niedziela, 14 września 2008

Viktor Frankl i jego Terapia Sensu - według mnie palce lizać:)

Viktor Frankl jest przedstawicielem egzystencjalnego podejścia w psychologii.

Na przekór różnym innym paradygmatom, a przede wszystkim na przekór psychoanalizie autorstwa dziadka Freuda (mimo, że jest to bardzo znana postać na scenie psychologii to jakimś cudem uchowała się na Psychice i jeszcze o niej nie napisałem, co będzie trzeba nadrobić ;) ) – Frankl utrzymuje, że wszystko, czego pragnie człowiek do uzdrowienia swojej duszy, a co za tym idzie i ciała – to wiara w Coś.

Poczucie Sensu.


Swego czasu, zadałem Wam pytanie na Psychice, czy uświadamiacie sobie jaki jest Wasz sens życia. Chciałem sprowokować Was do odnalezienia tego Sensu, do uświadomienia go sobie a może tylko nazwania. Uważam, że jest to potrzebne, aby zdrowo żyć. Oczywiście nie jestem w stanie powiedzieć, czy to podejście jest w stu procentach właściwie. Jest to jedynie paradygmat – a więc kierunek, trzon myśli o osobowości człowieka, o jego funkcjonowaniu – wokół którego ogniskują się wszelkie teorie (z tego paradygmatu) na temat jego miejsca we wszechświecie.

Viktor Frankl stworzył tak zwaną logoterapię (gdzie „logo” oznacza po prostu sens).

Uważał, że prawdziwym cierpieniem człowieka jest poczucie pustki egzystencjalnej, co powoduje tak zwaną nerwicę noogenną.

Nerwica noogenna polega na tym, że człowiek, który na nią cierpi doświadcza rozpaczy wynikającej z niemożności wpływania na bieg wydarzeń, i ogarniającego cały jego umysł - poczucia braku sensu.

Powiem Wam, że bardzo podoba mi się podejście egzystencjalne.


Terapia Sensu Frankla polega na tym, aby pacjent z powrotem poczuł sens swojego życia. Dlatego psychoterapeuta pracujący w tym paradygmacie – będzie zachęcał pacjenta do odpowiadania na jego pytania. Mają one na celu sprowokowanie pacjenta do zastanowienia się:

„Czy ja do cholery naprawdę nie mam po co żyć?”



Jest to trudne zadanie i psychoterapeuta pracujący w myśl logoterapii musi zdawać sobie sprawę, że bardzo łatwo jest wywołać w pacjencie uczucie „potwierdzenia” jego subiektywnie postrzeganej beznadziejnej sytuacji, dlatego musi działać bardzo, bardzo ostrożnie.

Nie może się bowiem okazać tak, że pacjent przyzna – „Nie mam po co żyć, a terapeuta tylko indukuje mi myśl, że żyję dla mojej rodziny”.

Pacjent musi przyznać, że po pierwsze: żyje dla siebie. A po drugie na przykład dla rodziny.

Myślę, że z tym podejściem, z poczuciem Sensu Życia – wiąże się nierozerwalnie wiara w Boga.

W jakiejkolwiek Postaci on by nie był.


Podsumowując, Frankl uważa, że nie jakieś tam popędy (seksualne, posiadania, nienawiści itd.) są siłą napędową człowieka – a jego dążenie do doskonałości, do spełnienia się w świecie.

Do autotranscendencji.

Bardzo jest mi bliski ten kierunek myślowy.

Coś w nim jest:)







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

16 komentarzy:

Gaba pisze...

jakies 2 lata temu na rekolekcjach pewien ksiądz powiedział zdanie, które szczególnie utkwiło mi w pamięci. Otóż powiedział, że człowiek z natury swej jest wierzący. Każdy w coś po prostu musi wierzyć i jeśli to nie będzie Bóg to będzie to coś innego - bóstwa, horoskopy, wróżki i wiele innych rzeczy. Nawet ateista musi w coś wierzy, bo też przecież należy do gatunku ludzkiego. Tak więc każdy potrzebuje jakiegos punktu odniesienia w swoim życiu, każdy szuka gdzieś sensu, na ogół, niepojętych spraw, czy dla niego samego, czy dla większej grupy, społeczności.

kamilio pisze...

