poniedziałek, 20 października 2008

Ruszamy na wojnę ze sztywnym myśleniem!

Uzbrojony w klawiaturę i mający kilkaset odsłon strony internetowej Psychika.net dziennie, rozpoczynam dzisiaj walkę z moim wrogiem Numer Jeden – ze Sztywnym Myśleniem!!!

Sztywne Myślenie wszechobecne jest wszędzie.

Uczycie się, studiujecie, pracujecie?

NADSZEDŁ CZAS, BY WYRUSZYĆ NA WOJNĘ !!!!


Chodziliście kiedyś do szkoły?

Sztywne myślenie zaczyna się już w szkołach. Najlepsi uczniowie to oczywiście kujony, którzy wkuwają regułki bez zastanowienia. Są też inne zdolne dzieci, które wykazują w tym, co robią pasję, jednak są one już mniej doceniane przez nauczycieli.

Dlaczego są mniej doceniane? Bo nauczyciel sam sztywno myśli ! I nie chce mu się wyjść poza ramy tego, co wymaga program! Nie chce mu się, albo się boi, że straci i tak słabo płatną pracę!

Nauczyciel jeśli widzi, że dzieciak coś wie więcej, ale potrzebowałby czasu na rozwój swojej myśli – dostaje na zapchanie swojego mózgu szóstkę – tak jakby nauczyciel chciał powiedzieć „Masz szóstkę i siedź cicho!”. NIE WOLNO CI MYŚLEĆ WIĘCEJ NIŻ NAUCZYCIEL!

Popatrzcie tylko jakie to straszne. Nauczyciele mają do realizacji program, który muszą zrobić i przeprowadzić z niego odpowiednie egzaminy. Czyli nie może uczyć o czym chce. A dziecko nie może uczyć się o tym, co chce! PRZESTAŃ MYŚLEĆ TYLKO WKUWAJ!

To głupie, bo tak naprawdę, później i tak każdemu jest wszystko jedno czy wiesz jak nazywa się stolica Australii albo jaki jest wzór na ruch jednostajnie przyspieszony. Przecież zawsze możesz sprawdzić to sobie w sieci. Jednak szkoła jeszcze o tym nie wie!

CZAS JEJ TO UŚWIADOMIĆ!


Czy szukaliście kiedyś pracy?

„Szukamy ludzi kreatywnych do pracy” – tak jest praktycznie w co drugim ogłoszeniu o pracy. Jak się okazuje jednak koncerny wcale nie życzą sobie, abyś był kreatywny! Wręcz przeciwnie – MASZ SZTYWNO MYŚLEĆ!

Firmy nie pozwalają Ci myśleć twórczo, są oczywiście firmy wyjątkowe, jednak generalnie KREATYWNE MYŚLENIE to ostatnia rzecz jakiej pracodawca od Ciebie oczekuje!

Jako student dorabiam sobie to tu to tam, nie jest to jednak praca stała, jednak już teraz pozwala mi na zaobserwowanie, co się dzieje w wielkich koncernach.

Co zauważyłem? Możesz być głupi i pusty nie musisz mieć super wykształcenia – a jeśli będziesz klęczał przed pracodawcą na kolanach i będziesz posłuszny – poprzez bezkrytyczne włażenie w D – osiągniesz wiele.

Zarobisz wiele – a potem będziesz mógł się udławić pieniędzmi, za które sprzedałeś swoją Twarz !!!

Uważaj, żebyś się nie zakrztusił.

W wielkich koncernach nie jest potrzebny pracownik, który myśli! Więc najlepiej jeśli zależy Ci na kasie, przed rozmową kwalifikacyjną wyłącz myślenie! Później jednak pamiętaj o tym, że pracodawca wcale nie oczekuje od ciebie nowych rozwiązań a PODPORZĄDKOWANIA JEGO SZTYWNYM NORMOM !

