Lubisz czytać moje teksty o psychologii ???
Zapisz się na powiadomienia o nowych wpisach na blogu - tak jak ponad 1 500 osób :D


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. W razie pytań odnośnie subskrybcji napisz do mnie.

piątek, 23 stycznia 2009

Alkoholik u dobrego psychologa - czyli o potrzebie pozytywnego wzmacniania

„Ból istnienia” towarzyszy każdemu człowiekowi, każdemu z nas. Przecież czasami, kiedy wszystko wali nam się na głowę, jest nam bardzo trudno. Podniesienie się bywa bardzo ciężkie. Załamani pytamy siebie, rodzinę, bożka czy Boga – jaki jest sens naszego życia?

To zdarza się każdemu z nas. Alkoholicy to ludzie, którzy w ciągu historii swojego życia, pomyśleli sobie „A ja znam sposób na to całe ustrojstwo! Tym sposobem – stało się picie. Jest to jednak krótka droga do popadnięcia w nałóg, bo początkowo „niewinne” picie, pierwotnie zagłuszające w nich ból związany z życiem na planecie Ziemia – przeradza się w potężny nałóg.

Alkoholik w niewoli alkoholu – umiera w znaczeniu społecznym, niszczy dobre relacje, często traci dobrą pracę, umiera w znaczeniu indywidualnym, zatrzymując się a następnie cofając w rozwoju prowadzącym do samoaktualizacji, do szczęścia.

Mimo to, alkoholik wciąż jest człowiekiem, nierzadko bardzo wrażliwym, lecz wewnętrznie skrzywdzonym.

Jak może mu pomóc dobry psycholog?



Historia picia u każdego alkoholika zaczyna się podobnie. Człowiek w takiej czy innej sytuacji, zatraca wiarę w siebie, widząc jedynie bezwględność i brutalność świata. Picie przeradza się w nałóg, z którego bardzo trudno jest mu wyjść samemu. Może jednak to zrobić z pomocą psychologa. Wystarczy, że wykrzesa w sobie resztki sił – do zmiany dotychczasowego sposobu życia, dzwoniąc do psychologa i umawiając się na terapię.

Z nałogowym piciem wiąże się szereg nieprzyjemności. Dobra praca, mnóstwo zleceń poza główną pracą – odchodzą szybko w zapomnienie, kiedy szef zauważając niedyspozycyjność pracownika, decyduje się na jego zwolnienie. Brak pracy potęguje w pijącym poczucie beznadziejności, brutalności świata – potęguje w nim nasilenie „bólu istnienia” powodując tym samym, że pije - jeszcze więcej.

Błędne koło picia zbiera wtedy swoje żniwa, niszcząc człowieka na wskroś.

Picie alkoholu jest często przyczyną sprzeczek rodzinnych, patologizowaniem społeczeństwa, łączy się często z kradzieżami, z biciem w domu, z agresją. Picie kojarzy się alkoholikowi z czymś co go niszczy, co go karze, to świat go karze, tak myśli.

To alkoholik karze sam siebie! Tylko za co?

W tym tkwi sęk pracy psychoterapeutycznej z alkoholikiem. Wydaje mi się, że najlepszym sposobem na zmianę funkcjonowania alkoholika jest stosowanie tak zwanych wzmocnień pozytywnych – a nie wzmocnień negatywnych w leczeniu.

Wzmacnianie negatywne polega na tym, że alkoholik przyjmuje substancje farmakologiczne mające mu obrzydzić picie. Co się wtedy dzieje? – Alkoholik kojarzy to jako karę, karę za to, że pije. Naprawdę nie jest to wystarczający sposób, aby zmienić jego stosunek do alkoholu, bo „karanie” kogoś, kto czuje się w istocie bezradny w bezwzględnym świecie – może osłabiać go jeszcze bardziej.

Alkoholik nie może się karać za picie, musi nauczyć się nagradzać za niepicie.


