Życie społeczne zmusza nas do nakładania masek, odgrywania różnych ról w różnych sytuacjach. Łatwo jest w dzisiejszym świecie zatracić poczucie własnej tożsamości, wszyscy chcą być tacy sami w takich samych warunkach.Indywidualność staje się niepotrzebną wartością.
Jak odnaleźć siebie, kiedy wokół nic nam w tym nie pomaga?
Sukces na uczelni
Po tyle miesiącach przygotowań udaje Wam się w końcu zaprezentować na konferencji naukowej niesamowicie interesujący sposób postrzegania przez Was wycinka rzeczywistości. Dech w piersiach zapiera Wam sama myśl, ile ważnych osobistości wynagradza Was swoją obecnością, jak wiele oczu skierowanych jest na tory myśli, której ramy stworzyliście Wy sami, ile uszu słucha o związkach zmiennych uchwyconych przez Wasz umysł.
Ludzie lubią ludzi odnoszących sukcesy. Fajnie jest znać kogoś komu się udało, dlatego od teraz Wasz krąg znajomości prawdopodobnie się znacznie powiększy. Kogo teraz słuchać? Kto mówi prawdę? Kogo interesuje Wasza osoba a kogo tylko Wasz sukces?
Luksusowe Życie
Wasze marzenia o kupnie luksusowego samochodu w końcu się spełniają. Mieszkanie, które kiedyś oglądaliście jedynie w katalogach dla przebrzydle bogatych ludzi – staje się dzisiaj Waszą własnością. Jedziecie w dobrym kierunku, bo Waszymi inwestycjami zajmują się uczciwi ludzie – optymalizując ryzyko, dzięki czemu forsa Wam się tak łatwo nie wymsknie. Stać Was na eleganckie wakacje kilka razy w roku na Kanarach.A gdzie jesteście Wy? W którym miejscu ugrzęźliście? Czy potraficie określić samych siebie, nie patrząc przez pryzmat luksusu?
Prestiż w regionie, w kraju i na świecie
W końcu jest. Udało się. Dzięki dostępowi do większej ilości dóbr, niż przeciętny Kowalski – uzyskujecie prestiż na scenie regionu. Gazety piszą o Was, początkowo te krajowe ale informacja szybko idzie w świat. W dobie Internetu, uzyskujecie kontakt z zainteresowanymi Waszą pozycją z całego świata. Każdy chce coś załatwić albo zapytać specjalisty.
Czy nazwa Waszej funkcji w świecie społecznym odzwierciedla to, kim jesteście – dla Was samych?
Jasne Światło Rzeczywistości
Rzeczywistość obiektywna nie istnieje. Albo może inaczej. To jak wygląda obiektywny świat jest ustalane przez ludzi. Jest zatem subiektywnym spojrzeniem wielu, uzgodnieniem przez nich pewnego faktu. Zauważcie jak szybko zmienia się nauka. To, czego dzisiaj uczycie się na uczelniach za dziesięć albo nawet pięć lat stanie się nic nie wartym bełkotem. Zmiany zachodzą wszędzie, na przykład w informatyce, bo branża ta rozwija się ekstremalnie szybko, w astrofizyce, bo jedna teoria obalana przez teorię nową, niesie ze sobą całą gamę nowych interpretacji – a także w psychologii, bo jest to bardzo młoda nauka, gdzie odkrycie pewnych zależności prowokuje do badania kolejnych, by osiągnąć pełne zrozumienie.
Pełnego intelektualnego zrozumienia świata jednak nigdy nie osiągniemy.
Rzeczywistość rozpatrywana tylko za pomocą pojęć i relacji pomiędzy pojęciami jest rzeczywistością – powierzchowną. Nawet w psychologii!
Zastanówcie się, kim jesteście i zaraz potem odrzućcie tę myśl. Jak się czujecie? Jeśli czujecie silną stratę, może to znak, że jakiś konkretny aspekt Waszego bycia na tej Ziemi zbyt mocno Was uzależnił?

Jasne Światło Rzeczywistości nie powinno Was oślepiać a wskazywać Drogę ku poznawaniu Was samych.
Odrzućcie w ten sposób wszelkie zbyt uzależniające samookreślenia Was samych, bo tylko wtedy możecie ujrzeć rzeczywistość taką, jaka jest naprawdę. Tylko wówczas możecie dać prawdziwą swobodę Ziarnu w Was, którego celem jest realizowanie się – swobodę działania do stworzenia dla Was Nowej Jakości Życia.
Życia w Samoświadomości, w zgodzie z Naturą i Kulturą.
To jest możliwe! Zacznijcie już dziś!
Czytajcie PSYCHIKĘ.net!