Miałem kiedyś kumpla, którego wyrzucili z pracy, bo chciał wprowadzić nowy system, nieważne już szczegóły. Przyznam, że był to dość innowacyjny pomysł, jednak mający u swoich podstaw uzasadnienie naukowe. Moim zdaniem, mogło wypalić na sześćdziesiąt procent prawdopodobieństwa. Czyli warto byłoby zaryzykować. Kumpla jednak zwolnili z firmy. Nie wyrzucili go bezpośrednio przez to, ale później znaleźli inny błahy powód, aby to zrobić, żeby w papierach było ładnie.

Chciał być kreatywny, ale widocznie przesadził więc – WYRZUCILI GO Z PRACY BO CHCIAŁ ZACZĄĆ MYŚLEĆ!


Czy byliście kiedyś studentami?

Gadałem ostatnio na imprezie z kumplem, który wrócił z Erasmusa (czyli stypendium zagranicznego, był przez jeden semestr na uczelni za granicą) i zauważył, że wg niego na studiach w Niemczech ludzie są bardziej otwarci na nowe pomysły, że bardziej kombinują i częściej używają głowy niż w Polsce. Moim zdaniem, jest tak w przypadku tylko niektórych studentów. Też miałem okazję studiować w Niemczech i stwierdzam, że są tam tak samo ludzie, którzy chcą zakuć i zapomnieć. A później zaćpać.

AKADEMICKIE MYŚLENIE NIE POZWALA NA POPŁYNIĘCIE Z PRĄDEM NOWYCH IDEI LUDZIOM, KTÓRZY CHCĄ SIĘ ROZWIJAĆ!

Obecnie jestem studentem na Uniwersytecie w Poznaniu. Co widzę? Widzę, że niektórzy wykładowcy naprawdę się starają. I to już bez różnicy na wiek! Niektórzy czy młodzi, czy starsi – dają z siebie wszystko i widać, że naprawdę kochają naukę.

Czasami jest tak, że profesor może sobie pozwolić na więcej, jednak i tak nie wykorzystuje swojej pozycji, bo boi się stracić swój wizerunek!

Większość jednak realizuje tylko program, tak jakby z góry się poddali tej całej strukturze i zasadom jakie w środowisku akademickim panują – NIEKTÓRZY WYKŁADOWCY BOJĄ SIĘ STRACIĆ SWOJE WIZERUNKI DLATEGO RZĄDZĄ NIMI ZASADY BEZMÓZGOWEGO REALIZOWANIA MATERIAŁU!!!

Studentom rzadko chce się coś zrobić, przecież prawie każdy studiuje, a oprócz tego robi też inne rzeczy – więc widząc, że nawet wykładowca woli myśleć sztywno - robi tak samo.

STUDENCI NAJCHĘTNIEJ REALIZUJĄ OKLEPANE PROJEKTY, BO TAK ŁATWIEJ I PÓJDZIE SZYBKO !!! TRUDNIEJSZE PROJEKTY SĄ ZBYT PRACOCHŁONNE I RYZYKUJĄ, ŻE NIE DOSTANĄ AKCEPTACJI !!!

Jasne, że nie dostaną.

SZTYWNE MYŚLENIE JEST ZARAŹLIWE !!!! WLEWA SIĘ WSZELKIMI ZAKAMARKAMI DO TWOJEGO ŻYCIA !!! SZKOŁY, INSTYTUCJE, FIRMY, UNIWERSYTETY !!!!!

SZTYWNE MYŚLENIE JEST INTRUZEM, KTÓRY MUSI UMRZEĆ, ABY STWORZYĆ NOWĄ JAKOŚĆ ŻYCIA PSYCHICZNEGO!!!

NIE POZWÓLMY, ABY SZTYWNE MYŚLENIE ZAWŁADNŁĘŁO NAMI !!!

WYPOWIEDZMY MU WOJNĘ!!!

JEŚLI BĘDZIE NAS WIĘCEJ – MOŻEMY COŚ WSPÓLNIE ZDZIAŁAĆ !!!


Zacznijmy od siebie. Niech każdy z nas powie sobie: „od dziś moje życie jest kreatywne, nawet jeśli wykonuję monotonną pracę, wykładam na uczelni, albo studiuję”.