Mi również podoba się ta teoria. Myślę, że wszelkiego rodzaju depresje są w głównej mierze spowodowane właśnie brakiem sensu życia. Poza tym zawsze zastanawia mnie śmierć znanej osoby, która miała wszystko o czym marzymy my - "zwykłe szaraczki" (sławę, pieniądze, talent itp.), a mimo to popełnia samobójstwo. I w tym przypadku teoria Frankla tłumaczyłaby te przypadki - mieli już wszystko i stracili sens życia.

lavinka pisze...

Jak napiszesz o Freudzie to koniecznie o czynnościach pomyłkowach, czyli dlaczego gubimy klucze od mieszkania lub zapominamy o ważnym spotkaniu :)

A co do teorii egzystencjalnej to wydaje mi się,że w przypadku depresji jest ona o kant d... potłuc. Chory nie tyle odczuwa brak sensu, co wręcz znajduje przyjemność w tym bezsensie. Teoria Boga może nawet zaszkodzić niż pomóc. Wydaje mi się,że każda terapia może być słuszna (zakładam,ze na jeden problem może być wiele lekarstw, grunt by zadziałały), ale nie zawsze i nie w każdym przypadku.
Samo podejście do sensu życia jest słuszne, ale jeśli ktoś owego sensu nie widzi lub nie chce widzieć, to żadne argumenty, nie ważne racjonalne czy nie - nie trafią do niego. Zazwyczaj takim osobom potrzebny jest porządny kopniak i wręcz wybicie go z tej bocznicy na właściwy tor. Niezależnie od leczenia farmakologicznego, które jest tak naprawdę wspomaganiem leczenia, zazwyczaj nie zastępuje terapii.
Reasumując, jak z małym dzieckiem, trza próbować - coś nareszcie zadziała :)

Szuki.net pisze...

Ja bym w przypadku depresji optował za twierdzeniem, iż przyczyny tegoż schorzenia są neurochemiczne. Zaburzenia równowagi serotoninowej etc. Odchodziłbym od dualizmu w sensie Chrześcijańskim czy religijnym. Podział na duszę i ciało jest według mnie zupełnie nieadekwatny. Co do wiary, o którejś ktoś wspomina pisząc: "nawet ateista musi w coś wierzyć" to uważam , że jest to jakieś stwierdzenie banalne , z którego kompletnie nic nie wypływa zwłaszcza jeżeli twierdzenie takie pada z ust kogoś kto ma interes w "doszukiwaniu się wiary" u "niewierzących". Jasnym jest, że życie opiera się na tym, że w coś wierzymy bo zwykle prognozujemy na podstawie doświadczeń z przeszłości o tym co wydarzy się w przyszłości. Np. słonce wstaje od zawsze to jutro wstanie najprawdopodobniej również. Ale to zupełnie inna wiara niż wiara w to, że ktoś "wstąpił do nieba" czy został ulepiony z gliny.

zimbabwe pisze...

A ja wierzę w Boga. I tyle. Nie w dogmaty, nie w kościół, nie w obrazki czy kielichy. A czy moje życie ma sens... Hmmmm, dobre pytanie, coraz częściej dochodzę do wniosku że nie ma. A i mam pytanie nie na temat: jak wygląda depresja sezonowa?

justynides pisze...

Człowiek nie jest z natury wierzący, jest od małego indoktrynowany w tym kierunku.
Swoją drogą jakaś paranoja z tym, że jak ktoś nie wierzy w Boga to wierzy we wróżki, horoskopy i bóstwa :/. Sama to nieraz słyszałam od duchownych.
Co do odbierania sobie życia przez znane osoby, to trudno wyrokować, czy popełnili samobójstwo właśnie dlatego, że osiągnęli taki czy inny sukces i nie mieli już po co żyć. Osoby publiczne od zykłych szaraczków w gruncie rzeczy różnią się jedynie tym, że są publiczne. Też mają swoje problemy, też ich życie na swój sposób kopie po dupie, też wpadają w depresję. I moim zdaniem mają o wiele gorzej niż zwykli ludzie, ja bym nie zniosła takiego braku prywatności.
No i podpisuję się rękami i nogami pod Szukim (tak to się odmienia?:))

Szuki.net pisze...

