niedziela, 9 listopada 2008

Do psychiatry - czy do psychologa?

Kiedy wydaje nam się, że nasze życie wymyka nam się spod kontroli, kiedy nie jesteśmy już w stanie kontrolować dalej własnych emocji, zachowania – stajemy przed lustrem patrząc sobie w twarz i podejmujemy decyzję o wizycie u lekarza.

Nie bierzemy jednak pod uwagę lekarza od ciała, bo nie boli nas ręka, czy noga. Bierzemy pod rozwagę lekarza od duszy.

W tej notce postaram się uzmysłowić Wam, do jakiego lekarza najlepiej najpierw się udać.

Do psychiatry czy psychologa?


Panuje stereotyp, który mówi o tym, że trzeba być prawdziwym wariatem, aby chodzić do psychiatry czy psychologa. Jest to bardzo błędne myślenie. Charakteryzuje takich ludzi, którzy – poprzez swoje powierzchowne myślenie o rzeczywistości – nie dostrzegają istoty człowieczeństwa, tego, że człowiek nie składa się tylko z ciała, wnętrzności, skóry, kości, nerwów i kończyn – a również z tego, czego nie widać, z niematerialnej sfery, jaką jest psychika.

Pamiętam, popularny dość dobrze obrazujący przykład nie raz przywoływany na zajęciach przez prowadzącego na moich studiach przedmiot „Nerwice”.

„Kobieta przychodzi do lekarza, a ten pytając ją o samopoczucie, dostaje odpowiedź, że wszystko u niej z samopoczuciem w porządku, gdyby nie to serce, co ją kłuje.”

Owszem, często takie lekceważenie problemów psychicznych, a wręcz wypieranie ich ze świadomości – powodować może objawy na poziomie somatycznym. To nic, że czujesz się źle – z mężem, w grupie pracowniczej czy żyjąc z teściową pod jednym dachem, to ci wcale nie przeszkadza – tak możesz się bardzo długo oszukiwać. Ciało człowieka jednak nie daje się oszukać i to co, lekceważone w psychice odbija się na cierpieniu ciała.

Warto więc odwiedzać regularnie nie tylko lekarza od ciała ale i tego od duszy.

Często ludzie nie wiedzą, do kogo iść z problemem psychicznym: do psychologa czy do psychiatry?

Psychiatra ma przygotowanie typowo medyczne, skończył studia medyczne i ma prawo wypisywać recepty na przeróżne lekarstwa np. na leki antydepresyjne itd. Co też chętnie czyni. Nie wszyscy psychiatrzy diagnozują jednak tylko ludzi a później faszerują ich medykamentami. Wielu z nich jest też psychoterapeutami, pracującymi w myśl jednego bądź kilku paradygmatów – które postrzegają człowieka nie tylko jako „ciało”, to co, cielesne, co fizyczne. Podkreślam jednak – nie wszyscy psychiatrzy są terapeutami.

Psycholog natomiast to człowiek, który skończył studia psychologiczne, nie mogący wypisywać recept na lekarstwa, jednakże mający dużo lepsze – moim prywatnym zdaniem – przygotowanie do odnalezienia właściwej przyczyny cierpienia człowieka. Szczególnie dobrą wiedzę w całościowym spojrzeniu na istotę ludzką – mają psychologowie kształceni w kierunku klinicznym, ponieważ znają oni istniejące psychopatologie, mechanizmy kształtowania się nerwic, psychoz – a także są w stanie odróżnić natężenie zaburzenia, a co za tym idzie: zadecydować czy leczyć psychoterapią czy też jednocześnie lekarstwami.


Psycholog, który dostrzega objawy konkretnego zaburzenia u człowieka oczekującego od niego pomocy – jest w stanie podjąć decyzję, czy pacjent ma zostać na leczeniu u niego, czy jednocześnie powinien zostać skierowany na farmakologiczne leczenie do psychiatry.

Sugerowałbym zatem każdemu z Was, mającemu problemy natury psychicznej – aby lepiej najpierw udać się do psychologa. Być może uważam tak, ponieważ znam dobrze tylko tę psychologiczną – mniej psychiatryczną sferę, jednak nie widzę w tym niczego złego.

