piątek, 14 listopada 2008

Psyche i Soma - dwie sfery tworzące Jedność

Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że psyche - czyli wszystko to, co psychiczne jest nierozerwalnie połączone z tym, co somatyczne - czyli cielesne.

Ludzie mają raczej skłonność do oddzielania tych dwóch sfer. Wbrew pozorom jednak tworzą one Jedność.


Człowiek ma skłonność do identyfikowania tylko tego, co psychiczne z samym sobą. Jest tym, kim czuje się, że jest, jak traktują go inni, jakie ma zdolności, kompetencje, najogólniej rzecz biorąc - obraz samego siebie jest połączony z niematerialną sferą, ze sferą umysłu, intuicji, duchowości.

Wygląd, sylwetka jest przez wielu ludzi traktowana jak uzupełnienie ich tożsamości a nie - kolejny istotny element. Często zapominamy o tym, co cielesne, traktując jednym słowem nasze ciało po macoszemu.

Zaznaczam, że psyche i soma - czyli psychika i ciało - są nierozerwalnymi elementami naszego poczucia istnienia na tym świecie! Nie należy naszych przeżyć identyfikować jako psychiczne czyli podmiotowe i fizyczne czyli przedmiotowe. Każde nasze doświadczenie niezależnie od sfery jaką je odbieramy - jest Nasze w Całości.

Nie chodzi mi o to, że należy poświęcać niewyobrażalną ilość uwagi na to, co cielesne. Jeśli tak się jednak dzieje w Waszym przypadku albo przypadku Waszych znajomych, może to oznaczać, że poczucie własnej wartości jest budowane na wizji własnego wyglądu.

Czy słyszeliście kiedyś o hipochondrykach? Tak, tak, to ludzie, którzy wiecznie skarżą się, że coś ich boli. Jak nie noga to serce, jak nie serce to głowa, jak nie głowa to... Nie ma w tym nic śmiesznego, ani nie można powiedzieć, że ludzie tacy wymyślają coś sobie - albo inaczej, że symulują swoje dolegliwości. Uwaga, uwaga, posłuchajcie: hipochondrycy NAPRAWDĘ odczuwają DOLEGLIWOŚCI FIZYCZNE. Mimo, że przyczyna tkwi w psychice. Ale nie o nich opowiada dzisiejsza notka.


Psyche i soma - to dwie bardzo ważne sfery poczucia naszego istnienia. Aby zdrowo się rozwijać, nie należy koncentrować się tylko i wyłącznie na rozwoju jednej z nich. Tak wielu intelektualistów stawia jedynie na rozwój umysłu, źle traktując swoją cielesność (spędzając masę czasu na pracy umysłowej). Tak wielu ludzi o skłonnościach narcystycznych inwestuje energię w rozwój, rozbudowę, czy upiększanie tylko własnego ciała (siłownia, ciuszki, kosmetyki).

Chodzi o to, aby rozwijać się i umysłowo i cieleśnie, aby dbać o obie te sfery, ponieważ zaniedbania jednej ze sfer powoduje zaburzenia w rozwoju drugiej.

Droga do szczęścia to traktowanie na równi zarówno tego, co określa nas psychicznie ale i daje wyraz naszego istnienia w świecie fizycznym!

Psyche i Soma - opisują nas całościowo!

Nie zapominajcie o tym!







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

11 komentarzy:

Magda pisze...

No tak-zgadzam się całkowicie, że te dwie sfery-pozornie tak odległe i wydawałoby się niepodobne i nie mające ze sobą nic wspólnego są w rzeczywistości nie rozerwalne... I razem tworzą nasze "Ja"...

lavinka pisze...

