przyjechał z pracy w ciagu kikinatu minut. okazało sie że podczas mojej nieobecności przyprowadził jakąś dziewczyne z pubu, twierdzi ze do niczego nie doszło, że zasneli razem na kanapie ale nic więcej. to jakiś koszmar, nigdy bym sie po nim tego nie spodziewała. jestem zupełnie zagubiona. mieszkamy razem, ale czy warto!!!!

Anonimowy pisze...

Witam,
U mnie podobnie. Stanowiliśmy zawsze z żoną wzorowe małżeństwo. Mamy dwie córeczki. Budujemy dom. Żona się szkoli, bo zakłada swoją firmę. Fakt, że przez nawał obowiązków i dodatkowo kłopoty w pracy nie mieliśmy właściwie dla siebie czasu... Na ślad jej znajomości z innym facetem trafiłem przypadkiem (mail) 24 lutego. Na początku kłamała i wypierała się w żywe oczy. Nie ufałem. Sprawdziłem billingi i potwierdziło się. Znowu się wypierała, ale jak pokazałem billingi przyznała się do wszystkiego. Że przypadkiem się spotkali po latach (znajomy z liceum), że wybuchło w niej uczucie największe w życiu, że go kocha, ale nie chce być z nim, bo chce być ze mną. Z nim chciała mieć tylko romans - odskocznię od codzienności, dzieci, obowiązków. Spotkałem się z nim i powiedziałem mu, że ma zniknąć z naszego życia. Żona miała mi za złe, że zniszczyłem jej plany romansu (z fizycznego kontaktu - tylko/aż się całowali). Mimo, że postanowiliśmy być razem, że ją kocham nad życie, że podziękowała mi w końcu, że to przerwałem i się opamiętała, nadal czuję potworną zadrę w sercu. Nie spodziewałem się tego... nie po niej. Pytałem, czy mnie kocha - nie umie odpowiedzieć. Pytałem czy kocha tamtego... "nie - chyba już nie...". Staram się poświęcać jej teraz maksimum uwagi, nie mogę się skupić na pracy, nie mogę zapomnieć o tym wszystkim... dzisiaj powiedziała, że mimo, iż zaimponowałem jej bardzo, że załatwiłem wszystko z wielką klasą i po męsku (bez mordobicia, ale skutecznie), to zaczynam ją męczyć, bo wciąż gromadzę informacje o tamtym. A ja nie wiem dlaczego tak robię. Myślę, że to zabezpieczenie na wypadek, gdyby zaczęli się ponownie kontaktować. Nie potrafię na razie zaufać...

Anonimowy pisze...

Czytam te historie i płaczę.Jakież one podobne do mojej.Jak zwykle żona dowiaduje się ostatnia.To było w sierpniu 2010r...zdrada.Jeszcze wtedy nie wiedzialam.Cieszyłam sie więc,kiedy mąż przyszedl(16 sierpnia) z kwiatami do mnie i powiedział(pozniej mnie to zastanowilo)zebysmy to przetrwali.We wrześniu(4-go)powiedzial mi o zdradzie.Potem na jednym z portali społecznoścowych znalazłam zdjęcia jakiejs k**wy w aucie mojego męża.Były z datą 29sierpnia.Byli razem na wycieczce w Świnoujściu(a obiecał dzieciom,ze przyjedzie do domu).Mimo,ze wczesniej chcial,zeby bylo miedzy nami dobrze.Jeszcze się wypierał,ze to nieprawda.Do tej pory się nie pozbierałam.On nie rozumie moich uczuć.Twierdzi,ze przesadzam.To naprawdę bardzo boli...Czy jest jakaś kobieta,która to przeszła,przebolała i pomoże mi zrozumieć... :'(

Anonimowy pisze...

5 lat temu moj maz mnie zdradzil pomimo tego wybaczylam mu ale caly czas trzymalam go na muszce i chce ustrzec wszystkich tych co probuja dalej sobie zycie ukladac z taka osoba bo nie warto kochani .Do dzis maz utrzymuje kontakty z tamta kobieta a jak zostanie zlapany dalej sie wypiera zastanawiam sie czy to ja jestem normalna zyjac z nim pod jednym dachem bo pozostal mi sie tylko facet wiecznie zdolowany ktory nie umie wybrac a ja strzempkiem nerwow bo nie umie sie go pozbyc z bolem od 5 lat pozdrawiam was wszystkich

Anonimowy pisze...

witam.jestem w małzenstwie od 16 lat,złapałem moją żonę na zdradzie.czyli znalazłem drugi tel i te sms straszne.kochali się w moim samochodzie.mamy dwoje dzieci,bardzo ją kocham miała wszystko dom,samochód,dobre ciuchy,miała co chciała.zdradziła mnie z facetem o 10 lat młodszym.jej kolezanki zawsze mówiły że ma męża przystojnego,zaradnego ona to zawsze potwierdzała.nie wiem co mogło byc przyczyną,.wybaczyłem jej mieszkam z nią ale jest ciężko.nie wiem co dalej robić.mam swoją firmę ale pracą nie mogę się skupić.pomózcie i napiscie co dalej ja ją kocham ona mówi że też.chciałem żeby odeszła z tym gnojkiem ale teraz przejzała na swiat i mówi że chce być zemną.co robić w takiej sytuacij.POMOCY...

Anonimowy pisze...

Boli i to strasznie, ja też to przeżyłam i przeżywam dalej i co ciekawe 25 lat po ślubie. Byliśmy kochającym sie małżeństwem i nigdy w życiu nie sądziłam że mnie spotka taka trauma!Jesteśmy razem,wybaczyłam, próbuję zapomnieć,ale póki co ani jednego dnia nie przestałam o tym myśleć( w lipcu 2010 wykryłam to! a wcześniej przez kilka miesięcy podejrzewałam męża- słusznie zresztą, zupełnie inne zachowanie a znam go jak siebie bo jesteśmy ze sobą od 17 roku życia)Zastanawiam sie czy kiedykolwiek będę jeszcze szczęśliwa?czy przyjdzie taki dzień że zapomnę?Mój mąz u mojego boku był naprawdę szczęśliwy i co? jak to wytłumaczyć?jak zrozumieć i jak dojśc do siebie. Próbuję na nowo odzyskać równowagę ale chwilami zasatnawiam sie czy to ma sens? Nigdy juz nie będę tak spokojna i szczęśliwa jak przed tymi wydarzeniami, chwilami mam ochotę spakować manatki i powiedzieć żegnaj!, ale zdaje sobie sprawę że jeszce bardziej będę cierpiała. Chwilami mam go ochotę udusić! za to okaleczenie mnie,jestem bezsilna!Staram się nie wypominać tego na codzień, choć nie powiem od czasu do czasu mu przypominam że mnie skrzywdził i to bardzo. Szkoda że tym zdradzającym rozum wraca dopiero po ujawnieniu zdrady! wtedy dopiero wiedzą że chca być z rodziną, nie ma nic gorszego od faktu gdy rozum schodzi w okolice rozporka.... Nie ja pierwsza nie ostatnia tak usłyszałam ostatnio. Pozdrawiam wszystkich wiernych, niewiernych nie!

Anonimowy pisze...

Witam ponownie,
Pisałem o moim przypadku 11 marca. Teraz już jest wszystko dobrze. Wybaczyłem. Żona zrozumiała błąd. Żyjemy dalej. Rodzina cała :). Nie poddawajcie się. Jeśli warto walczyć - walczcie. Pozdrawiam i życzę dużo siły. Wiem jak nadludzki wysiłek trzeba włożyć, by uratować w takiej sytuacji związek. Co Was nie zabije, to Was wzmocni. Pozdrawiam. M.

Anonimowy pisze...

Witam wszystkich! Rok temu w styczniu dowiedziałam się że mój mąż mnie zdradzał prawie od dwóch lat (ze znajomymi z nk, randka.pl itp.)To był szok!!!Jesteśmy 25 lat po ślubie. Zawsze był kokieciarzem i przesadnie uprzejmym wobec innych kobiet ale wobec mnie też, bo czułam się kochana, noszona na rękach. Dbał o dom, synów, często remontował u znajomych i "nieznajomych". Denerwowałam się bo gdy wypił to miał do mnie nieuzasadnione pretensje. Były częstrze konflikty. Potem ja miałam kłopoty ze sprawami kobiecymi. Rzadko był seks i chyba od tego się zaczęło, bo rozluźnił się nasz związek. Już tak nie zabiegaliśmy o siebie jak wcześniej. Zrozumiałam to potem, gdy mi o tym powiedział jak się czuł odrzucony i niepotrzebny. Szukał zrozumienia u innych kobiet i wielokrotnie je znajdował (och, jak komplementy działaja na kobiety-widziałam na jego kontach nk i innych). Teraz jesteśmy razem. Dokładnie wszystko omówiliśmy co nam się nie podobało i co trzeba zmienić, bo nadal się kochamy. Jesteśmy szczęśliwi, często się kochamy bardzo namiętnie, smsy są pikantne, zabiegamy o siebie. Byliśmy na cudownych wczasach, spacerowaliśmy i całowaliśmy się jak nastolatki. Robimy sobie "miodowniki" czyli weekendy np. w górach, dużo rozmawiamy. Jest cudownie. Lepiej niż przed zdradą, ale skłamałabym gdybym powiedziała, że ufam mu bezgranicznie. Czasem sprawdzam bilingi i dyskretnie komórkę. Jednak do niczego nie mogę się przyczepić i to mnie bardziej uspokaja. To dopiero rok, ale budujemy swoje szczęście od nowa. Ja nie wypominam mu tego co zrobił, a on jest mi za to wdzięczny. Obydwoje chcemy o tym zapomnieć i razem się zestarzeć. Napisałam to po to, by uświadomić Wam kochani, że rozumiem to co przeszliście, ale powrót do "nowego" jest możliwy. Ale oboje muszą chcieć. Zadra w sercu jest. Czasem myślami wracam do tego okresu ale wyrzucam myśli z głowy. Chcę żyć przyszłością, bo wybaczyłam. Powodzenia w drodze do szczęścia!

Anonimowy pisze...

Ja też zostałam zdradzona, mąż się zakochał, w naszym związku szwankowało już wcześniej, ta zdrada to był chyba impuls do zmian - naprawiamy i łatamy nasze małżeństwo. Bywa trudno, ale chyba warto, choćby dlatego, że nadal się kochamy tylko się pogubiliśmy gdzieś po drodze. Wybaczyłam, zapomnieć nie potrafię, ale bywają chwile gdy tego nie pamiętam. Staram się nie rozpamiętywać. Bardzo pomaga nam terapia. Bez terapii nie dalibyśmy rady. Zaufanie powolutku się odbudowywuje. Trzeba cierpliwości. I dobrej woli z dwóch stron. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Witam, jak te historie sa podobne do mojej :(
Bylismy ze soba 15 lat , 3 lata temu mnie zdradził ,ja siła z niego to wydobylam bo wiedziałam od 2 m-cy ze coś nie gra. Na poczatku kłamał w żywe oczy że cos sobie wymyślilam ale jak go przyparłam do muru to sie przyznał . rozstaliśmy sie , oczywiscie powiedział ze mnie nie kocha ze kocha ta druga . Po ok 5 miesiacach wrócił z podkulonym ogonem i przepraszał a ja mysle ze chodziło mu tylko o kase bo wyjechałam do Niemiec do pracy i dość dobrze zarabiałam a on cienko prządł -jak to z takimi szmatami wyssała kase i poszla do innego.No i głupia sie zgodziłam , teraz znowu powtórka z rozrywki -mam wszystkiego dość nienawidze go , mamy 13 letniego syna . Faceci to gnoje i nie należy im dawac zadnej szansy bo zdradza znowu tak czy innaczej .Nauczyło mnie to tego ze juz nigdy nie zaufam nikomu lepiej dam rade sobie sama , tylko syna mi zal że ma takiego za ojca.Facet to świnia i tyle w temacie

Anonimowy pisze...

18 lat małżeństwa i koniec.. Znalazł swego aniołka, 20 lat młodszą. Zakochany bez końca porzuca wszystko: dom, pracę, rodzinę. Nikt i nie nie może na niego wpłynąć. Ból straszny, depresja, zwiedzione nadzieje, zaufanie. Ale przetrwałam, chociaż było bardzo ciężko. Nie żałuję teraz że go nie ma, nigdy nie potrafilabym zaufac ponownie, stworzyć relacji, które były miedzy nami wcześniej. Teraz były płaci i płacze, próbuje obwinić mnie winą za swój obecny niezbyt miły byt. Mnie to już nie dotyczy, mam swoje zycie, może nie takie jak sobie wymarzyłam, ale na pewno spokojniejsze i najważniejsze!! dalekie od obłudy, zdrady i kłamstwa która zafundował mi były.Moja dewiza: mądra kobiety nigdy nie poawoli skrzywdzić się dwa razy temu samemu facetowi.

Anonimowy pisze...

wszystko bylo idealnie.Bylismy po zareczynach.Gdy rozmawialam z kolezankami zawsze mowilam ze głowę dalabym sobie uciąc i jestem tak pewna ze moj mezczyzna mnie nie zdradzi bo kocha mnie szalenczo.kilka dni temu dowiedzialam sie ze mnie zdradzil - byl u kolegi i byla tam jakas dziewczyna z ktora sie calowa nie doszlo podobno do seksu. i jak ja mam przezyc tak bardzo go kocham.dalam mu druga szanse ale sie boje strasznie co bedzie dalej...

Anonimowy pisze...

faceci sa okropni

Anonimowy pisze...

po tym co mnie spotkalo mam takie motto zyciowe ze ,,nigdy nie mow nigdy,, nie wybiegaj z planami na przyszlosc bo nie wiesz co kolejny dzien ci przyniesie.zyj chwila.ja planowalam wspolne mieszkanie slub itd. a teraz nie jestem niczego pewna nawet tego ze kocha mnie dalej

Anonimowy pisze...

Witam :(
Miesiąc temu dowiedziałam się o zdradzie mojego narzeczonego z koleżanką z naszej pracy.Jesteśmy,ze sobą ponad 5 lat.Cały świat zawalił mi się na głowę.Nie wiem jak do tego mogło dojść.Byliśmy tacy w sobie zakochani,można powiedzieć życie bez stresu i w harmonii.Na pytanie dlaczego to zrobił nie umiał odpowiedzieć.Ale teraz mówi ze mnie bardzo kocha i żebym mu wybaczyła.To ja na to wtedy też mówiłeś że mnie kochasz i co zrobiłeś.Tylko jak mam mu wybaczyć.Moje myśli krążą cały czas wokół nich.Cały czas mam ich przed oczami.Zwariuje od tych myśli.Nie wiem czy potrafię mu wybaczyć.A najgorsze jest to,że go nadal bardzo kocham.Czy on jest wart mojej miłość i wybaczenie,po tym co się stało.

Anonimowy pisze...

dziwne to wszystko ja właśnie wczoraj po kilkunastu próbach połączenia się z mężem przypadkowo połączyłam się telefonicznie do końca myślałam,że idzie i szum w telefonie do puki nie usłyszałam jego głos i słowa które tkwią mi w głowie i nie daję sobie z tym rady" głos dziewczyny : nie przeszkadza Ci to jak ona dzwoni a po chwili już dochodzę..".
Nie wiem co mam zrobić jak dalej żyć, próba wytłumaczenia Jego"wymyśliłaś sobie usłyszałaś to co chciałaś, ja nic nie zrobiłem" czyżby????

Anonimowy pisze...

on się wybiela mnie obwinia zdradził z koleżanką z pracy , odszedł , nie obchodzą go swoje dzieci dba o dzieci jej.Małżeństwo wzorowe jednak pozorne on kłamca , kombinator , zawsze miało byc tak jak on chciał bo inaczej foch, dąsy , ciche dni i żadko zadowolony, ona kochajaca dbająca o rodzinę , męża, wierna i cierpiąca po co być dobrym , wartościowym ,prawdomównym jak on zdeptał i wyrzucił uczucie i miłość .Co jest ważne w życiu tylko du...Nie rozumiem tego.

Anonimowy pisze...

po 22 latach zdradził mnie z koleżanką z pracy coraz więcej pracował , telefon prawie spał przy nim to co było ważne nagle nie miało znaczenia wspólny urlop, remont kuchni , kolarstwo syna , pies wymarzony i kupiony przez niego , plany zestarzenia sie i rozpuszczanie wnuków -to było bez znaczenia zakochał sie i nie chciał nawet spróbować coś zmienić , syn po wypadku on lumpił sie z nią w hotelach.Nawet fakt że dziecko z depresji tak przerzywało ze znalazło sie w szpitalu nie wywarło na jego decyzję wpływu. Tylko facet może tak egoistycznie i bez serca niszcząc całą rodzinę i jej przyszłość postąpić,Jestem po rozwodzie już prawie rok jest mi ciężko , jestem sama w sumie to zawsze byłam bo moje marzenia nigdy nie spełniał .Teraz sie spełnia z nią ,a ja co ze mna i dziecmi nic go nie obchodzi to inny rozdział nie jego życia.dlaczego nie walczył o rodzinę po co ja zakladał skoro tak strasznie skrzywdził i zniszczył.jak dalej zyć z tym ciężarem .DLACZEGO

Anonimowy pisze...

Witam
Moja historia jest podobna do wszystkich, 6 lat malzenstwa i 2 zdrady.Pierwszy raz wybaczylam dla dobra dziecka, liczylam ze bedzie wszystko dobrze,ze juz nigdy tak nie zrobi-mylilam sie.Po jakims czasie znowu to zrobil,a ja tego przezyc niemoge,wrzucilam z domu, myslalam ze zrozumie swoj blad,a ja mu tylko ulatwilam sytuacje.Spotyka sie z nia legalnie bez zadnych skrupulow.A ja tak cholernie cierpie i niewiem co zrobic, niewiem jak zyc?Mam wielki zal i ciagle pytam dlaczego?Przeciez sie kochalismy.Ciagle mysle o nim, chcialabym zeby wrocil ale czy to ma sens?Strasznie mnie skrzywdzil, jak dalej poradzic sobie z tym,kiedy to cierpienie sie skonczy.

Anonimowy pisze...

