FAJNIE! Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na Twój E-mail:

"Boję się bliskości w związku" TEORIA PRZYWIĄZANIA BOWLBY'EGO

sobota, maj 31, 2008 0 komentarze


Teoria przywiązania Bowlby’ego mówi, że wczesne relacje dziecka z opiekunami warunkują relacje w związkach w późniejszym życiu – jak również wpływają ogólnie na sposób funkcjonowania. Bowlby uważał, że każdy człowiek ma własny styl przywiązania. Style te ściśle wiążą się z wewnętrznym obrazem samego siebie i świata, otoczenia.

Bowlby wyróżnił cztery style przywiązania – odpowiadające okresowi niemowlęcemu.

Pierwszy z nich to bezpieczny styl przywiązania. Osoby z takim stylem doświadczały ciepła, bliskości ze strony opiekunów. Osoby takie nie boją się bliskich relacji w późniejszych związkach, wiedzą co znaczy intymność i poczucie zaufania.

Drugi styl przywiązania to przywiązanie lękowo-unikające. Ludzie z takim stylem zazwyczaj pamiętają rodziców jako zmiennych emocjonalnie i mało przewidywalnych, matkę - jako zimną i odrzucającą. W dorosłym życiu osoby takie uważają, że bliskość zagraża im w jakiś sposób, że wytworzy w nich swego rodzaju niebezpieczną zależność, uciekają więc od kontaktów bardzo intymnych, choć tak naprawdę bardzo ich potrzebują. Nie potrafią nawiązać satysfakcjonujących pozytywnych relacji z drugą osobą. Stale są emocjonalnie rozdarci.

Trzeci styl to przywiązanie lękowo-ambiwalentne. Osoby z takim stylem wspominają okres dzieciństwa jako całkowitą nieumiejętność przewidzenia zachowania opiekuna. Wiąże się to z tym, że naprzemiennie mogli czuć się to kochani, to odrzucani. Ta całkowita zmienność nastrojów opiekunów, ekspresji emocji – wpływa na rozregulowanie emocjonalne człowieka, który w związkach międzyludzkich zachowuje się jak zagubiony podróżnik nie wiedzący, w którym kierunku podążyć i lękający się, że każda ścieżka może okazać się tą błędną. Osoba taka będzie postrzegała stosunki międzyludzkie niepoważnie - jak iluzję która zagraża.

Można zastanowić się czy mając wyszczególnione trzy typy tego szczególnego stosunku rodzic-dziecko, brak jakiegokolwiek – będzie oznaczał po prostu brak relacji.

Idąc jednak tropem idei teorii Bowlby’ego wyłania się z niej teza, że zdezorganizowane przywiązanie – jest jednocześnie kolejnym – czwartym typem przywiązania.

Różni ludzie przejawiają ukształtowane różne style przywiązania, jak również – możliwe są ich kombinacje.


Autor artykułu: MARCIN integralny(at)gmail.com


Czytaj dalej >>

Nie zdejmuj majtek! Nie bloguj!

środa, maj 28, 2008 4 komentarze

Odwiedzając stronę PSYCHIKA.net być może nie jesteś świadomy, że działa ona na zasadzie bloga. Używam silnika Bloggera, usługi blogowej dostarczanej od Google. Tak, tak – nawet Google zainteresowało się tym internetowym zjawiskiem. Czym właściwie jest blogowanie?

Wikipedia.pl tak definiuje słowo blog:

Blog (od ang. weblog — sieciowy dziennik, pamiętnik) — rodzaj strony internetowej, na której autor umieszcza datowane wpisy, wyświetlane kolejno. (...)
Blogi zazwyczaj posiadają system archiwizacji wpisów, możliwość komentowania wpisów przez czytelników, a także zestaw linków (tradycyjnie umieszczany w bocznej kolumnie): do blogów polecanych przez autora (tzw. blogroll) i innego rodzaju stron WWW. Ogół blogów, traktowany jako medium komunikacyjne, określa się mianem "blogosfery".


Korzenie blogowania sięgają początków historii kultury pisma. Ludzie mieli potrzebę robienia zapisków już wiele wieków temu. Odkrywcy zapisywali wydarzenia z kolejnych dni podróży, damy pisały pamiętniki o swoich nadwornych losach, rewolucjoniści notowali refleksje.

Pamiętniki były wszechobecne w każdej epoce – i w każdej społeczności. Potrzeba werbalizowania myśli, uwieczniania ich na fizycznej części tego świata była praktykowana niezależnie od warstwy, rasy, płci, czy wieku.

Tak naprawdę jednak właściwe blogowanie rozpoczęło się wraz z pojawieniem się Internetu, ponieważ jest ono ściśle powiązane z tym medium.

Gall Anonim pisał kronikę, jednak nie blogował.
Fakt umieszczania zapisków w Internecie - odróżnia blogowanie od pisania pamiętnika do szuflady.

Blogować można w różnych celach. Obecnie coraz częściej używa się blogów przez firmy do komunikowania klientom o nowych usługach, produktach. Blogują też znani politycy, artyści, ludzie biznesu. Blog tym różni się od normalnej strony, że prezentowane opinie są zazwyczaj dużo bardziej zindywidualizowane - a przez to bardziej atrakcyjne. Wielu reklamodawców zaczyna dostrzegać ten fakt, zlecając czasem pisanie notek pod ich dyktando (pośredniczą w tym serwisy typu pay-per-post). Czasami też całe blogi mają jednego sponsora. Blogują amatorzy i profesjonaliści. Czasem pod wpływem nudy, czasem z chęci podzielenia się czymś interesującym.


Istnieją różne formy blogów, najczęstsze z nich jednak to takie, w których prezentuje się teksty i obrazki (np. Psychika.net). Mniej popularne, choć obecnie też coraz bardziej zyskujące na powszechności są tzw. fotoblogi – czyli blogi z prezentowanymi zdjęciami. Istnieją blogi, gdzie notki można dodawać wysyłając komórką MMS-a – i w tym momencie w sieci pojawia się np. zdjęcie z wycieczki zrobione aparatem w telefonie z podpisem – potencjalnie możliwe do obejrzenia przez każdego internautę. Istnieją blogi prywatne i instytucjonalne. Piszą i młodzi i starzy.

Ludzie piszą blogi w różnych celach jednak wydaje mi się, że genezą pierwotnego blogowania była chęć odkrywania się. Czasami dużo łatwiej jest powiedzieć coś anonimowo lub podpisując się nickiem. Zamieszczając swoje refleksje, opisując przebieg dnia, czy jakiegoś okresu bloggerzy (ludzie piszący blogi) odkrywają swoje uczucia, emocje, wnętrze, odkrywają cząstkę siebie. Można by zatem nazwać pierwotny cel blogowania MENTALNYM EKSHIBICJONIZMEM, uwidaczniającym się obecnie w "prywatnym blogowaniu".

Autor artykułu:
Marcin - integralny(at)gmail.com

Element graficzny "Rodzaje blogów" - opracowanie własne.

Czytaj dalej >>

Projekt Sesja-Lato-2008

wtorek, maj 27, 2008 6 komentarze


Bliżej, jeszcze bliżej, blisko... Tak, sesja tuż tuż. Nieodłączny element studiowania. Okres pełen stresu, napięć i chwytania wiedzy, informacji, danych. Pełen niezrozumienia. Analizowania, powtarzania, przyspieszonego zapamiętywania. Nieprzespanych nocy. Wypitych kaw i wchłoniętych czekolad. „Magicznych” napojów energetycznych. Połkniętych witamin uodparniających. Sesja tuż tuż a każdy dzień jest ważny, każda minuta.

Dzisiaj wdrażam w życie Projekt Sesja-Lato-2008.