Niech od dziś każdy z nas powie sobie: „NIE BĘDĘ PRZEZ CAŁE ŻYCIE UDAWAŁ, ŻE MAM MASKĘ NA TWARZY! JESTEM SOBĄ I TAKIM POZOSTANĘ!”

Pamiętajcie, że macie we mnie wsparcie, jeśli tylko pojawi w Was się chęć zmiany swojego życia, piszcie swoje refleksje na mojego maila albo w komentarzach.

Chętnie pogadam z Wami, jak można wprowadzać w swoje życie JAK NAJMNIEJ BOLEŚNIE i skutecznie WALKĘ ZE SZTYWNYMI NORMAMI.

NIE BĘDZIE ŁATWO – BO NA WOJNIE NIGDY NIE JEST ŁATWO!!!







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

15 komentarzy:

Marcin pisze...

Hmmm... Tekst ma jakaś taką amerykańską (w najgorszym znaczeniu tego słowa)formę w style
"ZMIEŃMY TEN ŚWIAT!!!! RAZEM DAMY RADĘ!!!". Tzn. dużo CAPSLOCKA od
groma wykrzykników i hasła pełnie olbrzymiej, niczym nie uzasadnionej dawki optymizmu...
Tyle o formie, a teraz o treści. Zgadzam się jak najbardziej, że w
dzisiejszych czasach ludzi kreatywnych szukają chyba tylko w Google i
kilku nielicznych przypadkach. Przywodzi to a myśl pewną metodę wyboru
informatyka jaką zastosował prezes jednej firmy. Postawił przed
kandydatami zadanie: w środku zimy naprawić zepsutą fontannę na
dziedzińcu. Rzecz wymagała zejścia pod wodę. Zdaje się, że wygrał
człowiek, który ubrał się w stary gumowy kombinezon, który wypełnił
gorącą wodą. Tak przygotowany dokonał naprawy. :D
Może metoda kontrowersyjna, ale na pewno sprawdziła kreatywność ludzi.
Ci, którzy stwierdzili "to niewykonalne", "nie rób pan jaj", "wykracza
to poza zakres moich obowiązków"po prostu automatycznie odpadli. I
słusznie, bo stanowią niewielką wartość dla firmy...

pamejudd pisze...

Będąc na jakimś trzecim-czwartym roku psychologii chciałem założyć koło naukowe, jakiego jeszcze w moim instytucie (raczej) nie było. Skończyło się tak, że nikt nie chciał wziąć koła pod opiekę, a i ludzie się jakoś porozchodzili.

Mimo wszystko, całą sprawę zwalam raczej na karby własnej niemocy organizacyjnej, niż otoczenia. Miło, że się buntujesz, ale... co KONKRETNEGO chcesz robić przeciwko "sztywnemu myśleniu"?

Piotr Karasucki pisze...

Przyłączam się. Kiedyś w ramach terapii pisałem wiersze - ten będzie pasował do tej akcji http://pisze-wiersze.pl/index.php?target=show&co=wiersz&id=11216

Psychika.net pisze...

@ Marcin -

O jakim nieuzasadninym optymiźmie mówisz?

Wyruszenie na wojnę nie jest przejawem optymizmu - LECZ KONIECZNOŚCI !


@ Pamejudd -

Chcieć znaczy móc -pod warunkiem, że będziesz chciał tego bardzo mocno. Niektórzy myślą sobie "jak on zmieni świat to i ja na tym skorzystam, więc po co mam ryzykować swoim uczestnictwem".

To jest ZŁE MYŚLENIE !

Na Wojnie bowiem każdy człowiek jest WAŻNY! Każdy KTO AKTYWNIE WALCZY !

A zacząć należy konkretnie od siebie.


@ Piotr Karasucki -

Wiersz ukazuje Twoje subiektywne postrzeganie rzeczywistości, które rozumiem i szanuję.

Każdy z nas jest indywidualną jednostką - jednak we wspólnej WALCE stajemy się Jednością !!!

SILNĄ JEDNOŚCIĄ !

Marcin pisze...