Zona zdradzala mnie bedac ze mna w ciazy. Jak przeszla tylko na urlop maciezynski zaczeli sypiac ze soba gdy bylem popoludniu w pracy w nowym mieszkaniu. Kochalem ja bardzo i nigdy sie nie spodziewalem ze do tego dojdzie. Spedzalem duzo czasu pracujac, chcialem by miala wszystko... i "miala".Sam sie zorientowalem ze jest nie tak jak bylo, przestala zwracac na mnie uwage i byc czula. Sama sie do tego przyznala pytajac "co dla Ciebie jest zdrada" klamiac mowila ze sie tylko calowali kilka razy, nie wiedziala ze od miesiecy nagrywam jej spotkania i wiem o wszystkim. Powiem ze serce mi peklo jak pierwszy raz slyszalem jak o mnie mowi:( ze zygac jej sie chce jak ja dotykam, caluje itd. W skrocie KRETYN !!! Zachowywala sie jak Glupia idiotka ktora probowala zablysnac beznadziejnym mezem, a on tylko przytakiwal byle sobie zaliczyc, pomijajac ze byl od niej starszy po rozwodzie i jeszcze mial 6 miesiecznego synka z przypadkowa dziewczyna, mimo tego ze byl z moja zona, to mial dodatkowa kochanke moja znajoma ktora mi o tym powiedziala. Zalujcie ze nie widzieliscie miny mojej zony jak puscilem jej nagranie gdy dzwoni do mnie po tym jak sie przyznala ze sie calowali i ze juz nie chce sie z nim spotykac, zw mnie kocha i chce byc ze mna a po godzinie kochala sie z nim znowu!!!
Nie wiem co mam robic!!!
Kocham ja bardzo!!! Dalej jestesmy razem. Przyjaciel mojej zony przestal sie z nia kontakowac dowiedziawszy sie ze byl sledzony i namierzany przez kilka miesiecy, zona sama to skonczyla bez mojej interwencji....
Doradzcie jak mam dalej zyc...
Mamy slicznego synka
Dodam jedno ze teraz stracilem szacunek do zony. Dawniej byla tylko ona a teraz w moich oczach gdy ja widze. Kocham jednak najpierw widze jego a gdzies tam jest ona...

Anonimowy pisze...

życie jest dziwne,był ślub,urodziłam 2 dzieci,pojawił się alkohol,a następnie wyjazd za granicę,po kilku latach znowu ciąża i alarmowa lampka,która tylko migała,że COŚ jest nie tak zapaliła się na dobre,wraz ze słowami"zrób z TYM porządek",zrobiłam,przeszukałam wiadomości w telefonie i znalazłam dowody,nie zaprzeczał,stwierdził sucho,że wraca do niej i że to "nie może być przecież jego dziecko",synek którego urodziłam jest(niestety :()kropla w kroplę podobny do taty,nasze drogi rozeszły się,czy bolało-tak,jak cholera,dzisiaj raczej drażni mnie,maluszek nigdy nie usłyszał ode mnie słów skargi na ojca,zawsze był zapewniany o jego "miłości",a "tatuś" niezbyt systematycznie musi płacić na dzieci...pamiętajcie panowie...stawianie kobiety spodziewającej się dziecka przed wyborem:ja ,albo TO,skreśla was na całej lini

Anonimowy pisze...

Cześc! Jestesmy małżeństwem 18 lat, tydzień przed naszą rocznicą ślubu dowiedziałam się o zdradzie mojego męża. Dostałam esmsa od życzliwej osoby , tak jak dla wiekszosci z Was był to szok i niedowierzanie . Myślałam że ktos z pracy męża ma z nim na pieńku i robi mi głupi , bardzo głupi kawał. Mąż zdradził mnie z naszą wspólną koleżanką, zdradzał mnie niby będąc w pracy na nocną zmianę. poczatkowo oczywiście zaprzeczał ale po pokazaniu esemesów przyznał się :( Tak jak wszystkie zdradzone kobiety płakałam , płaczę do dzisiaj , ból jest tak okropny że wolałabym umrzec. Cały czas cierpię i nie wiem jak dalej zyć , bo kocham go nadal , ale gdy pomyslę o tym jak i gdzie posówał tę zdzirę to moje serce wyje i ....chciałabym umrzeć!

Anonimowy pisze...

mnie mąż zdradza emocjonalnie czy doszło do zdrady fizycznej nie wiem ale do tego to prowadzi

Anonimowy pisze...

21 lat po ślubie mąż zdradził mnie tak perfidnie,że przeżyłam szok.pracuje za granicą od kilku lat. lat temu to w polsce gdy zjeżdżał na urlopy puszczał sie z powszechnie znaną dupodajką matką trojga dzieci.Odkryłam ten fakt i rzekomo wszystko sie skończyło.Przyrzekał nawet na życie i zdrowie ukochanej córki ,że to sie nie powtórzy.Wszystko na nic.Przez wszystkie te lata urzędował z nią dalej.Fundował jej przejazdy do Holandii,by mogli się spotykać na weekendy.,a ostanie 4 miesiące ściągnął ją do siebie i mieszkali jak mąż i żona.Oczywiście do domu regularnie dzwonił i przyjeżdżał tylko zupełnie inaczej się zachowywał.Odkryłam jej nagie zdjęcia w telefonie męża,uprawiali nienormalne sceny łóżkowe i nawet grali w karty gdzie stawką były włosy łonowe.Przeżyłam szok.On musiał być całe życie zboczony na tle seksualnym a ja o tym nie wiedziałam.Dodam,że jestem atrakcyjną szczupłą zadbaną kobietą w opinii innych,10 lat młodszą od niego,w łóżku otwartą na wszystko,więc tym bardziej nie pojąć jego postępowania.Zniszczył wszystko co między nami było.Nienawidzę go,a pomimo tego muszę się z min męczyć gdyż mam w domu osobę potrzebująca całodobowej opieki.dwoje studiujących dzieci ,dom na utrzymanie i nie poradzę sobie finansowo w żaden sposób.Brzydzę się nim i to najgorsze co może być.Raz niby wybaczyłam i co mi z tego przyszło?Zdrada powinna być końcem związku tylko realia życia nie pozwalają na to.

Anonimowy pisze...

Mój mąż był moim pierwszym i jedynym mężczyzną, powietrzem, bez którego nie jestem w stanie żyć,
zdradził. Nie można kochać za dwoje.
Najdziwniejsze jest to, że czuję fizyczny ból całego ciała, nie mogę spać, nie mogę jeść, cały czas obsesyjnie o niej myślę, cały czas widzę przed oczami jej twarz, słowa które do niej pisał. Jak się dowiedziałam ? Banalnie. Nieuwaga męża - korespondencja z nią na "naszej klasie", długo się pilnował ale raz zapomniał się wylogować. Taki ból, że nawet nie mogę oddychać, a muszę dla naszego małego synka.

Anonimowy pisze...

Mój mąż zdradził mnie emocjonalnie. od grudnia zeszłego roku. Przypadkowo natknęłam się na jego stary telefon i... szok. Zdjęcia jego szkolnej sympatii dawniej i dziś. Jego słowne mms-y do niej typu: jesteś najpiękniejsza, najcudowniejsza, jedyna w moim życiu. A do mnie mówił lakoniczne kocham cie czy pragnę. Przeprosił, powiedział, że wie, że mnie skrzywdził, czuje się z tym podle. Chce być ze mną. Nie wiem, co o tym myśleć, a myśli same krążą po mojej głowie. Kocham go bardzo i chciałabym z nim być, ale nie wiem, czy wytrzymam to psychicznie.

Anonimowy pisze...

Witam, pisałam tydzień temu. Jesteśmy 29 lat małżeństwem. Wierzyłam mu i ufałam bezgranicznie. Zaufanie prysło w tej jednej chwili. Ale bardzo go kocham. Widzę, że żałuje. Wie, jak bardzo mnie skrzywdził. Próbuję mu wybaczyć,to jest trudne, ale myślę, że możliwe. Gorzej z zaufaniem - cały czas myślę, że do niej wysyła mms-y, choć zapewnia mnie, że nie. Chcę dać mu jeszcze jedną szansę, i mam nadzieje, że ją wykorzysta i odnajdziemy siebie na nowo. Zjadła nas rutyna w związku. Teraz rozmawiamy, spacerujemy, odkrywamy się i życzę tego wszystkim zdradzonym. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Ja pisałam już rok temu o zdradzie mojego męża, boli nadal ale już można żyć, było beznadziejnie ból rozrywał serce a łzy nie opuszczały mnie przez 8 miesięcy, nie ma takiej gumki która by wymazała to z pamięci. Uczę się żyć na nowo ,,żałuję tylko że za bardzo o niego dbałam i troszczyłam się,teraz więcej myślę o sobie. Zrobić tego co on nie potrafię ze względu na szacunek do siebie i dzieci Brzydzę się zdradzającymi a najbardziej tymi którzy mają ustabilizowane spokojne życie i 20,,25 letni staż małżeński i dopiero w takiej chwili zaczynają myśleć i uświadamiają sobie że mogliby stracić nie tylko drugą połówkę ale i dzieci. Myśleć trzeba głową nie inną częścią ciała

Anonimowy pisze...

zdradzalam meza, ktory mnie nigdy nie zdradzil,jestesmy ze soba 21 lat. o zdradzie powiedzialam mu ponad 4 lata temu. probowal jakos mysli pozbeierac, przezyl to strasznie i do dzis przezywa. walcze o niego, zaufanie i milosc ale on nie moze z tym zyc, bardzo mnie kocha i chyba za bardzo zeby ze mna byc. niewyobrazam sobie zycia bez niego, te ostatnie 4 lata to byly najpiekniejsze w naszym zyciu, mimo tego nadal walczy z myslami i uczuciami czy ze mna byc czy jednak pozwolicmi odejsc. co robic,bardzo mi na nim zalezy. popadamy w straszna depresje ja zdradzajaca i on zdradzony. nie moge przezyc jak on przezywa. czy jeszcze jest szansa zeby byc razem i byc szczesliwym. wiem ze zapomniec nie mozna, ale czy mozna jeszcze wszytko naprawic ? zrozpaczona

Anonimowy pisze...

Ja też w pewnym sensie zostałam zdradzona,gdybym nie patrzyła jemu w tel. to bym myślała ze jestem ta jedyna ,jesteśmy ze sobą 21 lat,i od trzech lat co pół roku znajduję jakieś smsy,które mnie zabijają,wypiera sie że to nie on to kolega pisze,ja i tak udowadniam że to on pisze.Teraz była podobna sytuacja tez się wypierał że to nie on piszę aż w końcu jak jemu podałam wszystko na tacy to powiedział mi prawdę,że spotyka sie na kawie tam gdzie ona pracuje czyli na orlenie.Sama nie wiem co mam robić ,jestem poprostu bezsilna ,mamy 8 letniego synka.

Anonimowy pisze...

Witam ja z moim mężem jesteśmy 6 lat po ślubie a dobiero 3 miesiące temu on powiedział że zdradził mnie 4 miesiące przed naszym ślubem. Niepotrafie mu wybaczyć.Sama nie wiem co robić.Mam już naprawdę tego wszystkiego dosyć gdyz nie potrafie zapomnieć i ciągle się kłócimy bo ja ciągle mu to wypominam.

Anonimowy pisze...

Mysle, ze to nie ma sensu byc dalej z kims kto zdradził.Ja tez dowiedzialam sie,ze mój ukochany mnie zdradził,tez nie moge spac, jesc, ciagle mysle o nim o tej kobiecie.Niestety ni epotrafilabym juz z nim byc, dotykac,przytulac i kochac tak jak kiedys-pomimo,ze byl wielka miloscia.

Anonimowy pisze...

witam.w styczniu złapałem swoją żonę na zdradzioe czyli drugi tel.sms,sresy itp.Spotykała się z gnojkiem o 10 lat młodszym przez pół roku,uwieżcie mi łysy,golas,bez niczego.Ale cóż życie..Wybaczyłem jej,mamy 2 dzieci wspólną przeszłość.Znam ją 20 lat spróbowałem walczyć.Masakra co przeżyłem,ale chyba się udało jesteśmy znowu razem tak jak kiedyś.Nigdy już tego bym nie zniósł i jestem mądrzejszy.Powtarzam sobie JA JESTEM NAJWAŻNIEJSZY I JUŻ.Jestem niby twardy ale wiadro łez wylałem.Ale czy warto??Niewiem.Jesteśmy razem żona w ciąży jest narazie ok.Kochamy się bardzo,wiemy o swoich błędach cóż żyjemy dalej..Nie patrzcie na pracę,pieniądze,itp.Macie rodzinę to dbajcie o nią ale bez przesady.Nie mówcie za często że kochacie ,ignorujcie czasami ją,nie użalajcie się nad sobą.Prowadzcie swoje życie,pokażcie swą męskość.NIE TA TO INNA>>>szkoda tylko dzieci..Nie zalamujcie się..Bierzcie się w garść i do przodu.Zdradzający ma mieć wyrzuty sumienia doprowadzcie do tego.Jest to łatwe.Dbajcie o siebie o dzieci.Nie o nią bo nie warto!!Ona ma za wami chodzić a jak nie to powiedz jej dowidzenia.Pa.Pozdrawiam i powiem wam że zdrada dała mi dużo siły i myślenia.Przejrzałem na oczy kto jest najważniejszy>JA I DZIECI.

Anonimowy pisze...

Witam u mnie sytuacja wyglądała w ten sposób że narzeczona po 5 latach zaczeła pisać z żonatym i dzieciatym "kolegą" nie jestem w stanie tego zrozumieć brak jakiej kolwiek logiki ten facet jest nikim przy mnie ja jestem wyksztalcony przystojny zawsze miałem powodzenie-zostawiłem ją bo brzydzę się zdradą w każdej postacji...teraz ciężko się pozbierać czuję ból wewnętrzny jakbym miał spłonąć nie jestem w stanie cieszyć się z czegokolwiek...Ps.Szanowne Panie zrozumcie raz na zawsze że wasi Mężowie , chłopcy, narzeczeni nie zdradzją was z innymi mężczyznami tylko z Kobietami wszego pokroju...więc nie możana pisać że mężczyźni są źli do szpiku kośći...bo to kobiety decydują kogo przyjmują na swoje łono w innym przypadku mówimy o gwałcie....jeśli ktoś ma radę dla mnie bardzo proszę może ktoś ugasio mój ból....Facet

Anonimowy pisze...

Drogi Facecie.Twego bólu nie ugasi byle rada.Bo takiej tu nie ma.Kiedy człowiek angażuje się całym sobą w związek taka zdrada to cios.Zając swoje myśłi czymś innym,skuppić sie na sobie i wydaje mi się że tylko nowa znajomośc może pozwolić przerwać ten krąg cierpienia.i nie chodzi mi tu o nową dziewczynę,tylko o kogoś z kim mógłbys podzielić sie swoimi myślami.Ja nie byłam nigdy zdradzona,widać nigdy tak nie kochałam żeeby tak cierpieć

Anonimowy pisze...

Kochani,
ja również przeżyłam zdradę. Czytając Wasze komentarze, myślę, jak każdy z Was jest mi bliski. Nie ma czego ukrywać, że serce po zdradzie, jest po prostu pęknięte w tysiącu miejscach i nie da się tego posklejać.Tak naprawdę ból przeszywa każdą część ciała i są chwile kiedy czujemy się jak nikt i żyć już się nie chce. Osobiście ogromnie jestem w środku złamana. Minął ponad rok, ale nie jest lepiej i nie wiem kiedy będzie i czy kiedykolwiek uwierzę w miłość. Wam wszystkim życzę jedynie wytrwałości, bo nie wiem, kiedy ból minie. Razem z Wami czekam na ten dzień zbawienia...

Anonimowy pisze...

kochani jestem osoba która zdradziła....czy żałuje nie wiem wiem,ze go skrzywdziłam i dzis nie widze szans na nasz zwiazek,choc mi wybaczył to ja nie potrafie zyc z człowiekiem którego zdradziłam i który o tym ciągle mysli...nie zasługuje na niego dlatego chce zeby był szczesliwy,,,pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Jestem osobą która została zdradzona. Zdradę wybaczyłam ale nasz związek przetrwał tylko rok. W tym czasie kompletnie nie układało mi się z partnerem, ponieważ odczuwalnie nie angażował się w związek, raczej mi bardziej zależało żeby to naprawić niż jemu. Od tamtej pory mam problemy z zaufaniem do płci przeciwnej. Obecnie jestem w 2 związku i mam ograniczone zaufanie do mojego obecnego partnera. Być może jest to spowodowane tym, że jest w dobrych relacjach ze swoją byłą (czasami do niego pisze albo zdarzają się okazję do spotkania) mimo moich uwag na ten temat. Czuję jak mnie podwójnie to boli i obawiam się, że może mnie ponownie jeszcze mocniej zaboleć.

Anonimowy pisze...

Przeczytałam wszystkie tu komentarze i jestem przerażona. To jak ja mam ufać, skoro faceci mają w naturze zdradę ? To lepiej nie kochać i nie ufać i tak robić jak ktoś na górze napisał, że myśleć tylko o sobie ale udawać, że się jest zaangażowanym ale angażować się na tyle by nie stracić kontroli nad sobą przede wszystkim. Nie jest to łatwe jak ktoś chce być szczery ale w związku ten cierpi, kto bardziej kocha.

Anonimowy pisze...

ja walczę ze świadomością że mąż romansował z inną kobietą - już ponad rok. Był kochającym mężem zawsze go ceniłam i szanowałam.Po raz pierwszy zdradził mnie z nią gdy byłam w 9 miesiącu ciąży. Po porodzie ciągnął to jeszcze 5 miesięcy , udając dobrego męża . Gdy syn miał 6 miesięcy sama odkryłam że mnie zdradza, przyznał się wtedy. zawalił mi się cały świat. Jestem z nim nadal --- poświęciłam się dla syna który kocha tatę . On też się stara być dobry dla mnie ale choć minął ponad rok ja nie potrafię się pozbierać po tym. Czasem myślę że gdyby nie syn to chyba bym chyba się zabiła bo mąz był dla mnie całym światem ---- nie umiem z tym żyć co mam robić....psycholodzy i psychiatrzy nie pomogli.

Anonimowy pisze...

