Lubię sobie poleniuchować

Nie jestem taki święty – czasami mając na głowie mnóstwo obowiązków do wykonania, odstawiam na je bok i raczę się słodkim lenistwem.


Leniuchowanie wielu ludziom kojarzy się z czymś złym. W powszechnym rozumieniu oznacza bowiem brak produktywności – co jest raczej negatywnie postrzegane w krajach kapitalistycznych.

Leniuchowanie może oznaczać też jednak – zatrzymanie się, chwilową intensyfikację bycia w braku myśli, w braku działania, mobilizację sił, odpoczynek, regenerację. Leniuchowanie może być tak samo wartościowe jak produkowanie.

Ta notka jest wyrazem mojego słodkiego lenistwa.

Dlatego jest taka krótka:)

A czy Wy lubicie sobie poleniuchować? Czy pozwalacie sobie na to?







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Komentarze

  1. Jest trochę słów, których brzmienie drażni moje uszy. Jedno z nich to produktywność, drugie to konkubinat. Pierwsze rozsiewa wirusa protestanckiej etyki pracy, o której pisał sam Max Weber, drugie zdaje się odzwierciedlać przemożne pragnienie zniechęcenia do "życia pozamałżeńskiego" (tzw. wolne związki) w chrześcijańskim społeczeństwie. Słowo lenistwo porusza z kolei zapiski w sieciach neuronowych mojego mózgu związane z wyrzutami sumienia, że marnotrawi się czas, co wskazuje na głos sumienia, który cudownie ukazał Woody Alen w filmie "Wszytko co chcecie wiedzieć o seksie i boicie się zapytać" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wychodze z bardzo dziwnego zalozenia, ze trzeba lubic to co sie robi. Jesli cos nie sprawia mi przyjemnosci, to nie bede tego robil, bo po co. Jesli nieprzyjemny obowiazek w rezultacie prowadzi do czegos przyjemnego, czy pozadanego to go oczywiscie robie. W moim slowniku nie ma slowa lenistwo, jest tylko brak motywacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. mmm...leniuchowanie?? bardzo często oddaję się tej czynności-nawet jak mam wiele do zrobienia...może to też zależy od osobowości?? pomimo tego, że często leniuchuję to prawie zawsze mam wyrzuty sumienia...myślę wtedy ile to ja bym mogła zrobić przez ten czas-zmarnowany w moim odczuciu-jednak jak piszesz i czes wytchnienia jest potrzebny-co mnie trochę uspokaja i usprawiedliwia;)jednak trzeba pamietać, że ten czas nie zawsze działa na naszą korzyść-nie rozwijamy się(no chyba że duchowo...) ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie uwielbiam leniuchować. Cenię sobie twórcze obijanie się:) hihi czyli robienie tego co sprawia ogromną frajdę - a skoro jest to frajda, to najczęściej relaksuje:] Współczuję ludziom, którzy nie potrafią "tracić czasu"!:]

    OdpowiedzUsuń
  6. W tym momencie nasuwają mi się słowa Rysia Rynkowskiego ;]
    "Nic nie robić, nie mieć zmartwień
    Chłodne piwko w cieniu pić
    Leżeć w trawie, liczyć chmury
    Gołym i wesołym być
    Nic nie robić, mieć nałogi
    Bumelować gdzie się da
    Leniuchować, świat całować
    Dobry Panie pozwól nam!"

    Dobrze czasem nic nie robić, można sie oderwać na chwile od codzienności, pomyslec o sobie, uruchomić wyobraźnie i zatonąć w marzeniach... ;]

    *Katia*

    OdpowiedzUsuń
  7. hm, dla mnie leniuchowanie jest produktywne! produktywne w sensie powolnego planowania, porządkowania głowy itd :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie potrafię sobie od tak leniuchować i być bezproduktywny. Nawet leżąc na łóżku, jednocześnie myślę i odpoczywam ;) Ale to chyba nie oznacza, że jestem nienormalny? ;)

    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja lubię leniuchować!!!! To w sumie daje mi motywację i "rozruch" do kolejnego działania ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A gdy my sobie tak błogo odpoczywamy nic nie robiąc, nasz mózg ostro zasuwa przewidując przeszłość
    --------
    Tomek

    OdpowiedzUsuń
  11. Tomku
    jeśli ten mózg tak zasuwa przewidując przeszłość to zdaje się chyba, w którymś z wszechświatów Stephana Hawkinga :) np. w tym, w którym rozbite szklanki wskakują na stoły, żeby się poskładać :) u nas ta hydra chyba stara się przewidzieć przyszłość i to z różnym skutkiem... :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Czytając PSYCHIKĘ.net możecie być pewni, że zanurzacie się w oceanie najciekawszych idei psychologicznych" - ośmielę się wątpić, przynajmniej ten artykuł nie przedstawia jak dla mnie ani interesującej treści merytorycznej, ani stylistycznej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Popularne posty z tego bloga

Zapowiedź premiery książki "Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Jak uwolnić się od przeszłości i zacząć nowe życie"

"Zaburzenia lękowe" - recenzja książki