sobota, 8 listopada 2008

Nie jestem taki święty

Psycholog – terapeuta nie może kierować się podczas leczenia swoimi własnymi przekonaniami, swoim własnym światopoglądem, religią, nie może wartościować, sugerować co jest dobre a co złe, bo zdaje sobie sprawę z tego, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Dobry psycholog – nie jest jednak tylko sztywną maszynką do „leczenia” dusz a elastycznie myślącym człowiekiem, któremu nie są obce nawet te najbardziej ciemne zakamarki ludzkiej psychiki.

I nie powinien się tego wstydzić.


Wyobraźcie sobie taką sytuację:

Przyszły psycholog wychowywany w sytuacjach komfortowych, bez większych zwrotów akcji w swoim życiu i nie zastanawiający się w ogóle nad ciemną sferą życia. Jest on od maluśkiego bogaty we wszelkie bodźce jakich potrzebuje, bez większych frustracji wkracza w życie, powiedzmy, że mu się ciągle bezstresowo wiedzie – i w końcu zostaje psychologiem.

Wydaje mi się, że takich osób jest wyjątkowo mało, aczkolwiek istnieją właśnie tacy, których zdolności empatyczne mają charakter jedynie teoretyczny.

Nie znaczy to wcale, że psycholog, który nigdy w życiu nie miał w ustach papierosa, albo nie ćpał albo też nie rozwiódł się z żoną – nie jest w stanie leczyć pacjenta, który chce skończyć z tym czy owym nałogiem, czy rozwiązać nawyki tworzenia problemów w relacjach z płcią przeciwną.

Kontrakt terapeutyczny, czyli podstawa wszczęcia jakiejkolwiek terapii ustala z pacjentem, że akceptuje on kompetencje psychologa – i to tylko klient decyduje, czy chce korzystać z usług niewiele w przeszłości frustrowanego w tym czy innym obszarze psychologa.

Czy kontakt będzie jednak w pełni empatyczny? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami.

Nigdy nie byłem człowiekiem, który uważał się za tego, którego przeznaczeniem, czy życiowym celem – są ścieżki jedynie te społecznie jak najbardziej aprobowane, choć wydaje się, że nimi kroczę, studiuję, pracuję, przestrzegam prawa itd.

Nie jestem jednak osobą, która obawia się dotykać tych najciemniejszych, najgłębszych zakamarków – także mojej psychiki, bo wiem, że jest to tak samo ludzkie doświadczenie, mogące bardzo pomóc w zrozumieniu tego, co na zewnątrz „dobre”.


Takim to sposobem dowiedzieć się możecie, że u podłoża niszczenia wszystkiego dookoła, może leżeć potrzeba budowania powiązana z lękiem i bezradnością – i na tej bazie należałoby tworzyć nową jakość myślenia i doświadczania takiej osoby, a przykładowo u podłoża budowania – może tkwić chęć ostrej, bezwzględnej rywalizacji, czy wręcz nienawiści i destrukcji.

Nie należy bać się takich odczuć i refleksji. Sam często staję twarzą w twarz z takim czy innym odczuciem, mieszkającym głęboko we mnie i nie boję się porozmawiać z nim i zapytać „jak długo jeszcze?”. Uwierzcie, że zwykle odczucia te w krótkim czasie odchodzą i przychodzi ulga ze zrozumieniem i nową wizją jutra.

Również we mnie mieszkają doświadczenia, których wolałbym w sobie nie gromadzić. Nie powiem Wam, że dorastałem w jednym środowisku, że tak powiem sterylnym, "pod kloszem" i wolnym od najgorszych wpływów. Było różnie, a fakt, że często zmieniałem środowiska, co było spowodowane sytuacjami życiowymi – sprawił, że otarłem się w życiu o bardzo wiele grup, zjawisk, zachowań.

Z perspektywy czasu, podchodzę do tych doświadczeń jednak – jako do wydarzeń, które mnie w jakiś sposób wzbogaciły, ponieważ pozwalają mi spojrzeć na wiele spraw z różnych perspektyw, pomagają mi lepiej zrozumieć i współuczestniczyć w doświadczaniu rzeczywistości psychicznej drugiego człowieka.

Człowieka, który oczekuje ode mnie pomocy.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

2 komentarze:

lavinka pisze...

Myślę,że życiowe doświadczenie psychologa ma większe znaczenie niż jego przeszłość. Chodzi mi o to,że młody człowiek zazwyczaj nie zetknał się z niektórymi ludźmi i ich problemami - nie wie jak na nie reagować, zawsze przeżya szok, bo nawet nie wie o ich istnieniu(a mógłby się dowiedzieć np. z książki,prasy,telewizji). Nie chodzi mi o to,że nie wie jak się zachować przy alkoholiku,bo nigdy nie był pijany ale o to,że młody jest i "życia nie zna". Mam wrażenie,ze sporo ludzi idących na psychologię wyrosła pod kloszem. Nie to,że nie mieli problemów ale raczej to,że w ich rodzinach nie było dyskusji. Żadnych. Był jedyny słuszny światopogląd i nic więcej(nie mówię,że zły, mówię że nie było innego dla porównania).

Studiowanie psychologii na pewno pomaga zrozumieć świat. Nawet jeśli nikły % ze studentów zacznie pracować w swoim zawodzie to takie studia na pewno ich wzbogacą. Właściwie to każdy człowiek zyskuje na interesowaniu się psychiką własną i cudzą. Powinien być taki przedmiot już od gimnazjum.
Jest dużo bardziej potrzebny niż religia czy etyka,ale mogłyby istnieć razem i wzajemnie się uzupełniać. Może dzięki niemu ludzie chorzy nie byliby tak dyskryminowani i rodziny zgłaszały by problem pacjenta we właściwym czasie, a nie wtedy gdy jest już właściwie za późno na leczenie (ze wstydu przed sąsiadami, bo "co ludzie powiedzą"). O tym wstydzie przed sąsiadami to nawet mógłbyś napisać ::)

rysielec pisze...

Człowiek nie powinien być sterylny, bo używa wtedy stereotypu.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...