Wspaniałym i budującym sposobem na zmianę funkcjonowania alkoholika jest jednak wzmacnianie pozytywne. Czyli nagradzania za wszelkie przejawy życia – bez alkoholu. Jak to zrobić? Przede wszystkim kładąc nacisk na nagradzanie chorego – chwalenie go kiedy uda mu się odstawić alkohol na bok. Alkoholik, który jest doceniany za to, że nie pije, ma spore szansę na to, aby wyjść z nałogu. Pod warunkiem jeszcze, że tego chce.

Nie jest to proste, aczkolwiek dobry psycholog, wytrawny znawca ludzkiej psychiki, będzie starał się prowadzić psychoterapię – mając na uwadze wagę wzmocnień pozytywnych.

Spotkałem się kiedyś z takim przekonaniem, że dobrym sposobem na wyjście alkoholika z nałogu, jest sprawienie mu samochodu. Potraktujcie to jako swego rodzaju obraz przekazu, jaki tutaj wprowadzam. Samochodu nie można prowadzić będąc pod wpływem środków odurzających, a często sama możliwość prowadzenia dobrego wozu – jest nagrodą. Frajda skojarzona zostaje z "niepiciem". Wszelkie przejawy nie-picia, wyłączanie z obrębu postrzegania rzeczywistości alkoholu – powinna stać się dla alkoholika nagrodą. Wtedy łatwiej będzie mu zrezygnować całkowicie z alkoholu.


Jeśli psychoterapia osoby uzależnionej od alkoholu będzie koncentrowała się na odnalezieniu prawdziwej przyczyny, dlaczego osoba pije – jest szansa na poznanie tej osoby dużo lepiej, jego lęków, nadziei, marzeń. To natomiast może dać podstawę do skutecznej psychoterapii.

Nie ma uniwersalnej i najlepszej psychoterapii, nie ma jednego sposobu na wyleczenie kogoś z picia. Jednakże dobry psycholog przede wszystkim dostrzeże w pijącym człowieka, i to również tego, którym był on zanim zaczął pić. Na pewno wiele iskierek, które sprawiały mu radość przed popadnięciem w nałóg da się jeszcze uratować, rozniecić i rozpalić w alkoholiku – ognisko namiętności w życiu bez alkoholu.

Alkoholikiem jest się do końca życia, jednak przestać pić można w każdej chwili. Znam wiele osób, którym się to udało – między innymi również dzięki dobrej pomocy psychologów.

Przede wszystkim jednak przestali oni pić – dzięki samym sobie.

Alkoholik pragnący zmiany, z pomocą dobrego psychologa, naprawdę może zdziałać wiele, bo... może zmienić swoje życie!







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

19 komentarze:

Anonimowy pisze...

Alkoholikowi samochód a jak nie będzie zbyt pozytywnie nastawiony to pojedzie sobie tym autkiem po butelkę a jak już wypije to zasiądzie dumny za kierownicą i dopiero wtedy może być problem

Aleandra San pisze...

Bardzo ciekawa notka, chociaż muszę przyznać, że trochę krótko o alkoholizmie napisałeś. Ale do rzeczy.
Alkoholik decyduje się na terapię dopiero wówczas, gdy zauważy, że jest chory - że społeczeństwo go nie popiera.
Powody nałogu mogą być różne - to prawda. Ja uważam, że to problemy ze sobą są powodem. I być może, w dużej liczbie przypadków jest to nie radzenie sobie z rzeczywistością. Bardzo dużo bowiem osób, które piją to osoby studiujące (!). A wiadomo, jak jest na studiach - stres itd.
Żeby zmienić swoje życie, alkoholik musi zobaczyć, uświadomić sobie przede wszystkim, że coś tu nie tak. Kiedyś przeczytałam kawałek książki o tym nałogu; autorka pisała, że miała męża alkoholika, którym się strasznie przejmowała, w końcu - zaczęła być osobą współuzależnioną... I dopiero wówczas, gdy zdała sobie sprawę, że jej cierpienie jest bezsensu, postanowiła zignorować męża i zająć się wyłącznie sobą. Ku jej ogromnemu zdziwieniu to poskutkowało - mąż zaczął zastanawiać się, co z nim jest nie tak (!). I w końcu udał się na psychoterapię.
Ale żeby przestać pić, trzeba chcieć. Trzeba sobie uświadomić, że jest się chorym - jest się alkoholikiem.
Istnieje też niebezpieczeństwo powrotu do picia - zdarza się to wielu osobom, lecz psychoterapeuta musi dbać o to, by leczona osoba trafiła do klubu AA: dzięki temu ludzie w nim taką osobę wesprą, spowodują, że może jednak się opamiętać w przypadku nawrotu choroby.
To, co napisałeś o wspieraniu pozytywnym to prawda; nic dodać, nic ująć. Natomiast wspieranie negatywne, jeśli dobrze pamiętam, wyszło już z mody (przynajmniej w Polsce), bo to była metoda bardzo mało skuteczna; oczywiście, w najtrudniejszych przypadkach jakieś tabletki mogą być środkami zaradczymi, ale...
Ale tak czy siak, podobno najlepszy oddział leczenia alkoholizmu znajduje się w Poznaniu :> i w każdym razie tam stosuje się rozmowę z osobą uzależnioną, potem się ją leczy w różny sposób, na szczęście nie jest to metoda z lat 80', gdzie się wszywało Vespal pod skórę.
Myślę, że alkoholik powinien znaleźć w psychoterapii sposób na dowartościowanie się. Być może osoba lecząca powinna być nastawiona na to, aby pomogła takiej osobie odnaleźć nową drogę życiową?
Tak czy siak, czekam na więcej informacji o alkoholizmie ;).