Często bywa tak, że osobie, która poszła najpierw do psychiatry a później leczy się farmakologicznie na przykład na lekkie zaburzenia osobowości - trudno jest z czasem zrezygnować z leków, bo tak się do tego przyzwyczaja, że bierze pigułkę i jest luz. Psychiatrzy najczęściej znajdują zawsze jakiś lek na jakieś zaburzenie – a po co. Leczenie farmakologiczne w wielu przypadkach jest niepotrzebne, a wręcz szkodzące, a czasami tylko - konieczne.

Bywa też tak, że leczenie psychoterapeutyczne powinno być wspomagane farmaceutykami.

O tym jednak czy brać leki, czy nie pozwólcie zatem zadecydować psychologowi, do którego radzę udać się w pierwszej kolejności.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

19 komentarzy:

lavinka pisze...

Myślę,że psychiatrzy i psychologowie powinni ze sobą współpracować. Szkoda,że nie mają choć części wspólnych zajęć(a może mają?). Czasami jest tak,że psycholog ma za małą wiedzę kliniczną by zdiagnozować poważną chorobę , a z drugiej strony psychiatra do każdego zaburzenia osobowości podchodzi jak do objawu czegoś większego(dajcie mi przypadek a ja już coś wymyślę i naszprycuję lekami) Mam wrażnie,że ostatnimi czasy się polepszyło w tym względzie, w poradniach psychatrycznych można spotkac psychologów, zdaje się w szpitalu bielańskim w Warszawie są takowi(a może to tylko praktykanci?Nie wiem).
Poza tym brakuje mi instytucji okresowych badań psychologcznych(nie mylić z psychiatrycznymi). Na przykład raz do roku mamy zapisaną wizytę u psychologa. Tak jak zapisuujemy się na badania okresowe do internisty.
Sęk w tym,że w Polsce nie ma tak dużo gabinetów by mogły przyjąć tak dużą liczbę ludzi. A prywatne to niejednokrotnie siedlisko oszustów... nie mających nawet wykształcenie psychologicznego, zwykłych naciągaczy żerujacych na ludzkim nieszczęściu... trochę jesteśmy do tyłu pod tym względem w porównaniu do Europy...

rysielec pisze...

Hm, a w jaki sposób dostać się do tego psychologa w sytuacji licealisty bez kasy? :)

Psychika.net pisze...

@ Rysielec -

Licealista bez kasy może skorzystać z bezpłatnych usług psychologa - finansowanych z Narodowego Funduszu Zdrowia.

zimbabwe pisze...

A ja mam pytanie - gdzie się udać żeby wykazać dyskalkulię? Szkoda tylko że tak późno na to wpadłam, bo teraz mam poważne problemy w szkole, a może jakaś pomoc specjalisty by mi pomogła... Czy wystarczy "zwykły" psycholog czy ktoś bardziej wyspecjalizowany?

Psychika.net pisze...

@ Zimbabwe -

Tak, może "zwykły" psycholog - pracujący np. w Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej.

EL pisze...

Dyskallkulia? Pół mojej klasy w liceum to miało ;))) A tak w sumie ja chyba też bo jeszcze na początku liceum dodawałam na palcach, bo w pamięci nie dawałam rady. A byłam na matfizie i do trzeciej klasy szło mi świetnie (tylko nauczycielka się dziwnie patrzyła, dlatego nauczyłam się wyobrażać sobie moje dłonie i na nich dodawałam, co zresztą robię do dziś) :)
A teraz mam dysleksję komputerową, zarywaniem nocy zniszczyłam sobie mózg i przez to piszę tradycyjnie zr zamiast rz, s zamiast z, b zamiast p mam też problem z zapisaniem "szcz" itd. Czasem tak pozamieniam litery,że muszę się nieźle nagłówkować by szlaczki zniknęły. Ciekawe czy robią zajęcia leczenia tego dla dorosłych? Mój brat miał to w dzieciństwie i takie zajęcia mu pomogły...

zimbabwe pisze...