Charakteryzuje się on zintesyfikowanym wypełnianiem każdego wolnego czasu elementami wiedzy potrzebnej na konkretnych egzaminach. Mimo to będę starał się publikować regularnie artykuły na PSYCHICE.net.
Po sesji (okolice lipca) być może zmodyfikuję nieco PSYCHIKĘ.net - pod kątem designu i funkcjonalności. Ale o tym będę komunikował Wam na bieżąco. Tymczasem - niech żyje psychologia kliniczna:)

Jaki jest Wasz sposób na przejście przez sesję zwycięsko? Piszcie:)



Marcin - integralny(at)gmail.com

Czytaj dalej >>

Ibuprom IQ

poniedziałek, maj 26, 2008 5 komentarze


Każdy z nas chciałby być bystry, inteligentny, chciałby posiadać dużą wiedzę opakowaną w świetną pamięć. Naukowcy już śpieszą na ratunek - zażyj po prostu modafinil.

Specyfik ten powstał jako próba rozwiązania problemu długich lotów amerykańskich pilotów wojskowych. Deprywacja snu powodowała zmiany w percepcji rzeczywistości, błędne decyzje, spowolnienie reakcji… ogólnie nic miłego jak się jest nad artylerią wroga :> Dotychczas kierujący powietrznymi maszynami ludzie, by zachować przytomność, uwagę i bystrość zachowań, brali dextroamfetaminę. Modafinil jest o tyle lepszy, że nie powoduje mdłości, przewidzeń, bólów głowy, niestrawności, duszności, kłopotów z pęcherzem, suchości skóry, katalepsji… jest to też środek od którego trudno się uzależnić.

Piloci więc przestawiają sie powoli na zażywanie nowszego środka pobudzającego. Specyfik ten został też przetestowany przez studentów przed sesją :> Duże zainteresowanie sprawiło, że Cephalon w Frazer, Pennsylwanii, firma która stworzyła lek, czeka na pozwolenie do produkcji armodafinilu - silniejszej wersji swojej młodszej siostry.

Tak czy inaczej - ten kognitywny wzmacniacz stanie się stałym elementem jadłospisu ludzi którzy chcą poprawić swoje możliwości umysłowe. Kolejna tabletka którą będziemy łykać każdego poranka :>

Twórcą tego tekstu jest Jędrzej Kamiński i został on pobrany za zgodą autora ze strony neurotyk.net

Czytaj dalej >>

Giełda jest jak Piękna Kobieta – czyli o nieprzewidywalności na rynku akcji

niedziela, maj 25, 2008 2 komentarze


Każda kobieta ma swoje lepsze i gorsze dni, myśli w sposób jej tylko wiadomy, nie zawsze racjonalny. Mimo to wielu „mądrych tego świata” przytacza uniwersalne sposoby na dobre życie z kobietą – uwzględniając w nich uniwersalne mechanizmy jej funkcjonowania.
Podobnie jest z Giełdą Papierów Wartościowych. Istnieją pewne zasady, które nią sterują , co nie zmienia faktu, że i tak jest w dużej mierze nieprzewidywalna – zupełnie jak kobieta.

O co chodzi z tą giełdą?

Tekst dedykuję początkującym pasjonatom rynków kapitałowych i wyjaśnię bardzo subiektywnie, intuicyjnie czym jest giełda.

Kiedy pewna firma ma już w swoim dorobku jakieś sukcesy, kiedy jej kapitał jest już dość spory (o wszystkim decydują przepisy) – wówczas właściciel firmy może zechcieć, aby firma szybciej się rozwijała.

Wiadomo jednak, że na rozwój potrzebne są pieniądze. Co wtedy robi właściciel?
Dzieli firmę na akcje – czyli takie „cegiełki” i sprzedaje ludziom – tworząc tym samym spółkę akcyjną. Proces ten nazywa się emisją akcji.
Oczywiście pierwotny właściciel firmy i tak najczęściej ma ostateczne prawo decydowania o losach spółki – pod warunkiem, że zostawi sobie większościową część akcji.

Sprzedając część akcji – oddając ją w częściowe posiadanie innych inwestorów (czy to instytucjonalnych czy indywidualnych) – właściciel inkasuje żywą gotówkę, którą może przeznaczyć na rozwój firmy. Gotówka pozyskana z emisji akcji pracuje zatem dla każdego akcjonariusza.

Na emisji akcji zarabia zarówno główny właściciel jak i każdy pozostały akcjonariusz a przy tym rozwija się sama spółka - odprowadza większe podatki i zarabia na tym Państwo. Dlatego Giełda jest tak potrzebna w kapitaliźmie.



Po co komu akcje?


Każdy kto stał się posiadaczem choć jednej „cegiełki” – czyli akcji, stał się jednocześnie posiadaczem spółki w procencie jaki odpowiada ta część akcji w stosunku do wszystkich wyemitowanych. Dla uproszczenia jeśli spółka wyemitowała 1 000 akcji a Ty posiadasz 100 akcji jesteś jej posiadaczem w 10 % (i taki sam wkład masz w głosowaniach podczas uchwalania decyzji o losach spółki).
Od tej pory stajesz się osobą, którą w mniejszym lub większym stopniu powinno zacząć obchodzić co dzieje się na rynku. Cena akcji to nie tylko aktualna wartość spółki, jej historia działalności, wyniki z przeszłości, to także Twoja subiektywna ocena co do jej możliwości w przyszłości a także dobry PR.

Posiadając akcje możesz zrobić z nimi co chcesz, spółka staje się Twoja własnością i możesz zadecydować czy kupiłeś akcje na dłużej czy na krócej (o odpowiedzialności w inwestowaniu pisałem w tej notce – kliknij jeśli chcesz przeczytać). Jeśli zdecydujesz się sprzedać, ustalasz cenę po jakiej jesteś gotów je oddać i wystawiasz zlecenie na Giełdzie Papierów Wartościowych (w dobie internetu jest to banalnie proste, grasz na giełdzie w zaciszu domowym).

Nie sztuką jest kupić akcje, sztuką jest je sprzedać


Czytałem kiedyś o przypadku, kiedy to pewna osoba zdecydowała się na zrealizowanie pomysłu o jakim zawsze marzyła – facet założył fabrykę gwoździ. Wszystko ok, dostał kredyt, zaczął je produkować tylko zapomniał o tym, żeby mieć komu te gwoździe sprzedać.

Podobnie jest z akcjami – kupuj je tylko wtedy kiedy jesteś pewien, że będziesz mógł je odsprzedać. Zobacz więc jaka jest płynność spółki, której akcje chcesz kupić. Jeśli widzisz w ciągu dnia kilka, kilkanaście transakcji może świadczyć to o niskim zainteresowaniu akcjami spółki – a więc trudniej będzie Ci je sprzedać. Nie ważne jest za ile kupisz akcje, ważne czy je sprzedasz i po ile je sprzedasz, pamiętaj o tym.

Czy Giełda może „strzelić focha”?

Oczywiście, że może. Nie raz byłem świadkiem, kiedy nie wiadomo z jakiego powodu akcje jakiejś spółki zaczęły drastycznie spadać czy rosnąć - a w mediach nie było o niej wcale słychać.
Czasami też emitent decyduje się na split (sztuczny podział akcji) i również wtedy kurs akcji może zacząć wariować, szaleć (choć teoretycznie nie ma ku temu podstaw, bo wartość spółki się nie zmienia).
Czasem gdy jeden większy inwestor dostrzega lepszą okazję - pozbywa się akcji spółki a mniejsi inwestorzy myśląc, że spółka ma kłopoty - zaniżają cenę.

Warto pamiętać o tym, że inwestując na giełdzie decydujesz się na to, że pomimo znajomości podstaw funkcjonowania jesteś wciąż wystawiony na skutek jej nieprzewidywalności.
Wiesz o co w niej chodzi, jednak nigdy nie możesz przewidzieć jej w 100%.

Z giełdą jest dokładnie tak samo jak z kobietą. Żyjesz z nią na co dzień, wydaje Ci się, że ją dobrze znasz a wtedy ona zaskakuje Cię swoimi humorkami czy „odjechanymi pomysłami” – zupełnie nieracjonalnie, bez powodu, ot tak! :)

Ta nieprzewidywalność jest jednak tym, co nas – zarówno graczy jak i mężczyzn najbardziej pociąga w Giełdzie i w kobietach.