@ Psychika.net
O jakim nieuzasadninym optymiźmie mówisz?//Wyruszenie na wojnę nie jest przejawem optymizmu - LECZ KONIECZNOŚCI !

Hmmm... Moim zdaniem jeśli chcemy zacząć walkę musimy mieć choćby szansę na zwycięstwo (zysk). Inaczej można mieć to przykre skutki, jak na przykład w przypadku powstania Warszawskiego. Zysk bezwzględny w zasadzie niewielki, jeśli w ogóle w obliczu wszelkich zniszczeń o jakimkolwiek zysku można mówić (bo chyba jednak nie).

Naturalnie wojna ze sztywnym myśleniem, to coś zupełnie odmiennego. Mówisz, że musimy ją wypowiedzieć... Taki przymus jest raczej subiektywnym odczuciem, więc nie mogę się do niego odnieść (ja np. takowego nie czuję). Naturalnie zgadzam się, zę to co się dzieje jest złe, ale żeby z tego powodu ruszać do walki z wiatrakami?
Zresztą ludzie w firmie to zwykle "siła robocza". Mają wykonać swoją pracę i już. Chińczyk w jakiejś tam fabryce ma jedynie tymi swoimi małymi żółtymi paluszkami składać telefon, na który potem naklei się etykietkę Apple (nie wnikam czy będzie to podróbka, czy oryginał). Gdyby był potrzebny jako człowiek kreatywny, to prawdopodobnie byłby zatrudniony zupełnie gdzie indziej na kompletnie innym stanowisku... Niby, ze jesteśmy inni, ale żadna prawda. Siedzimy za biurkami i wykonujemy tę samą monotonną robotę. Nie ważne jak bardzo byśmy chcieli zmieniać świat, naszym zadaniem jest siedzieć na czterech literach i sortować maile (np. na te do usunięcia i te, które usuniemy później). To złe. Pewnie, że złe. Ale nie jesteśmy w stanie z tym walczyć. Gdyby każdy rozwinął skrzydła w firmie to pół Polski by latało i nikt nie wykonywałby podstawowej pracy. Zadaniem firmy jest wykonanie roboty, a nie ciągła restrukturyzacja, czy modernizacja, która w żadnym stopniu nie przyczynia się do polepszenia wydajności.
Nie mamy narzędzi do walki z tym zjawiskiem. Możemy go nie akceptować, ale jeśli nie zaakceptujemy np. deszczu, to nie zmieni to faktu, ze będzie padać. Jasne, możemy tworzyć enklawy zwane domami, w których mamy sucho, ale w ten sposób tylko bronimy się przed deszczem, jednak w żadnym razie nie możemy tego nazwać wojną.
Patrząc na to wszystko myślę, ze raczej nie do końca miałem na myśli "optymizm", a raczej bardziej jakiś idealizm...

Psychika.net pisze...

@ Marcin -

Dobrze, że czuwasz i jesteś wrażliwy na poruszoną przez Ciebie problematykę.

Jeśli nie wyruszysz na Wojnę ze Sztywnym Myśleniem, niczego nie stracisz, a jedynie będziesz musiał zapomnieć o alternatywnej rzeczywistości psychicznej, jaką tworzy doświadczenie pełni, wolne od schematów myślowych, wolne od monotonii, wolne od psychmanipulacji i kłamstwa. Jakiej niektórzy nigdy nie doświadczą.

Wiele rzeczy Cię ominie, tych, których miałbyś szansę doświadczyć - przyłączając się do nas.

Twój wybór.

To Twoje życie.

Wahasz się? To dobrze, bo znaczy, że żyjesz :)

Marcin pisze...