jagawika pisze...

"Historia picia u każdego alkoholika zaczyna się podobnie. Człowiek w takiej czy innej sytuacji, zatraca wiarę w siebie, widząc jedynie bezwzględność i brutalność świata"
Znam przypadek który można podciągnąć do tego co piszesz o powodzie rozpoczęcia picia. Znam przypadek człowieka brutala( geny z dziada pradziada) który "wzmacniał się alkoholem", dla usprawiedliwienia swojej agresji. Był świadomy, że to co nie ujdzie mu na trzeźwo, zawsze ujdzie po pijanemu i zwali na alkohol. Jeśli chodzi o psychologa, to ten może być pewny dobrych intencji i wrażliwości pijaka, jeśli delikwent sam dobrowolnie, zgłosi się do gabinetu. Wtedy pomoc jest możliwa. Nigdy nie powinno się namawiać rodziny alkoholika żeby ta z kolei namawiała alkoholika, żeby zgłosił się po pomoc. Jest duże ryzyko że nałogowiec bardzo szybko pociągnie za sznureczki i z premedytacją będzie wodził za nos maltretowaną rodzinę swoją chorobą, ku jej zgubie. Nawet jeśli wyrachowany pijak pójdzie się "leczyć" to tylko po to żeby dalej móc bezkarnie używać przemocy i jak najdłużej zatrzymać przy sobie ofiary. Cała sprawa jest kwestią wywiadu i intuicji psychologa, czy psychiatry. Są na świecie ludzie którym sprawia przyjemność wyżywanie się nad innymi( mają to w genach),ale chcąc jakoś się zakamuflować i mieć nad kim się pastwić, stwarzają sobie wizerunek pijaka "normalnego" alkoholika a nawet chorego" to nie ja to wódeczka sprawiła". Bycie nałogowcem stwarza dla nich maskę, jest zasłoną dymną dla bycia tym kim naprawdę są wewnątrz własnej istoty.

Anonimowy pisze...

Dziwię się trochę temu wszystkiemu, co napisaliście. Sam trafiłem do poradni uzależnienień (nota bene właśnie w Poznaniu), poczytałem także troche na ten temat (polecam Wiktora Osiatyńskiego) i w tej chwili wiem już, że szukanie przyczyn picia mija się z celem. Pierwszą i podstawową przyczyną uzależnienia jest dysfunkcja biochemiczna mózgu, a co za tym idzie na uzależnienie jest się "skazanym" biologicznie. Tłumaczenie swojego picia jakimikolwiek innymi powodami to już system racjonalizacji, charakterystyczny dla uzależnienia. Jedyną znaną i skuteczną metodą wyjścia z uzależnienia jest natomiast całkowita abstynencja oraz uczestnictwo w programie 12 kroków AA. Oczywiście uzależnionym jest się do końca życia i ryzyko powrotu do picia istnieje zawsze.
Krzysztof (k.tomczak@interia.pl)