Nie chodzi mi o "lewe" zaświadczenie jak większość (owe przysłowiowe pół klasy) bo mi się nie chce czy coś tylko mam poważne problemy, które mogą zaważyć na mojej przyszłości i chcę je rozwiązać. To tak samo jak z innymi ludzkimi słabościami - czy fakt że niektórzy mają lewe zaświadczenia o chorobie serca albo że są osoby które na lewo biorą leki na astmę żeby podnieść wyniki sportowe oznacza że naprawdę chorych na serce albo na astmę nie ma?

areqw pisze...

Za moich czasów (wcale nie tak odległych ;] ) o dyskalkulii nikt nie słyszał. Owszem, była dysleksja i dysgrafia, ale nie aż tak jak teraz. Wtedy mieli takie papiery ludzie, którzy na prawdę mieli z tym problemy, a nie tacy którym nie chciało się ćwiczyć, żeby nie popełniać błędów. Ale oczywiście może w Twoim przypadku jest inaczej. Tylko na 'litość Faraona' co Ty w takim razie robisz w matfizie ?

areqw pisze...

Bez obrazy, ale za moich czasów (a to wcale nie było tak dawno) takie papiery mieli głównie ludzie, którzy na prawdę mieli z tym problemy, a nie tacy którym nie chciało się ćwiczyć żeby nie robić błędów. Na 'litość Faraona' co Ty robisz z dyskalkulią w matfizie?

Anonimowy pisze...

Mnie zastanawia skolei kwestia zakresu roli psychologa. Czy polega ona wyłącznie na walce z objawami cierpienia, napiec, blokad i usuwaniu ich przyczyn, czy może dotyczyc rowniez zagadnien rozwoju czlowieka. A moze te dwie sfery sa od siebie nie odlaczne?

Psychika.net pisze...

@ El -

Z pewnością istnieją.

@ Zimbabwe i Areqw -

Psycholog daje takie zaświadczenia na podstawie wyników badań - i za ich rzetelność odpowiada swoją karierą psychologa.

@ Anonimowy -

Jasne, że psycholog zajmuje się też pozytywnymi aspektami naszego życia. Z tym, że najczęściej do terapeuty przychodzą ludzie wtedy, kiedy mają jakiś problem - a nie kiedy wiedzie im się dobrze.

Psychologia pozytywna - zajmuje się tym, jak sprawić, aby nasze życie było jeszcze bardziej efektywniejsze, szczęśliwsze, pełniejsze, zdrowsze.

Czy taki aspekt psychologii miałeś / (miałaś) na myśli?

Psychologowie również doradzają, wskazują na mocne strony osoby, poprzez wykonanie testów są w stanie pomóc klientowi na przykład w wyborze ścieżki kariery itd.

Jaom pisze...

@ Rysielec
Hm, a w jaki sposób dostać się do tego psychologa w sytuacji licealisty bez kasy? :)
Zgłaszasz się do lokalnej poradni. Jak w pobliżu jest np. tylko ośrodek uzależnień, to równie dobrze możesz chodzić tam z innymi problemami (zwykle).

Sam nawet przez jakiś czas chodziłem do psychologa (w ogóle w zabawny sposób tam wylądowałem, ale mniejsza o to) i zapewnia, że nie ma się co psychologów bać, bo to ludzi tacy jak my (prawdopodobnie). Z drugiej strony kilka razy odniosłem wrażenie,z ę ten facet ma jakieś większe problemy niż ja, a praca pomaga mu odnieść wrażenie, że jest przydatny. tak czy inaczej, miło było pogadać z kimś inteligentnym na rożne tematy i wymienić się całkiem ciekawymi uwagami i poglądami na temat otaczającej nas rzeczywistości... No, ale teraz już gościa nie widuję. Za to mam znajomą co właśnie skończyła psychologię i zdecydowanie uważam, że ona za dużo pije. :D

lavinka pisze...