@ Psychika.net
Ależ ja nic nie stracę nie przyłączając się do tej wojny. Jedyną różnica, że nie zyskam ułudy że coś się zmieni, ale prawdę powiedziawszy nie wiem czy chciałbym ją mieć.
To, ze z czymś nie walczę wcale nie znaczy, że nie jesteś świadom istnienia tej rzeczy, czy też pozwalam się jej kompletnie owładnąć. Wiem, że deszcz istnieje i bronię się przed jego ingerencją w moje życie - otwieram parasolkę. Czasem jednak zmoknę. A to nie mam przy sobie parasolki, a to samochód przejedzie i mnie ochlapie... Świadom jestem tego zjawiska, widzę jego wpływ na moje życie (nie pójdę do parku na spacer), ograniczam jego wpływ na ile mogę... Ale w żadnym wypadku nie wypowiadam deszczowi wojny, w każdym razie na pewno bym tak tego nie nazwał. Z góry byłbym skazany na porażkę. Oczywiście mógłbym próbować wymyślać sposoby walki z deszczem, gdybym się na taką zdecydował. A to bym pewnie wypuścił eskadrę myśliwców na niebo, a to bym bombardował falami radiowymi... Skuteczność praktycznie żadna, wysiłku dużo. Kreatywnym można być w życiu codziennym i to musi niestety w przeważającej ilości przypadków wystarczyć. I proszę nie sprowadzaj sprawy do tego, że "to mój wybór, moje życie" jakbym był nałogowym pijakiem, czy palaczem... Odrzucając wojnę nie robię niczego co szkodzi mojemu życiu, akceptując mógłbym angażować siły w rzeczy niepotrzebne...

Waham się, więc żyję... Ale czy każda czynność tego nie oznacza? Rozwiązuję skomplikowane problemy matematyczne, więc żyję. Bekam, więc żyję. Zabijam, więc żyję.... :)

Psychika.net pisze...

@ Marcin -


Ludzie, których owładnęło Sztywne Myślenie już dawno przestali się wahać.

Mam nadzieję, że zrozumiałeś mój przekaz.

Serdecznie pozdrawiam.

lavinka pisze...

Midzy innymi dlatego jestem wolnym strzelcem. Pracuję dla pojedynczych osób i dzięki temu rozmawiają ze mną jak z partnerem, nie podrzędnym pracownikiem. W pracowniach bywało różnie ale najczściej tak jak piszesz.
Nie myśl. A już na pewno nie bądź mądrzejszy od szefa bo będzie źle.

Psychika.net pisze...

@ Lavinka -

Tak jest najlepiej, jak mówisz.

Ty jesteś firmą a nie tylko pionkiem czy trybikiem w maszynerii wielkiej firmy.

W Twoim przypadku - inwestujesz w siebie, w Twoją Jednoosobową Firmę i dzięki pracy nad Marką - masz szansę Ty stać się beneficjentką możliwych korzyści.

W pracy na etat dostajesz wciąż tyle samo plus na przykład jakieś premie - niezlaeżnie od tego czy Twja praca przyniosła firmie zysk 100 000 zł czy też okrągły milion.

eminesia pisze...

Bardzo uogólniasz. Każdy nauczyciel jest inny, każdy szef jest inny. Zdarzają się konserwatywni, ale i wręcz przeciwnie. I tych drugich wcale nie jest tak mało.
Ale zgadzam się z tym, że mimo wszystko trzeba z tym walczyć, tylko co może zrobić kilka małych osób w tak wielkiej sprawie..?

Szuki.net pisze...

Niestety jeżeli chodzi nasz kraj to takie myślenie ma solidne podstawy ideologiczne, które wywodzą się jeszcze z poprzedniego systemu gdzie to Państwo myślało za obywatela. Nie było odpowiedzialność instytucja przejmowała ją za człowieka. Ludzie krytyczni to najwięksi wrogowie systemów totalitarnych niestety Polska i jej historia przed 1989 wszystko wyjaśnia. Jeżeli chodzi o szkoły na szczęście powoli się to zmienia upłynie jednak jeszcze dużo czasu nim będzie można mówić o jakiejś przemianie w systemie edukacji. Ja tak naprawdę nauczyłem się krytycyzmu dopiero na studiach i to filozoficznych. Niestety dzisiaj nawet na wyższym szczeblu edukacji panuje moda na "doktoraty odtwórcze". Taki człowiek, który zajmuje się niby pracą badawczą powiela tylko jakieś schematy i "hermeneutykę" . Generalnie pozytywniej jest w większych miastach w Poznaniu jest całkiem dobrze. Co do firm, korporacji itd. niestety jeżeli firma preferuje typ "bezkrytycznego kujona" docelowo na tym straci. Sam w swojej firmie przyczyniłem się do wdrożenia dosyć znacznych innowacji i robiłem (robię) to co lubię co jest świetne. Osobiście uważam, że jeżeli ktoś jest bardzo krytyczny i twórczy to jakoś się odnajdzie niestety otoczenie głównie w tym przeszkadza i zniechęca zamiast pomagać. U nas nadal dominuje zawiść zwłaszcza, że jesteśmy społeczeństwem "na dorobku".