Autor:
Marcin, integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

Interesująca strona o DDA

sobota, maj 24, 2008 1 komentarze


Przygotowując materiały do pisania swojej pracy magisterskiej (obecnie jestem też w okresie wzmożonego "przedsesyjnego" wysiłku intelektualnego), natknąłem się w internecie na bardzo interesującą stronę o tematyce DDA (jacy są DDA? -czytaj tutaj).
Tak bardzo spodobała mi się ta stronka, że postanowiłem poświęcić jej odrębną krótką notkę.
Stronka autorstwa pani Joanny Dudniczenko nazywa się PIĘKNIE ŻYĆ POMIMO... i koncentruje się na poszukiwaniu własnej życiowej ścieżki Dorosłych Dzieci Alkoholików. Piękne, wrażliwe słowa, podparte fachową wiedzą, oraz przestrzenne ilustracje sprawiają, że ta elektroniczna „książka” staje się pasjonującą lekturą, dla wszystkich tych, którzy pracują z tego typu zagadnieniami. Naprawdę świetna stronka, pani Joanno!

Adres opisywanej strony www.PieknieZyc.republika.pl
DOŚWIADCZENIE, SIŁA I NADZIEJA: refleksje o drodze zdrowienia dla Dorosłych Dzieci Alkoholików.

Komentarze co do stronki możecie zostawiać przy tej notce.

Stronkę poleca:
Marcin, integralny@gmail.com

-------------

Wykorzystana w notce fotografia pochodzi ze strony PieknieZyc.republika.pl i została pobrana za zgodą autorki.

Czytaj dalej >>

Czy wygląd jest aż tak ważny?

piątek, maj 23, 2008 5 komentarze


Odpowiedź brzmi - tak, ale głównie na samym początku znajomości. Człowiek bowiem bardzo szybko potrafi ocenić kogoś gdy tylko go zobaczy. Czy nam się to podoba czy, jesteśmy oceniani już w czasie pierwszych kilku sekund od chwili gdy ktoś nas zobaczy. Dlatego mówi się, że tak ważne jest pierwsze wrażenie. Jeśli to wypadnie mizernie, to potem jest już bardzo trudno zmienić zdanie tej osoby co do nas. Na szczęście potem dochodzi do głosu nasz charakter, sposób poruszania, zapach, barwa głosu, sposób mówienia - słowem wszystko to, co druga strona potrafi wychwycić i co składa się na całą naszą osobę.

Niestety życie jest trochę niesprawiedliwe w tej materii. Dlaczego? Bo zgodnie z różnymi przeprowadzonymi badaniami ludzie piękni mają po prostu lepiej.
Gdy pokaże się komuś zdjęcia dwóch osób, z których jedna jest zgodnie z przyjętymi standardami uważana za piękną a druga brzydką, to okazuje się ze osoby o nieprzeciętnym wyglądzie wzbudzają nasze większe zaufanie. Jesteśmy chętniejsi do pomocy, uważamy taka osobę za dobrą (a wszystko to podświadomie). Nazywa się to efektem aureoli. Co piękne to dobre. Uroda niczym aureola opromienia człowieka. Ludzie bardziej atrakcyjni uważani są jako sympatyczniejsi, milsi itd.

Nic zatem dziwnego, że dzisiejszy świat tak bardzo szaleje za pięknem. Czymś normalnym stały się operacje plastyczne i wszelkie metody sztucznego podkreślania swojego wyglądu. Niestety prowadzi to coraz bardziej w złą stronę.

Od razu trzeba powiedzieć, że ta kwestia nie dotyczy tylko kobiet. Owszem przyjęło się, że kobiety bardziej są wyczulone na tym punkcie niż mężczyźni, a także częściej robią wszystko by "wypięknieć". Rzadko za to się słyszy o facecie który poddał się operacji plastycznej (no pomińmy Michaela Jacksona).

Jednak atrakcyjność dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn. Kobiety po prostu są bardziej wrażliwe na to jak wyglądają (chyba nie ma kobiety, która by w pełni siebie zaakceptowała. Zawsze znajdzie w sobie coś co je sie nie podoba).

Presja naszych czasów powoduje, że coraz częściej słyszy się o dziewczynach chorych na anoreksję, bulimię itp. To efekt tej dziwnej manii dążenia do bycia coraz bardziej szczupłym. Cel być może dobry ale niestety zbyt często traci się w tym zdrowy rozsądek i umiar.

I w sumie do czego to dąży? Ludzie chcą być atrakcyjni bo wszędzie w telewizji i kolorowych czasopismach jesteśmy napiętnowani wręcz super modelkami i kultem piękna. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że dążymy tak naprawdę do czegoś abstrakcyjnego. Bo wokół nas są ludzie przeciętni. Chcemy wyglądać jak ludzie, których wokół nas nie ma. Są w kinie, na bilbordach i kolorowej prasie. Następuję dziwna sytuacja. Chcemy być jak wszyscy… Ale jacy wszyscy? Tych których nie ma albo jest kilkanaście na świecie…


To wszystko ma zalążek w psychice. To jak sami siebie postrzegamy ma kluczowe znaczenie. Osoba która czuje się piękna, będzie tak postrzegana przez innych! Osoba zakompleksiona i szukająca w sobie tylko wad, staje sie mniej atrakcyjna. Dlatego tak ważne jest aby zaakceptować siebie.

Tak naprawdę nie ma definicji piękna. Wbrew pozorom ludzie nie mają zbyt wyrafinowanych gustów. Gdyby sprobowano wziąć od ludzi to co mają w sobie najpiękniejsze po kawałku i spróbować z tego zbudować twarz idealną to zwyczajnie sie nie uda. Bo to czy ktoś jest piękny czy nie (a raczej czy tak oceniają kogoś inni) to po pierwsze kwestia indywidualna (każdemu podobają sie inne rzeczy i na inne zwracają uwagę. Na jakie? Czasem trudno powiedzieć), a po drugie tak naprawdę właśnie średniość jest silnym wyznacznikiem atrakcyjności. Chodzi bowiem o uśrednienie całej twarzy. Tak jak nie ma ludzi jednakowo wyglądających tak też nie ma czegoś co nazwalibyśmy pięknem. Czasami jedna mała rzecz sprawia, że dana osoba jest dla nas bardzo atrakcyjna. Jednocześnie może sie okazać, że ktoś inny nie dostrzega już tego samego co my.

Na wiele spraw nie mamy wpływu. Jednak na inne owszem. Bardzo ważne jest to czy ktoś jest zadbany. Brak higieny, przetłuszczone włosy itp. odstraszają i sprawiają, że nawet jeśli ktoś ma wrodzoną urodę, jest ona niedostrzegana.

Osoba zadbana od razu zyskuje w oczach innych. Ważny staje się tu też ubiór. Jeśli dodamy do tego pewność siebie i akceptację swojej osoby, to jest to już duży sukces.

Ciekawy jestem co wy myślicie na ten temat. A co u was wpływa na to jak oceniacie innych? Co rzuca sie Wam w oczy na samym początku? Czy na twarzy widać rzeczywiście charakter innych? I jakie są Wasze rady na to aby sie podobać innym, by zrobić dobre pierwsze wrażenie? Piszcie:)

Autor artykułu:
Łukasz Nurzyński


Tekst pochodzi ze strony TheSunrise.pl i został opublikowany za zgodą autora.

Czytaj dalej >>

Co byś zrobił, gdyby jutro miał skończyć się świat?

czwartek, maj 22, 2008 6 komentarze

Czasem mam wrażenie, że nasz stosunek do czasu jest bardzo dziwny. Z jednej strony ciągle nam się gdzieś spieszy, patrzymy nerwowo na zegarek, minuty dyktują nam co mamy w danej chwili robić. Jesteśmy też niecierpliwi, chcemy wszystko już, teraz, od razu, zapominając, że czasem trzeba dać pewnym sprawom czas. Z drugiej strony marnujemy czas, który mamy na tym pięknym świecie. Marnujemy go na nieistotne rzeczy, czekając, aż coś ważnego w końcu samo się wydarzy. Wahamy się podejmując decyzje, nie potrafiąc wybrać tego, co jest z nami najbardziej zgodne. Wszystko sprowadza się chyba do kwestii tego, jakiego rodzaju rzeczy nas zajmują. Bo zauważcie, że najczęściej spieszymy się z nieistotnymi bzdurami i spieszymy się, bo tak trzeba, a nie dlatego, że tak chcemy.

