niedziela, 22 lutego 2009

Każde życie jest ważne i każda śmierć

Dzisiaj napisałem smsa do koleżanki, co u niej słychać, bo wiedziałem, że zmieniła pracę, bardzo się tego bała a zarazem była podekscytowana. Dawno się do niej nie odzywałem.

Po kilku godzinach dostałem odpowiedź, smsa napisał jej ojciec, że koleżanka nie żyje.

Zabił ją samochód kilka miesięcy temu.

To mną wstrząsnęło.


Niestety, nieodłącznym elementem naszego życia jest jego przemijanie.

Wszystko przemija, to, co określane jest przez nas jako dobre, to, co określane jest jako złe. Ludzie, rzeczy, sprawy, idee i trendy.

Prędzej czy później wszyscy odejdziemy z tego świata.

Najbardziej jednak boli, kiedy odchodzą ludzie młodzi.

Intuicyjnie wyczuwam, że śmierć jest pewnym etapem, przejściem do czegoś nowego. Do czegoś innego, ponadczasowego, nie mogącego być ujętym w słowa. Ten inny świat wykracza poza ramy naszego ziemskiego rozumienia świata, fizykalnej materii, nauk humanistycznych, kultury.

Nie wiem jaka religia jest tą słuszną religią, nie wartościuję. Nie mówię ta droga jest dobra, a ta jest zła. U podstaw wielu religii leży jednak przeświadczenie, że to co teraz przeżywamy – przemija, by narodziło się coś nowego.

Natura zmienia się, zachodzą cykle. Ktoś się rodzi, ktoś umiera.

Aby się w tym nie pogubić i nie załamać, należy zaakceptować fakt, że wszyscy kiedyś umrzemy. Nic nie trwa wiecznie.

Co jest ważne? Żyć tak, aby nie żałować żadnej z chwil. A jeśli coś nam się kiedyś nie udało, chcielibyśmy zrobić coś inaczej – zaakceptować to a nie zadręczać się ciągle negatywnymi myślami.

Biegu czasu nic nie powstrzyma. To, co się wydarzyło – nie może się już nie wydarzyć, bo przeszłość jest faktem.

W naszej mocy jest jednak to, że poprzez odpowiednie podejście do przeszłości możemy zmieniać nasz stosunek do niej. Możemy zmieniać ją w swoich umysłach poprzez interpretację.

W ten sposób zmieniamy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

Każde życie jest ważne i każda śmierć.

Choć czasem trudno nam zrozumieć – dlaczego tak się stało...







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

14 komentarzy:

lavinka pisze...

Zawsze sobie mówię,że nie mam na wszystko wpływu. Chciałabym powiedziec,że zrobiłam wszystko co w mojej mocy by to czy tamto. Ale w obliczu życia i śmierci czuję się tak bezsilna,że nawet nie próbuję wartościować co mogłabym. Czasem tylko żałuję zmarnowanego czasu, który mogłabym poświęcić człowiekowi który już nie żyje. Tak się też stało w styczniu, gdy dowiedziałam się o chorobie wujka. Zdążyłam się z nim pożegnać. Ale wielu innych rzeczy nie. Pocieszam się wiarą,że kiedyś jeszcze się spotkamy i znów będziemy śmiać się ze wszystkiego. On nadal jest, tylko trochę dalej. Dzień po swojej śmierci przyśnił mi się i poprosił bym do końca czerwca paliła dla niego 4 świeczki. I palę, codziennie i myślę o nim. Może to był tylko głupi sen,ale jeśli jemu to jest naprawdę potrzebne... mnie to nic nie kosztuje.

Cheed pisze...

Przykra historia, tym bardziej na niedzielę ;) Ale bardzo ważne jest ostatnie zdanie, szczególnie w kontekście zmian zachodzących w Polsce. Nie należy o nim zapominać.

"Każde życie jest ważne..."

Pozdr.

Jacenty pisze...

Tak... wszystko przemija a nietrwałość to jedyne czego naprawdę jako ludzkie istoty możemy być pewni. Ja często rozmyślam o śmierci. Jakiś czas temu zdałem sobie sprawę, że pytanie o śmierć to najważniejsze pytanie jakie możemy sobie zadać. Don Juan Matus mówi do Carlosa Castanedy: "Śmierć to najlepszy sprzymierzeniec" Dlaczego? Bo w jej świetle wszystko nabiera właściwego znaczenia. Warto żyć, ale trzeba też pamiętać o tym, że któregoś dnia to wszystko, takie jakie znamy, zakończy się.