Asia pisze...

Hmm...zgadzam się, że sztywność myślenia nie jest niczym dobrym.
Ale używanie agresywnej retoryki, krzyczenia i nawoływania do wojny...jasne, chcesz przez to zwrócić uwagę, na ważny temat. Ale uważam, że najtrwalsze zmiany wychodzą z miłości, a nie z agresji. Sztywno myślący ludzie robią to z jakiegoś powodu, empatyczny psycholog jest w stanie te powody zrozumieć i zaakceptować, że to jedna z form radzenia sobie z życiem. A potem pokazywać, najlepiej świecąc przykładem, co i jak można zmienić.
Poza tym, zgadzam się z jedną z komentujących osób - uogólniasz. Czy nie lepiej wzmacniać pozytywne przykłady, niż krztusić się jak to jest źle i okropnie?

Marek pisze...

Z jednej strony nie jest dla mnie nowością to co napisałeś, natomiast z drugiej strony czytając teksty na ten temat utwierdzam się w przekonaniu, że jest w takim razie spora grupa ludzi która dostrzega to, co się dzieje, czy to w szkołach, na uczelniach, czy nawet w firmach - zarówno tych mniejszych i średnich, jak i w koroporacjach (!)
Czy ruszyć do wojny? Cóż... Ken Robinson na TED'zie przekonuje, że potrzebujemy rewolucji w systemie edukacji.
Z jednej strony szkoły przygotowują uczniów do czegoś, co dla nich jest wielką niewiadomą - bo nikt nie jest w stanie przewidzieć co będzie się dziać za 10 lat, a zdrugiej często zdarza się, że w pewnych kwestiach uczniowie (i mam tutaj na myśli nawet uczniów podstawówki) przewyższają swoją wiedzą swoich nauczycieli - na przykład w sprawach związanych z komputerami i z Internetem.
10 najbardziej pożądanych zawodów w 2010 roku nie istniało jeszcze w roku 2002 - czyli wtedy, kiedy kończyłem liceum - tempo jest zawrotne, jednak czy tak skostniała instytucja jaką jest szkoła, jest przygotowana na podjęcie tak drastycznych (dla niej samej) zmian i na wykonanie zwroetu o 180*? Nie mam pojęcia jak to zrobić.
Jednak póki co pozostaje nam samym propagować korzystanie z kreatywności, wychodzenie poza schematy i narzucane ramy. Jeśli faktycznie będzie nas więcej, to coś z tym możemy zrobić... ale co konkretnie? Tego jeszcze nie wiem ja - może wie ktoś inny...

PS - Wspomnianego Kena Robinsona można obejrzeć tutaj http://tnij.org/ken-robinson ;)

tirarira.rara pisze...

Niestety nie wyruszę z Wami na wojnę, gdyż wolę osiągać swoje cele pokojowymi sposobami.. Prawo przyciągania mówi, że nieważne czy swoje myślenie, energię kierujemy na coś w sposób pozytywny czy negatywny - nadal skupiamy ją na wojnie i sztywnym myśleniu. Walcząc z czymś, tracimy wiele energii, walka jest nieefektywna.. Wolałabym poczytać o tym, co zrobić, by poszerzyć swoje horyzonty myślowe, a nie o tym, jak mam walczyć.. Niemniej - życzę Wam wszystkim powodzenia w osiąganiu Waszych celów!

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...