Czytając te komentarze popłakałam się...tak bardzo Was wszystkich rozumiem.. Mam 28 lat, mój mąż 33. Tez zostałam zdradzona po 2,5 latach małżenstwa. Z moim mężem znamy się prawie 5 lat. Mamy 1,5 rocznego pięknego synka. O tym że mnie zdradził dowiedziałam się przypadkiem pół roku temu, absolutnie się nie spodziewałam tego, ufałam mu niemal w 100procentach, byłam zawsze spokojna puszczając go na kilkudniowe wyjazdy związane z jego pracą(prowadzi własną firmę z którą wiążą się czasami wyjazdy).Pewnego dnia mąż wychodząc do pracy zostawił na laptopie otwartą swoją skrzynkę mailową(niejako sam podał mi na tacy dowód zdrady, wczesniej ufałam mu, nie sprawdzałam go) i... przeczytałam jego rozmowy mailowe z 19letnią prostytutką której ogłoszenie znalazł w internecie na stronie dot.sponsoringu. Z maili wynikało że miesiąc wcześniej podczas swojego wyjazdu służbowego spotkał się z nią dwa razy na sexie w hotelu.Boże jak bolało czytanie tych obrzydliwych rzeczy które do siebie pisali,jedno i drugie spotkanie było tak dobrze zaplanowane przez niego, zdrada z pełną premedytacją!to potęguje zdradę ból po niej) Jak potem się przyznał mi dziewczyna ta była dziewicą i mój mąż ją rozdziewiczył, zresztą jak pytałam dlaczego się nią zainteresował, dlaczego zdradził,to powiedział że to że była dziewicą to było decydujące dla niego(nigdy nie robił tego z nastoletnią dziewicą,a miał takie marzenie).Okazało się też że kilka dni wcześniej zanim te maile odkryłam na owej stronie dot.sponsoringu również sam zamieścił ogłoszenie że szuka 18-19letniej uczennicy do sponsorowania!Do spotkania nie doszlo bo zdazylam odkryc.Cóż,błagał zebym dała mu jeszcze jedną szansę, żebym nie rozbijała rodziny, przekonał mnie, zostałam z nim, nie odeszłam, choć bardzo chciałam- zostałam dla synka (bo wiem jak to jest wychowywać się bez ojca,który odszedł jak byłam malutka,nigdy go nawet nie poznałam) i zostałam bo go kocham-banał ale taka prawda. Kocham go bardziej niż myslalam przed zdradą. Dla dobra rodziny wkręciłam sobie formułkę że "każdy może popełnić bład i każdemu należy się szansa", jednak wiem że jeżeli kiedykolwiek jeszcze to zrobi to odejdę bo to będzie znaczyło że to doświadczenie niczego go nie nauczyło. Pół roku mineło a czasem serce nadal krwawi, czasem tak boli że az czuję fizyczny ból, już nie płaczę co prawda co dzien, ale nie ma dnia żebym o tym nie pomyslała, to samo przychodzi do głowy-nawet wystarczy że ulica przejdzie jakaś młoda ładna dziewczyna i juz mi sie przypomina, na dodatek mąż lubi wchodzic na strony porno i tam wybiera filmiki z 18letnimi dziewczynami, wiem o tym ale na próżno go prosic zeby z tego zrezygnował bo jego zdaniem to normalne "każdy facet wchodzi na takie strony i prawie każdy lubi najbardziej własnie nastolatki ogladac". Zrezygnował tylko ze stron z ogłoszeniami towarzyskimi i dot.sponsorowania (przynajmniej nic takiego nie widziałam). Staram się odganiać złe myśli, strach że może to mi znowu zrobić, czasem się udaje, a czasem nie i wtedy wyładowywuję na nim frustracje,wypominam mu to, wyzywam,jestem jak to on mówi "zołza", niestety tych złych momentów w mojej głowie jest za dużo co negatywnie odbija się na naszym małżenstwie, mąż już nie wytrzymuje tego ciągłego wypominania, mówi że to juz przeszłość i nigdy się nie powtórzy i zebym juz przestała to wywlekać bo on powoli nie daje juz rady ze mna, on tez się meczy, przechodzimy trudny okres. Dzis wiem że musze z całych sił myslec pozytywnie o naszej przyszlości, muszę zaryzykować dla synka.wierze tylko w resztki madrosci męża, że nauczyło go to czegos i juz nigdy tego nie zrobi oraz wierze w siebie ze przetrwam ten ciezki okres i potem bedzie juz tylko lepiej

Anonimowy pisze...

ja bylam zdradzana 5 lat tyle co trwal moj zwiazek bylam glupia i naiwna na dzien dzisiejszy jestem w depresji a nawet topie smutki w alkocholu nieumiem sie pozbierac nawet teraz pije jestem gruba mam roztepy nie znajde nigdy nikogo mam zje...zycie jak mowil nie nadaje sie do niczego pisze i rycze chcialabym uciec na koniec swiata ale jak niema szans na lepsze zycie mam bardzo niska samoocene tak mi zryl psyche jeszcze mowil ze zdradzal bo moja wina nienawidze jego swiata ludzi jak mozna zniszczyc tak czlowieka nawet nieumialam katrolowac tego na pozegnanie mnie pobil trzeba byc wariatem i ludzic sie ze sie ktos zmieni na dzien dzisiejszy wyssal mi cala chec do zyci zrujnowal mi psychike on teraz sie dobrze bawi a ja pije co podkreslam ze bylam wrogiem alkoholu a sama siegam do butelki gdzie jest sprawiedliwosc co ta gnida nzrobila ze mna mnialam 4 lata probe samobojcza powiedzialam ze nigdy sie nie powtorzy a dzis mysle i mysle ...a niemoge tego zrobic a dlatego bo pozostal mi owoc mojej milosci coreczka zycze mu za nasze cierpienia tyle zla co ma caly swiat mam nadzieje ze pozwoli mi zyc i bedzie patrzal na nasze szczescie z daleka na dzien dzisiejszy jestem zerem wrakiem czlowieka nie wiem ile czasu mi to zajmnie mam tyle roboty z soba ze szok nie boli to ze sypial z innymi ale to ze siedzial mnieszkal uprawil sex raz w mniesiacu 5 minutowy ze mna po kims udawal klamal prosto w oczy czemu takie cos nie odeszlo czemu takie cos mnie zepsulo czemu pustak niech umila zycie swojej nowej niewolnicy nierozumniem tego zycia tych zlych poco marnuja nam szczesliwe lata ktorych nie da sie cofnac ja wiem po co zeby sie smniac z tego z nas zdradzonych...poidpisuje sie wielkie zero

Anonimowy pisze...

To jest straszne!!!!!... tyle ludzi cierpi przez zdrady! ja również też jej nie uniknełam..to wszystko co się czyta jest potworne jak ludzie sexsza sie na lewo i prawo jak bydło bez sumienia! a jeszcze przyjdzie do Ciebie i powie że Cie kocha co za kit co za gu..o. Gdzie ludzie z zasadami, uczciwi i lojalni, warci miłości!!!!!!!!!!

Anonimowy pisze...

Ja tez to przezylem,zapoznalem kobiete,na zabawie sylwestrowej,bylem jeszcze w zwiazku,ona tez i jej i mi sie w tych zwiazkach nie ukladalo,skonczylo sie na rozmowie,ale czulismy,ze cos zaiskrzylo miedzy nami,ja wyjechalem przez pol roku pisalismy ze soba przez internet wydawalo sie to wszystko szczere,po pol roku spotkalismy,od razu wpadlismy sobie w ramiona,bylo to cudowne spotkanie,postanowilismy byc razem,dzielila nas tylko odleglosc,ja moglem tylko pare razy w roku przyjechac,ale postanowilismy to kontynuowac,ale powoli dowiadywalem sie nieprzyjemnych rzeczy,jej imprezy spotykania sie z innymi mezczyznami na poczatku nie wierzylem w to,bo naprawde zakochalem sie i ona tez tak mowila,ja w stosunku do niej bylem pod tym wzgledem uczciwy,rozwiodla sie ze swoim mezem,ja potrzebowalem troche wiecej czasu,bo w innym panstwie mieszkalem,ale coraz wiecej dochodzilo do mnie przykrych rzeczy o niej ufalem jej,ale cos sie we mnie zamknelo,pytalem sie jej,ale mi przysiegala,ze to nieprawda,bylo troche klotni,ale jakos jej jeszcze ufalem,pozniej stracilem prace,zdrowie tez szwankowalo u mnie,wyjechala za granice,mialem do niej przyjechac,ale na zdrowiu troche podupadlem,ale na szczesie prace odzyskalem,przyjechal z zagranicy i mielismy sie spotkac,zwlekalem z tym,ale wreszcie przyjechala,chcialem od niej wyjasnienia,dlaczego mnie zdradzala,ale przysiegala,ze nic nie bylo mimo wszystko,ze ja wiedzialem o tym,doszszlo do tego,ze ona odeszla,ale ja chcialem dalej z nia byc,pisalem z nia,a ona mowila,ze kocha i nagle okazalo sie,ze juz z innym byla i z nim za granice jedzie,powiedziala mi to w ostatniej chwili,swiat mi sie zawali,nie trwalo to dlugo,zdecydowala sie do mnie wrocic pojechalem po nia zamieszkalismy razem,caly czas pytalem sie jej dlaczego tak zrobila,powiedziala,ze to przezemnie ale ten jedyny raz to zrobila,ale pozniej sie okazalo,ze byli tez inni mezczyzni,oszukala mnie,jak to na wszystko na jaw wyszlo,strasznie sie zmienilem,moje zaufanie do niej zniklo,chcialem,zaby mi prawde powiedziala,dlaczego,tym bardziej,ze juz duzo sie dowiedziala,ale caly czas oszukiwala i mowila ze juz nic wiecej nie bylo,znow sie wiecej rzeczy dowiedzialem,musielismy zrezygnowac,ze wspolnego mieszkania,bo musialem gdzie indziej wyjechac,ale bylismy caly czas razem,probowalem caly czas,zeby mi prawde powiedziala,ale zbywala mnie,moja psychika i moje zaufanie do nie powoli ginelo chcialem to naprawic,bo ja naprawde pokochalem i bym wszystko wybaczyl,ale ona nie chciala sie przyznac i doszlo do tego,ze drugi raz sie teraz rozeszlismy,poprostu bala sie swoje przeszlosci mimo wszystko,jak jej mowilem,ze jej wybacze nie chciala tego i tera bardzo cierpie musze przez to do psychologa chodzic,bo rady z tym sobie nie moge dac,dlaczego byla taka uparta wswzystko bym wybaczyl,ale chcialem to z jej ust uslyszec,a nie od osob trzecich,nie chciala,zycie jest czasami okrutne,czyje sie przez nia bardzo oszukany i zawiedziny i jest mi bardzo ciezko

Anonimowy pisze...

JA ROWNIEZ ZOSTALAM ZDRADZONA PO 13 LATACH .POWIEDZIAL ZE SIE WSZYSTKO MIEDZY NAMI WYPALILO I ZE KOCHA INNA BO JEST INTELIGENTNA.ZOSTALAM SAMA Z 3 DZIECI BYLO CIEZKO .MAZ WRACAL NA KROTKO JAK MIELI KLOTNIE I OBIECYWL ZE ONA TO POMYLKA A PO MIESIACU ZNOW WRACAL DO NIEJ I TAK PRZEZ 4 LATA.WROCIL ALE ZERO SKRUCHY A JA GO PRZYJELAM I ZALUJE BO NIE DA SIE ZBUDOWAC ZWIAZKU GDY NIE MA SIE JUZ ZAUFANIA DO DRUGIEJ OSOBY NAWET JAK NAPRAWDE GO KOCHALAM . TYM BARDZIEJ ZE NIC GO NIE NAUCZYLO GDYZ OD ROKU PISZE I SPOTYKA SIE Z NOWA PANIUSIA DO KTOREJ PISZE ZE JA KOCHA . CO POWIEDZIAL NA TO ZE TERAZ TAK SIE PISZE SLUZBOWO DO KOBIET . SMECH PRZEZ LZY . ZA TYDZIEN NASZA 18 ROCZNICA SLUBU NIE MAM SILY O COS WALCZYC JESLI ZA KAZDYM RAZEM DOSTAJESZ KOPA .MAM NADZIEJE I ZNAJDE ODWAGE I ZKONCZE TA WEGETACJE I SAMA ZLOZE PAPIERY O ROZWOD PONEWAZ FACECI SIE BOJA ALE NIE BOJA SIE RANIC NAJBLIZSZYCH ZDRADZAJAC ICH I NISZCZAC NAS . WIEM ZE JESTEM NA DNIE I CIEZKO WYPLYNAC .

Anonimowy pisze...

Co tu dużo wypisywać...Jak chce to niech go zdradzi a jeśli nie no to...co mnie to obchodzi że on ją zdradził czy ona jego...to są zwyczajne pierdoły...miał rację śp Ciocia Genia jak się ciebie ktoś pyta gdzie byłeś? on zawsze odpowiadał : Wysać się wtedy nie ma ani poco ani czemu...

Anonimowy pisze...

Ja jestem w zwiazku prawie 5lat. Niestety mam podejrzenia, ze moj facet mnie zrdadza. spotyka sie z jedna taka od czasu do czasu i zapytany twierdzi, ze potrzebuje swoja wolnosc. Ja mam podejrzenia, ze nie choczi tylko o wspolne picie kawy ale on sie stanowczo wypiera ... a ja potem siedze i mysle, jaka jestem glupia ze go tak podejrzewam..ale i tak mu w tej kwesti nie ufam.. trzymajcie sie..

Anonimowy pisze...

Nie zalamoj sie,znam ten bol,ja przed Toba napisalem moja historie co mi sie przytrafilo,do teraz nie moge do siebie dojsc,glowa do gory jestem z Toba,jak napewno czytalas,ja dwa razy dostalem popalic,mnie kobieta oszukala,a Ciebie wlasny maz,swiat i zycie jest bardzo okrotne.

Anonimowy pisze...

Ja jestem w zwiazku 19 lat ,troje wspanialych synow i bomba ,zdradzil mnie z pracownica. Jest lekarzem ,co naj gorsze ze dostal prace blizej domu i ona jest na stazu tez tam gdzie on obecnie. Mowi ze zle mu z tym ze kocha mnie .gdy postawilam warunek albo ona z tej pracy ma wyleciec albo on zmieni te prace.On nie chce zmienic, a co do niej to on nie jest szefem i nie ma wplywu na jej zatrudnienie.Niby sie stara, mowil ze niczego powaznego nie bylo ze nie bedzie utrzymywal kontakow sms z nia .Nie wiem w co wiezyc! Rozpacz i bol we mnie sie zagniezdzil.Lak sobie z tym poradzic.Gdyby to byl raz, ale to trwalo od lutego,wszystkiego sie wypieral.Zaczelo sie od jego obojetnosci do nas klotniach i sprawdzilam jego telefon ,gdy doszlam do wszystkiego ,wypieral sie az w koncu powiedzial ze to niepowinno mniec mniejsca,w chwili jego klopotow spotkal bratnia dusze ,ona mniala tez klopoty z mezem 3 corki,w tej chwili jest w separacji.Rozmawialam z nia przez tel. ona krotko ze mam z nim o tym rozmawiac i jest tak jak on mowi nie zaprzeczyla .Co robic ,prosze o pomoc czuje ze zwariuje !!!!!

Anonimowy pisze...

Sprawa jest skomplikowana...
Pewien punkt widzenia: Partner/partnerka zdradza by zaspokoić swoje potrzeby. Jakby tego nie zrobili to czy nie zdradziliby by siebie?

Jeśli kochasz to zależy Ci aby druga osoba była szczęśliwa. Jeśli nie jest już szczęśliwa z Tobą to puść ją wolno i nigdy nie traktuj osoby jak Twoją własność.

Co o tym sądzicie?

Pozdrawiam,
Mentalista

Anonimowy pisze...

Zgadzam się ale tylko w pewnym stopniu z Mentalistą. Kochasz-staraj się, nie kochasz-nie kłam i nie dręcz, więc lepiej odejdz. Powyższe może dot.tylko niezależnych finansowo bądź singli bo jeśli w związku są dzieci, sprawa komplikuje się. Do tego dochodzi tez kwestia finansowa i presja środowiska czy rodziny.
Zdrada to temat bardzo trudny bo nie ma prostej recepty jak sobie z nią poradzic.

Anonimowy pisze...

Zdradzonemu pomaga czasem wybicie klina-klinem:)
A tak poważnie, myślę, że jesli ktos sam nie może poradzic sobie z problemem powinien skorzystac z porady psychologa. Szczera do bólu rozmowa z kompetentą osobą na pewno pomoże.
Poza tym uważam, ze zdrada to nie jest koniec świata i każdy z nas ma niestety predyspozycje... Ważniejszą kwestią jest życie PO zdradzie. O ile łatwiej podjąc decyzję dot."BYC ALBO NIE BYC" w związku singlom o tyle trudniej parom wychowującym dzieci. Dochodzą też kwestie finansowe, obyczajowe itd.

Anonimowy pisze...

Ile osób jest w związku tylko dlatego, że uważa, że nic lepszego w życiu im się nie trafi? Ile osób zakłada, że będzie z daną osoba do konca życia? Ile osob kocha bezwarunkowo? I czy milosc to nie iluzja? Przynajmniej ta, ktora nie jest bezwarunkowa?

Pozdrawiam,
Mentalista

Anonimowy pisze...

A było już tak dobrze.Lub takmi się wydawało. I co? Ona się odezwała po 3 miesiącach. A mąż odpisał,że przeprasza, nie mógł się odezwać, że bardzo ją kocha. co powiedział mi - że to nie tak, że chciał tylko z nią porozmawiać. Nie wiem, co dalej. Muszę to wszystko przemyśleć jeszcze raz.

Anonimowy pisze...

witam zostalem zdradzony 9lat po slubie pierwszy raz raz przebaczylem jej powiedziala kto to jest ze starszy odemnie jakos zylismy faktem bylo ja cierpialem nkomu z rdziny nie powiedzialem zona pracowala pocieszalem ja zeby czula sie dobrze ale ona miala swoj maly swiat dalej zdradzala do zdrad sie nie przyznawala i wymienila mnie na inny model ,Zarabiala lepsze pienadze nie chciala abysmy razem je wydawali i planowali gdy pytalem ile ma na koncie byla ciagle obrazona ,co naprawilem w domu bylo ciagle zle wynajela luksusowe mieszkanie kupila lepsze auto niewiem jak mozna budowac sobie szczescie kosztem drugiej osoby taka osoba to szczyt chamstwa

Anonimowy pisze...

a ja 4 lata temu znalazłam w kieszeni mojego ówczesngo faceta karteczki z wypisanymi imionami i nazwami telefonów jakiś dziwek np. słodka blondi Inez albo cycata brunetka Iwon ... i 200 zł. Mieliśmy się pobrać i ... pobraliśmy. "Wmówił" mi, że to kolegi (pismo jego i strach wielki w oczach, gdy mu je pokazałam). Wiem, że zrobił to lub chciał to zrobić ... Uwielbia stronki z pornosami w necie ... Ale byłam krótko po porodzie. W ciąży leżałam dużo w szpitalach na podtrzymaniu - myślę, że wtedy to zrobił. Od wtedy to ja trzymam pieniądze w domu, musi się ze wszystkiego rozliczać, sprawdzam jego półki, kieszenie, komputer, robię awantury o ściągnięte pornosy! Nie ufam i nie zaufam już nigdy, ale trzeba żyć dalej. Wiem, że on mnie kocha, to jedyna pociecha, ale na jak długo ... ? Tego nie wiem :( Od tamtej pory lecę po całości. Mówię mi, jak się nie podoba to spadaj! Jestem silna, dam radzę bez niego! Wiem o tym! Już swoje przeszłam! Jestem po rozwodzie! Pomyśleć, że rozwiodłam się dla niego :( ech życie

Anonimowy pisze...

ja dowiedziałam sie o zdradzie 2 miesiące temu , próbuję walczyć , ale myśli o tym ciągle mnie nachodzą , rozważam rozwód

BraveWoman pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

a ja w Wigilie dowiedziałam sie ze moj maz zaraził mnie rzeżączką , i słyszałam jak lekarce opowiadał o kontaktach seksualnych z róznymi kobietami , a w rozmowie ze mna zaprzecza , ze ja cos wymyslam , ze mam jakies zwidy , a na koniec rzekł , ze jest mu mnie żal i z litości nic mi nie powie , na koniec uderzył mnie kilka razy i juz po sprawie z jego strony, a ja nie wiem jaki nawet dzis jest dzien . 20 lat małzenstwa legło w gruzach ,powiedzcie co mam robić ,bo chyba oszaleje ..