Ile razy powtarzałeś - jak zrobię to, czy tamto, zajmę się sobą? Jak skończę studia, zajmę się czymś pasjonującym. Jak osiągnę coś w życiu, będę szczęśliwy. Po co stawiać sobie tego rodzaju warunki i przeszkody, żeby żyć pełnią już teraz? Niczego Ci nie brakuje by być szczęśliwym, bo szczęście jest w Tobie.

Kiedyś próbowałam zrobić doktorat. Złapałam się pewnego razu na takiej oto myśli: “Zrobię doktorat z tematu X, bo jest on najbardziej zgodny z tym, co robi prof. Y, a dobrze mi się z nią pracuje, poza tym będę miała mnóstwo korzyści z takiego układu. A jak już zrobię ten dr zajmę się tymi dziedzinami, na które będę miała ochotę.” Cóż za absurdalny pomysł! Dlaczego robić to, co się lubi dopiero, gdy się spełni czyjeś oczekiwania? Na szczęście zaczęłam jednak szukać tego, co mnie naprawdę interesuje. Wcale nie jest mi przez to łatwiej z praktycznego puntu widzenia, ale przynajmniej wiem, że robię coś z siebie a nie po to, by spełnić czyjeś oczekiwania.

Ile razy powtarzałaś - jak znajdę partnera i stworzę udany związek, będę szczęśliwa? Dlaczego czekać? A czy będąc nieszczęśliwą będzie Ci łatwiej stworzyć coś szczęśliwego? Czekasz, aż coś się zmieni, przyjdzie ktoś, kto odmieni Twój świat na lepsze. Tylko że uzależniając swoje szczęście od czegoś zewnętrznego, czegoś co nie jest w Tobie, narażasz się na wielki ból i cierpienie. Bo wszystko co zewnętrzne może przeminąć. A to, co w Tobie, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

A jak już przychodzi do nas coś dobrego, to nie potrafimy się w tym do końcazanurzyć, bo gdzieś tam czai się lęk, że to się może kiedyś skończyć. Zastanawiamy się więc co zrobić, żeby tego nie stracić. Stajemy się ostrożni, kalkulujemy, zamiast po prostu przeżywać i doświadczać, słuchając swojego serca, a nie racjonalnego umysłu. Pojawiają się kolejne ograniczenia, idee i pomysły na to, co się powinno zrobić i co się powinno zadziać. Znów na coś czekamy, zamiast działać zgodnie ze swoim wnętrzem.

Pomyśl, co by było, gdybyś się dowiedział, że jutro będzie koniec świata. Albo, że jutro umrzesz. Niektórzy muszą faktycznie przejść przez takie doświadczenie, by w końcu przestać marnować czas na rzeczy nieistotne. Ale do nich nic wcześniej nie docierało. Może warto zrobić taki eksperyment już teraz?

Co byś zrobił dziś, wiedząc, że jutra już nie będzie? Usiądź w spokoju i stwórz taką listę. A potem zrób JEDNĄ z tych rzeczy, jedna wystarczy by poczuć jak to jest, jak robi się coś ważnego. Możesz też dopisać rzeczy do zrobienia w ciągu tygodnia, miesiąca, roku - i zacznij realizację jednego z tych pomysłów. Niech to będzie lista rzeczy najważniejszych, marzeń, potrzeb, tego co wypływa z Twojego serca i jest tylko i wyłącznie Twoje. Zachowaj tę listę i wracaj do niej co jakiś czas, by nie dać się znów otumanić sprawom mało istotnym.

Może chcesz powiedzieć komuś, że jest dla Ciebie ważny? Może chcesz pójść sama na spacer do lasu? Może chcesz zrobić pierwszy krok w realizacji jakiegoś projektu marzeń? Może chcesz powiedzieć komuś, że go kochasz? Może chcesz zacząć pisać książkę? Możliwości jest wiele, wystarczy posłuchać siebie…

Autorka artykułu:
Joanna Boj


Tekst pochodzi ze strony PozaSchematy.pl i został opublikowany za zgodą autorki.

Czytaj dalej >>

Etyczne aspekty procesu pomagania

środa, maj 21, 2008 3 komentarze


Proces terapeutyczny jest procesem integralnie związanym z problematyką etyczną. Jego specyfika, oparta na szczególnym rodzaju relacji między wspomaganym a wspomagającym, wymaga respektowania pewnych zasad etycznych. Ogólne zasady, którymi powinien się kierować psychoterapeuta zostały określone w Kodeksie Etyczno- Zawodowym Psychologa PTP. W codziennej pracy psychoterapeuty konieczne jest odwoływanie się do tych podstawowych reguł, zarówno dla dobra klienta jak i swojego własnego.



Kontakt terapeutyczny powinien z założenia wprowadzać zmiany pozytywne, ale zdarza się także, że jest on przyczyną niepowodzeń i nadużyć. Niezbędne zatem jest określenie etycznej odpowiedzialności psychoterapeuty wobec osób wspomaganych. Nadrzędną zasadą, którą powinien się kierować psycholog w swojej pracy jest uwzględnianie dobra drugiego człowieka.

„Naczelną wartością dla psychologa jest dobro drugiego człowieka. Celem jego działalności profesjonalnej jest niesienie pomocy innej osobie w rozwiązywaniu trudności życiowych i osiąganiu lepszej jakości życia na drodze rozwoju indywidualnych możliwości oraz ulepszaniu kontaktów międzyludzkich”

Kodeks Etyczno – Zawodowy Psychologa PTP (2007).

Nie zawsze jednak ta zasada jest przestrzegana.

Jakie mogą być możliwe nadużycia?


Pierwszym z nich jest złamanie zasady tajemnicy zawodowej. Na terapeucie spoczywa obowiązek zapewnienia tajemnicy spotkania terapeutycznego. Wspomagający nie może (bez zgody osoby wspomaganej) ujawniać faktu, że ktoś uczęszcza na terapię, ani udzielać informacji osobom postronnym, niezwiązanym z procesem terapeutycznym. Terapeuta nie może także bez odrębnej pisemnej zgody włączać do procesu terapii osób szkolących się oraz wykorzystywać dokumentacji z terapii do procesów dydaktycznych. Jeśli jednak wykorzystuje się taką dokumentację jako materiał dydaktyczny, terapeuta ma obowiązek tak zabezpieczyć dane, aby niemożliwa była identyfikacja osoby pacjenta.
Każdy pomagający powinien wiedzieć, że obowiązuje go bezwzględny obowiązek dochowania tajemnicy zawodowej. Jest to bardzo istotna reguła, gdyż od niej zależy w dużej mierze pomyślny przebieg procesu pomagania. W praktyce zdarzają się jednak sytuacje, w których psycholog staje przed dylematem, czy zachować dla siebie powierzone mu sprawy czy nie. Momentów takich w pracy psychologa jest wiele.

Co zrobić, gdy osoba mówi o tym, że zamierza kogoś skrzywdzić? Jakie działania podjąć, a jakich zaniechać, gdy istnieje ryzyko samobójstwa?