Anonimowy pisze...

potrzebóje pomocy znowu piję

Anonimowy pisze...

zgubiłam telefon nie znam się na internecie proszę o pomoc jestem cały czas w domu już nie pije mieszkam sama chcę sie leczyć mam synka który tak we mnie wierzył tym bardziej ze jego ojciec zgin

Anonimowy pisze...

prosze mi pomóc dla tego dziecka ale już chyba się nie da,nic nie pamiętam z ostatnich 6 dni chyba jestem pobnita nie wiem nic nie pamiętam nie mam tel też nie wiem czemu leczyłam sie w otwocku przez rok było ok a od 2 miesiecy znowu jestem sama bez nikogo bez dziecka to dno już za póżno na pomoc

Anonimowy pisze...

witaj, posluchaj nic nie jest stracone bo masz ciagle dla kogo zyć, ludzie wychodza z uzalezenien ,naprwde się da wiec wstan, ubierz sie, wyjdz z domu idz do osrodka pomocy leczenia uzaleznien, jesli nie to skieruj sie do najblizszego psychologa. pamietaj sama nie dasz rady potrzebujesz pomocy specjalisty, to naprwde ludzi ktorzy wiedza jak pomoc, nie jednemu już pomogli, moga i Tobie tylko musisz pojsc i poprosic o pomoc. to bedzie juz drugi krok, pierwszy to przyznanie sie do problemu a Ty juz to zrobilas, wiec teraz pozostalo Ci to latwiejsze, wyjsc i poprosic o pomoc. i pamietaj POTRAFISZ Z TEGO WYJSC! przesyłam Ci duzo siły i pozytywnych emocji, wierze ze dasz rade !

Anonimowy pisze...

uwierz w siebie żyj dla siebie, ratuj siebie dla siebie, nie bój sie prosić o pomoc potrzebujesz tego. Są ludzie któży Ci pomogą i wszystko powoli, bardzo powoli sie ułoży. Daj czas czasowi

Nie Pije pisze...

Zapraszam współuzależnionych i uzależnionych na forum pomocowe, powstało dość nie dawno, ale są tam ludzie z dużym doświadczeniem.

http://www.niepije.net

Pozdrawiam

Kasia pisze...

Cienka jest linia pomiędzy "zwyczajnym" piciem a alkoholizmem. Wg różnych testów i opracowań jesetm nim i ja. Dlaczego? Bo piję raz czy dwa razy w miesiącu, bo lubię piwo, bo lubię winko.Czy odbywa sie to systematycznie? Tak.W weekend, bo w tygodniu nie mogę przeciez. No i jestem alkoholikiem. Wypijam i to systematycznie. :-)
Tak wiec linia jest cienka. Mnie się wydaje ze moment przejścia na ciemną stronę jest niezauważalny.

comedros pisze...

Najlepszą rzeczą, jaką może zrobić dobry psycholog dla osoby uzależnionej od alkoholu jest zaproponowanie udziału w spotkaniach AA! Pozytywne wzmacnianie jest dobre i pomocne w wychowaniu dzieci, zwłaszcza tych bardziej nadpobudliwych, a nie wychodzeniu ze śmiertelnej choroby, jaką jest alkoholizm!
Pomysł ze sprezentowaniem alkoholikowi samochodu (ciekawe czyj to pomysł?) Jeśli alkoholik aktualnie pije, to na 100% prawo zakazujące prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu nie będzie hamulcem do abstynencji! Jeśli nie posiada /już/ prawa jazdy, a chciałby pojeździć to pewnie fakt, że pił czy piła nie powstrzyma go przed tym. W zależności od pomysłowości może również sprzedać prezent, a pieniądze "spożytkować" na alkohol. Oczywiście ludzie są różni, ale mechanizmy choroby w każdym przypadku takie same!
Ludzie nieuzależnieni wiedzą tak niewiele o alkoholizmie!, Cóż może wiedzieć na ten temat nie świadomy swojej choroby (dysfunkcji biochemicznej mózgu) i jej mechanizmów pijący alkoholik!!!
Linia jest rzeczywiście cienka, jeśli w ogóle jest. Uzależnienie jest tam, gdzie kończy się kontrola, czy to nad ilością spożywanego alkoholu, czy innych środków zmieniających nastrój.
Osobom, które żyją z pijącymi alkoholikami polecam książkę "Koniec współuzależnienia", o której pisała już poprzedniczka, także dobrego terapeutę, który specjalizuje się w pomocy osobom współuzależnionym.

