sobota, 7 lutego 2009

Czy małżeństwo jest "tradycyjne" ?

Popularnym argumentem wśród tych ludzi, którzy opowiadają się przeciw małżeństwom osób tej samej płci, jest obawa zmiany długiej, widocznej w wielu kulturach definicji małżeństwa.

Rick Warren, kontrowersyjny ewangelista, którego Obama zaprosił na swoją inauguracje powiedział w wywiadzie dla Ann Curry z NBC:

"Przez pięć tysięcy lat każda kultura i każda religia definiowała małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety."

Warunkiem tak dobitnej deklaracji jest absolutna ignorancja. W rzeczywistości świat jest pełen niezliczonych przypadków małżeństw, które nie odpowiadają tej definicji głoszonej przez tzw. tradycjonalistów.


Takie przypadki były często znajdowane w wielu amerykańskich kulturach. Byli zazwyczaj mężczyźni (z biologicznego punktu widzenia), którzy tak silnie odczuwali w sobie ducha kobiety, ze przyjmowali atrybuty i zachowanie kobiece albo vice - versa, czyli kobiety wybierające życie jako mężczyzna.

Pedro de Magalhaes de Gandovo miał styczność z takimi kobietami i nazywał je Amazonkami. W 1576 roku pisał: "Noszą krótko ścięte włosy zupełnie jak mężczyźni i udają się na wojnę uzbrojone w łuki i strzały. Zawsze towarzyszą im mężczyźni. Każda z nich ma usługującą jej kobietę, która nazywa żoną i traktują się i rozmawiają ze sobą jak mężczyzna z kobietą."

Lud Mosuo w Chinach miał tradycję zalotów i związków, które antropolodzy nazwali chodzącym małżeństwem. Polega ono na tym, że kobieta jest w pełni wyzwolona i sypia z kimkolwiek chce. Poczęte dzieci są wychowywane przez rodzinę kobiety, a jej bracia odgrywają role ojców. Kwestia biologicznego ojcostwa była zupełnie bez znaczenia. Każda noc była widziana jako pewnego rodzaju przygoda, która nie zobowiązywała żadnej ze stron.

Antropolodzy opisujący małżeństwa w Paragwaju definiują małżeństwo jako wspólne mieszkanie kobiety i mężczyzny pod jednym dachem. Jeśli któraś ze stron postanowiła przenieść swój hamak do innej chaty, to małżeństwo uważano za skończone.

Wśród ludu Kung San w Botswanie większość dziewczyn wychodzi za mąż parę razy nim znajdą odpowiedniego partnera, z którym chcą spędzić życie. Według ludu Curripaco w Brazylii małżeństwo jest stopniowym, niezdefiniowanym procesem. Kiedy kobieta postanawia postanawia zawiesić hamak obok hamaku swojego wybranka i gotować mu, wtedy można powiedzieć, że są małżeństwem. Jednak według starszyzny plemiennej małżeństwo powstaje, gdy para udowodni, ze potrafi się wzajemnie wspierać i pomagać sobie. Sprzyja temu tez urodzenie dziecka, czy wspólne przeżycia, doświadczenia, które cementują małżeństwo.


Tradycja ludu Canela mówi: Stracenie dziewictwa to pierwszy najważniejszy krok, który zapoczątkowuje małżeństwo. Są jeszcze inne kroki, które trzeba podjąć, by para została uznana za małżeństwo. Jednym z nich jest uzyskanie społecznej akceptacji poprzez uczestniczenie w tzw. męskiej uczcie. Polega to m.in. na nieprzerwanym stosunku kobiety z 15-20 mężczyznami i żaden nie może być jej wybrankiem.

W Arabii Saudyjskiej i Egipcie jest forma małżeństwa zwana Nikah Misyar (można przetłumaczyć jako małżeństwo podróżników). Bazując na artykule w agencji Reuters takie małżeństwo jest doskonałym wyborem dla mężczyzn szukających swobodnych związków. Mąż może odejść od żony w dowolnym momencie nawet jej o tym nie informując. Bogaci muzułmanie często praktykują tego typu małżeństwa, by w czasie wyjazdów używać sobie do woli i jednocześnie nie łamać zasad ich wiary. Małżeństwa typu misyar w 80% przypadków kończą się rozwodem. Kobieta traci wtedy wszystkie swoje prawa.

W innych tradycjach muzułmańskich istnieje także rodzaj małżeństwa zwany Nikah Mut'ah (małżeństwo dla przyjemności). Jest to małżeństwo z góry określonym czasem trwania, coś na wzór wypożyczenia samochodu. Jest to wybieg, dzięki któremu prostytucję i przygodny sex godzi się z wymogami religii.

Poza wymogami społecznymi takimi jak zaakceptowanie małżeństwa i jego ciągłość, czy potrzebujemy dziewictwa i wierności? Czy są one wartościami uniwersalnymi i nieodłącznymi małżeństwu? Widocznie nie. Dla wielu kultur dziewictwo jest tak nieistotne, ze w ich języku nie ma nawet takiego słowa.

W książce "Seksualne Życie Amazonek" Thomas Gregor opowiada o swojej wizycie wśród Indian Mehaninaku. 37 Indian miało 88 relacji poza małżeńskich. Liczby są niedokładne, ponieważ opinia, kto tak naprawdę miał romans zmieniała się od wioski do wioski. Jedyna bariera przeciw związkami pozamałżeńskimi w tej grupie była społeczna akceptacja. Innymi słowy dana kobieta i dany mężczyzna nie mają relacji poza małżeńskich tylko w przypadku, gdy reguły życia w społeczeństwie kategorycznie im tego zabraniają.