Jak zapisane jest w Kodeksie Etycznym Psychoterapeuty tajemnica terapii może być uchylona tylko wtedy, gdy przemawia za tym dobro wyższe. Tak więc w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia innych lub pacjenta można odstąpić od tej zasady. Z powyższego wynika, że dotrzymanie zasady tajemnicy zawodowej nie zawsze jest możliwe, dlatego też należy pamiętać o rzetelnym poinformowaniu pacjenta o możliwości przekazania poufnych danych w wyżej wymienionych sytuacjach.
Kolejną kwestią, z którą łączy się zasada zachowani tajemnicy zawodowej jest przechowywanie dokumentacji dotyczącej terapii. Obowiązkiem psychoterapeuty jest takie zabezpieczenie danych, aby nie dostały się one w niepowołane ręce. Okun(2002) sugeruje, by zapisywać tylko informacje obiektywne, czyli takie, które są pozbawione osobistych ocen i interpretacji pomagającego. Głównym celem prowadzenia dokumentacji jest ewaluacja postępów terapii, pamiętać jednak należy o ewentualnych negatywnych konsekwencjach niewłaściwego zabezpieczenia dokumentów.

W procesie terapeutycznym, opartym na specyficznym rodzaju relacji międzyludzkiej, bardzo ważna jest kwestia wzajemnego kontaktu. Relacja między psychologiem a pacjentem nie może być inna , niż określona ramami profesjonalnego pomagania. Nieetyczne jest zatem nawiązywanie jakiejkolwiek formy bliskości seksualnej z osobami będącymi w terapii. Wykluczone jest także wykorzystywanie przez terapeutę emocjonalnej czy materialnej zależności osoby leczonej. Jeśli w profesjonalną sytuację udzielania pomocy wchodzą osoby, które oprócz utworzonej relacji, pełnią wobec siebie inne role, może dojść do nadużycia władzy.

Problemem, na który warto zwrócić uwagę omawiając etyczne aspekty procesu pomagania jest przekraczanie kompetencji przez psychologa. „Psycholog nie przedstawia niezgodnie z prawdą swojego wykształcenia, kompetencji profesjonalnych i doświadczenia zawodowego.” (PTP, 2007). Przekraczanie kompetencji ma miejsce wtedy, gdy psycholog udziela nieprawdziwych informacji odnośnie swojego wykształcenia. Oczywistym jest, że fałszywe przedstawienie swoich kompetencji może pociągać za sobą katastrofalne wręcz skutki.

Innym, choć nieczęsto poruszanym problemem jest swoiste poczucie omnipotencji. Taka postawa rodzi zagrożenie dla niesymetryczności relacji terapeutycznej. Terapeuta powinien być w kontakcie z klientem w pozycji Ja-Ty. Relacja taka minimalizuje kontrolę, manipulację, uprzedmiotowienie pacjenta typowe dla relacji Ja-Ono. Jak podaje Grzesiuk: „Wzajemny kontakt spełnia się, kiedy dwie osoby przeżywają postawę Ja-Ty, gdy każda z nich poddaje się wpływowi drugiej. Wówczas może nastąpić przepływ uczuciowej energii między nimi” (1994, s. 44)
Rola zawodowa psychologa zawiera w sobie przyzwolenie na ingerencję w czyjeś życie. Ta ingerencja nie powinna się jednakże odbywać bez zgody osoby badanej. Kluczowym pojęciem jest tutaj motywacja pacjenta do zmiany. Jeśli osoba nie jest gotowa na zmianę, to motywacja samego terapeuty nie wystarczy. Nie należy więc w takiej sytuacji pomagać „na siłę”.

Bardzo ważnym dla procesu terapeutycznego jest doświadczanie i wyrażanie akceptacji. Psychoterapeuta nie może wydawać ocen moralnych, ani kierować się uprzedzeniami rasowymi czy religijnymi. Jest to ważne z punktu widzenia efektywności terapii. Wspomagający, który nie akceptuje w pełni pacjenta, jego przeżyć, doświadczeń, nie będzie w stanie go zrozumieć. Zrozumienie z kolei jest warunkiem koniecznym idei pomagania.

W pracy psychologa niezwykle ważne jest przestrzeganie zasad etyki. Przede wszystkim dlatego, że w procesie terapeutycznym spotykamy się z drugim człowiekiem, jego historią życia, bagażem doświadczeń. Zachowania psychologa zgodne z zasadami etyki, będą więc wyrazem poszanowania dla tychże doświadczeń i samej osoby pacjenta. Nadrzędną wartością w pracy psychologa jest działanie na rzecz dobra drugiej osoby. Tak szczytny cel, wymaga także chwili refleksji nad własnym nastawieniem do wartości moralnych. O ile będziemy wierni własnym zasadom etycznym a także tym zapisanym w Kodeksie Etyczno-Zawodowym Psychoterapeuty, o tyle mamy szansę prawdziwie wspierać drugą osobę i pomagać jej w przezwyciężeniu trudności.

Literatura:
- Brammer, L.M (1984) Kontakty służące pomaganiu. Warszawa: Studium Pomocy Psychologicznej PTP
- Grzesiuk, L. (1994). Psychoterapia. Szkoły, zjawiska, techniki i specyficzne problemy. Warszawa: PWN.
- Okun, B. F. (2002). Skuteczna pomoc psychologiczna. Warszawa: Instytut Psychologii Zdrowia PTP.
- Paluchowski, W.J. (2001, 2006) Diagnoza psychologiczna. Podejście ilościowe i jakościowe. Warszawa: Wydawnicto Naukowe Scholar
- www.ptp.org.pl (2007)



Autorka artykułu:
Aleksandra Jóźwik

Czytaj dalej >>

DEPRESJA: Triada depresyjna Becka

wtorek, maj 20, 2008 0 komentarze


Kilka dni temu przedstawiłem na PSYCHICE.net,
w jaki sposób leczy się zaburzenia zachowania zgodnie z paradygmatem behawioralnym.

Dzisiaj chcę nakreślić zarys dorobku naukowego Aarona Becka, nazywanego ojcem psychoterapii poznawczej. Człowiek ten, specjalista w neurologii i psychiatrii początkowo pracował w paradygmacie psychoanalitycznym. Zmienił jednak kierunek myślenia w swojej pracy z ludźmi - na poznawczy. Beck jest najbardziej znany z tego, że stworzył poznawczą koncepcję depresji.



Zdaniem Becka depresja tworzy się na skutek interakcji (czyli wzjamnego wpływania na siebie) czynników biologicznych, środowiskowych i psychologicznych. Kiedy człowiek nie jest w stanie regulować procesów adaptacji, kiedy nie może dostosować się do wymagań rzeczywistości, wtedy sytuacje trudne odbierane przez tzw. hiperaktywne struktury poznawcze – poddawane są negatywnej ocenie.

Trzy elementy pesymistycznej oceny składające się na TRIADĘ DEPRESYJNĄ BECKA to:

1) pesymistyczna ocena sytuacji (trudnej)
2) pesymistyczna ocena własnej osoby
3) pesymistyczna ocena własnej przyszłości.

Triada depresyjna Becka to podstawa tworzenia się depresji u człowieka. Pesymistycznym ocenom sytuacji, własnej osoby oraz przyszłości towarzyszą również inne zniekształcenia poznawcze takie jak: 1) personalizacja – czyli bezpodstawne odnoszenie wydarzeń do siebie 2) nadmierna generalizacja – czyli nie branie pod uwagę wszystkich czynników sytuacyjnych 3) arbitralne wnioskowanie – osobiste wyjaśnianie sytuacji niezgodnie z rzeczywistością 4) myślenie „czarno-białe” – zbyt skrajne postrzeganie świata 5) minimalizowanie i wyolbrzymianie – sukcesy są umniejszane, porażki powiększane oraz 6) selektywne abstrahowanie – koncentracja na tym, co nieistotne.


Pamiętajmy, że teorie są tworzone po to, aby wykorzystywać je w praktyce, aby sprawdzać je, zmieniać, dostosowywać. Nie przyjmujmy niczego jako pewnik, twórzmy za pomocą teorii naukowców swój własny sposób postrzegania świata – bo każdy z nas jest niepowtarzalną jednostką, która czuje i myśli niepowtarzalnie.

Warto poznać źródło choroby, aby spróbować z nią walczyć. Pamiętajmy, że najlepszym sposobem na leczenie depresji jest udanie się do psychologa – jednak jeśli sami nie będziemy chcieli poprawy – nikt nam nie pomoże. Warto nauczyć się pozytywnie konstruować swoje myślenie, w sytuacjach trudnych czasem po prostu "wyluzować".