Anonimowy pisze...

zdradził mnie mąż rok był z kochanką on pracuje za granicą i tam mnie zdradził miał przez nią kłopoty OGROMNE ona chciała stabilizacji żeby mnie i swoją ukochaną córkę zostawił ale on wybrał nas potem było lepiej a teraz od 4 miesięcy znowu spotyka się z dwiema ale w Polsce i do każdej pisze kocham cie i dobrze mi z tobą w łózko jak go ie pytam o nie to zaraz wychodzi z domu i cisza BRZYDZĘ SIĘ NIM ALE WCIĄŻ GO KOCHAM TERAZ W ŚWIĘTA MIELIŚMY 12 ROCZNICĘ SLUBU

Anonimowy pisze...

NIGDY NIE MYŚLALEM ŻE MOŻNA TAK KOCHAC CHOĆ WIEM ŻE TO NAJWIĘKSZA NA ŚWIECIE MIŁOŚĆ ALE MUSI DZIAŁAĆ W OBIE STRONY.WYBACZYŁEM BO POWIEDZIAŁA MI ŻE SPOTYKA SIĘ Z KIMŚ INNYM PO 10 LATACH DOBROWOLNEGO ZWIAZKU .KOCHA KOGOŚ INNEGO MAM MU DAĆ W MORDĘ ALE ON NIC NIE WIE ,MAM WYYYYYĆ ,CZY MAM CZEKAĆ AŻ IM PRZEJDZIE NIE ZMUSZĘ JEJ DO MIŁOŚĆI PROŚBĄ ANI GROŻBĄ LITOŚCIĄ ANI SZANTAŻEM .BYŁEM PEWIEN ZE TAK BĘDZIE ZAWSZE A MOŻE CORAZ LEPIEJ NIE DOCIERAŁO ŻE TO SIĘ MOŻE SKOŃCZYĆ TO BYŁ ABSOLUT UCZUĆ ,MISTRZOSTWA ŚWIATA SEKSU ,INTELEKTUALNYCH WZRUSZEŃ ,PRZYJAŻN LUDZI NA ŚMIERC I ŻYCIE ZOSTAŁEM Z TYM SAM KOMU SIĘ WYŻALIĆ PRZYJACIEL NIE MA CZASU PARTNERKA MA INNE SPRAWY KOCHANKA SIĘ STROI NIE DLA MNIE .WIELE JUŻ DOŚWIADCZYŁEM W ŻYCIU ;BANKRUCTWO FINANSOWE WYSZEDŁEM NA PROSTĄ[ZRESZTA DZIĘKI NIEJ JEST KATALIZATOREM IENERGIA,MUZĄ I FUNDAMENTEM]DWA RAZY OTARŁEM SIE O ŚMIERĆ RAZ PRZYGNIOTLA MNIE MASZYNA A RAZ MIAŁEM PISTOLET PRZY SKRONI BO NAĆPANY MURZYNEK W FILADEFII CHCIAŁ PARĘ DOLCÓW A WSZYSTKO TO PESTKA BO 4 WRZEŚNIA WBILA MI SIEKIERĘ W SERCE MYSLISZ ŻE CZAS LECZY NIEPRAWDA PRZEZ TE MIESIĄCE TOJEDYNIE SCHUDLEM O 13 KG A BOLI TAK JAK BOLAŁO ;GDYBY TEN CO PRZESTAJE KOCHAĆ WIEDZIAL JAKIE CIERPIENIE ZADAJE DRUGIEMU TO NIGDY BY OTYM NAWET NIE POMYŚLAŁ .ŻARTOWAŁEM ŻE ŚWIAT NIE WIDZIAŁ JESZCZE TAKIEJ WIELKIEJ MIŁOŚĆI CO WIDZI TERAZ JAKIE SŁOWO TU WPASOWAĆ

Anonimowy pisze...

Człowieku, jesteś prawie psychologiem (nie wiem czy już studia skończyłeś) i ty piszesz że "należy przyjąć że przyczyną zdrady jest niedopasowanie się"?

Po pierwsze: nic nie należy. W tak grząskim temacie damsko-męskim nie można robić uogólnień.

Po drugie: przyczyna może byc różna, tu zgoda. Można do niej dochodzić- żeby poznać prawdę, ale samo dochodzenie przyjemne nie będzie. Ale można. I to czy sie dojdzei zależy od tej osoby, która została oszukana i czy jest w stanie to emocjonalnie znieść.

Po trzecie: Nie masz prawa odbierać ludziom czegoś takiego jak poczucie sprawiedliwości (co nie oznacza że sprawiedliwość istnieje), poczucie zemsty, chęć rewanżu czy odegrania się.
To może donikąd nie prowadzić, ale nie można tego ludziom odbierać. Nie każdy musi być wyznawcą "religii miłości" i wybaczać każdemu każde świństwo. Niektórzy czują się lepiej nie wybaczając, co nie znaczy że ciągle noszą zadrę w sercu.
Opowiadanie tekstów o "bezwarunkowym wybaczeniu" i "życiu dalej" po czymś takim jak zdrada (czyli oszustwo) tak jakby to było jednoznaczne ze splunięciem albo umyciem rąk, jest po prostu nieporozumieniem

Anonimowy pisze...

zdrada boli i tego bólu nie da się opisać. Boli tym bardziej, że ufasz, starasz się, wspierasz, chcesz jego dobra. ufasz , że jest dobrym człowiekiem i dostrzegasz, że coś się dzieje, ale nie myslisz, że to własnie TO. A potem zaskoczenie. pytam: jak dalej żyć. czasami myslę, że to jest tak, że ktos uciął mi nogi i kazał szybko biec. Nie wiem skąd to porównanie, ale tak sobie myślę. Wiecie, co mnie przeraża? Że są takie kobiety, które świadomie wchodzą w Twoją rodzinę, wiedzą, że ich wybranek ma rodzinę, ma dzieci. Są też i takie, które dla faceta zostawiają swoje dzieci. A przecież same są żonami i matkami. wytłumaczcie mi, dlaczego tak się dzieje.

Anonimowy pisze...

anonimowa, która piszesz o tym, że Twój obecny partner jest w dobrych relacjach ze swoją byłą....uważaj .... nigdy nie byłam zazdrośnicą, nie kontrolowałam, nie wnikałam uważałam, że każdy ma prawo do swojej przestrzeni, ale wymagam tylko uczciwości i szacunku. Tak było w przypadku kiedy zaczęłam się spotykać z panem, który rozstał się ze swoją narzeczoną, narzeczona wciąż dzwoniła, błagała żeby się spotyakali i zostali przyjaciółmi bla bla myślałam sobie, że przecież po tylu latach związku to zdaje się normalne, czasami sama spotykam swoich byłych, więc nie wydawało mi się podejrzane,do momentu kiedy przyszedł do mnie i oznajmił, że przespał się ze swoją byłą, żeby być pewnym, że już nic do niej nie czuje, stracił bardzo wiele. Nie można nazwać tego zdradą jako taką ... bo nic mi nie obiecywał, w zasadzie widziałam jak się mota i nie może zdecydować, ale mimo wszystko niesmak pozostaje

Anonimowy pisze...

Taka natura ludzka.Niema tu co pisac o faetach kobietach. Kto wiecej zdradza itp. Boli jak molo co i wie to kazdy kto zostal zdradzony jak wiekszosc nas tutaj. Mnie zdradzila kobieta z facetem z ktorym zdradzila tez swojego bylego. Nie lubilem tego goscia bo wiedzialem ze zdradzila z nim swojego bylego. Ale ma zone i dziecko teraz wiec pozwolilem jej sie z nim widywac (mamy dzialki na jednym RODzie).Nie chcialem byc kims kto ja ogranicza. No i przysiegala mi ze nigdy mnie nie zdradzi bo powiedzialem ze wolal bym zebysmy sie najpierw rozstali obiecala ze jesli kiedykolwiek cos w niej wygasnie to najpierw sie rozstaniemy. I co? Doczekalem sie zdrady z tym samym facetem. W moim domu,w moim lozku. Wszystko nagralem bo wychodzac z domu przeczuwalem i mialem racje.Swoja droga prawda jest ze takie rzeczy sie czuje. Zdradzila mnie a ja mimo ze postanowilem jej wybaczyc caly czas mam obawy czy z nia byc bo niby kocham ale bol i lek pozostaje ze mna przez caly czas. Momentami wychodze z lozka i ide spac do innego pokoju bo odczowam wstret. Najgorsze ze dzieki nagraniu wiem o zdradzie ale wiem tez co o mnie mowila jak stekala jak sie smiali jak bylo jej dobrze. Teraz zaluje ze tego sluchalem ale gdyby nie nagranie niewiedzial bym o niczym bo ona do konca klamala ze mnie nie zdradzila.Mowila ze byl tylko na kawie.Przysiegala na zycie dziecka ja juz niewiem co mam zrobic trwam w tym bo zal mi dziecka. Kocham go bardziej niz ona niemam watpliwosci bo ja nigdy nie przysiagl bym na jego zycie wiedzac ze klamie.Dla mnie to wyrocznia mowienia prawdy.Dla niej jego zycie nie bylo tyle warte chyba. Tak to odbieram. Niemoge pozwolic by przez jej glupote moj syn stracil ojca na codzien a ja syna.Bo co to 2-3 godziny dziennie po pracy. Niejestesmy po slubie i niestety sad zawsze da dziecko matce. Ja nadal niby ja kocham ale napewno inaczej. Slabiej. Zdrada to bol nieopisany dla czlowieka ktory kocha.I prawda jest to ze ktos kto kocha nad zycie nie zdradzi. Bo mi przez glowe nigdy nie przeszlo cos takiego. Ja bylem odstawiony na bocznice od dawna. Spalismy w lozku razem ale nie kochalismy sie. Mowila ze niema ochoty po ciazy ale z nim miala ochote. i co tu myslec w takiej sytuacji. Wiele kobiet niby tak ma po ciazy i nie kazde swlowa takie oznaczaja zamiar zdrady ale po ciazy po trzech latach od porodu to napewno powinno ustapic.Jej nie ustapilo i stad zaczalaem "węszyć".Teraz gdy o wszystkim wiedzialem nawet sie spakowalem i wyprowadzilem mowila ze dzieki temu zrozumiala jaki jestem dla niej wazy i jak bardzo chce ze mna byc. I teraz po wszystkim uwierz takiej kobiecie ze nie manipuluje toba. Ale zaryzykowalem i do teraz sie zastanawiam czy slusznie robie. To moze minie z czasem ale odbudowac zaufanie i radosc z zcia bedzie mi bardzo trudno. Od tak musialem sie wyzalic bo to duzo pomaga.

Anonimowy pisze...

TYLKO ZAKOCHANI WYBACZAJĄ ZDRADE A PÓZNIEJ SIE Z TYM MĘCZĄ NA TEN BÓL NIE MA LEKARSWA DOSKONALE CIĘ ROZUMIE MOZESZ KOCHAC DALEJ BO KOCHASZ SWÓJ IDEAŁ A TO JUŻ JEST KTOŚ INNY KTOS KTO NIE DOCENIŁ JAKIM BYŁ OBDARZONY UCZUCIEM NIE ROZUMIAŁ BO JEST TEGO NIEWART NIE DRECZ SIE TYM JESTES LEPSZY TWOJA MIŁOSC JEST LEPSZA A ONA JEST ZWYKŁYM ZAKŁAMANYM CZŁOWIECZKIM POPATRZ NA TO BEZ EMOCJI CZY MOŻNA KOCHAC NIKCZEMNIKA JA PO ZDRADZIE NIENAWIDZIŁEM CAŁĄPŁEC PRZECIWNA TERAZ WRACAM DO LUDZI CZEGO I TOBIE ŻYCZE NIGDY JUŻ NIE BĘDZIE TAK SAMO JAK BYŁO I Z TYM I Z BÓLEM MUSISZ SIE POGODZIĆ ALE TO TY WYGRAŁES BO TY JESTEŚ LEPSZY TY POTRAFISZ KOCHAC TO ONA PRZEGRAŁA I TO DUŻO

Anonimowy pisze...

A ja sie dzis dowiedzialem ze zoba mnie zdradza z miim kolega... Dzien po walentynkach juz wczoraj bylo jakos oschlo ale w nocy przetrzemalem jej profil... Ale to k... boli... Niewiem czy jej powiedziec o ze wiem obawiam sie ze czasnie drzwiami i pojdzie do niego a ja. Ja kocham...

Anonimowy pisze...

Sory za literowki ale palce jak i cala reszta ciala odmawia posluszenstwa:-/ Zonka jak by nigdy nic. ... A mnie szlak trafia wiedzac ze na boku wyznaje komus milosc... Caly swiat sie wali... Czuje sie jak pozostawiony w ciemna noc na pustyni... Mega bol.... A niby od miesiaca odbudowujemy nasz zwiazek a tu prosze... Znam przyczyne kryzysu... Najchetniej bym mu morde oklepal:-|

Anonimowy pisze...

witaj w klubie sam to przerabiam ale juz spokojniej jest zaczynam myśleć tez dalej kocham ale to juz przepadło,nie zamykaj sie i nie dołój sie bo depresja murowana poczekaj może to nieporozumienie moze samo sie wyjasni ale bądz dalej sobą nie dajsie przygnebieniu ,dobrze jest wyzalic sie przyjacielowi jak masz,nie działaj w emocjach bo wcale nie jestes w niczym gorszy od tego ;kolegi;nie szukaj tez winy idz do innych ludzi rozmawiaj piszesz ze bardzo kochasz to napewno wybaczyłes ale nie drąż tego tematu wiecej nawet z nią moze otrzymasz jakąs deklaracje to musi wyjsc od niej nie pros o łaske bo to nie działa nie wróci do ciebie jak bedziesz skamlał chetnie porozmawiam otym tylko nie wiem czy mozna podawac tu nr telefonu jesli podasz to zadzwonie STARSZY KOLEGA

Anonimowy pisze...

witam wszystkie zdradzone , mnie to tez sie zdazyło jest swierze nie umiem narazie nic powiedziec uczucia sie klebia we wmnie wzrasta wscieklosc ale kocham i on mowi ze kocha mnie nie umie jednak przerwac kontaktu z nia pytam jak mozna byc kobieta nazywac sie tak skoro wiedzac ze ktos ma rodzine idzie sie z nim do lózka co warta jest taka kobieta swiadomie niszczaca milosc innym my bedziemy razem ja juz to wiem a ona ? w jakim swietle mozna ja zobaczyc owszem gdyby nie wiedziala , ze ma rodzine ale wiedziala i perfidnie sie z nim spotykala

Anonimowy pisze...

dalczego tu prawie tylko dziewczyny piszą, narzeczona mnie zdradziła to była moja pierwsza dziewczyna w życiu nie mogę się pozbierać myślałem ze to ona będzie tą ostatnią wczoraj ja wywaliłem z domu napada mnie złość wściekłoś a jednocześnie tęsknie mimo to nie chce wracać ....

Anonimowy pisze...

do wypowiedzi z 19 lutego pomyśl czy to naprawde jej wina.mnie sie wydaje że kochanka czy kochanek nie są winni.wina jest po stronie zdradzającego nie ta to inna.człowiek który mówi że kocha a robi coś takiego nie zasługuje na naszą miłość.Zdradzony mąż.

Anonimowy pisze...

bardzo boli, wlasnie sie dowiedzialem o swojej "zonie" - nie wiem co robic...

Anonimowy pisze...

Zostałam zdradzona po 28 latach małżeństwa. To było gorsze niż nóż w serce. Całe życie poświęciłam jemu, zrezygnowałam z własnych ambicji, ze pracy studiów. Całe szczęście nie byłam całkowitą idiotką bo skończyłam studia(nie te które chciałam bo oczywiście męzowi nie odpowiadało, że nie będzie mnie w domu przez trzy dni}, pracuję, ale w naszym małżeństwie tylko ja z wszystkiego przez lata rezygnowałam. Chciałam dobrze, uwielbiałam go. On był dla mnie bardzo dobry , kupował prezenty,mówił komplementy.Tylko że innym kobietom też nadskakiwał kupował czekoladki itp.Miałam różowe okulary,gdyby nie one to przez wszystkie te lata mogłabym zobaczyć jakim jest s....m.O swoim małżeństwie mogłąbym napisać książkę, ale po co? Powiem wam tylko KOBIETY zawsze- podstawa to niezależność w związku, facet ma być tylko dodatkiem do was i to takim dodatkiem, którego gdyby w pewnym momencie brakło to nawet tego nie odczujecie.jeśli tak będziecie traktować swój związek to będzie to zdrowy związek, który na dodatek nigdy nie przewróci wam życia do góry nogami.A ja?zajęłam się sobą,swoim życiem i swoimi celami,chce mieć coś swojego, być niezależną gdybym np. straciła pracę. On mi w tym pomaga bo chce -jak mówi wszystko naprawić(chociaż wszystko zapisane jest na mnie- dzięki Bogu że byłam wtedy na tyle mądra), ale wiem jedno nigdy już nie będzie tak jak było,nigdy mu nie zaufam, a poza tym widzę te jego roziskrzone spojrzenia gdy widzi którąś z koleżanek z pracy(lowelas- siwy łeb, wielki brzuch, ale kasa tym babom nie śmierdzi).Wiem jedno-jeśli zrobi to jeszcze raz wywalę go z domu, bo już nie mam różowych okularów na oczach-sam mi je zdjął.Trzymajcie się kobiety i nie dajcie się złamać bo oni dopiero wtedy maja satysfakcję gdy widzą jak płaczemy iskamlemy.

Anonimowy pisze...

witam mam 34 lata 2 córeczki i męża łajdaka który przez 2,5 roku zdradzał mnie z moją przyjaciółką nie umiem sobie z tym poradzić

Anonimowy pisze...