Pamiętam jak poszłam do psycholog w czasach licealnych, będac nieco zdołowaną rodzinnymi długami i bezradnością mojej matki - usłyszałam od pani psycholog,że ona nie wie jak ja z tym wytrzymuję i nie wie co by zrobiła na moim miejscu.... :) Cóż nawet psycholog nie znała odpowiedzi na to jak poradzić sobie w czasach galopującej inflacji po reformach Balcerowicza i w kółko rosnących odsetkach od długu(a ja już szukałam wiaduktów z których nalepiej się skacze pod koła jadącego samochodu). Ale z czasem wymyśliliśmy sposób bez pani psycholog, czyli zakładowa kasa zapomogowa przyjacielem Twym. Braliśmy kredyt z kasy zapomogowej i nim spłacaliśmy długi w bankach. A potem luźno bez odsetek(kasa zapomogowa nie pobierała % od kredytu) spłaciliśmy resztę. Ale nie było lekko, oj nie.
A moje przygnębienie znikło w jeden dzień. 1 października 1996 kiedy to zaczęłam studiować architekturę :)

Anonimowy pisze...

@Psychika.net

Bardzo dobrze rozumiem takich panow jak Maslov, Rogers, Fromm i zastanawialo mnie jak to wyglada rzeczywiscie w praktyce. Czy psychologowie wyksztalceni na gruncie akademickim powaznie zajmuja sie mozliwosciami rozwojowymi czlowieka, a nie tylko usuwaniem przyczyn cierpienia.

Psychika.net pisze...

@ Anonimowy -

Jasne, że na studiach zajmujemy się wieloma zagadnieniami z psychologii - nie tylko psychopatologią. Poznajemy większość jej gałęzi, również poruszamy tematykę psychologii humanistycznej i samorealizacji.

Jeśli chodzi o mnie, to psychologia humanistyczna jest jednym z moich ulubionych paradygmatów :)

Anonimowy pisze...

Myślę, że jest zbyt wiele ogólników w Twoim tekście. Robisz ludziom krzywdę, sugerując, że na początku powinni iść do psychologa. Są przecież tak różne jednostki chorobowe i psychopatologie, że nie można powiedzieć jednoznacznie gdzie iść lepiej na początek. Grunt to żeby osoba potrzebująca udała się do jakiegokolwiek specjalisty. Nawet dobry lekarz rodzinny jest tutaj skarbem. Są przecież też tacy psychologowie którzy powinni raczej odzwierciedlać emocje cegieł niż pacjentów. Podobnie z psychiatrą który wypisuje tylko recepty.
Podkreślasz, że nie każdy psychiatra jest psychoterapeutą. Na szczęście żaden psycholog nie wypisze recepty. Działanie leków, ich wzajemne interakcje i - przede wszystkim - skutki uboczne (nie tylko przecież związane z psyche) są tak rozległe, że bez odpowiedniego przygotowania medycznego nie można ich podawać.

Blog o zakręcie pisze...

Ciekawe czy Pan Psycholog weźmie na siebie odpowiedzialność jak się pomyli? Jak odradzi przyjmowanie leków pacjentowi, to czy liczy się z konsekwencjami.

Przeraża mnie ten wpis. Współpracuje z wieloma psychologami, ale większość ma na tyle rozumu aby w kwestii farmakologii się nie wypowiadać.

Psychika.net pisze...

@ Blog o zakręcie -

Domyślam się, że jest Pan - Panem Psychiatrą. (zajrzałem na bloga)

Nie jestem przeciwnikiem farmakoterapii.

Uważam jednak, że psycholog jest w stanie określić, czy farmakoterapia jest potrzebna.

W notce zasugerowałem, że psycholog klinicysta jest w stanie określić, czy należy skierować pacjenta na konsultację z psychiatrą.

Kompetentny psycholog nie będzie miał w tym zakresie większych wątpliwości.

Pozdrawiam.

casicta pisze...

tak generalnie panuje stereotyp, że jak pójdziesz do psychiatry albo psychologa to jesteś wariatem :]
ale po 1 ponoć normalnym jest trudniej a po 2 na użytek własny, jakby to powiedzieć w języku XXIw.: psychoterapeuta to prestiż.
Zatem nie czujmy się jak wariaci tylko pomagajmy własnej duszy, bo warto poczuć się szczęśliwym, choć i to bywa ulotne

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...