Myślę, że opublikuję jeszcze sporo dobrego materiału o depresji. Jestem świadomy tego, jak bardzo ta choroba rozpowszechniona jest wśród naszego społeczeństwa i jak bardzo niszczące są jej skutki.

Autor: Marcin, integralny@gmail.com

Literatura:
Helena Sęk „Psychologia Kliniczna”

Czytaj dalej >>

Mam dość bycia singlem!

niedziela, maj 18, 2008 7 komentarze


Ileż to razy zastanawiasz się jak to by było fajnie, gdybyś miała / miał tę swoją Drugą Połowę. Ileż to słyszy się o tym, że bycie singlem jest lepsze, że jest tyle plusów, jest więcej czasu na rozwijanie się, na karierę zawodową, na hobby, można robić co się chce i nie pytać nikogo o zdanie – a Ty pocieszasz się tym tylko chwilę a zaraz później – znowu zaczynasz tęsknić za Miłością..

Ileż to razy myślałaś sobie / myślałeś to już na pewno to a rzeczywistość weryfikowała w niedługim czasie Twoje relacje z nim / z nią. Szukasz, czujesz w powietrzu Miłość a tak naprawdę nie ma nikogo kto by chciał ją odwzajemnić... Źle szukasz?

Jak odnaleźć swoją Drugą Połowę?
Czekam na opinie i porady Czytelników, na których podstawie napiszę artykuł na temat „Jak odnaleźć swoją Drugą Połowę?” . Oczywiście Wasze porady zostaną wykorzystane anonimowo (jeśli nie zażyczycie sobie inaczej). Na maile czekam do końca czerwca pod adresem: integralny@gmail.com


Czytaj dalej >>

PSYCHOTERAPIA BEHAWIORALNA zmienia nieprzystosowawcze zachowania

piątek, maj 16, 2008 0 komentarze


Czasami lękasz się czegoś, choć sam nie wiesz dokładnie z jakiego powodu. Twoi znajomi nie uważają, żeby sytuacja ta była czymś zagrażającym. Jak może wyjaśnić to psychologia?

Podejście behawioralne utrzymuje, że człowiek uczy się reagowania emocjonalnego poprzez skojarzenie bodźca neutralnego z bodźcem wywołującym znaczącą reakcję.


Podam Wam taki przykład z życia. Mój znajomy - Robert (będę używał nieprawdziwego takiego imienia na potrzeby artykuły, ponieważ znajomy prosił mnie, abym zachował jego całkowitą anonimowość) panicznie nie znosił kwiatów doniczkowych. Kiedy widział w pobliżu kwiaty doniczkowe miał problemy z koncentracją, rozmawiając z nim w pomieszczeniu z kwiatami co chwilę zerkał na nie jakby chciał je „kontrolować”. Spytałem go pewnego razu, czy może zna przyczynę takiego zachowania. Odparł, że kwiaty go po prostu drażnią. Nie zadałem mu wtedy więcej pytań widząc jego niechęć do rozmawiania na ten temat.
Kiedy wybraliśmy się potem razem w jakiś weekend na piwo, niby w żarcie (już po drugim piwie) zapytałem Roberta, czy kwiaty doniczkowe „chcą go dopaść, że tak się ich boi”. Wyznał mi wówczas, że kiedy był małym dzieckiem jego rodzice w momencie urządzania nowo zakupionego mieszkania tak mocno się pokłócili, że ojciec wyszedł z domu i mocno trzasnął drzwiami, a on wtedy bał się i nie wiedział co zrobić. Była to bardzo poważna kłótnia rodziców Roberta, którą pamięta z dzieciństwa. Dodał, że cała sprzeczka miała miejsce w dniu, kiedy rodzice wrócili ze sklepu, gdzie kupili kilkanaście kwiatów doniczkowych.
Wyjaśniłem znajomemu, że paradygmat behawioralny (czyli jedno z podejść do osobowości człowieka) określiłby, że kwiaty doniczkowe są w jego przypadku - bodźcem neutralnym (przecież same w sobie nie są czymś zagrażającym), natomiast kłótnia rodziców bodźcem, który wywołał w Robercie wielki strach. W ten sposób sama myśl o kwiatach wywołuje w Robercie zaniepokojenie, rozdrażnienie, lęk. Zaśmiał się tylko i poszedł po kolejne piwo. Po kilku dniach zadzwonił jednak do mnie i zapytał jak to się leczy.



Jak leczy się patologiczne zachowania - w myśl
psychoterapii behawioralnej?


Psychoterapia behawioralna ma na celu przewarunkowanie reakcji patologicznej czyli takie zrekonstruowanie kombinacji skojarzeń osoby chorej, aby bodziec neutralny nie kojarzył się z silną reakcją emocjonalną. W opisywanym przypadku chodziłoby o to – aby sprawić, by Robert nie lękał się kwiatów doniczkowych.

Psychoterapia behawioralna zna wiele metod na zmianę zachowania. Są to takie metody jak:

-Desensytyzacja – polegające na wygaszaniu niewłaściwych reakcji poprzez zbliżanie się do obiektu lęku a jednocześnie poprzez dostarczanie pozytywnych bodźców. Chodziłoby o to, aby Robert zbliżył się do kwiatów np. w taki sposób, aby kupił sobie jeden malutki i postawił w pokoju. Może nawet daleko od miejsca w którym przebywa najczęściej. Kiedy przestałby się już go „obawiać” mógłby kupić następny, większy i tak dalej. Jednocześnie atmosfera pokoju, miejsca gdzie Robert robi rzeczy, które lubi, czyta książki podróżnicze, słucha muzyki byłaby tutaj bodźcem pozytywnym.

-Techniki „zanurzania” – polegające na tym, aby wystawić osobę na działanie bodźców wywołujących lęk a jednocześnie uniemożliwienie wyjścia z sytuacji, z pola działania tych bodźców. W przypadku Roberta byłoby to na przykład zamknięcie go na klucz w Poznańskiej Palmiarni, czy w innym miejscu gdzie jest mnóstwo kwiatów najlepiej doniczkowych.

-Modelowanie – uczenie nowych zachowań w miejsce zachowań nieadekwatnych poprzez naśladowanie innych ludzi. Robert patrzyłby na przykład na mnie jak to zbliżam się do kwiatów i nic się nie dzieje. Jak podlewam je, pielęgnuję, doglądam. Mało tego! Jak jego współlokator też to robi. A nawet brat i siostra. I pani profesor.

Te podstawowe techniki leczenia w myśl psychoterapii behawioralnej są ciągle wzbogacane przez współczesnych terapeutów pracujących wg tego paradygmatu. Często dodają oni, że zachowanie może być dodatkowo modyfikowane dzięki procesom poznawczym – a więc poprzez rekonstruowanie zdań, w jaki sposób mówimy czy myślimy. Wbrew pozorom to, w jaki sposób myślimy, oceniamy ma również niesamowite znaczenie, ale tym zajmuje się już ściśle podejście poznawcze, o którym niebawem napiszę.



Autor: Marcin, integralny@gmail.com

Literatura:
Helena Sęk "Psychologia Kliniczna"

Czytaj dalej >>

Jak wygrać na giełdzie? Inwestuj ODPOWIEDZIALNIE

czwartek, maj 15, 2008 0 komentarze

Kiedy słyszysz, że ktoś gra na giełdzie pierwsze co przychodzi Ci na myśl o tym człowieku to to, że "na pewno jest bogaty bo na giełdzie się sporo zarabia". Nic bardziej błędnego.
Owszem, zgadzam się z tym, że na giełdzie można zarobić czasami dużo dużo więcej niż na jakiejkolwiek innej działalności - jednak jest to bardzo trudne.
Nie znając podstaw funkcjonowania rynku kapitałowego zarówno z perspektywy ekonomii jak i
psychologii inwestowania - można bowiem na giełdzie również bardzo dużo stracić. Nie bez powodu mówi się, że granie na giełdzie to najtrudniejszy sposób zarabiania łatwych pieniędzy.