Jestem hipohondryczką, mam to po ojcu(a on po swoejej matce). Wystarczy,że ktoś przy mnie zaczyna opowiadać,że chorował na nerki i opisuje objawy... 5 minut później zaczynają boleć mnie nierki. Najgorzej miałam na lekcjach biologii o ludzkich pasożytach. Zemdlałam na lekcji o tasiemcach...
Nie znam korzeni choroby, ponoć wynika z narcyzmu. Bardo możliwe, choć bardziej uważam się za egocentryka.
Najgorsze jest to,że ja się na codzień nie przejmuję swoimi chorobami, wręcz bagatelizuję objawy i idę do lekarza gdy właściwie jest za późno. A jest tak dlatego,że z początku wydaje mi się,że to są objawy hipochondrii i wcale nic mnie nie boli,że to moja wyobraźnia.
Na szczęście nie zamęczam tym rodziny, tak jak mój ojciec i jego matka. Jak czuję się źle to idę spać,ale lepiej mnie nie budzić bo może być źle :)

zimbabwe pisze...

A ja nie lubię hipochondryków... I tyle. Miałam taką koleżankę hipochondryczkę, strasznie jęczała cały czas, ale jak ktoś inny naprawdę chorował, to go wyśmiewała i dalej użalała się nad sobą.

Psychika.net pisze...

@ Magda -

Dziękuję za Twój komentarz :)


@ Lavinka -

Ze względu na zainteresowanie tematem, wezmę pod uwagę to zagadnienie w planowaniu tematyki najbliższych przyszłych notek na blogu PSYCHIKA.net.


@ Zimbabwe -

Wiem, co masz na myśli, jednak "doczepię" się do jednego użytego przez Ciebie słowa :)

Piszesz: " ... ale jak ktoś inny naprawdę chorował ... "

Hipochondrycy chorują NAPRAWDĘ, czują ból i cierpią.

O tym jednak szerzej w jednej z przyszłych notek na blogu. Pozdrawiam :)

liamsaleh pisze...

Wydaje mi się, że słabością współczesnego sposobu myślenia jest niestety koncentracja na poszczególnych elementach w oderwaniu od relacji i powiązań między nimi. Holizm pod tym względem wydaje się dużo bardziej zdroworozsądkowy, powiedziałbym nawet że momentami zaskakująco naturalny i oczywisty. Przypomniała mi się przy okazji fantastyczna książka Capry "Punkt zwrotny", serdecznie polecam.

liamsaleh pisze...

Choć soma i psyche są nierozerwalne, wydaje mi się, że między nimi nie ma relacji symetrycznej. Mówi się, że w "zdrowym ciele, zdrowy duch", tym czasem odnosze wrażenie, że należało by zacząć z drugiej strony :).

Psychika.net pisze...

@ Liamsaleh -

A ja ze swojej strony polecam "Niepodzielone" Kena Wilbera :) - również dotykające Twojego bardziej ogólnego spostrzeżenia.

To prawda, postrzeganie psychiki i ciała jako odrębnych elementów naszego istnienia - może być przejawem szerzej pojmowanego nawykowego dzielenia wszystkiego na czynniki pierwsze. A po co. Masz rację, że bardziej opłaca się postrzegać świat holistycznie. Przestrzegałbym jednak przed braniem zbyt dosłownie użytego przez mnie słowa "holistycznie". Jako prąd myślowy "holizm" nie zawsze okazuje się skutecznym rozwiązaniem. Holizm używam w znaczeniu: dialogu ducha, materii, nauki, kultury, psychologii i religii. Podkreślam - również NAUKI!

Prądy holistyczne często bowiem odrzucają to, co naukowe.

liamsaleh pisze...

Całkowicie się z Tobą zgadzam. Nie wolno mylić holizmu z ezoteryką. Od tego ostatniego jestem bardzo daleki.

liamsaleh pisze...

Dla lepszego wyjaśnienia siebie dadam jedynie, że przez holizm rozumiem systemowy sposób patrzenia na coś, co może funkcjonowac choćby na samym tylko polu nauki.

pozdrawiam

eminesia pisze...

A ja zawsze wiedziałam, że ciało i psychika to jedność ;) że to cała "ja".
Co do hipochondryków to zawsze mnie zastanawiało czy naprawdę czują jakikolwiek ból... To teraz już wiem!

justynides pisze...

Cóż, jakby nie ciało, to by i psychiki nie było;)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...