Integralny, mam pytanie do Ciebie; zdarza się, że alkoholik cierpi również na inne zaburzenia lub ma defekt, np. jest psychopatą /dla niewtajemniczonych polecam lekturę "Maska zdrowego rozsądku" lub "Psychopaci są wśród nas"/, jakie zastosowanie ma wtedy pozytywne wzmacnianie???

Anonimowy pisze...

Wlaśnie wychodzę z kolejnego 11 dniowego ciągu.W ciągu tych 11 dni picia zdążyłam stracić pracę zaufanie męża nie odbierałam od niego telefonów a jest zagranicą nie wiedział co się ze mną działo teraz tłumaczenia nic nie dają do pracy poprostu nie poszłam nie miałam siły córka nie może na mnie patrzeć Miałam wszystko dziś nie mam nic wystarczyła lampka wina aby życie legło w gruzach nie jest to pierwszy raz Parę razy już upadałam podnosiłam się i zaczynałam wszystko od nowa Tym razem już pewnie nie uda mi się ....do psychologa wstydzę się iść wstydzę się przyznać do tego że jestem alkoholiczką a doskonale zdaję sobie z tego sprawę ......

Anonimowy pisze...

Dziewczyno ogarnij sie , wyjdz do psychologa ,a wstyd schowaj w kieszen. Póki jeszcze na dobre nie stracilas córki ,widac że mężowi tez zależy, bo dzwonil... Zyczę Ci dużo sily!!!!!!!!!!!

Anonimowy pisze...

Czy moze mi ktos poradzic dobrego pysychologa z Poznania badz okolic, ktory pomoze mojemu narzyczonemu wyjsc z nalogu picia? Prosze o kontakt darin@wp.pl

Anonimowy pisze...

Sama możesz mu pomóc przecież.

Anonimowy pisze...

moj chlopak pije codziennie piwo ,sporadycznie bywa dzien ze nie wypije przynajmiej 5 razy w miesiacu jest nawalony ja uwazam to za alkocholizm ale on sie tlumaczy ze tylko piwem moze ugasic pragnienie.czy mi sie tylko tak wydaje ze jest alkocholikiem?

Anonimowy pisze...

comedros...Ty może lepiej nic nie pisz...

Anonimowy pisze...

Alkoholikiem jestem.Chciałbym móc dużo pisać na temat alkoholu i jego spożywania,lecz czytając Wasze komentarze myślę,że tak naprawdę(przynajmniej co niektórzy)nie mieliście z nim do czynienia w sposób "tragiczny".Znam lub znałem wiele osób,które opowiadały to samo,jest ciężko,bardzo,zgadzam się z tymi którzy twierdzą,że alkoholicy nie powinni być sami podczas odstawiania alkoholu,z własnego życia jestem tego pewien.Takie rzeczy czy sprawy odnośnie kupna samochodu cz y np. skutera jest też dobrym wyjściem,oczywiście pod jednym warunkiem-stop z alkoholem.Ja jestem alkoholikiem trzeżwiejącym od ośmiu lat ale nigdy nie zapomnę swych lęków,bólu,cierpienia i tym bardziej zawdzięczam WYJŚCIE swej żonie,bo to była i jest osobą która mogła mnie przytulić,w czasie jakiegoś delirium,po prostu ONA na mnie nie krzyczała,za jej miłość którą mi okazała rzuciłem alkohol,ale nigdy nie obiecywałem że nigdy nie wypiję...Jeszcze tylko chciałbym mocno pozdrowić te osoby które dały radę po swoich indywidualnych przejściach...

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamsta.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts with Thumbnails