czwartek, 23 października 2008

Jak przetrwać bessę?

To, że na giełdach na całym świecie jest źle na pewno wiecie. Kryzys nie oszczędza nikogo. Mój znajomy jeszcze rok temu miał akcje o wartości równej cenie dwóch średniej wielkości mieszkań w Poznaniu.

Dziś za te same akcje kupiłby już tylko mały samochód.

Jak przetrwać bessę? Jak żyć dalej?


Na pewno wielu z Was, tych, którzy grają na giełdzie zastanawia się teraz, co zrobiliście źle, gdzie popełniliście błąd, że daliście się wciągnąć w taki niefortunny przebieg zdarzeń. Że straciliście tyle kasy.

Odpowiedź jest prosta. Nie zrobiliście nic złego, to po prostu bessa. Bardzo trudno było przewidzieć jej początek, choć mówiło się o tym już dużo wcześniej. W ciągu ostatnich kilku miesięcy hossy jednak można było zarobić jeszcze po pięćdziesiąt - dwieście procent. Mało kto myślał o końcu tej szalonej podróży pociągu do nieba. Bardzo trudno teraz przewidzieć jest koniec spadków, choć niektórzy mówią, że jest już bliżej niż dalej.

Po każdej hossie (czyli dlugotrwałych zwyżkach na giełdach) przyjść musi bessa (czyli taka długotrwała nie zawsze racjonalna przecena i "urealnienie" cen). Choć czasami dochodzi wręcz do paniki, co obserwujemy obecnie. Wiele papierów jest już bardzo ale to bardzo przecenionych to znaczy ich wartość na giełdzie jest dużo mniejsza niż te spółki są warte. Wystarczy popatrzeć na wskaźniki.

Masz sprzęt stereo? Masz komórkę? Masz fajną pralkę i lodówkę?

Wyobraź sobie teraz, że wszystkie te rzeczy ktoś chce ci sprzedać za pięćset złotych. Choć wydaje się, że są dużo więcej warte. Właśnie! Wydaje się! Bo niby dlaczego ten ktoś chce sprzedać mi to tak tanio? Tutaj zaczyna się właśnie panika. Może to naprawdę nie jest tyle warte? Może jest zepsute, może wyrządza kosztowne szkody, może to a może tamto.

Doskonale pewnie pamiętacie rok dwa tysiące szósty i siódmy kiedy to tydzień w tydzień byliście bogatsi o dwa - trzy tysiące złotych. To była kolejka do nieba, której wydawało się nic nie powstrzymać. Wtedy również działała psychologia tłumu.

"Pralka jest warta dzisiaj pięćset złotych, jutro już ktoś chce ją kupić za sześcet. Więc odkupię ją i ja, żeby pojutrze sprzedać za siedemset." W hossie - każdy chciał mieć akcje, żeby na nich zarobić.

Dzisiaj mało kto chce je mieć.

Wiele osób wpłaca pieniądze na lokaty bankowe, dając tym samym zarobić bankowi. Banki pożyczają to sianko ludziom w formie kredytów i również - uwaga uwaga - same inwestują na giełdzie!

Czy już czas na kupowanie tanich akcji? Decyzja należy do Ciebie, bo nikt nie zna przyszłości, nawet ja.

Wiele osób jednak nie wytrzymuje nerwowo, bo de facto stracili na giełdzie wiele kasy kupując na przykład jednostki funduszy inwestycyjnych rok, czy dwa lata temu i sprzedając je ze stratą. Znam ludzi, którzy zwierzają mi się, że przychodzą im do głowy najgorsze rzeczy. Znam też ludzi (na przykład ten znajomy, o którym pisałem na samym początku notki), którzy podchodzą z uśmiechem do bessy, bo wiedzą, że wszystko się kiedyś kończy.

Jak przetrwać bessę?

Pamiętajcie, że nic nie trwa wiecznie. Żadna hossa - ale i żadna bessa. Moim zdaniem w Polsce gospodarka rozwija się bardzo dobrze, jesteśmy krajem "na dorobku" i tkwi w nas wielki potencjał inwestycyjny. Tylko patrzeć jak rzucą się na naszą giełdę inwestorzy zagraniczni chcąc czerpać zyski z naszych rodzimych spółek. Polacy stają się coraz bogatsi i ta tendencja moim zdaniem będzie zachowana. Tym samym więcej pieniędzy każdy z nas będzie wydawał na konsumpcję. To wszystko spowoduje napędzanie gospodarki. Oczywiście oponenci mogą powiedzieć "a co z eksportem?". Tutaj niestety może być troszeczkę drożej, nie wiadomo, czy będzie Polsce się opłacać tak jak przed kryzysem, ale bądźmy dobrej myśli.