Głowa do góry, zostałam zdradzona już po raz trzeci, już trzeci facet mnie zdradził. To prawda ból, rozpacz...wymioty, depresja, obłęd, brak określenia, brak nadziei..." Chodź Ty najlepiej wiesz po co zsyłasz burzę, wiesz też kto cierpliwy a kto nie zdzierży dłużej. Ile jest cierpliwości w Twej boskiej postawie? Czasem tak nam trudno, Ty najlepiej wiesz mój Panie a świat się kręci coraz bardziej szalony jakby się wyrwał nagle spod wszelkiej kontroli" Pamiętajcie mimo wszystko jesteście wartościowymi osobami, nie pozwólcie siebie krzywdzić! To Ty jesteś wspaniały, odwagi ludzie, nie dajcie się, wiem to bardzo trudne i nikt z nas na to nie zasłużył. Zasługujemy na szczęście ja, Ty a nie na ciągły ból. Ja staram się iść do przodu a raczej czołgam się ale uda mi się! ten który mnie zdradził został z tyłu, zło wyrządzone powraca. A ja chcę żyć dalej, czy jeszcze komuś zaufam - nie wiem - ale wiem że będę kiedyś szczęśliwa.

Anonimowy pisze...

W kwietniu mija rok jak zostałam zdradzona.Nadal jest ból,który nie mija,łzy,nienawiść,nie mam na nic ochoty. Jesteśmy nadal razem,czy jeszcze długo to wszystko wytrzymam.....nie umiem sobie z tym poradzić.Czuje się okropnie:( NIE CHCE MI SIĘ ŻYĆ!!!!!!

Anonimowy pisze...

Zdradzal mnie przez wiele lat z prostytutkami,przyznal mi sie do tego gdy mu powiedzialam,ze wiem o tym z kilku zrodel,ze mnie zdradza(oczywiscie blefowalam),bylo to w maju 2010r.gdy sie przyznal,nadal jestesmy razem bo nie mam sil odejsc,wpadlam w depresje,nie mam sily i na nic ochoty,brak mi wiary i pewnosci siebie,przestalam juz byc kobieta,jestem wrakiem,bezdennie smutnym wrakiem czlowieka.Wspolzycie z nim jest dla mnie niemozliwe a jednak to robie,jestem przez niego zmuszana i dla swietego spokoju to z nim zrobie,bo wiem,ze jak nie dzis,to przyjdzie po to jutro.Gdy mnie piesci i dotyka chce mi sie wyc,nie czuje zadnej przy tym przyjemnosci a wrecz odraze,nie mam orgazmow a gdy on wchodzi we mnie to czuje potworny bol,bo przed nim jestem i tam zamknieta.Po wszystkim czuje sie wykorzystana i brudna.Czuje,ze moja psychika jest juz na skraju wytrzymalosci.Jestem 33lata po slubie z tym draniem

Anonimowy pisze...

witam
też dołaczam do drużyny zdradzonych.
ból, rozpacz, potem pęknięty wrzód żołądka szpital,ledwo się z tego wywinąłem i co to da?
szkoda zdrowia i życia.Dzisiaj dotarło do mnie, że nie jestem sam z tym problemem, że nie jestem jedynym nieszczęśnikiem i skrzywdzonym przez życie na tym świecie.Trzeba powiedzieć handrze, która co chwile przychodzi spadaj.Tak trzeba zrobić i zrobię to dzisiaj.
Czy wybaczę?, czy zapomnę? nie wiem czas pokaże.
Nic nie dzieje się bez przyczyny,mam tą cholerną świadomość,że na tą zdradę czy na te zdrady zasłużyłem sobie w dużym stopniu.
Zapytacie czym?
a no tym, że traktowałem moją żonę jak koleżankę a nie jak kochankę, nie jak najpiękniejszą kobiete na świecie, kwiaty tylko na urodziny, seks kiedy ja miałem ochotę i taki jaki mi pasował. Nigdy nie zapytałem czy ma jakieś oczekiwania, nigdy nie mówiłem, że ślicznie wygląda. Można by tak wiele jeszcze wymieniać.Tak panowie tego kobiety na prawdę potrzebują i ja uświadomiłem sobie że nic w tym kierunku nie robiłem.Jesteś moją żoną ciesz się że nie pije, że cię nie bije i ciężko pracuje żebyś wszystko miała .....
Nagle pojawia się jakiś d..pek powie parę miłych słów trochę alkocholu i stało sie.
Potem to jest już tylko gorzka dla mnie rzeczywistość.
Co ja teraz zrobię? nie wiem poczekam.
Albo czas wyleczy rany albo poznam kogoś i zadbam o wszystkie te rzeczy, których nie dałem i nie powiedziałem swojej żonie.
A może za jakiś czas to moja żona będzie tą kobietą którą będę zasypywał kwiatami mówił miłe słowa, pieścił i kochał aby nam obojgu było dobrze.Nie warto się zadręczać bo to nikomu ani niczemu nie pomoże.Życie toczy się dalej i na pewno wydarzy się w nim jeszcze wiele pięknych i pewnie złych chwil.Trzymajcie się zdradzeni i zdradzone.
W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny

Anonimowy pisze...

Jestem w identycznej sytuacji jak Ty i czuje że popełniałem te same błędy, które ty wymieniłeś (niby idealny mąż a jednak nie brakowało po prostu tych drobnych gestów) Problem tkwi tylko w tym, że moje cierpienie trwa już od 3 miesięcy i nie potrafię się od tego odsunąć. Straciłem już nadzieję, że się od tego uwolnię....

Anonimowy pisze...

Mam cudownego męża, który kocha mnie nad życie. 1,5 roku temu dowiedziałam się o jego wielomiesięcznym romansie z nastoletnią dziewicą, jego pracownicą młodszą od niego o 30 lat. Ona za nim latała wspierana przez rodziców. On dał się wkręcić. A potem nie wiedział jak bez konsekwencji się wykręcić. Ona szantażowała, osaczała, nalegała. Sprawa się wydała, właściwie ja go uratowałam bo gdybym nie była tak zdeterminowana w odkrywaniu prawdy pewnie do dziś jeździłby do niej
( mamusia dyskretnie wychodziła do pobliskiego supermarketu) na jej działkę, do lasu(!) Pewnie w końcu machnąłby dzieciaka i miał spieprzone życie z gęsią po zawodówce z baaardzo dziwnej rodziny. Wybaczyć głupoty mu nie mogę, tej psiej chuci. Wiem, kryzys wieku średniego, kompleks,że nigdy nie posiadł dziewicy!:)On tak cholernie żałuje, sprawę zakończył w jednej chwili. Powiedział koniec i do sprawy nie wracał. To ona szalała- listy, kartki, wyznania przez internet itp.. Kosztowało nas to sporo nerwów, mnie oczywiście więcej. Ja po tej sprawie postanowiłam postawić na siebie. Z zadbanej, ładnej kobiety przeobraziłam się w atrakcyjną, seksowna laskę. Mąż za mną szaleje, mężczyźnie podrywają, oglądają się :) Stałam się pewniejsza siebie, w łóżku nie mam zahamować, żądam orgazmu i go daję. Już nie ma - jak on chce, to co mi szkodzi... Nie! teraz ja jestem ważniejsza! Nie latam już tak ze ścierką, nie rozczulam się nad garami... Nie wiszę mu już tak na szyi jak kiedyś, potrafię się nie odzywać dwa dni. Potem daję nagrodę. Potem mówię jak kocham... A on umiera ze szczęścia. Z awanturami skończyłam - umiem wyczuć kiedy wystarczy. Mam wszystko- jego uwagę, czułość, śniadanie do łóżka,prezenty, no wszystko. Nigdy nie byliśmy w sobie tak zakochani. Przeżyliśmy chwile śmiertelnego strachu o nas, o naszą rodzinę, o nasze życie. Chcę aby to było dla was pocieszeniem. Dodam jednak, że podstawą u nas zawsze była głęboka miłość i oddanie. Z drugiej strony dlatego trudniej nam pogodzić się z tym co się zdarzyło, bo było to zupełnie niepotrzebne. Mimo wszystko...

Anonimowy pisze...

człowieku trzy miesiące??? ja męcze się z tym koszmarem trzeci rok i dalej stoje na rozdrożu w która stronę pójść. Kilka dni temu mój 17 letni syn do moich pracowników powiedział, że ma wspaniałych rodziców. I co mam mu powiedzieć, że się myli, ma się chłopak rozczarować???
Udaje dobra minę do złej gry i czekam na....?
No właśnie na co czekam? po prostu prowadzę sobie mały biznes zamknąłem się w swojej pracy i juz.Szczerze mówiac jest mi już wszystko jedno co się wydarzy.Zbyt wiele rozczarowań.

Anonimowy pisze...

To ja od "cudownego męża":)hehehe... mówią, że do końca życia to boli. Jak się wejdzie w depresję po zdradzie to życie traci kolory już na zawsze. Obiektywnie może być nawet lepiej w związku ale w środku jest żal. I nie wiem jak człowiek by sobie to tłumaczył to kretyństwo osoby która była wszystkim jest nie do przełknięcia. Tłumaczę sobie, że sama nie wiem jak zachowałabym się na jego miejscu? Z trudem przyznaję, że na 90% tak samo. Przygoda, lekkie traktowanie słów, skorzystanie z pchającej się w ręce okazji...Jesteśmy cholernie słabi. A z takiego nawet tandetnego romansiku baaardzo trudno wyjść gdy druga strona nie ma nic do stracenia, zakochała się...

bol i nienawisc ..... kochasz a nie wiesz kogo.... pisze...

Witam. Mam to znaczy mialem dziewczyne ktora bardzo kochalem. Dzis dowiedzialem sie ze spotyka sie za moimi plecami z innym. Potwierdzila to. Czuje sie zle i pierwszy raz w zyciu poczulem sie rozdarty na strzepy. Nie wiem co robic. Czulem ze cos jest nie tak a mimo pytan czy kogos ma na boku mowila ze nie. Prawda to najwspanialsza cnota dopiero teraz to widze. CzUJE SIE nijak. zle mi z tym. Ludzie wiecie jakie to uczucie jestes z kims bardzo dlugo myslisz ze znacie sie i kochacie na wylot a okazuje sie ze to wszystko klamstwa wywołane brakiem odwagi. Trzeba zyc dalej. Pozdrawiam osoby ktore przezyly zdrade. Tego bolu nie potrafie zdefiniowac.

Anonimowy pisze...

to znowu ja. tak sobie piszemy, wylewamy bol na ekran i co jest nam lżej??? chyba tylko na chwile.
Tak sobie myślę czy człowiek zdradzony ma szansę na jeszcze jedno normalne życie.
Żyjąc z osobą która zdradziła? ciężko. Lęk, brak zaufania, wiążąc się z kimś również zdradzonym to chyba jeszcze gorzej,poznać kogoś obcego nie wiedząc nic o jego przeszłości kurde nie wiem. Odeść zostać singlem i w perfidny sposób wyrywać panienki co tydzień inną na zasadzie zemsty chyba też nie.Zastanawialiście się kiedyś nad tym??? Mamy prze...jak by na to nie patrzeć.

Anonimowy pisze...

kobiety są gorsze od mężczyzn,
kłamią perfekcyjnie

Anonimowy pisze...

Ja niestety tez zostalam zdradzona...Moj facet zdradzil mnie z moja siostra... gdy ich złapalam na goracym to przychodzil,przepraszal mowil ze kocha i ze mu zalezy... postanowilam sprobowac jeszcze raz z nim ale po trzech wspolnych dniach on znowu sie z nia zaczal spotykac... nie wiem co mam robic ja go bardzo kocham i zalezy mi na nim...

Anonimowy pisze...

Kto zdradził raz zdradzi ponownie...
żona mnie zdradziła , a ja wybaczyłem jej a po roku znowu to zrobiła , ma z nim dziecko...i chciała być nadal ze mną...cały czas okłamywała mnie. Nadszedł kres dziewięcioletniego związku. Ból i cierpienie nigdy tego nie wymażę z pamięci...Nie jestem już tym samym człowiekiem. Dlaczego ludzie nie mają odwagi cywilnej i nie potrafią rozstać się uczciwie ???

Anonimowy pisze...

Zdrada jest paskudna, ja zdrady nie wybaczam. To najgorsze poniżenie, jakie moze spotkac człowieka. Kobieta musi miec swoja godnośc!Byłam w związku ( 24 lata)w tym okres małzeństwa, urodziłam dupkowi córke, zaganiałam, zawodowo, w domu, ogrodzie. Na nic nie mialam czasu. Kochałam, jak głupia, wierna jak pies. Przez ostatnie 10 lat ponizana, wyzywana i w koncu zdradzona, z kim z jego koleżanka z dawnej pracy, napotkana na portslu społecznościowym. W koncu zrozumiałam, że mieszkanie pod jednym dachem, sprzatanie po takim człowieku to ponizenie. Zdecydowałam sie odejśc. Przyznam, ze jest ciężko, bo faktycznie nie przestaje sie kocha z dnia na dzien, ale zdrady nie potrafie wybaczyc.Z każdym kolejnym dniem jest lepiej, staram się zając na maxa czas, żeby nie rozmyslac.Ale nie myśle o kolejnym zwiazku, chyba juz nie potrafie zaufac. pozdrawiam zdradzonych i nie mozna sie łudzic, kto zdradził raz będzie rozbił to znowu.

Anonimowy pisze...

To fakt zdrada jest bólem niedoopisania. Cierpienie jest porównywalne do śmierci. Ja już dwa lata jak wykryłam zdradę i do tej pory nie potrafię sie z tym pogodzić i cierpię w milczeniu. Całkowita utrata zaufania to najgorsze co można przeżyć. Postanowiłam wybaczyć i być z nim ze względu na dzieci wspólny majątek ( którym obdarowali nas moi rodzice) ze względu na uczucia którymi w dalszym ciągu go darzę pomimo bólu jaki mi zadał . Powiem tak, jest ciut lepiej staram, się i powoli dochodzę do siebie, ale następnego razu nie będzie jestem gotowa na rozstanie o ile tylko postanowi mnieoszukać jeszcze raz. Życie po zdradzie to już nie to życie, a mogło być tak pięknie. Pewnie zrozumiała bym łatwiej gdyby w malżeństwie nie układało się, a było naprawdę super. Popier... w głowie , kryzys wieku średniego bo jak to można nazwać będąc małżeństwem z 26 letnim stażem. Myśleć trzeba najpierw a nie dopiero w momecie jak zdrada wyjdzie na jaw. Zdrada boli i to bardzo,żyć można dalej choć wcale nie jest łatwo. Każdy przypadek jest inny trzeba rozważyć za i przeciw. Ja postanowiłam skleić ten rozbity dzban, ale wiem że ten dzban już nigdy nie będzie taki jaki być powinien. Jest lepiej a być może z czasem będzie jeszcze lepiej :-)Pozdrawiam tych którzy zostali zdradzeni, tych którzy zdradzili nie pozdrowię nigdy

Anonimowy pisze...

Chciałbym podzielić się z kimś tym co zrobiłem. Dopuściłem się zdrady na dziewczynie z którą jestem od ponad półtora roku. Miało to miejsce jakieś 4 miesiące temu po imprezie firmowej, kiedy to pijany pojechałem do mieszkania koleżanki. Doszło między nami do czegoś i jeszcze jakiś miesiąc po tym utrzymywałem z nią kontakt telefoniczny w tajemnicy przed dziewczyną. Wczoraj wszystko wyszło na jaw, dziewczyna słusznie podejrzewała mnie i przyznałem się do najgorszego, moje sumienie nie dawało mi poza tym spokoju od tamtego czasu. Zadałem mojej dziewczynie cholerny ból, widzę jak płacze i serce mi się kraje. Nie wiem co będzie dalej, ja naprawdę ją kocham i zdaję sobie sprawę, że bimbałem sobie myśląc, że mogę zrobić coś i iść zadowolony dalej. Miałem plany związane z nią, chciałem się zaręczyć a teraz już może nigdy nie spojrzy na mnie bez obrzydzenia. Czuję się jak ostatnia świnia i chciałbym cofnąć czas gdybym tylko miał taką moc. W zasadzie, nie wiem co da mi to uzewnętrznianie się na forum, bo pewnie w oczach zdradzonych jestem wart mniej od przydrożnego łacha. Ale naprawę żałuję tego co zrobiłem, chciałbym zmienić to wszystko tak, żeby wrócić do czasów kiedy naprawdę mi ufała. To chyba tyle i aż tyle, nie wiem co dalej, moje życie teraz to sterta śmieci.

Anonimowy pisze...

Powiem tak, zaznaczam, że może się to nie spodobać wielu skrzywdzonym osobom które piszę tutaj na forum. Bez względu na to jak bardzo druga połówka skrzywdziła Cię, jeśli kochasz powinieneś/powinnaś przebaczyć a nie wysłuchiwać i nakręcać się szlochaniem innych i opinia typu "skoro zdradził to zrobi to jeszcze raz", "rzuć go/ją" i tego typu mądrości osób trzecich. Jeśli miłość była bardzo silna a wam na sobie zależało i co najważniejsze, widzisz że ta zła strona naprawdę się stara i chce wszystko naprawić; pozwól, daj szansę. Za jakiś czas myśl o zdradzie zapadnie tak głęboko pomiędzy wspomnienia, że nie będzie wypływać na wierzch a Wy będziecie szczęśliwi. Nie wszyscy ludzie są tacy sami więc gadanie, że ten co zrobił coś raz zrobi i drugi jest w moim pojęciu adekwatne tylko do tych, co faktycznie dali/ły temu dowód i nie starali/ły się niczego naprawić. Nie myślcie sobie, że ten kto dopuścił się zdrady nie ma sumienia, nie czuje tego co zrobił, jak bardzo skrzywdził, bo niekiedy to jest w pewnie tak samo głęboki dole i cierpi podobnie do swojej drugiej połówki. Nie chcę tu moralizować ale życie jest zmienne, los podobnie, tak jak ludzie. Można wszystko odbudować, trzeba tylko trochę zaufania, jeśli warto to uważam że trzeba zaufać. I jeszcze jedno, przekonałem się na własnej skórze, jeśli dopuścisz się świństwa a wyciągniesz z tego lekcję i wiesz (naprawdę wiesz!!!) że w przyszłości już nigdy czegoś podobnego nie zrobisz- nie przyznaj się do tego drugiej osobie, Tobie będzie ciężej to znieść z myślą że kłamiesz, ale nie zburzysz tego co Was łączyło i nie wzbudzisz do siebie obrzydzenia i niechęci. Czasem niewiedza to błogosławieństwo!!! Zapamiętajcie to sobie dobrze!! Tyle ode mnie.

Anonimowy pisze...