Przeprowadzono również badanie zachowań seksualnych wśród chłopów w Mozambiku w 1990 roku. Badana grupa to 140 mężczyzn i 87 kobiet, które były żonami niektórych z nich, 252 innych kobiet, które były stałymi kochankami oraz 226 przygodnych kobiet kochanek. Na jednego mężczyznę przypadły cztery kobiety, z którymi miał związki o charakterze seksualnym i do tego trzeba dodać jeszcze kobiety, z którymi łączył go tylko przygodny seks.


Wśród ludu Warao żyjących w Brazylii małżeństwa bywają unieważniane na pewien czas, w trakcie, którego dorośli maja prawo uprawiać sex z kimkolwiek chcą. Takie zachowania traktuję się z wielka powagą, nawet czcią i uważa się dzieci poczęte w wyniku takich zachowań za bardzo pożądane. Takie zachowanie nosi nazwę mamuse.

Ciekawe są tez zwyczaje ludu Piraha. W ich plemieniu nie pozwala się na małżeństwa z osobami nie należącymi do niego, ale panuje pełna akceptacja romansów kobiet z innymi mężczyznami nie należącymi do plemienia. W ten sposób ich geny są bardzo zróżnicowane, co pozytywnie odbija się na zdrowiu populacji.

Powyższe przykłady pokazują, ze tradycyjne pojęcie małżeństwa lansowane przez zachodnią cywilizację jest dalekie od uniwersalności. Namaszczenie aktu seksualnego, pojęcie wspólnoty, intencja by być ze sobą aż do śmierci, wierność, nawet związek osób odmiennej płci - nic z tych rzeczy nie musi być obecne w związkach zwanych przez wiele kultur na całym świecie jako małżeństwa.

Dlaczego obrońcy tzw. tradycyjnego małżeństwa powołują się na uniwersalne, powszechnie akceptowane pojęcie małżeństwa? Nie ma czegoś takiego takiego i nigdy nie będzie.

------------

Autorzy tekstu:

Cacilda Jethá (psychiatra) i Christopher Ryan (psycholog)

Dziękuję Autorom za wyrażenie zgody na publikację tłumaczenia ich artykułu na PSYCHICE.net.

Oryginalny artykuł w języku angielskim na blogu PsychologyToday:

http://blogs.psychologytoday.com/blog/lust-in-paradise/200812/traditional-marriage-which-tradition

Tłumaczenie: Czytelnik PSYCHIKI.net, który ma ochotę pozostać anonimowy.

Dziękuję Ci za czas i chęci do fajnego przetłumaczenia tekstu!


Pozdrawiam
Integralny

PSYCHIKA.net

5 komentarzy:

Jacenty pisze...

Bardzo interesujący artykuł. Skrótowo, ale w bardzo fajnej formie ukazuje bogactwo zwyczajów i rozumienia małżeństwa w wielu obszarach świata. Może warto się zastanowić ile negatywnych emocji i relacji społecznych generuje nasz zachodni model. Kaznodzieje zawsze ukazują wyłącznie plusy monogamii. Czy jednak takie patrzenie na sprawę nie stanowi kompletnego uproszczenia? Ilość związków pozamałżeńskich (w zachodnim sensie) zdaje się rzucać na ten problem nieco światła.

rysielec pisze...

Niesamowicie ciekawy artykuł. :)

Wczoraj słuchałem w radiu Tokfm audycji o kulturze muzułmańskiej, według której małzeństwo typu misyar nie może zajść: zawarcie małże=ństwa z kobieta wiąże się z ogromnymi wydatkami (mężczyzna musi zapewnić godne życie swojej żonie cały czas). Nie sądzę, żeby istniało tak dużo ludzi, którzy byliby w stanie misyarować, przynajmniej nie w takim stopniu, żeby traktować to jako przykład do artykułu. ;)

Małżeństwo dla przyjemności zostało sprowadzone też do dość jednostronnej wizji - według gości radia często ten typ związku nie ma odcienia prostytucji i przygodnego seksu.

Elzbieta pisze...

Super. Wspanialy artykul. Bardzo interesujacy. Po przeczytaniu nasunela mi sie taka refleksja. Zwiazek malzenski, udany zwiazek dwojga ludzi tworza osoby zainteresowane byciem razem. Czy potrzebna jest do tego definicja? Dwoje ludzie pragnacych byc ze soba, zawiera umowe miedzy soba i dewfiniuje swoje warunki bycia na dobre i na zle. W tej wspolnej umowie zawarte sa ich wartosci i
oczekiwania. Mysle, ze definicja malzenstwa bez wzgledu na kulture stanowi tylko akt prawny w danej kulturze. Ten akt prawny ogranicza samodzielne myslenie i z gory narzuca ludziom zasady co im wolno, a czego nie wolno. Swiadome wybory, szacunek do wartosi obojga ludzi pragnacych byc ze soba, wiara, milosc i pragnienie bycia razem, pozwala na zawarcie zwiazku malzenskiego gdziekolwiek by to nie bylo na swiecie, a definicja jest tylko formalnoscia danej kultury.

rafal pisze...

Małżeństwo mimo wszystko kojarzy mi się tylko z formalizacją partnerstwa czy związku. Te dwa słowa można śmiało (wg. mnie) stosować zamiennie do określenia rodziny. Małżeństwo to papierek z urzędu. Nagle pojawiają się brudy które szeregują mój związek w paragrafach. Podobno 'jak nie sformalizujesz związku i będziesz miał dziecko, to wszystkie takie sprawy papierkowe związane z wychowanie dziecka też będą raczej utrudnione'.

I jeszcze tylko taka mała dygresja odnoście zwyczajów Nikah Misyar czy Nikah Muta. Nie sądzicie że trochę dziwnym są takie odstępstwa? Że jest to pójście na łatwiznę?

Anonimowy pisze...

Fuj! Okropne!

- Anonimus

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...