Tak:) jeżeli można mówić o odmianie w stos. do "nieistniejącego" słowa? :) tzn. "niesłownikowego" ?:)

Piotr Karasucki pisze...

Dla mnie istnieją zmysły zewnętrzne oraz wewnętrzne. W kolejności od długości fali: smak, dotyk, słuch, wzrok. Wzrok pozwala na działanie długofalowe czyli ominięcie drzewa zanim się z nim zderzysz (negatywny dotyk) lub poszukiwanie samicy/samca (pozytywny dotyk). Podobnie jest wewnątrz: empatia, intuicja, rozum, .... itp. Rozum (słuch) pozwala na planowanie działań (można słyszeć wiele dźwięków). Sens życia to odpowiednik wzroku (patrzy się na raz w jedną stronę). Każdy zmysł należy rozwijać inaczej pozostaje się upośledzonym. Można żyć ślepym lub głuchym a nigdy nie być świadomym dźwięku lub koloru. Należy rozwijać wewnętrzne zmysły. Tylko tak potrafię to nazwać. Dla tych co wierzą w boga cytat z Mt(4,4) "nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust boga".

Psychika.net pisze...

Piotrze, ja wierzę w Boga, który daje mi siłę co dnia, aby żyć, pracować, kochać:)

Zmysły są z natury "zewnętrzne", chyba, że użyłeś metafory.

Dostrzegam analogię pomiędzy nazwanymi przez Ciebie "wewnętrznymi zmysłami" a uczuciami, które są w nas głęboko ukryte bądź wyrażane przez nas.

Jestem za tym, aby nazywać nasze uczucia - uczuciami i aby wyrażać je:)

Empatia, intuicja, miłość, strach, lęk, radość, smutek - to nasze wewnętrzne odczucia, emocje.

Jeśli nauczymy się nazywać nasze uczucia, emocje możemy zrozumieć samych siebie, a wtedy doświadczymy, że to My mamy kontrolę nad naszym życiem.

Nie sąsiad, nie rodzic, nie przeszłość.

Ja kieruję swoim życiem, a Ty kierujesz swoim. To ja nadaję swojemu życiu sens, a Ty - swojemu. Jeśli tego tylko zechcesz.

Moim zdaniem, warto:)

Dzięki za wypowiedź. Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

A wiesz może coś konkretnie o CISZY o Frankl'a? :)

Jak tak - to napisz :)
pomożesz.. :)

pozdrawiam :)
m

Anonimowy pisze...

Mnie Frankl przekonuje, wierzę ludziom, którzy mówią o tym co sami przeżyli a nie dali się zdezintegrować, akurat on "ożywiał się"czymś więcej niż tylko przekora względem i tak nieuchronnej śmierci, miał ten swój cel,motywację.
Sęk w tym, że ludziom w depresji wszelkie "sensy"wydają się sztuczne.Ja też nie chciałabym takiego celu z "braku laku". Dlaczego jedni mają ten skarb od dziecka , a inni muszą dorobić się psychicznego garba żeby go znaleźć?

Anonimowy pisze...

@szuki.net

Czy przyczyny depresji są neurochemiczne, czy jest to jedynie skutek? A może jedno i drugie zamyka się w błędne koło? Przykre wydarzenia w życiu równie mocno wpływają na naszą chemię w mózgu, co chemia na naszą zdolność do ich przezwyciężania.

- anonimus

Anonimowy pisze...

aha, znowu koniecznie trzeba wierzyć...

a jeśli się wątpi?

Anonimowy pisze...

Frankl przeżył Auschwitz.

Anonimowy pisze...

Ten artykuł to bardzo ładnie,jasno skonkretyzowana i podana w najprostszej formie teoria logoterapii. Czytałam Victora Frankla i jestem bardzo zaciekawiona ową teorią. Myślę, że to droga do "uzdrowienia" wielu ludzi.

http://depresje.com.pl/przyczyny-depresji/ pisze...

"Zazwyczaj takim osobom potrzebny jest porządny kopniak i wręcz wybicie go z tej bocznicy na właściwy tor." - ja bym takich "porządnych kopniaków" unikała w trakcie rozmów z klientami/osobami z depresją :-) Mogłoby się to źle skończyć :-)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...