Pozdrawiam
Integralny
PSYCHIKA.net
13 komentarze:
Tym razem znów wpis nie o mnie, bo nie marzę o samochodzie typu A, ani tym bardziej o podziwie wśród ludzi(bo wiem w jak prosty i marny zarazem sposób można to osiągnąć). Z ludźmi żyjącymi w sposób, który opisujesz nigdy nie miałam wspólnego języka i prędzej się kłóciłam niż przyjaźniłam. Ale nawet nie tyle kłóciłam,co żywiliśmy do siebie tak daleko posuniętą antypatię-że odruchowo się unikaliśmy. W mojej najbliższej okolicy mam paru snobów-sąsiadów, ale już też przestali się do nas odzywać odkąd nie wyraziliśmy dostatecznego podziwu w temacie ich plazmy, wielkiego samochodu i jachtu na mazurach. Za to zawsze patrzą się na nas jak na dziwolągów, gdy w ciepłe weekendy idziemy na rower ;)
Myślę,że to są bardzo nieszczęśliwi i samotni ludzie. Drogimi zabawkami zastępują sobie miłość bliskich. Ślepa uliczka, ale łatwa-pewnie dlatego tyle osób ją wybiera.
Co nie znaczy,że nie mam marzeń. Pewnie,ze fajnie byłoby mieć mały domek na jeziorem z kominkiem i basenem. Ale jak sobie pomyślę ile pieniędzy to by kosztowało... to mi się odechciewa o tym myśleć. ;)
Na pewno też nie budowałabym swojego poczucia wartości na fakcie posiadania tego domu tak samo jak nie buduję go na podstawie mojej komórki czy laptopa. Ot kolejny gadżet przydatny w pracy i życiu. W ogóle to bzdura pracować na samochód i dom tylko dlatego by być lepszym(nie być gorszym) od innych. Zawsze mnie to dziwiło i dziwi teraz w ludziach. Po co? Na co? Dlaczego?
Hmmm... Podobno pieniądze szczęścia nie dają...ale każdy chciałby sprawdzić to osobiście;P
Coś w tym jest...pieniądze dają nam niezależnosc, wolność-kiedy są można się skupiać na czymś innym a nie martwić się czy starczy nam do końca miesiąca... Ale jest to zgubne-zgadzam się z tym, że można właśnie przez pieniądze utracić gdzieś siebie...zamknąć się we własnym świecie...a tak naprawdę ważny jest przecież drugi człowiek...nie to co mamy w sensie materialnym-ważne kim się jest a nie co się ma!
Odwołam się do samego początku wpisu: Życie społeczne zmusza nas do nakładania masek.
Nie zgadzam się z tym twierdzeniem, silna osobowość nie musi udawać kogoś kim nie jest, ponieważ jest dumna z tego kim jest... Po prostu albo Cię ludzie akceptują wtedy, albo nie, ale to jest tak naprawdę ich problem...
"Jasne Światło Rzeczywistości nie powinno Was oślepiać a wskazywać Drogę ku poznawaniu Was samych."
Dziki Szum Rzeczywistości (gdy niezagłusza świadomej myśli) pokazuje w Nas to co zostaje po odsłonięciu maski społecznych zasad i wzniosłych celów- nagi, plugawy Instynkt.
"... możecie ujrzeć rzeczywistość taką, jaka jest naprawdę. Tylko wówczas możecie dać prawdziwą swobodę Ziarnu w Was, którego celem jest realizowanie się – swobodę działania do stworzenia dla Was Nowej Jakości Życia.
Życia w Samoświadomości, w zgodzie z Naturą i Kulturą."
Porównując Instynkt do owego "Ziarna"...
Celem Instynktu jest "Samorealizacja", czyli zaspokajanie potrzeb własnych stworzonych przez bezduszne prawa naury, niejednokrotnie kosztem innych.
Na szczęście człowiek nie potrafi całkowicie odrzucić maski kultury i stać się zwierzęciem.
Nowoczesne społeczeństwa mają to do siebie, że człowiek ma w nich do odegrania wiele ról, a więc i wiele masek musi przyodziać. I właśnie te wszystki maski tworzą jego tożsamość. Potrafi rozdzielać od siebie te strefy; w określonej sytuacji skupić się na tożsamości, która najbardziej jest w danym momencie potrzebna.
I nie wydaje mi się, żeby sam siebie zdradzał.
pozdrawiam:)
Piszesz Marcinie "wszyscy chcą być tacy sami w takich samych warunkach." Indywidualność staje się niepotrzebną wartością. Jak odnaleźć siebie, kiedy wokół nic nam w tym nie pomaga?"