W dzisiejszym artykule poruszę temat "Odpowiedzialności".

Jako przykład dobrej decyzji inwestycyjnej posłużę się kupnem akcji, ponieważ jest to najbardziej popularna forma inwestowania na giełdzie.
Załóżmy, że poznałeś już jak technicznie funkcjonuje Giełda Papierów Wartościowych.(Jeśli masz jednak jakieś pytania, wątpliwości, nie bój się pisać na maila: integralny@gmail.com. Służę pomocą.) Co zrobić teraz? Czy warto kupić konkretną spółkę? Proponuję postępować wg następujących kroków.

1) Po pierwsze zbadaj dobrze spółkę, której akcje chcesz kupić.


Cała sztuka polega na tym, aby przewidzieć, że kupując dzisiaj akcje jakiejś spółki po cenie y za 1 akcję, będziesz mógł je sprzedać jutro lub za miesiąc po cenie z*y (gdzie z to liczba >0) za jedną akcję czyli drożej. Nie warto więc inwestować zbyt pochopnie, spontanicznie. Warto przemyśleć swoją decyzję; zastanowić się, czy usługi, produkty danej spółki są opłacalne i czy przyniosą zysk w krótszym lub dłuższym terminie.
Aby zbadać spółkę możesz posłużyć się analizą techniczną (wiele różnych szkół np. ciąg liczb Fibonacciego, transformata Fischera czy też haki Rossa) lub fundamentalną. Wybieraj świadomie sektor, na którym się znasz (np. IT lub jubilerstwo). Sam zdobądź jak największą wiedzę o tym sektorze a także jak wypada konkretna spółka na tle tej branży.





2) Nie sugeruj się opiniami "specjalistów".


Powód jest prosty, nikt nie zna przyszłości nawet specjaliści od ekonomii. Mogą oni jedynie spekulować tak samo jak ja i Ty. Interesując się giełdą, zawsze brałem pod uwagę komentarze zamieszczane na łamach portali giełdowych, jednak nigdy nie traktowałem ich zbyt poważnie.
Ważne jest, aby mieć świadomość, że w interesie niektórych graczy giełdowych jest to, aby giełda spadała - ponieważ "obstawiają" oni, że dany instrument będzie spadać i wtedy wygrywają (kontrakty terminowe). Artykuły w prasie poruszające temat, że giełda spada wcale nie oznaczają, że nie ma nikogo kto na tym nie zarabia. Wręcz przeciwnie. Kiedy przeciętny "drobny inwestor" (czyli większość grających) czyta taki artykuł często wycofuje się z rynku, przez co powoduje, że giełda teraz dopiero zaczyna spadać, niektórym inwestorom właśnie o to chodzi (gdy wszyscy sprzedają akcje ich cena spada zgodnie z algorytmem, który oblicza system wyceny kursu).


3) Zaplanuj na jaki okres inwestujesz swoje pieniądze.


Jeśli wstępnie zaplanujesz sobie, że inwestujesz na 1 rok nie wycofuj pieniędzy wcześniej. Podobnie jeśli kupujesz akcje po to, aby potrzymać je tydzień - nie trzymaj ich dłużej. Powinieneś być świadomy swojego horyzontu czasowego dla inwestycji. Wówczas uchronisz się przed zbyt spontanicznymi reakcjami. Pamiętaj, że tracisz pieniądze dopiero wtedy, kiedy pozbywasz się akcji po niższej cenie. Twoje akcje są warte dokładnie tyle, za ile uda Ci się je sprzedać.

4) Nie kupuj spółki tylko dlatego, że Twój znajomy też ją ma.

Nie warto tego robić, ponieważ kiedy ceny akcji zaczną spadać z powodu przeszacowania spółki będziesz za swoją porażkę obwiniał znajomego (mimo że on też straci).
Jeśli natomiast cena akcji zacznie spadać z powodu okresowej gorszej koniunktury w danym sektorze możesz zbyt łatwo poddać się niepewny nie swojej decyzji, wycofasz się z giełdy - sprzedając akcje i tracąc (a Twój znajomy sprzeda je póżniej - zarabiając). W tym przypadku również będziesz obwiniał znajomego.
Nie warto niszczyć relacji interpersonalnych z powodu straconych pieniędzy.




Pamiętaj, że jakakolwiek świadomie i samodzielnie podjęta decyzja jest lepsza niż ta podjęta z pomocą lub za radą kogoś innego.


O psychologii inwestowania ciąg dalszy już wkrótce.

Warto czytać PSYCHIKĘ.net. Nie tylko z powodu możliwych korzyści finansowych.


Autor artykułu:
Marcin, integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

(5) Na imię mi Człowiek: Bez Tytułu

środa, maj 14, 2008 0 komentarze


Gdy z Tobą
Tak sobie rozmawiałam
W oddali jakiś ptak
Śpiewał dla nas pieśń
Serce moje rozpoznało
Jego treść

Krystyna Klatecka

----------------
Poczytaj o autorce prezentowanych cyklicznie wierszy.

Czytaj dalej >>

Czy rynkiem kapitałowym rządzi psychologia?

wtorek, maj 13, 2008 2 komentarze


Masz pracę, która przynosi Ci stabilne dochody. Wystarcza Ci pieniędzy na wszystko, czego potrzebujesz, na dom, rodzinę, przyjemności. Nie żyjesz w luskusach, jednak nie narzekasz na swoją sytuację finansową. Oprócz tego dysponujesz kwotą pieniędzy, której nie masz zamiaru wydać w najbliższej przyszłości. Co z nią zrobisz?

Czym jest psychologia inwestowania?

Psychologia inwestowania nie odpowie Cie bezpośrednio na pytania, kiedy, w co i na jak długo zainwestować swoje pieniądze. Tym zajmują się doradcy finansowi czy przedstawiciele towarzystw funduszy inwestycyjnych. Psychologia inwestowania zajmuje się opisywaniem i wyjaśnianiem zachowań inwestorów w różnych sytuacjach.

Nie jestem specjalistą od ekonomii, znam jedynie jej podstawy. Nie będę zachęcał Ciebie do inwestowania w ogóle, a co za tym idzie do inwestowania w akcje konkretnej spółki, bo to nie jest reklama. Nie powiem Ci, że znam psychologiczne sztuczki czy triki, w jaki sposób pomnożyć Twój kapitał. To nie poradnik jak odnieść sukces na giełdzie, jak szybko stać się bogatym. Sam inwestuję raz z mniejszym raz z większym szczęściem. Jak mówi przysłowie "Raz na wozie, raz pod wozem".

Opowiem Ci jednak o pewnych zasadach psychologicznych, które rządzą rynkiem kapitałowym i o których zawsze należy pamiętać podejmując decyzję o "wejściu na rynek".

Co możesz kupić, żeby zarobić na giełdzie?


Giełda Papierów Wartościowych oferuje wiele możliwości inwestowania. Są to obligacje, akcje, kontrakty terminowe czy certyfikaty inwestycyjne (np. funduszy strukturyzownanych). Oprócz tego biura maklerskie oferują również fundusze inwestycyjne hybrydowe. Giełda to miejsce gdzie "te same pieniądze" możesz kupić i sprzedać po różnych cenach. Tutaj pieniądze są towarem, który przechodzi z rąk do rąk.
Często Twoim największym przeciwnikiem na parkiecie jest nie tylko rynek ale również Ty sam. Szukasz rekomendacji (czyli konkretnych porad) Domów Inwestycyjnych czy osób prywatnych, sugerujesz się nimi. Czasem po prostu zdajesz się na "intuicję" lub technicznie i dogłębnie analizujesz kiedy, jaką spółkę, ile akcji, na jak długo kupić. Różnymi metodami (analiza techniczna, analiza fundamentalna). Z różnych perspektyw (daytrading, inwestowanie długoterminowe). Biorąc pod uwagę najprzeróżniejsze kombinacje mogących wpłynąć na sytuację spółki czynników. Wszystko po to, aby przewidzieć, aby wygrać, aby zarobić na giełdzie. Mówisz często "Chciałbym znać przyszłość".
Giełda to miejsce, gdzie wciąż walczą ze sobą dwa uczucia: chciwość versus strach.

