czwartek, 8 stycznia 2009

Psychologiczna zupa

Kiedy zaczynałem studiować psychologię nie w głowie mi była akademicka nauka. Z perspektywy czasu stwierdzam, że rozumiem „siebie z przeszłości”, bo faktycznie pierwszy rok na studiach może dla wielu osób (nie tylko dla mnie) wydawać się „nieco” odbiegający od tego, z czym zamierzało się zmierzyć, bo przedmioty są bardzo ogólne, jakby wprowadzające tylko do psychologii. Pierwszy rok to zaledwie jej liźnięcie.< Bardzo dużo wtedy imprezowałem, poznając przy tym wiele nowych ludzi. Bardzo często poznając kogoś, przedstawiając się i opowiadając, że studiuję psychologię słyszałem pytanie od nowo poznanych osób:

"Czy to prawda, że każdy student psychologii ma coś z garem?"


Dla niewtajemniczonych w arkana slangu (?) młodzieżowego śpieszę z wyjaśnieniem, że słowo ”gar” oznacza w tym zdaniu „głowę, psychikę, umysł”.

W pytaniu tym tkwi oczywiście przeświadczenie, że generalnie student psychologii to człowiek, który sam nie potrafił sobie poradzić ze swoimi problemami, dlatego poszedł na studia, żeby znaleźć rozwiązanie. Bujda na resorach.

Nie będę mówił, że nikt tak nie robi – ale nie można aż tak generalizować. Naprawdę każdy idzie na te studia z innych powodów. Jeden chce pomóc sobie, drugi chce pomagać innym, trzeci chce zarabiać konkretny hajs, czwarty idzie, bo sam nie wie na co iść a psychologia jest modna.

Ludzie! Powodów jest mnóstwo!

Zresztą nie dzieje się tak tylko na studiach psychologii. Weźmy na tapetę inny kierunek. Dlaczego, ktoś idzie na studia matematyczne? No proszę, powiedzcie. Bo nie chce aby go oszukano przy wydawaniu reszty w sklepie – mając nadzieję, że na studiach nauczy się lepiej liczyć? Dlaczego ktoś idzie na ochronę środowiska, czy dlatego, że naprawdę przejmuje się losem Ziemi – i głęboko wierzy, że ucząc się w tym kierunku jest w stanie zahamować zanieczyszczenie środowiska? Dlaczego ktoś zaczyna studiować polonistykę? Nie każdy marzy o tym, żeby być nauczycielem. Niektórzy chcą pisać do gazet.

Ja wybrałem studia psychologiczne, ponieważ bardzo interesuję się psychiką człowieka. Ktoś inny mógł wybrać TE SAME studia z zupełnie innych powodów.


Kwestia kolejna o co jestem często pytany jest następująca:

„Czy student psychologii ciągle wszystkich analizuje?”


Odpowiadam. Czy ja wyglądam na kogoś, komu chciałoby się ciągle wszystko i wszystkich analizować? Niby po co?

Jasne, że często postrzegam rzeczywistość na zasadzie wejścia w nią głębiej, niż powierzchowny odbiór – ale nie robię tego na każdym kroku. Po prostu szkoda mi na to energii. Nie bójcie się zatem, że studenci czy już psycholodzy z dyplomem mają jakiegoś Rentgena w oczach, że patrzą na Was i już wiedzą o Was wszystko. Oczywiście wiedzą wiele – podczas terapii, jednak nie w normalnym życiu społecznym! No chyba, że się z nimi przyjaźnicie.


Jedyne do czego się przyznaję to to, że gdy zabieram głos w jakieś sprawie, mobilizuję siły i odpowiadam w kontekście mojej wiedzy psychologicznej. To już takie moje małe „zboczenie zawodowe”. Kwestie indywidualne, kwestie polityczne, życie społeczne, reklama – to wszystko postrzegam przez pryzmat psychologii. Wszystko pływa wtedy dla mnie w takiej psychologicznej zupie.

Okej, podsumowując powiem Wam tak.

Studiuję z pasji i mimo, że mam sporą wiedzę - nie analizuję ciągle wszystkich i wszystkiego.