Tak jak w przyrodzie występuje pewien cykl pór roku (wiosna, lato, jesień, zima) - tak samo w gospodarce przychodzi okres "ciepły" jak i ten bardziej "mroźny". Wszystko po to, aby zachować równowagę.

Wielkie spadki na giełdach to nie powód do obwianiania się ani do zadręczania myślami, że jest źle - tylko szansa dla Was, abyście przejrzeli na oczy i być może zweryfikowali swoje siły co do grania na giełdzie. Nie każdy jest na tyle silny, aby przeżyć tak wielkie spadki. Nie każdego też stać na takie ryzyko.

Każda bessa uczy nas czegoś nowego.

Uczy nas jak bardzo całkowite zaufanie gospodarce i jej wynalazkom może być zgubne.

Bessa uczy nas jednocześnie - NAS SAMYCH. Żadne inne warunki nie stwarzają takiej atmosfery, jak przegrane wielkie pieniądze na giełdzie, jak poczucie bezradności wobec potężnego świata finansów.

Być może poradzicie sobie z tym sami, być może skorzystacie z psychoterapii.

Czas leczy rany i za kilka lat może juz nie będziecie pamiętać o tym, co dzieje się obecnie. Być może w Waszych głowach pojawiać się będą myśli związane z pytaniem:

Czego nauczyła Cię bessa - o Tobie samym ?






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

7 komentarzy:

Syn Jana pisze...

Autorze, czy masz swoich czytelników za idiotów? Zaczynasz artykuł pisząc "do grających na giełdzie", po czym tłumaczysz jak pięcioletniemu dziecku, że można na tym stracić. Tej notki chyba po prostu do końca nie przemyślałeś.
Pozdrawiam,
Syn Jana

Psychika.net pisze...

@ Syn Jana -

Cieszę się, że mogłem poznać Twoje zdanie :) Wg mnie notka powinna trafić i do fanów rynków kapitałowych i do zupełnych laików.

Chciałbym, aby każdy, kto decyduje się na krok wejścia na parkiet zdawał sobie sprawę z konsewkencji - także tych psychologicznych.

Jednocześnie wykonuję zarys zmiany interperetacji sytuacji (posługując się ideą psychologii poznawczej) - ludziom, którzy nie mogą pogodzić się z wielkimi finansowymi porażkami.

Polecam wszystkim zainteresowanym jeszcze notkę "Sukces na giełdzie?" dostepną tutaj:

http://psychika.net/2008/07/sukces-na-giedzie.html

Mówię w niej, że sukces / porażka to pojecia relatywne.

Dlatego najlepsze co można zrobić w czasie bessy - to uczenie się samego siebie, swoich emocji, pragnień, zachowań.


Pozdrawiam:)

zimbabwe pisze...

A ja powtarzałam wszystkim entuzjastom niedawnej hossy (a nie jestem żadnym specjalistą, nawet ledwo umiem dwa do dwóch dodać :) ), że historia lubi zataczać koło. No i zatoczyła... A nikt mi nie wierzył.

Psychika.net pisze...

@ Zimbabwe -

Nie Ty jedna tak powtarzałaś :)

Wszyscy o tym "wiedzieli".

Uwierz jednak albo postaraj się jednak sobie wyobrazić, że bardzo trudno jest podjąć decyzję:

"STOP! WYCHODZĘ z GIEŁDY! JUŻ MI STARCZY TYLE CO ZAROBIŁEM"

Tu rządzi chciwość i myślenie życzeniowe.

I dlatego ludzie potracili majątki.

NA koniec jednak powiem Wam, że długotreminowcy moim zdaniem odbiją się i to nieźle. Zobaczycie :)

A Ty Zim - jak przeczuwasz?

Cheed pisze...

Nie sztuką jest coś przewidzieć a zarobić na tym :-)

Pozdr.

matipl pisze...

Mnie denerwuje ciągłe powtarzanie, że mamy w Polsce jakiś kryzys.
Kryzys to mają w USA, w Polsce pojawiła się bessa na giełdzie.

Poza tym uważam, że media mają za duży wpływ na ludzi. Każdy giełdowy laik wie, że w okresie bessy powinno się wystrzegać sprzedaży, a jest to najlepszy czas zakupów.
Ale ogólnie napędzany strach stłumił myślenie u giełdowców :/
Ale to tylko bessa, za chwilę się odbije, jak i waluty jako tako wrócą do normy...

areqw pisze...

Szczerze mówiąc to faktycznie kryzysu w Polsce jeszcze nie widać, ale będzie. Jak tylko na dobre zwolnią Niemcy i inne kraje do których eksportujemy, wtedy i u nas będzie nie ciekawie.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...