A jeśli właśnie ktoś chce odnaleźć siebie, ale nie potrafi, bo odwrotnie, nie chce być taki sam jak wszyscy, próuje, chce zaistnieć, być indywidualistą, ale nie posiada w sobie środków na zrealizowanie swoich marzeń? Tu zahaczamy o dążenie do wielkości i tłumienie prawdziwego Ja kosztem neurotycznej pogoni za wielkością...
piszecie że pieniądze szczęscia nie dają ale bez nich się nie przetrwa. Każdy z nas musi chodzic do pracy i zarabiac na własne i rodziny utrzymanie.Codziennie trzeba jeśc, trzeba się ubrac, wyprawic dziecko bądz dzieci do szkoły.Pieniądze zawsze były potrzebne i będą.Samochód jasne sama posiadam i to nie dlatego bo jest ładny i komuś się podoba albo że jest drogi tylko że ułatwia codzienne życie takie jak dowóz dziecka do szkoły czy dojazd do pracy,zakupy czy wizyta u lekarza. Drogi- jeśli chcesz posiadac bezbieczne i wygodne auto to już tylko pozostaje jego cana którą nie ja ustalam a sprzedawca.Ja prubuje zapewnic bezpieczeństwo sobie i rodzinie a to zawsze będzie wymagało środków pieniężnych więc w jakimś sensie pieniądze pomagają.Powiedziałabym że nawet w dużym stopniu.Bo która matka będzie szczęsliwa jeśli nie będzie mogła zapewnic podstawowych potrzeb dziecku?
Bardziej zastanawia mnie jak pokazac temu dziecku że świat nie jest taki zły na jaki wygląda jeśli sama w to nie wieże.Jak mam mu udowodnic że marzenia się spełniaja jeśli moje sie jeszcze nie spełniły.Jak mam mu pokazac jak czerpac radośc z życia skoro sama z niej nie czerpie.A co najważniejsze którą drogą ma iśc skoro sama nie wiem dokąd idę.
A wy wiecie? Jeśli tak to proszę o poradę.
Dziekuję.
Temida10
Niestety,też nie wiem którą drogą iść.Miałam nadzieję,że będę szła własnym życiem,robiłam w tym celu co tylko mogłam,aby postawić na nogi rodzinę i siebie na jakieś normalne tory i wyjść z patologii/łącznie z chodzeniem do psychologa i wspieraniem się książkami/,ale niestety się nie udało.Powtórzyłam tylko wzór rodzinny,przegrałam i właściwie nic nie zostało oprócz zgliszcz.Straciłam nadzieję i już się poddałam.Nie dałam rady z niczym,nie mam nadziei,bo zabrakło najważniejszego-miłości,serca,zrozumienia.To jest bardzo przykre i smutne i nie potrafię już nic zrobić.Każdy,kto powinien mi/nam/ pomóc,pozabierał swoje"zabawki",wziął z tego co mógł dla siebie i tyle.Pozdrawiam.KK.
"...Bo jedynym wyjściem jest śmierć." Tak jest, mam spory bagaż doświadczeń,i mimo że chciał bym być lepszym człowiekiem,nie idzie.Zawsze znajdzie się ktoś kto uzna ze jesteś nikim,i tu dają o sobie znać pieniądze.Jeśli je masz zawsze będziesz dobry,zaradny i fajny,jak tylko mają z ciebie korzyści.Jesteś biedny,jesteś nikim nawet dla swojej żony mimo,że nie zdradzasz jej,nie przepijasz pieniędzy.Tak jest zbudowany ten świat słabi,nie mają racji bytu w tym świecie,ani egzystencjonalnie ,ani psychicznie.Myślę że już nic nie wymyślę pozdrawiam.
Mialem prawie wszystko.Welka kariere w sporcie.Jeden dzien zmienil mi wszystko,gdy dziwnym uczuciem weszlem w druga rzeczywistosc.Niesamowite uczucie i radosc o wiecznosci.Wtedy odkrylem siebie.
W pewnym momencie zaczęłam odnajdywać tę utraconą "siebie".Zobaczyłam, co przeszkadza mi w byciu sobą.Czuję się pewniej i małymi kroczkami zaczynam przechodzić z roli"bohatera" w siebie, dorosła kobietę realizując pragnienia i powoli dorastając. Niestety nie wszystkim pasuje moje inne oblicze, bez maski, z pewnością siebie i zasadami. Ja nie muszę robić tego co wszyscy a nawet nie chcę, chociaż biorąca na siebie wszystko byłam dla nich atrakcyjniejsza ale jednocześnie nienawidziłam siebie.Podatna na sugestie często nie postępowałam w zgodzie z sobą ale jakże to było wygodne. Teraz buduję swoje życie na nowo. Mąż i córeczka są dla mnie największym wsparciem w nowej drodze i tylko oni cieszą się z innej mnie.
Dodam jeszcze, że z dnia na dzień ubywa mi znajomych...ale to ich problem:)
justynides zgadza się z Tobą. W życiu nie można być ciągle takim samym, bo w życiu jest tyle sytuacji i tyle ról, do których nie zawsze będzie pasować to samo.
Artykuł jest jak najbardziej trafny i zgadzam się z nim, ale nie trzeba go traktować dosłownie z każdym słowem, trzeba się trochę zagłębić. Życie nas skłania do zakładania masek, a także chętnie to robimy. Nie możemy jednak popaść w zapomnienie w jednej z ról i odciąć się od innych. Nie możemy zapomnieć o tych rolach gorszych i wywyższać się, zawiesić się na jednym osiągnięciu i zapomnieć o tym co naprawdę ważne.
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.
Dziękuję i zapraszam ponownie.