Tylko kto mi w to uwierzy:)






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

xxx
Wydaje mi się że po pewnym czasie studiowania odkrywa się czy naprawdę to co robisz jest twoją pasją czy jedynie zdobyciem "papierka". Ze mną było tak: marzyłam o ekonomii wymarzony kierunek wydawało mi się iż jest on moją pasją (podczas nauki w LO) życie jednak mi tak podyktowało iż przeżyłam straszne rozstanie z chłopakiem z którym dostaliśmy się na jeden kierunek ... aby go nie widzieć nie myśleć i nie wspominać wybrałam kierunek techniczny w innym mieście z dala od niego i już na 3 semestrze wydaje mi się to już bardzo szybko zrozumiałam że los mnie rzucił dokładnie w miejsce w którym powinnam być ... a także zrozumiałam iż mam typowo techniczny umysł i jestem szczęśliwa studentka technologii drewna z pasją do drewna, i wszystkich jego pochodnych z którymi mam do czynienie. Wracając do tematu jak ktoś znajdzie w sobie pasje to potem wszędzie dostrzega z nią rzeczy związane i przyznam mam zboczenie ucząc moich znajomych rozpoznawania gatunków drewna, i czy to jest aby drewno ... wydaje mi się iż każdy tak ma i że jest to normalne iż życie przesiąknięte jest tym czym się zajmujemy na co dzień nie zapominając oczywiście o przyjemnościach :)

Anonimowy pisze...

Jeśli ktoś przeczyta ten artykuł to z pewnością zmieni na to wszystko pogląd. Wydaje mi się, że większość ludzi myśli właśnie w ten sposób, że idąc na psychologię ma się samemu coś z głową. Dobry artykuł i pomocny. Pozdro.

Tomasz pisze...

Jeśli ja miałbym pójść na psychologię, to jedynie w celu nauczenia się lepszego pojmowania innych, czyichś motywacji. Chciałbym czasem umieć znajdować przyczyny problemów moich i ludzi bliskich mi, by być w stanie komuś doradzić, jak je rozwiązać. Wydaje mi się, że podstawą rozwiązywania problemów jest znalezienie ich prawdziwej przyczyny, a potem dopiero działanie z głową.

Anonimowy pisze...

a więc jak jest na studiach psyhologicznych?
albo pedagogicznych? zamierzam wybrać się na pedagogikę i Twój artykuł mnie zastanowił, jak to tak naprawdę jest :)
i jakie są kierunki pedagogiczne? wiem, że jest ich wiele i wypadałoby ich mieć więcej niż jeden. możesz mi to tak mniej więcej rozpisać..? :)

Aleandra San pisze...

Różni ludzie idą na różne studia... A przez to, że psychologia jest taka modna, trudno się na nią dostać i w zasadzie osoby, które mają wyniki bardzo przeciętne w klasie maturalnej raczej nie mają na nią szans (no, chyba, że to jakieś zadupie). Osobiście nie wiem, czy ja mam coś z garem, wiem natomiast jedno - psychologia jest czymś, co bardzo chętnie bym studiowała. Mając jednak przeciętne oceny... no cóż.
Ja bardzo cenię sobie psychologów, czyli ludzi, którzy wcześniej studiowali ten kierunek. Uważam, że oni ze sobą mogą mieć problemy (każdemu się zdarza), ale nie w jakimś wybitnym stopniu. A ich pomoc wielokrotnie była - przynajmniej w moim przypadku - rewelacją.
Pozdrawiam :).

Jacenty pisze...

„Czy student psychologii ciągle wszystkich analizuje?”
To chyba zmora socjologii :) wydaje mi się, że tam złapałem tego wirusa, to wydaje się być gorsze od żółtaczki typu C, a najgorsze jest, że zakochałem się w tym drańskim wirusie bez pojęcia :)

fasolka pisze...

haha otóż to:) A tekst, że na psychologię idą ci co mają ze sobą problem jest powszechny. Ale też obalam tę teorię. Studiuję najogólniej mówiąc pedagogikę - psychologii w niej sporo było... ale nie znaczy to, ze mam problem ze sobą. I na pewno na pedagogikę nie poszłam, bo bardzo chciałam wychowywać ludzi - gasz... odpada to zupełnie.

justynides pisze...

Każdy ma mniej lub bardziej coś nie tak z garem :D

gloomy84 pisze...

a tak z innej beczki, to skad bierzesz rysunki, bo wydaja sie byc czasami zupelnie przypadkowe ;p

Anonimowy pisze...

nic nigdy nie można generalizować.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...