Jak wygrać na giełdzie?
O czym należy pamiętać inwestując kapitał?
Czym jest psychologia tłumu i w jaki sposób to zjawisko może wpłynąć na Twoje decyzje inwestycyjne?
Już wkrótce opublikuję pierwszy praktyczny artykuł na temat psychologii inwestowania mojego autorstwa.

Autor:
Marcin, integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

Pozytywne nastawienie to podstawa

poniedziałek, maj 12, 2008 3 komentarze


Na skutek wielu nieszczęśliwych zdarzeń, często popadamy w różnego rodzaju depresje i stany nostalgiczne. Nasze emocje są bardzo zróżnicowane i nie można ich jednoznacznie zdefiniować. Uczucia ludzkie są niesamowicie skomplikowane, a ich podłoże bardzo różne. Musimy jednak pamiętać, że większość życiowych doświadczeń pozostawia stały ślad na naszej psychice.

Przeciwności losu dotykają każdego z nas niezależnie od pozycji zawodowej, czy finansowej. Dlatego bardzo istotną rolę odgrywa
sposób radzenia sobie z niepowodzeniami. Optymizm nie jest zbyt powszechną cechą wśród Polaków, ale warto zaznaczyć, że ludzie z pozytywnym podejściem do świata lepiej radzą sobie z różnymi problemami i wykazują znacznie mniejsze skłonności do depresji .

O dobry nastrój trzeba zadbać, dlatego też po godzinach spędzonych w pracy pozwól sobie na mały relaks. Umów się z kimś na kawę, zadzwoń do swojego przyjaciela albo poczytaj ulubioną książkę, posłuchaj ulubionej płyty. Jeśli czujesz się zmęczony lub przeciążony zbyt wieloma obowiązkami zrób sobie małą przerwę, popatrz na piękno świata wokół Ciebie, pomyśl o ludziach, których kochasz. Zawsze myśl o tym, co możesz jeszcze osiągnąć i co tak na prawdę ma dla Ciebie największy sens. Jeśli zaczniesz dostrzegać pozytywne zdarzenia i spojrzysz na siebie z innej perspektywy zobaczysz, że
Twoja sytuacja wcale nie jest taka beznadziejna i na pewno znajdziesz jakieś wyjście.

Tekst pochodzi z bloga Ester44. Opublikowany za zgodą autorki.

Czytaj dalej >>

Dlaczego Jung nie wierzył w Boga?

niedziela, maj 11, 2008 0 komentarze

Carl Gustav Jung urodził się w Szwajcarii jako syn pastora kościoła ewangelicko-reformowanego. Ojciec Junga był uważany za „człowieka poczciwego”, który cieszył się prestiżem. Niestety wewnątrz rodziny Jungów było wiele konfliktów.
Rodzice Carla często się kłócili, ojca wciąż frustrowała niezrealizowana kariera (marzył o zrobieniu profesury, czego nigdy nie osiągnął), matka leczyła się z powodu stanów depresyjnych. Brak miłości rodziców sprawił, że młody Jung stał się zamkniętym, nieufnym wobec ludzi człowiekiem. Jednocześnie stał się niesamowicie wrażliwym eksploratorem ludzkiej duszy.


Pewnego razu Jung zapytał swojego ojca – pastora, jak należy rozumieć dogmat o Trójcy Świętej, na co tamten odpowiedział mu bez skrupułów, że sam nie wie. Carl Gustaw Jung poczuł się wówczas zlekceważony i na zawsze utracił zaufanie do instytucji kościelnych.
Nie mniej jednak jego poszukiwania Boga nie ustały a wręcz nasiliły się.

Szukał Boga wszędzie.
Powiedział: "Gdy chodzi o mnie, treść wiary musiałaby się objawić sama w sobie empirycznie - dopiero wtedy mógłbym ją przyjąć”

Jung stworzył teorię archetypów i stwierdził, że archetypy istnieją w każdej kulturze, że da się je zbadać empirycznie. Archetyp Jaźni (obraz Boga) stał się dla Junga najważniejszym archetypem nieświadomości zbiorowej.

„Obraz Boży (imago Dei) odbity znajduje się w duszy, i jest obrazem tego obrazu i według tego podobieństwa została stworzona nasza psychika”

W książce „Wspomniania, sny, myśli” Jung mówi:

"Kiedy więc określamy Boga jako archetyp, to i tak nie mówimy niczego o Jego właściwej naturze. Uznajemy jednak w ten sposób, że »Bóg« został wpisany w tę część naszej duszy, która jest wcześniejsza niż psyche świadoma i dlatego nijak nie może uchodzić za wymysł świadomości. Tym samym Bóg nie zostaje usunięty, ani zniesiony; przeciwnie - zostaje umieszczony w bezpośredniej bliskości dziedziny dostępnej doświadczeniu"


Kiedy zatem zapytano Junga, czy wierzy w Boga odpowiedział:
„Nie wierzę – ja wiem!”


Literatura:
C. G. Jung, Wspomnienia, sny, myśli. Spisane i podane do druku przez Anielę Jaffé, przeł. R. Reszke, L. Kolankiewicz, Wrota, Warszawa 1997, s. 301
Carl Gustav Jung „Aion Untersuchungen sur Symbolgeschichte“ Zurich 1951, s. 65.
Kaziemierz Pajor, „Śladami Junga” ENETEIA, Wydawnictwo Psychologii i Kultury,Warszawa 2006



Autor artykułu:
Marcin, integralny(at)gmail.com

Czytaj dalej >>

PSYCHIKA.net ma już 1 miesiąc:)

sobota, maj 10, 2008 0 komentarze


Psychika.net obchodzi dzisiaj swoje święto. Dokładnie miesiąc temu - 10 kwietnia opublikowałem
swoją pierwszą notkę. Nie spodziewałem się, że strona odbije się tak szerokim echem wśród wszystkich tych, którzy nie boją się myśleć.
Tym samym chciałbym bardzo podziękować właśnie Tobie - Czytelniku za to, że odwiedzasz i czytasz regularnie stronę.
Dziękuję również współredaktorom, bez których Psychika.net nie byłaby aż tak bogata tematycznie.
Mam nadzieję, że PSYCHIKA.net w dalszym ciągu będzie dostarczała Wam wszystkim wielu przyjemnych chwil oraz radości wynikającej z odkrywania zakamarków jednej z najpiękniejszych nauk o człowieku - psychologii.

Marcin

Czytaj dalej >>

Czy jest naukowy dowód na to, że Bóg istnieje?

piątek, maj 09, 2008 2 komentarze

Psychologia jest bardzo wrażliwą nauką, ponieważ dotyka najwrażliwszej sfery człowieczeństwa, jaką jest ludzka dusza.

Tworzenie się postaw, zachowanie, procesy poznawcze, inteligencja, zaburzenia psychiczne - tego typu tematyka poruszana jest na uniwersyteckich salach wykładowych. Tak, tak - profesorowie bardzo niechętnie mówią o religii. Myślę, że po prostu tak jest im wygodniej, ponieważ religia jest bardzo delikatnym tematem. Jedynie osoby zajmujące się psychologią zdrowia szczycą się badaniami nad zjawiskiem "religijności".
Sprawdzają czy istnieje zależność pomiędzy religijnością a większą odpornością. Pragmatyzm?

Prawda jest taka, że już ludzie pierwotni praktykowali różne rytuały związane z kultem, z wierzeniami. Od dawien dawna jednym z centralnych i najważniejszych miejsc wiosek, czy miasteczek zakładanych przez wiele społeczności na całym świecie były różnego rodzaju świątynie.

Czy psychologia zna dowód na istnienie Boga?

Wprowadzenie w tę tematykę już w ten weekend na PSYCHICE.net.
Zapraszam serdecznie. Marcin.

Czytaj dalej >>

Yes, yes, yes !!!

czwartek, maj 08, 2008 3 komentarze