Też należę do tego "klubu", jestem kobietą - ale czy to ma znaczenie ? Każdy z nas musi swoje odcierpieć - ja popełniłam błąd, mąż był moim kochankiem i najlepszym przyjacielem - był całym moim światem i to był ten błąd. Nie mam dziś NIC. Tylko ten cholerny ból i natrętna myśl - jak on mi mógł to zrobić.......Nie wiem co dalej będzie z nami - podwójna zdrada boli bardziej.!!!!!!

Anonimowy pisze...

Ja też uważam, że jeśli dwoje ludzi bardzo się kocha, chcą spróbować, to trzeba to zrobić.
Ja zdradziłam swojego męża, ale on też jak się okazało zdradził mnie. Ja staram się do tematu nie wracać, ale za to on codziennie. Myślę aby iść do psychologa, może on nam pomoże? Jesteśmy małżeństwem od 16 lat, to jest mój pierwszy i jedyny mężczyzna, któremu się oddałam, z którym straciłam dziewictwo. Bardzo go kocham, i NIGDY nie zrobię takiej głupoty. Jeśli mogę kogoś ostrzec- popatrz na swoją drugą połowę, jeśli coś Ci przeszkadza, powiedź. Porozmawiajcie...bo warto. Ja z moim mężem rzadko się widziałam - taki miał system pracy. Własna działalność, problemy to wszystko odsunęło nas od siebie. Teraz wiemy co było nie tak i staramy się wszystko posklejać. Czasem lepiej porozmawiać wcześniej bo po każdym klejeniu ślad zostaje....

Anonimowy pisze...

Trzeba było myśleć wcześniej...

Anonimowy pisze...

hej tydzien temu dowiedzialam sie ze moj maz mnie zdradza wyrzucialam go z domu. jestesmy malzenstwem prawie 11 lat a on co trzy lata mnie zdradza i jak mo oswiatczam ze wiem ze kogos ma to mi mowi ze ja kocha i chce z nia byc a po trzech miesiacach wraca ze niby to bylo zauroczenie. tylko co ja mam zrobic uwierzylam mu poprzednim razem ze tylko ja sie licze a teraz slysze ze z nowu kocha inna. tylko ze za kazdym razem to bardziej boli

Anonimowy pisze...

Ja zostałam zdradzona wczoraj powodem zdrady było ze mój chłopak sobie znalazł 3 inne a także zakończył ze mną związek przez telefon i mówi jeszcze ze niby ja go zdradziłam i ze to moja wina nie wiem już jak się z tego pozbierać błagam pomóżcie mi

Anonimowy pisze...

Witam jak większość z waz zostałem zdradzony -> przez moją dziewczynę jesteśmy razem prawie 3 lata pisze jesteśmy bo związek się nie skończył staram się przebaczyć i zapomnieć ona również lecz nie jest to łatwe co najgorsze w tym wszystkim jest to że ona chciała zrobić to raz jeszcze. Bardzo płakała jak i ja kiedy się o tym dowiedziałem jeszcze perfidnie mówiła że winny się tłumaczy i ona nie ma z czego bo nic nie zrobiła aż w końcu się przyznała wszystkiego mi nie powiedziała przeczytałem w archiwum co ona mu robiła a co on jej, czuję to ona to dusi w sobie nie wiem jak jej pomóc. Staramy się żyć dalej ale nie wiem jak długo to pociągniemy dopiero jesteśmy na etapie "zaraz po" i żyje w ciągłej niepewności czy ona czasem nie zrobi tego jeszcze raz. Trzeba być dobrej myśli pozdrawiam wszystkich.

Anonimowy pisze...

ja 3 dni po ślubie dowiedziałam się że mój mąż zdradził mnie z 40 letnia kobietą, sam ma 28 lat. Na dodatek spodziewam się dziecka, jestem już w 5 miesiącu i nie wiem co mam robić. Dla mnie był całym światem, a od jego kochanki usłyszałam że sie jej wypłakiwał bo musi się żenić.

Anonimowy pisze...

zdrada to najgorsza rzecz jaka moze sie przydazyc każdemu. Ciezko jest sie pozbierac po tym jak mysli sie ze twoja kobieta robiła to z innym facetem . Przezyłem cos takiego własnie i niewiem co mam zrobic jestesmy rok ze soba i ona to zrobiła po alkoholu na imprezie . W głowie mam tysiac mysli na raz bardzo ja kocham i ona mnie tez ale jednak doszło do tego najgorszego czyli zdrady. Postawnowiłem życ jakos dalej z tym poniewaz ja kocham i swiata nie widze poza nia . Niewiem jak to bedzie bo mysli wracaja cały czas i boli to bardzo ale mysle ze czas wyleczy to nigdy tego nie zapomne bedzie to siedziec w mojej głowie juz zawsze. Ma ktos jakaś dobra rade jak życ i funkcjonowac normalnie i wybaczyc.

Anonimowy pisze...

ja po zdradzie zostałam dla dobra chorej córki, jedynie to trzyma mnie przy tym, dla mnie juz obcym czlowieku- nie potrafię zapomnieć tego co zrobił. /starałam sie być dobrą żoną, dbałam, tak jak potrafiłam, rodzina była dla mnie wszystkim, zaniedbałam swój własny rozwój aby tylko mój mąż byl zadowolony. I ,co? wszysdtko to zaprzepaścil swoimi chwilami slabości.Teraz już wiem,że nie warto. I wiem , przestałąm kochać, żeby już nie być zranioną. przestałam wierzyć w miłość, bo po co? Zawsze znajdzie się usłużna, młodsza kobieta, która ma w serdecznym poważaniu to , co dzieje się z druga osobą...
Ale mam nadzieję tylko,że życie wynagradza w odpowiedni sposób ludziom to wszystko, czym sami obdarowuja swoich najbliższych...Mam taką nadzieję i przekonanie...

Anonimowy pisze...

witam mam 12 lat mój były chłopak ma 13 chodziliśmy ze sobom 2 lata 6 miesięcy temu mnie zdradził z jakąś dziewczynom było nam tak
dobrze ale kiedy dowiedziałam się , że mnie zdradza wpadłam w furie
i tako prekreśliłam 2 lata bardzo mi go brakuje niewem co mam zrobić
pomuszcie mi

Anonimowy pisze...

ja zostalam pierwszy raz zdradzona 9 lat po slubie ,z tej zdrady chlop moj ma dzieciaka...drugi raz byl strasznie bolesny bo to juz bylo prawie 35 lat po slubie. Zdradzal mnie z kobieta ponad 50 letnia stara zdziwaczala panna,poszedl do niej pracowal u niej jak sluzacy zeby tylko dala mu..wiem o tym i widzialam to wszystko,bo to sasiadka.
Wszystko sie dzialo na moich oczach,widzialo to tez nasze dorosle ponad 30 letnie dziecko. Bylam zalamana,upokorzona,ze tak mi zrobil,ze zostawil mnie po tylu latach dla niemki!! Dziecko mi pomoglo odejsc z tego piekla i usamodzielnic sie. Jego niemka wykorzystala na rozne sposoby i wygonila!,bo tylko po to go potrzebowala..tak mi powiedziala. On przylazi do mnie i prosi o przyjecie,a ja mowie NIE masz 60 lat i zostaniesz sam bo trzeba bylo myslec mozgiem a nie rozporkiem!!!

Anonimowy pisze...

Ja zostlam zdradzona sześc lat temu i do dziś nie mogę sobie z tym poradzić.Sa dni gorsze i lepsze zostałam z mężem bo byłam w ciąży z drugim dzieckiem .Myślałam ze czas leczy rany ,ze jakoś to będzie ,no i oczywiście kochałam Go.Ale myśli które mi towarzysza zniszczyły mnie doszczętnie.Nie jestem już ta kobieta ,którą byłam smutna, stłumiona, podejrzliwa to rujnuje mi zycie teraz z biegiem lat mysle ze zrobiłam źle zostając ,to zostaje w głowie na zawsze i nie można się tego pozbyć nawet jesli bardzo chcesz . Marnujemy sobie życie na wzajem .ale innym zycze szczescia

Anonimowy pisze...

Mój mąż właśnie wyjechał na weekend z kochanką... Spakowałam Jego rzeczy. Za chwilę wyniosę je na strych. Okłamuje mnie od kilkunastu miesięcy. Rozwodu nie chce bo mówi, że jest tchórzem, no i nie chce zerwania bliskich więzi z córką (9 lat). Jego kochanka jest rozwódką z małym synkiem. Znam ją.
Są momenty zwrotne w życiu i właśnie w takim jestem. Trzymam się jakoś. Jeśli on jest tchórzem, to ja muszę mieć odwagę. Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Uważam, że zdrada zawsze będzie bolesna, bo to jak wbicie noża w plecy drugiej osobie, dlatego, jeśli była ona spowodowana ciekawością jak będzie z kimś innym lub czymś w tym rodzaju to moim zdaniem lepiej jak osoba zdradzająca się nie przyzna. Wiem, brzmi bezdusznie, ale przyznając się zrzucamy winę na partnera, u zdradzających zaczyna działać coś w rodzaju czystego sumienia, bo przyznał się do winy, bo zrobił tak, jak w związku należy, czyli powiedział prawdę. To takie dążenie do czystego konta. Natomiast partner czuje ból, jest zniesmaczony, a na dodatek często szuka przyczyn zdrady u siebie, co powoduje załamania lub trudność w dalszym życiu. Oczywiście, co innego, jeśli zdrada była planowana. Takich rzeczy się nie wybacza. Bardzo ciężko żyć ze świadomością, że osoba, której ufaliśmy zdradziła. I nie popieram wracania do takich partnerów. Powinniśmy wtedy 'pochować' taką osobę, zrobić wszystko, by wypaczyć ją z pamięci, stanąć na własnych nogach i żyć, nie dla kogoś, ale dla siebie. W takich sytuacjach najlepiej jest znać wartość WŁASNEGO życia, swojej indywidualności i cech, z których jest się dumnym.

Anonimowy pisze...

Zgadzam sie z wypowiedzia. W dodatku branie odwetu na osobe, ktora nas zdradzila wg zasady 'oko za oko..' tez przynosi marne skutki. Wtedy zlosc i rozgoryczenie zamiast ladowac na zdrajcy laduje w srodku nas i sie wewnetrznie motamy bo cos co tak bardzo chcielismy usunac z zycia czepia sie ze zdwojona sila. Uwazam dlatego, ze ludzie, ktorzy swiadomie lub nieswiadomie decyduja sie na zdrade nie pojmuja istoty milosci a w gruncie rzeczy wspolnego zycia. Mysla, ze taki postepek da sie wymazac i wybaczyc. Z kolei kobiety/mezczyzni ktorzy toleruja takie zachowanie i wybaczaja w imie czegos, np dziecka, nie szanuja samych siebie, co widac na wielu przykladach. To nie o milosc drugiego czlowieka chodzi ale o wlasna.

Anonimowy pisze...

Zacznij od terapii, po nitce do kłębka dojdziesz do tego co tak naprawdę sprawia Ci ból, kim jesteś i po co jesteś na tym świecie.

PO ZDRADZIE da się żyć. Trzeba poznać, zaakceptować siebie samego. Ale tylko przy mądrym terapeucie. Długo szukałam, byłam bez nadziei, myślałam, że ze mną jest coś nie tak.

A to było niezaspokojenie emocjonalne z dzieciństwa, którą projektowałam na partnerów, wybierając niedojrzałych emocjonalnie. Takich jak wtedy ja sama.

Cierpienie miało mnie skierować na siebie, na ratowanie siebie samej. Dziś mam poukładane życie, spokój i cieszę się, że ten co mu kiedyś zaufałam, co go kochałam już nie ma miejsca w moim życiu. I nie ma znaczenia jak on teraz żyje, co robi etc. czas zaciera rany. CZego i WAM ŻYCZĘ!

Anonimowy pisze...

dlaczego mężowie zdradzają ,,,,mam53 lata jestem dobrą żoną --, ugotowane ,posprzątane,wyprasowane, a on mnie zdradził z sąsiadką no młodsza o 7 lat .w bloku aż wrzało, .dopiero po jakimś czasie inna sąsiadka mi powiedziała .oczywiście mąż zaprzeczał.aż znalazłam różne rachunki zakupy na piżamkę ,szlafroczek,rękawiczki ,iwiele innych,,,,.to było 3 lata temu.do dzisiaj nie mogę się ocząsnąć, jak ją spotykam to zakarzdym razem puszczam jej odpowiednią wiązankę, gdyby nic między nimi nie było to po takich słowach ona powinna mnie podać na policję ,ona ma dziecko z żonatym lekarzem ktory wybrał rodzinę a nie ją pielęgniarke-bardzo mnie to boli jak długo,,,mężowi wybaczyłam,,,to nie wiek na rozwody,chcę być z mężem, on mówi że mnie kocha i

Anonimowy pisze...

Kochałam...uwielbiałam...pielęgnowałam nasz związek. Czułam się w nim jak w niebie. Przed ślubem łączył nas długi czas narzeczeństwa, byliśmy razem od VII kl.szkoły podstawowej. Mając po 21 lat zakochani w sobie po uszy pobraliśmy się. Pojawiły sie nasze planowane i oczekiwane dzieci, które wyrosły na wspaniałych ludzi. Wybudowalsmy dla siebie dom, który miał byc naszym azylem, naszym miejscem, naszą ostoją a zarazem miejscem gdzie spełniały sie nasze najskrytrze potrzeby. Było dobrze wręcz cudownie, rozumielismy sie bez słów, kochaliśmy, nie potrafilismy odmawiac sobie nawet tych najbardziej skrytych potrzeb. Ta sielanka, chociaz było ciężko...zdrowie to chwilowe braki kasy trwała 23lata naszego małżeństwa. Pewnego dnia po zmianie miejsca pracy, zaczął wcześniej wychodzić,później wracać, zaczęły się dużeeee rachunki za telefon,wyjazdy słuzbowe, soboty i niedziele w pracy a nawet nocki. Wszystko sensownie tłumaczył...wieżyłam, ufałam, bo KOCHAŁAM. Pewnego poranka znalazłam e-maile...kochana, czekam nastepnego poranka kiedy pojedziemy razem do pracy...kochana tęsknię... twoje piekne oczy jak mi ich brakuje...i nie były to słowa skierowane do mnie!!! Załamał sie mój świat, umarła miłość która była sensem, tlenem mojego życia. Mając po 45lat nie potrafię dziś zrozumieć tego co się stało, nie potrafię zrozumieć tego świata, który rani, odbiera sedno życia, nie potrafie zrozumieć kobiet które niszczą czyjeś małżeństo, wchodzą z butami i rujnują czyjś świat. Wiem żę są ludzie którzy szukają szczęścia ale czy muszą szukać go tam gdzie nie powinni, czy ja jestem w czymś gorsza, że nie mogę kochać, być kochana, życ dla tego kogo kocham, oddac resztę życia...
Dzis po załamaniu psychicznym, depresji, nerwicach, próbuję stanąć na nogi, ale jest to podwójnie trudne, bo "mąż" mieszka z nami,już nie kocha mnie, a jest ze mną tylko z litości, bo nie wie czy sobie poradzę...ja której tłumaczono że zawsze musisz byc silna i wszystko przyjmowac na "klate" mieć twardą d..ę. Jest mi podwójnie trudno bo jest obok, kocham go a on jedzie i wraca z nia z pracy, jest w pracy, po pracy, w domu co chwile do niej pisze
e-maile,smsy,dzwoni... PRAGNĘ by mnie przytulił,pocałował,jest mi trudno wtedy bo liczę sie z tym że to może ją trzymał niedawno
w ramionach, ale jest mi to potrzebne. Boję się że pomyli się jak tej jednej nocy, myląc nas
w imieniu. Każdy chce pomóc radząc, "wspierając" ale to tylko pozory, nikt nie wie co ja chcę tak naprawdę... Wiem, że to co zrobił ta "przyjaźń damsko-męska" będzie długo mnie ranić
a zwłaszcza że brakuje mi go by po prostu mieć chęć nadal żyć. Zakończył sie etap, czas mojego życia, którego on był tlenem i sensem! Nie warto czekać co będzie dalej, może warto po prostu to przerwać teraz bo później jeszcze bardziej bedzie boleć. Szukam sposobów by ratowac to co da się jeszcze uratować, ale jest to o tyle trudniejsze żę jestem w tym osamotniona. Czy to prawda-że orgnizm przechodzi żałobę po tym co sie stało??? TAK mam to w sobie pokazały się problemy i to wielkiego kalibru. Nie nadaję sie juz by na nowo uczyć sie kogoś, nie wiem czy mam siły by zaufać,nie wiem czy dam radę by żyć.
Czy wogóle można wybaczyć???? A może najwazniejsze jest czy mozna jeszcze wtedy kochać NIEWIEM mam nadzieję że tak.

Anonimowy pisze...

Mam męża alkoholika/63/,ale nie takiego, co pije i bije.Potrafi nie pić nawet 10 lat,ale kiedy zapije/pije wszystko-co zawiera alkohol np płyn do spryskiwaczy,.../Dla postronnych to człowiek wykształcony,udzielający się społecznie,miły,grzeczny,kulturalny,pachnący dobrą wodą kolońska. Dla nas domowników gbur-awanturnik, niechluj,bałaganiarz,kłamca,lekoman...Dla mnie- żony od 35 lat-zdradzający choć impotent,ustawicznie zafascynowany/ zakochany w młodych paniach.Z komórką spi i kąpie się,uzależniony od sms-ów.Na dom nie łoży wogóle,bo stale nie ma pieniędzy. Byłam z nim ze względu na dzieci i wiarę katolicka. Dziś,kiedy zmów nakryłam go w pracy niedwuznacznej sytuacji z kobietką mówię NIE!!! DOŚĆ!!BÓG NIE CHCE,BYM CIERPIAŁA!BÓG CHCE, BYM BYŁA SZCZĘŚLIWA.Już nigdy nie będę wyciągać Cię z żadnego bagna,jak to robiłam dotą.ŻEGNAJ,ROMEO!!!

Anonimowy pisze...

Witam. Widze, ze dosyc pozno wpadlam na to forum. Pisze z zapytaniem jak sobie poukladales zycie?

Anonimowy pisze...

Kto pyta i kogo?

Anonimowy pisze...