Aleandra San pisze...

Najtrudniejsze w śmierci jest zaakceptowanie tego, że ona jest. Że się wydarzyła i zaistniała. Pytanie "dlaczego" jest już mniej istotne, a wręcz - moim zdaniem - bardziej wzmaga ból. Dlaczego? Na to odpowiedzi nie ma; jest jak jest, było, jak było. Łatwo mówić o przemijaniu, ale niełatwo to przeżywać. Wydaje się, że człowiek musi do tego dorosnąć...
Każde życie jest ważne, ale nie należy się zadręczać tym, że nie zrobiło się czegoś, co można było. Było, minęło... Zajmijmy się lepiej tymi, którzy jeszcze pozostali.

Anonimowy pisze...

Przecież wszyscy dosłownie umieramy już teraz. Można by rzec że życie pozagrobowe jest teraz - jak się spojrzy na rozkład itp. Osobiście dla mnie ciekawy jest brak rozróżnienia pomiędzy samobójstwem a np. piciem alkoholu jeżeli patrzę pod kątem skutku czyli śmierci. Zmienia się skala czasu a skutek jest ten sam. Rozmyślając w ten sposób można wykazać, że to co nazywamy życiem to forma "zbiorowego samobójstwa" - dlatego ludziom siada psychika.

Anonimowy pisze...

To że śmierć jest trudna do zaakceptowania jest winą kultury, która z jednej strony uczyniła śmierć tematem tabu, z drugiej strony zrobiła z niej aktora pewnego rodzaju medialnej 'pornografii'. Śmierć powinna być ważnym i godnym etapem życia każdego człowieka.

Anonimowy pisze...

"Jedno jest życie, jesteś raz na tym świecie..."

Moim zdaniem powinniśmy żyć w zgodze z sobą i innymi, przeżyć swoje życie jak potrafimy najlepiej, by moc z tego świata zabrać ze sobą wiele miłych wspomnień.

*Katia*

fasolka pisze...

hmm...

"zawsze odchodzą Ci na których nam najbardziej zależy..."

"zostawiam Wam to wszystko, jak się zostawia list..."

"ludzie, nie sprzedawajcie swych marzeń, nie wiadomo co się jeszcze wydarzy..."

"nic się przecież nie kończy, wszystko trwa jak trwało..."

"anioł śmierci zapachniał chloroformem bzu..."

ot... takie myśli mi właśnie przyszły.

justynides pisze...

Oprócz tego, że kultury to chyba najabrdziej tego, że jesteśmy świadomi swojego istnienia...

Anonimowy pisze...

@justynides

Moim zdaniem właśnie żadko kto jest dzisiaj świadomy swojego istnienia w tak zagonionym świecie. To zupełnie inny temat, ale wiem o co Ci chodzi.

Anonimowy pisze...

Kartka z pamiętnika
Piątek

- Około 19 rozmawiam z mężem, który opowiada o pracy. Proponuje na kolację rybę z warzywami.
- Jest 11 w nocy denerwuję się że jeszcze go nie ma. Ponownie do niego dzwonię. Odzywa się obcy głos, który informuje że zdarzył się wypadek. Ciało znajduje się w prosektorium a sekcja zwłok będzie w poniedziałek.
- Kolacja ląduje w koszu razem z marzeniami i planami życiowymi.
- Trzy miesiące wcześniej wybierałam marynarkę narzeczonemu na nasz ślub a teraz trumnę dla męża.
- Trzy miesiące wcześniej organizowałam nasz ślub teraz pogrzeb.

A życie toczy się dalej a ja widzę tylko czarną dziurę.

justynides pisze...

Właśnie... Bardziej przeraża mnie śmierć ukochanej osoby, niż moja własna.

Anonimowy pisze...

Choć przychodzimy i odchodzimy, nigdy nie opuszczamy domu

Anonimowy pisze...

Choć przychodzimy i odchodzimy, nigdy nie opuszczamy domu

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...