Ja rowniez doswiadczylam zdrady bo w sumie sama sie na nia zgodzilam...moj partner nalegal na trojkat, wiec sie zgodzilam po 10 minutach zdecydowalam ze nie potrafie i zostawilam ich, on byl w 7 niebie. po dwoch dniach od zdarzenia on wyjechal na festiwal a ja zostalam sama w domu i zaczelo mnie to wszystko bolec. jak przyjechal o wszystkim mu powiedzialam, ze nie zasluguje na mnie, ze bylam glupia zgadzajac sie na to. Zrobilam mu ostre pieklo, on powiedzial ze byl durny i takie tam i ze bedzie walczyl. o dziwo nie klamal, dlugo go spr i testowalam i stwierdzilismy ze oboje popelnilismy blad kiedy wlaczylismy do naszego zwiazku szlaenstwo. latwo bylo to zrobic ale potem oboje przez to cierpielismy. niby ta zdrada byla zla ale ja teraz jestem szczesliwsza, mamy czasami trodne dni ale ja nigdy za nie nie musze przepraszac. zawsze ja pielegnowalam ten zwiazek teraz to on o wszystko dba, po raz pierwszy ktos o mnie dba, czasami przypomnia mi sie co mi zrobil i mowie mu ze nadal mi przykro ale dzieki jego wsparciu jest mi lepiej. Nie wiem czy dobrze postepuje ale wiem jedno jestem szczesliwa bo ktos w koncu o mnie walczy

Anonimowy pisze...

Po pierwszej zdradzie męża czułam sie okropnie nawet nie da sie tego opisać, płakał przepraszał a ja głupia wróciłam i mu uwierzyłam, potem zaczeły się cieżkie dni czasami nawet uderzył,tkwiłam w tym zwiazku dla syna, teraz zdradził drugi raz wysłałam pozew rozwodowy maż też, wyprowadził sie i po 12 godzinach wrocił i znow płakał i przepraszał, pozew wycofał ja nie, czasami mysle ze powinnam kogos poznac by moc juz o nim niemyslec i zobaczyc ze oprocz niego jeszcze jest ktos na tym swiecie nie tylko on, jak mam z nim sypiac i rozmawiac jak moje mysli ciagle sa wokoł niej jak tylko jestem sama nic nierobie tylko o tym mysle, czy to małzenstwo da sie uratowac? gdy by byla gumka do wymazania w mojej glowie mysli o kochance to bylo by super, ale wiem ze niezapomne jedynie czas moze mi pomoc lub nowa miłość......

Anonimowy pisze...

Witam,zeszłego roku mój mąż mnie zdradził trwało to krótko bo tylko ,albo aż trzy tygodnie,bardzo dużo rozmawiali ze sobą a my trwaliśmy w ciszy zdawkowe zdania i na tym koniec.Oni zbliżali sie do siebie a my sie oddalaliśmy.Czułam i słyszałam że sie z nią umawia pisze sms-y,ale nie dopuszczałam do siebie niczego bo wszak ufałam mu bezgranicznie był najważniejszą osobą w moim życiu,taką która spotyka sie raz w życiu,pomimo mojej oschłości kochałam go bardzo mocno,nie zawsze mu to mówiłam i okazywałam ale mocno kochałam .Aż nadszedł dzień kiedy powiedziałam dość sprawdziłam mu telefon i moj poukładany w kostkę swiat rozpadł sie na drobne moje ego spadło z hukiem na ziemię.Dałam mu szansę jestesmy razem kochamy sie ale to nie jest juz ta sama miłość,ona jest inna już nie bezgraniczna ,bardziej ostrożna,smutna,pomimo starań z jego strony sa momenty bardzo cieżkie,czasem płacze,płyną łzy które ciężko jest powatrzymac Najtrudniej jest zapomniec,bo bez tego nie można wybaczyć...dlaczego oni to robią wiedząc ze jest druga osoba która może cierpieć dlaczego nie rozmawiają nie powiedzą ze sa nieszcześliwi ze chca odejść tylko najlepiej i najłatwiej jest zranić żeby czuć sie przez 60sekund szczęśliwym a potem co?

Anonimowy pisze...

...Jedynie czego chcę to miłości takiej szczerej nie fałszywych słów i gestów,tak bardzo czasem potrzebuje aby mnie przytulił powiedział ze kocha tak szczerze z głebi serca,jakby od tego jego zycie zalezało,tak prawdziwie,tak mocno,pomimo czasu i miłosci czuje sie samotna,jak banita bez możliwości powrotu do domu,szukasz nowego ,ale czy tak samo szczesliwego?

Anonimowy pisze...

Przeczytałam "od deski do deski" wszystkie komentarze osób zdradzanych i zdradzających i nie wyciągnęłam żadnych konstruktywnych wniosków w odniesieniu do mojej sytuacji.Dalej nie wiem czy wybaczyć zdradę, którą pozornie wybaczyłam, po okazanej skrusze,płaczu i zapewnieniach miłości po grób. Tylko czyj grób bo mój wybranek musi czekać 12 tygodni na test krwi wykazujący + albo minus na obecność wiadomo jakiego wirusa. Koszmar...a ja jeszcze podtrzymuje go na duchu i nie skąpię słów pocieszenia i otuchy. Jestem atrakcyjną kobietą mogłabym go zdradzić z tuzinem facetów w odwecie ale nie chcę tego , brzydzę się takimi akcjami. Najbardziej żałuję straty złudzeń, że był wyjątkowy i inny w porównaniu z poprzednimi mężczyznami w moim życiu , którzy mnie zdradzali. Ech życie, lepiej być samemu...

Anonimowy pisze...

Ja zostałam zdradzona po około 4 latach związku, nie był jeszcze moim mężem, wybaczyłam, zaszłam w ciążę. W trzecim miesiącu ciąży dowiedziałam się, że nadal spotyka się z tą dziewczyną. Powiedział jej, że nie chce mnie ani mojego dziecka. Jestem zupełnie sama, ten drań na pewno jest z nią, a ja w ciąży sama, bezradna. Nie mam pojęcia co będzie, tylko rodzice są moim wsparciem.

Anonimowy pisze...

Zostałam zdradzona po 30 latach małżeństwa. Zawsze byliśmy sobie tacy bliscy, myślałam, że tak będzie zawsze .Nie jem, nie śpię chcę umrzeć, tak bardzo boli. Mamy dorosłe dzieci i to one są wielkim moim wsparciem. Mąż przyznał się do zdrady ,bo twierdzi że nie mógł dalej żyć ze świadomością krzywdy jaką mi wyrządził.Prosił o przebaczenie i szansę powrotu do mnie, mówi że kocha. Powinnam go znienawidzić , ale nie potrafię. Nie można kogoś z dnia na dzień przestać kochać.Boże jak to boli....

Anonimowy pisze...

Ja nie mogę się pozbierać po zdradzie mija rok już ale czuje że znowu zaczął mnie zdradzać wybaczyłam mu już dwukrotnie ale to chyba pomyłka była zbliżają się Święta on mi to zrobił przed Świetami i do tej pory utrzymują kontakt nie wiem co dalej

Anonimowy pisze...

Mój maż zdradził mnie po 19 latach małżeństwa , ukrywał to przez 8 miesiecy .Wiele razy pytałam , zaprzeczał .kłamał . Zdrada boli bardzo , nie moge sie pozbierać . On zapomniał o swojej rodzinie , za to zyje zyciem swojej kochanki strażniczki miejskiej , ktora jest swiadoma że maż mnie zdradził , i wcale sie nie przejmuje tym . Najwazniejsze dla niej jest zeby był tylko z nia i jej dziecmi .

Anonimowy pisze...

Właśnie mijają dwa lata jak dowiedziałam się o zdradzie męza.Byliśmy małzenstwem 20 lat,nastoletnie córki,dom ,poukładane spokojne zycie,Mąż jest miłym człowiekiem ja dobrą żoną,tak mi się przynajmniej wydaje,parę lat temu cięzko zachorowałam,był opiekuńczy ,a w tym samym czasie zdradzał mnie z kobietą w tym samym wieku.Pewnie oboje myśleli że nie przezyję, ale stało się inaczej ,przeżyłam ,wyzdrowiałam ,romans wyszedł na jaw ,były jego łzy,przebaczyłam.Są chwile ze serce ściska mi się z zalu,patrzę na niego i ukradkiem wycieram łzy ,.Co dziennie daje mi odczuć jak bardzo mnie kocha .po dwóch latach powiem ,tak wybaczyłam ,nie żałuję ,pamiętam,ale kocham i jestem kochana.A te kobiety które wchodzą w nasze życie ,niszcząc je,aby opamiętały się,jest tylu wolnych mężczyzn.pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Kobiety ktore swiadomie wchodza w zwiazki z zonatymi mezczyznami to hieny nigdy nie zaznaja spokoju w zyciu zostalam zdradzona emocjonalnie. Kobieta ta to wegierkaz portalu randkowego.minol rok ja nie moge sie otrzasnac kocham meza jestesmy zgodnym malzenstwem od36lat.co mysli ta kobieta ktora zamiast opamietacmeza. To swiadomie chciala rozwalic rodzine jak na nazwac hiena

Anonimowy pisze...

Czytam te wszystkie komentarze i tylko jedna mysl mi sie nasuwa: Jak kazdy jest spragniony milosci i jej ciagle szuka. Tylko, ze jest cos, czego nikt z nas nigdy sie nie nauczyl ani w dziecinstwie ani pozniej i mijaja lata, cale zycie! nim czlowiek zrozumie o co w tym naprawde chodzi. A chodzi o to, ze tak latwo sie uzaleznic od milosci (no i co to w ogole jest ta milosc?), uzaleznic emocjonalnie od drugiego czlowieka, ze zapominamy o sobie samych. Ja dopiero zaczynam to rozumiec po latach bycia uzalezniona od chorej milosci, toksycznych zwiazkow, przyciagania facetow, ktorych chcialam naprawiac, kochac, ale nic z tego nie mialam oprocz bolu i rozczarowan. Trafialam na mezczyzn, ktorzy tez pragneli milosci, bo nie zaznali jej w dziecinstwie (jak i ja), ktorzy chcieli zdradzac albo juz zdradzali swoje kobiety, zony, ktorzy wypierali sie swoich dzieci! Ja ich chcialam naprawiac i dawac. Problem w tym, ze sama nie mialam co dawac bo bylam pusta w srodku. To do czego dochodze w ramach terapii i ciaglej pracy nad soba to, ze ja nigdy nie kochalam siebie. Pozbylam sie siebie prawdziwej i nalozylam maski zeby przypodobac sie innym. Swoje potrzeby realizowalam zaspokajaniem potrzeb innych bo nie wyobrazalam sobie swojego istnienia bez drugiej osoby. Jakie to chore i destrukcyjne. Tyle jest ciaglego szumu o tej milosci, dozgonnej, poswieceniu, umartwianu. Doszlam do wniosku,ze dysfunkcyjna rodzina to jedno ze zrodel nieprzystosowania do zycia w rzeczywistosci. Ale drugie zrodlo, w moim wypadku chyba wazniejsze niz moj ojciec alkoholik, ktore doszczetnie zniszczylo moja pierwotna czysta wrazliwosc, wyksztalcilo zaleznosci, magiczne iluzyjne myslenie to niestety wiara w kosciol. boga, Jezusa itd. Teraz przyszedl czas na rewizje i czystki. konkretny rachunek sumienia. Czy ja jestem winna swojemu postepowaniu? Czy Jezus jest winny albo nauka kosciola? Moze ja tylko zle ja zrozumialam. Chcialam dobrze ale wyszlo co innego ;). Jedno jest pewne. Jestem zdeterminowana nie popelniac tych samych bledow i jestem w trakcie tej zmiany. I na koniec uzaleznienie od chorej milosci jest podstawa innych uzaleznien od uzywek, hazardu, seksu itd.

Anonimowy pisze...

Mój tez mnie zdradzil . I nie wiem jak mu zaufac , boje się że znowu to zrobi ;(

WWW Expert pisze...

Moja żona zdradzała mnie. Myślałem, że to już koniec...Za radą przyjaciół poszliśmy na terapię do pani Marii Krystew w Warszawie i choć nie spodziewałem się wiele, to już drugi rok po zdradzie i wciąż jesteśmy razem. Nie jestem osobą, która łatwo zapomina ale chyba więcej do mnie dotarło po tej terapii i warto trwać przy ważnej osobie, zamiast unosić się dumą.

Anonimowy pisze...

Ale lipaa

Anonimowy pisze...

Mąż mnie zdradził, a ja chciałam rozwodu on udowadniał na każdym kroku, że to była pomyłka, że to ja jestem najważniejsza...zostaliśmy razem było bardzo dobrze... po 2 latach miał inną, zaczął mnie okłamywać, kazałam się mu wyprowadzić choć tego nie chciałam... Rozwodzimy się, a on już od miesięcy jest jeszcze z inną kobietą (znalazł sobie wizualnego klona mnie). On się dobrze bawi, a ja głupia cierpię choć już nie chce go znać nadal go kocham do tego mamy małoletnie dzieci i 14 lat małżeństwa za sobą... ZDRADZI RAZ ZDRADZI I KOLEJNY I KOLEJNY I IKOLEJNY...

Anonimowy pisze...

Miłość damsko-męska nie istnieje, jak jakaś kobieta/mężczyzna chce mieć przyjaciela/przyjaciółkę to niech szuka sobie wolego/wolnej osoby, a nie wchodzi z butami w czyjeś życie i kusi los a najczęściej rozwala rodzinę i nie dość, że sprawia ból małżonkowi to jeszcze niszczy spokojne, poukładane życie ich dzieciom ,a to już jest niewybaczalne i mam nadzieję, że kiedyś ktoś tam z góry wszechmogącyy wymierzy takiej osobie słuszną karę...
Moje małoletnie dzieci płaczą i tęsknią za odebranym rodzicem, którego miały niemal 24 godziny na dobę, a teraz widują się ledwo raz w tygodniu po kilka godzin…

Anonimowy pisze...

Czytam to wszystko i takiej historii jak moja nie bylo. Jako mloda dziewczyna po przejsciach wkoncu sie zakochalam moja milosc trwala do srody 21.05. Gdy dostalam smsa ze moj maz mnie zdradza w dodatku ma 3letnie dziecko. Uwaga najlepsze bo nasze dziecko o ktore walczylismy cala ciaze ma ponad 4lata. Wesolo co! Gdy ja siedzialam w domu z dzieckiem moj maz mnie zdradzal pol roku po slubie! Nie moge tego zniesc! Niby to byly 3spotkania tylko na seks on do niej nic nie czul. Gdy ją zostawil niby powiedzial ze to mnie kocha i ze tak dluzej nie moze po 2miesiacach nie kontaktowania sie z nia dostal sms ze jest z nim w ciazy. Pojechal rozmawial i nie utrzymywal kontaktu. Dziecko sie urodzilo 1 na 3miesiace odwiedzal. Oszukiwal mnie 4lata bo niechcial mnie stracic. To wszystko tak boli. Wyprowadzilam sie z dzieckiem do moich rodzicow. On mnie zapewnia ze mnie kocha ze gdyby mnie nie kochal to by mnie tyle lat nie klamal placze zaluje a ja nie wiem co robic. Powiedzialam mu ze ma zapomniec o tamtym dziecku zero kontaktu bedzie tylko placil. Wiecie co jest najgorsze ze ona jest ode mnie 10lat starsza i dobrze wiedziala ze on jest zonaty i ma malutkie 4miesieczne dziecko. Poradzcie cos bo ja chyba zwariuje bardzo go kocham mimo wszystko.

Anonimowy pisze...

Faceci sa beznadziejni a kobidty ktore wiedza ze facet ma zone sa jeszcze gorsze i mam nadzieje ze dostana to na co zasluzyli

Anonimowy pisze...

witam, przeczytałam wszystkie posty, popłakałam się, bo wszystko do mnie wróciło jakby wydarzyło się wczoraj...3 lata temu dowiedziałam się, że mąż zaliczył skok w bok z pewną rozkoszną panienką 17 lat młodszą od niego; panienka polowała na starszego od siebie faceta, bo potrzebowała jelenia, który będzie ją utrzymywał; w każdym razie po kilku spotkaniach okazało się, że gwiazda zaszła w ciążę z moim mężem; nie wiemy tak naprawdę czy faktycznie on jest tym ojcem, bo dziewczę nie zgodziło się na badanie DNA, ale mój mąż skończony idiota wziął na siebie alimenty; ta sytuacja trwa już 3 lata, jesteśmy razem, ale boli jak cholera, są momenty, że ryczę z bezsilności i bólu, gryzę paznokcie niemal do krwi...mąż twierdzi, że mnie kocha, że to był chwilowy kryzys, odskocznia, chwila zapomnienia słabości i głupoty; ok, ale to zmniejsza mojego bólu, czasem zastanawiam się czy kiedykolwiek ten ból przejdzie...nie potrafię z nikim o tym rozmawiać, duszę się własnymi myślami, chciałabym to z siebie wyrzucić, wykrzyczeć, wydrzeć pazurami...ten ból jest nie do zniesienia i trwa już naprawdę długo; pewnie, że są momenty kiedy na chwilę zapominam, ale to rzadkie chwile; czasem zastanawiam się czy nie lepiej byłoby rozejść się i zostawić przeszłość za sobą, otworzyć się na siebie, pomyśleć o sobie...czasem mam wrażenie, że oszaleję...chwila głupoty a czasu nie da się cofnąć...dodam, że mąż nie widuje się z tą panią, dziecka nie odwiedza, nie utrzymuje żadnego kontaktu, nie dzwoni, sam również zmienił nr tel, zrzekł się praw rodzicielskich, jedynie płaci; i myślę sobie, że dobrze tak tej jędzy, chciała wpakować faceta w dziecko a teraz została sama z tym dzieckiem; dobrze tak jemu, chciał się zabawić, więc niech teraz płaci, ale wydaje mi się, że ja na tym ucierpiałam najbardziej, legło w gruzach moje poczucie wartości, bezpieczeństwa, lojalność, zaufanie, poczułam się nieatrakcyjna, niekochana, nieważna, i sama jestem zła na siebie, bo pewnie tamta już się otrząsnęła i może poluje na kolejnego idiotę, bawi się i korzysta z życia a moje życie legło w gruzach i już nigdy nie będzie takie samo...nie bronię absolutnie mojego męża, uważam, że zachował się jak ostatni skur..... i kosmiczny idiota, nie zabezpieczał się, narażał zdrowie moje i swoje, bo panna prowadziła bujne życie towarzyskie również z innymi panami; ogólnie jak pomyślę, że związałam się z takim nieodpowiedzialnym kretynem to ręce mi opadają, złamał życie moje i swoje, odebrał mi poczucie wartości, położył na szali nasze małżeństwo dla chwili zapomnienia z taką prymitywną głupią dziewką, której jedynym wykształceniem jest ukończone w poprawczaku gimnazjum!!! i pewnie dlatego tak cholernie mnie boli ta zdrada, że takie zero i mój głupi mąż zniszczyli mi życie...pozdrawiam wszystkich cieplutko, nie dajmy się nigdy nikomu oszukać

Anonimowy pisze...

Do wszystkich zdradzonych: zastanawialiscie się,czy wasz partner/partnerka nie jest seksoholikiem? jestem zona seksoholika. dwa lata temu dowiedziałam sie- przez przypadek oczywiście....i od dwóch lat walczymy. jestesm psychologiem. mój mąż też jest psychologiem- i zobaczcie jak działa system iluzji i zaprzeczen człowieka ulzaleznionego. . mimo wiedzy mój mąż nie zdiagnozował u siebie uzależnienia. wiem e zdrada boli, bo ja ten ból przezywam codziennie na nowo- ale tez wiem, że warto zastanowic sie i zawalzczyc. o czywiscie jesli wasz mąż, czy wasza żona chce walczyc. jesli komuś wydaje się ze ma podobny problem jak my - podzielę się chcętnie wiedzą, tytułami książek, które warto przeczytać, namiarami na terapeutów. piszcie na forum http://samo-zycie.iq24.pl/default.asp?grupa=111003&temat=47300&nr_str=9& . autora bloga jak najbardziej również zapraszam i czekam na Jego artykuł o seksoholizmie (linka do tego artukułu chętnie zamieszczę na naszym forum) - mimo, że prof. starowicz uwaza ze to moda, to ja wiem ze to naprawde problem- jest to najszybciej rozwijające się uzaleznienie naszych czasów. pozdrawiam. kashya.

Anonimowy pisze...

WITAM.FACECI SA OKROPNI JA TEZ ZOSTALAM ZDRADZONA PO 35 LATACH MALZENSTWA MAZ POSZUKAL SOBIE MLODSZA .WYPROWADZIL SIE. ZAPROSL SWOJA RODZINKE BY JA PRZEDSTAWIC NIE MOWIAC MI NIC. NIE MOGE SIE POZBIERAC DALSZE ZYCIE NIE MA SENSU

czarodziejka pisze...

Cóż. Czytam te wszystkie wypowiedzi i sama nie wiem. Ja chyba jednak myślę inaczej. Bo tak w ogóle to co to jest zdrada? Ja chyba mam podejście, że każdego dnia dokonuję wyboru. Czy chcę być z moim mężem. I to ja podejmuje decyzję. On oczywiście też. W poprzednim związku zdradzałam. I nawet myślałam że taka moja natura. I nawet obecnemu mężowi zapowiedziałam na początku , że nie mam pewności czy kiedyś tego nie zrobię. Bo może mnie na chwilę poniesie. Jednak jestem z nim 9 lat i do tej pory nigdy nie miałam takiej potrzeby ani myśli. Chociaż często wyjeżdżam służbowo i okazji było mnóstwo. Ale po co? Jest mi dobrze. A dla jednej chwili przyjemności nie warto. Czasem ktoś nas fascynuje ale zawsze mamy wybór czy w to wejść i po co. Z drugiej strony to takie sytuacje gdy mądrze do nich podejdziemy potrafią pogłębić związek. Uświadamiają braki i dają do myślenia. Ja nie rozstałabym się z mężem w przypadku zdrady. Raczej to byłby dla mnie sygnał do pracy nad związkiem. I informacja, że czegoś nam brak. Sytuacja rozwojowa. Nie mówię o seksocholikach i osobach uzależnionych od zdrady dla podbudowania własnej wartości. To już zupełnie inny temat.

Anonimowy pisze...

Nie wiem jak zyc , jak jesc jak oddychac jak wstawac i jak zasypiac. Jola przez 30 lat jest moim szczesciem i radoscia. To co jest motorem i sensem w moim zyciu to Ona . bol jaki czuje to nic w porowmnaniu do zalu i bezsilnosci jaka mnie ogarnia. Czy wiecie ile jeden obcy czlowiek ktory wtargnie w wasz zwiazek moze zmienic. Nagle stajesz sie tym gorszym tym meczacym tym ktory utozsamia sie ze wszystkimi problemami dnia codziennego. On jest wyjatkowy lepszy dowcipniejszy i taki koczny bo nie ma zadnych zobowiazan. bo tylko samo dobro i radosc obcowania. Jak jola wrava do domu ,to wiem ze jestesmy we troje. powiedzcie mi jaki facet moze zyc z taka swiadomoscia. Bol rozpacz bezsilnosc milosc radosc z kazdego przychylnego gestu poczucie zeszmacenia i braku godnosci. co zrobic kocham ja tak mocna. to jedyna kobieta w moim zyciu. czy walczyc , jak walczyc z kim walczyc z czym walczyc a musze i bedze walczyc. wierze ze jest dla nas nadzieja ze to co nas teraz dotyka to proba z ktorej wyjdziemy silniejsi i przd nami jeszcze wiele lat wspolnego bawienia wnuczat i rodzinnych spotkan. nie wyobrazam sobie naszej rodziny bez joli boze to ona jest miloscia i radoscia w naszym codziennym zyciu. nie wolno deptac serc nie wolno deptac lez nie wolno zapominaco swoich wyborach. czy telefony mmsy smsy to prawdziwe zycie. Jstnieje jeszcze tylko dlatego ze mamy nasze radosci i szcescia nasze mma. gdyby nie one nie wiem jak bym to wytrzymal. Cale szcescie ze sa juz prawie samodzielne i jeszce trocze , jeszce troszeczke. Juz nie bede nikomu potrzebny nie bede mial nikogo kto bedzie mnie potrebowal. ammoja milosc zycia bedzie u boku ... boze nie nie wolni mi tak myslec walcz czlowieku o swoje zycie o wasze zycie o milosc. jezeli polegne wybaczcie mi ale obiecuje ze sie nie poddam za bardzo ja kocham za bardzo tesknie za jej dotykiem spojrzeniem usmiechem . nie wici nawet jak Jola potrafi sie usmiechac serce wtedy topi sie Ona jest jak balsam ale gdy gardzi odrzuca traktuje jak powietrze dusza umiera serce przestaje bic nie zyjesz. dlatego walczac o Jole walcze o oddech o bicie serca walcze o zycie. Boze pomoz bo tak ciezko bedzie umierac.

Anonimowy pisze...

Będzie mniej bolało jak pokażemy swoją godność. Najpierw trza zebrać dowody, np programem szpiegowskim ninjalogger, potem wywalić dziada z domu, potem zrobić się na bóstwo i podbijać świat!

Anonimowy pisze...

Dziekuje Pani bardzo za ten wpis. Zwrocil on moja uwage na problem niezaspokojenia emocjonalnego z dziecinstwa. Chyba tu lezy przyczyna, wybieranie emocjonalnie noedojrzalych mezczyzn, chec ciagla chec przypodobania si e, chec poczucia sie bezpiecznoe i jednoczesna pustka, przekonanie ze chyba nie potrafie kochac i byc kochana.
Na prwdedziekuje z calego serca. Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Witam..moze nie jest to zdrada intymna,ale od jakiegoś czasu jestem w zwiazku z dorosłym facetem..który lubi kobiety..ma duzo kolezanek itp.Przeprowadziłam sie do niego do Holandii,bo tu pracuje. Mialo byc cudownie...bardzo sie cieszyłam ze zamieszkamy razem..oboje chcielismy stworzyc zwiazek..dom,rodzina dzieci...hm..moze to troszkę nie wporządku,ale mam mannie sprawdzania tel u partnera...ktoregos dnia zauważyłam zdjecie gołej diewczyny..tłumaczył sie ze to koleżanka lesbijka,ale ja w to nie uwierzyłam..w aparacie mam jej zdjecia ze swojego domu jak u niego nocuje...z sms tez wynki ze kiedys spali ze sobą..to pierwszy sygnał ze coś jest nie tak..i teraz co jakis czs kontroluje jego tel...oststnio pisal z jakąś dziewczyną..ona pyta sie go czy mam kogoś ten na to ze nie jest sam..i to nie pierwszy raz kiedy czytam takie rzeczy..Mi mówie ze mnie kocha jestem wazna dla niego! ja mu nie wierzę..czuje sie zdradzana, to bardzo boli...

Anonimowy pisze...

Dzis weszlam na tego bloga i po przeczytaniu tego komentarza uzmyslowilam sobie ,ze jest to sutuacja identyczna jak moja.Naz rowniez kocha ja i mnie i dlatego ze mna zostal.Kocham go jednak rowniez tego nigdy nie zapomne i boje sie ,ze nie wybacze.Probuje normalnie zyc a mimo to wraca to do mnie kazdej nocy.Czasem wybucham placzem bez powodu...ach zycie..

Anonimowy pisze...

no cóż-ja o tym ze mnie ukochana zdradziła dowiedziałem się tydzień temu-od życzliwego. Mówi że kocha, że to tylko incydent, że to tylko kolega. Boli jak diabli. Czuje obrzydzenie-do niej, w moim-w naszym łóżku, które wspólnie kupiliśmy tarmosiła się z nim. Przyznała się jak ją złapałem na próbie kontaktu z NIM. Mówi że to nic nie znaczyło, że to nie było z miłości do NIEGO!!! Im więcej mi się tłumaczy - tym więcej nie mogę na nią patrzeć!! Kurcze-sam nie wiem co dalej. Niczego jej nie brakowało-przyszedł ON obejrzeć tylko nasze mieszkanie po remoncie. Teraz dowiaduje się że pisała z nim, wysyłała mu swoje zdjęcia-nagie, itp.....Boli i ściska mnie w żołądku. Ciągle ja szpieguje-ciągłe kłótnie - ona mówi że koniec to koniec z NIM , że mnie kocha a nie jego. Jakoś nie mogę w to uwierzyć. Pewnie pisze chaotycznie ale pierwszy raz w życiu coś takiego mnie spotkało-masakra, myślałem że takie rzeczy to tylko w filmach...nikomu nie życzę takich emocji jeżeli naprawdę się kogoś kocha i zostaje się zdradzonym.Cholerna burza w mózgu-i co dalej?jak żyć z tą myślą?pomimo że zostałem zdradzony ponad pól roku temu a dowiedziałem się tydzień temu to widzę ich razem w mojej głowie codziennie!!!masakra

Anonimowy pisze...

Dziewczyny wiem że boli czasem wręcz napier.... ale nie poddawać sie dzialajcie. Jeżeli odszedł ok siadzcie i delektujcie się tym jesteście wolne macie święty spokój jesteście Paniami swojego życia. Znalazł się on znajdzie i inny:) Jeżeli przebaczylyscie super jeżeli kochacie się to cieszcie się tym jesteście dla nich wyjątkowe zacznijcie od nowa. Bądźcie silne intrygujące i kobiece. Uwierzcie mi każda to potrafi broda do góry. I bardzo polecam książkę "Kup kochance męża kwiaty" wszystkim samotnym i nie żeby nie działać po omacku:) buziaki dacie radę

Anonimowy pisze...

mam 29 lat .dwoje dzieci.z mezem jestem 13 lat. zdradza mnie od 6.kobiety jesli macie mozliwosc uciekajcie od takich gdzie pieprz rosnie. zdrada boli okropnie ,zwlaszcza powielana. ja nie mam takiego lluksusu. nie pracuje,mam rodzicow alkocholikow,zero pomocy ze strony rodziny. zyje tak z nim w wynajetym mieszkaniu bo musze. co wekend gdy wraca z pracy to raca z nim ten sam bo. nie raz slysze ze nie mam prawa sie wtracac w jego prywatne zycie i ze jestem jego zona tylko na papierku. ale znosze to , nie pozwole by dzieci chodzily glodne lub zostaly bez dachu nad glowa. radosc,,,szczescie,,,juz nawt nie pamietam co to jest. niedlugo jednak juz sie skonczy ta meczarnia i wreszcie odetchne. i moze jestem naiwna ale nadal wierze ze jeszcze spotkam kogos kto pokocha mnie i moich synow tak jak na to zaslugujemy.a co do meza to ja mu jeszcze pokarze gdzie raki zimuja. pozdrawiam i trzymajcie sie. malgosia

Anonimowy pisze...

28 sierpnia dowiedziałem sie od zony faceta ze jej mąż spotyka sie z moją.... jest 15 mlodszy od niej kocham żonęjestesmy 27 lat i pewnie bym wybaczył gdyby wykazała choć odrobinę skruchy ale u niej nic tylko buta i zadzieranie nosa albo nie podejmuje ze mną rozmowy i to najbardziej dołujące dla mnie płacze schudłem 12 kg twierdzi ze kolega a spotykali sie rok tamto małzeństwo rozleciało sie i ja złozyłem pozew i jest mi lepiej pozdrawiam wszystkich zdradzonych

Anonimowy pisze...

Witam ja tez stracilem zone i dzieci minelo juz chyba 4 miesiace a ja wciaz nie moge sie pozbierac i nie wiem co robic nie daje rady. RADEK

Anonimowy pisze...

Ja mam taki problem, że przeczytałam smsy mamy pisala do jakiegos goscia ze go bardzo kocha i teskni i itp kiedy jej to wszystko powiedzialam oswiadczyla ze to tylko takie jaja sa i ze to nic powaznego,ze nigdy taty nie zdradzila moze bym w to uwierzyla gdyby nie to, ze jak jej powiedzialam zeby przy mnie napisala mu ze to koniec, ze ma do niej nie pisac a ona za cholere nie chciala stwierdzila po co skoro to sa jaja no wiec chyba jednak jest cos na rzeczy a ja nie wiem co robic ona caly czas sie wypiera a ja ja blagam zeby powiedziala mi prawde

czy mąż mnie zdradz pisze...

Swietny tekst.

Anonimowy pisze...

Ja niestety tez doznałam tego strasznego bólu jakim jest zdrada.Oceńcie prosze moją sytuacje z waszej perspektywy,bo ja chyba juz sie w tym wszystkim pogubiłam.Jesteśmy 6 lat razem,3 lata po ślubie.Moj mąž jest juz po jednym rozwodzie(rozwod nastąpił po zdradach żony).Pol roku po naszym ślubie polecieliśmy na wczasy.Tam zauważyłam, że mój luby namietnie obraca głowe za pewną cycatą pania.Po tygodniu jego ciągłego ukratkowego zerkania wkurzyłam sie i mu powiedziałam, ze ja tez potrafie sie ogladac za facetami i pokaze mu jakie to przyjemne uczucie.Pech chciał, ze był tam pewien francuz, któremu sie spodobałam i zaczelam z nim flirtować.Raz nawet zatańczyliśmy razem.Wróciliśmy do Polski.Francuz przez recepcje dostał sie do moich namiarów i sie zaczęły smsy, dzwonienie.Nie ukrywam, ze podobało mi sie to, że tak szaleje za mną.Mąż sie o tym dowiedział, że mam z nim kontakt.Ta znajomość sie skończyła, bo przecież z mojej strony to tylko taki niewinny flirt.Teraz we wrześniu minęło przeszło dwa lara od tych wczasów i pewnego pięknego dnia moja dwunastoletnia klientka oznajmiła mi, že mój mąż od roku do niej pisze.Opowiadałam mu nieraz o niej, bo była nimfomanką i w głowie mi sie nie mieściło , že tak można.Chyba go tym zachęciłam do kontaktu z nią, bo inaczej tego nie idzie wytłumaczyć.Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności odkryĺam na fb, że jakiś gościu napisał do mnie w lutym, a ja to odkryłam w październiku, że on chce mi przesłac, co mój mąż wypisuje do jego żony.Okazało się, że poznał ja na siłowni i też pisali, raz ja autem podwiózl.Przystawiał sie do niej na saunie.To sie skończyło po 3 miesiącach, bo jej mąž sie zorientował.To nic, pierwsza żona mojego pana kazała mi ostatnio przekazać, że mój mąż nigdy nie był ze mną uczciwy,ale nic więcej nie zdradziła.Teraz jest najważniejsza sprawa dziecka.Staraliśmy sie o nie 4,5 roku.Przechodziłam operacje, programy in vitro.Mąż bardzo chce miec dziecko i wspierał mnie przez ten okres(ale też przez ten cały czas urządzał sobie rozrywke z innymi paniami).Jak to wszystko powychodziło on powiedział, že chciał mi zrobic na złosc za wczasy i sie za bardzo wciagna w to pisanie.Zapewnia,že nigdy nie zdradził mnie fizycznie.Jakos w to nie wierze.Zaczęliśmy terapie małżeńską i nagle w tym strasznym momencie okazało sie, ze cudem, naturalnie zaszłam w ciąže.Ostatnio 3ctyg.temu wyszło(prześledziłam jego bilingi :( ), że mój mąż bardzo dużo pisze z żona jego najlepszego kolegi.Kolega źle żyje z żoną.W sumie sa tylko dla dorosłego syna.Mąž twierdzi, że oni tylko sie wspieralu smsowo.Ona mu radziła co ma robic, a on jej.Bez sensu.Na dzień dzisiejszy jest tak, że nie ufam mu ani w 1 % .Zawiódł mnie na całej lini.Boje sie, že on jest poprosu uzależniony od flirtu i pisania z innymi kobietami i ja nie chce takiego mèża.A mieliśmy takie plany, tak bardzo chcialiśmy tego dzieciątka, a ja jestem najsmutniejsza ciężarną........

Anonimowy pisze...

Witam nazywam się "Evelyn" po prostu chcesz podzielić się moim doświadczeniem z świata jak dostał moją miłość ponownie i uratowany mój marriage.because naprawdę miłość Fryderyka tyle, że nie moge jeszcze zrobic bez. Wyszłam za mąż za 15 lat z Fryderyka 2kids i będziemy żyli długo i szczęśliwie do rzeczy zaczęła się brzydkie i mieliśmy walki i argumenty niemal za każdym razem... zrobiło się gorzej w punkcie, który on złożyła pozew o rozwód... Próbowałem mojej mocy, aby ją zmienić zdanie & zatrzymać u mnie przyczyną kochała go z całego serca i nie chce go stracić, ale wszystko tylko nie wyszło... przeniósł się z domu i jeszcze poszedł do przodu sprawy o rozwód... Przyznał się i próbowałem wszystkiego, ale jeszcze nic nie działało. Przełom nastąpił, gdy ktoś wprowadził mnie do tego kółka wspaniały, wielki czar, który ostatecznie mi pomógł... Nigdy nie byłem fanem rzeczy jak to, ale po prostu postanowił spróbować niechętnie przyczyną był zdesperowany i po lewej stronie nie ma wyboru... Zrobił specjalne modlitwy i używane korzenie i zioła... W ciągu 7 dni zadzwonił do mnie i było żal wszystkie emocjonalne urazy on kosztowała mnie, wrócił do domu i nadal będziemy żyć szczęśliwie, dzieci chętnie z nami. Mam wprowadził go do dużo par, problemy z całego świata i mieli dobre wieści... Po prostu myśli powinny udostępniać moje doświadczenie bo mocno wierzę, że ktoś tam trzeba na to... Można go za pośrednictwem e-mail: sherrieeden7@gmail.com

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...