wtorek, 23 września 2008

Samourzeczywistnienie moje a kultura

Naturalnie istotą ludzkiej egzystencji jest wzrastanie i dążenie ku samourzeczywistnieniu się.

Nikt i nic nie może wpłynąć na treść Twojego Dzieła, które masz szansę stworzyć – swoim życiem.


Psychologowie humanistycznie bardzo ale to bardzo podkreślają podmiotowość człowieka. Wykluczają możliwość istnienia jakiegokolwiek innego świata. Mówią o tym, że człowiek jest osobą o wolnej woli, będącą w stanie dokonywać życiowych wyborów – wedle swoich wartości i sensu życia – a nie maszynką gromadzącą doświadczenia i reagującą w sposób automatyczny.

Jak jednoręki bandyta po pociągnięciu dźwigni.


Humaniści mówią, że istotą egzystencji człowieka jest samorealizacja.

Osiągnięcie pełni człowieczeństwa poprzez realizację potencjału twórczego mieszkającego w każdym z nas.

Inni ludzie: mama, tata, babcia, kolega, żona, koleżanka, mąż, kuzyn, sąsiad – ich sposoby patrzenia na świat, ocena nie są w stanie wpłynąć na sedno Twojego samourzeczywistnienia.

One się z nim jakby ledwo tylko lekko stykają.

Wsiadasz do samochodu, super – jesteś szybko na miejscu, by móc pracować, jak kochasz.

Czytasz mądre książki, u la la, doznałeś chyba prawie „intelektualnego satori”.

Kupujesz „innych ludzi”, by pomogli Ci budować Twoje schronienie.

Gdzie możesz czuć się bezpiecznie.

I wzrastać.


To wszystko, to przejawy dokonań innych ludzi. Ludzkości. Człowieka.
Dorobku kulturowego, cywilizacyjnego, poznania intelektualnego.

Opanowywania natury. Ujarzmiania Cienia. Tak tworzy świat Człowiek.

To nie wpływa jednak w istotny sposób na potencjał samourzeczywistnienia tkwiący w Tobie!

Twoje samourzeczywistnienie jest czymś tylko Twoim.

Nie możesz Go porównać do samourzeczywistnienia kogokolwiek innego.

Jest indywidualne. Imię nadajesz mu Ty.

Może Zofia? Jak tak bardzo tego pragniesz. Może tak być.

Kultura jest tym, co Ci pomaga (albo przeszkadza) rosnąć, co Cię wspiera (lub łamie), co Cię chroni (lub naraża na szkody). Jak powietrze, czy gleba.

Twoje Samourzeczywistnienie jest natomiast Ziarnem, którego treści nic nie jest w stanie odmienić.

Żaden człowiek, ani żadna książka.

Nie musisz o tym pamiętać. Ono samo napędza Ciebie, abyś żył – kochając swoje życie.

Siebie - w swoim miejscu na Ziemi.







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

5 komentarzy:

triskaidekafil pisze...

Antropologiem kultury nie jestem, ale wydaje mi się, że zależności między samourzeczywistnieniem się jednostki a kulturą, w której wzrasta wcale nie są tak pobieżne i niestykające się (samourzeczywistnieje traktuję jako samorealizację... dobrze myślę?).

Wydaje mi się, że wszystko zależy od tego, w jakim stopniu jednostka identyfikuje się z kulturą - jeżeli identyfikacja jest dość silna, jednostka stara się niejako wpasować w pewne utrwalone wzorce kulturowe (można nawet zaryzykować słowo "schematy") i jej samorealizacja przebiega mniej więcej (bo nigdy zapewne w 100%) w pewnych "koleinach kulturowych". A jeżeli jednostka z jakichś względów stara się przeciwstawić kulturze w której wzrasta i ten bunt będzie dostatecznie silny oraz trwały w czasie, w tym przypadku jednostka będzie starała się znaleźć inne drogi samorealizacji (czasami może nawet przeciwstawne do kultury - na zasadzie buntu i negacji). Taki tok myślenia wpasowywałby się w postrzeganie jednostki jako indywiduum, ale jednocześnie też "stworzenia stadnego", które nie trzymając się pewnych wzorów narzuconych przez otoczenie zostaje z niego niejako wyłączona.

Oczywiście nie chodzi mi o pełną unifikację, ujednolicenie do granic możliwości, bo każda jednostka jest - moim zdaniem - wyjątkowa i chociażby stąd będą się brały pewne różnice, które stanowią naprawdę bardzo fajne urozmaicenie otaczającego świata. Jednostka rzeczywiście "nie zbiera doświadczeń i nie reaguje na nie w sposób automatyczny". Jednak wydaje mi się, że zdanie: "Inni ludzie: mama, tata, babcia, kolega, żona, koleżanka, mąż, kuzyn, sąsiad – ich sposoby patrzenia na świat, ocena nie są w stanie wpłynąć na sedno Twojego samourzeczywistnienia. One się z nim jakby ledwo tylko lekko stykają." jest jednak zbyt daleko posuniętym uproszczeniem (i spłyceniem) wpływu wzorców kulturowych na rozwój jednostki.

lavinka pisze...

Pla pla pla, że się tak nietypowo odniosę.
Gdyby nasze otoczenie nie miało wpływu na nasze zachowanie to... nie było by zdegenerowanych przetsępcówa ani wielu pacjentów szpitali psychatrycznych po załamaniach nerwowych zafundowanych przez rodzinkę. Zawsze uważałam humanizm za pożywkę dla sekciarzy, a nie poważną filozofię życia. Samorealizacja, to hasło może świetnie działać w Stanach, gdzie młodzież już w koledżu jest odcieta od rodziców, wyprowadza się do innego stanu i całymi latami nie widuje bliższej rodziny o dalszej nie wspominając. W Polsce to nie przejdzie, nawet mieszkańcy miast są w dużej mierze przywiązani do swych korzeni i rodzina ma dla nich większe znaczenie niż kariera i postęp. I mam nadzieję,że tak zostanie :)

triskaidekafil pisze...

lavinko, z tego co przeczytałem w tym poście (i na ile to zrozumiałem), humanizm próbuje zakwestionować (lub udowodnić minimalny wpływ) na samorealizację jednostki otoczenia i kultury, w której wzrasta. Myślę, że rodzina była tu tylko "przykładem" (chociaż rzeczywiście - z punktu widzenia naszych uarunkowań kulturowych - najważniejszym). Nawet w oderwaniu się od domu wpływają na nas pewne wzorce kulturowe, które w jakimś stopniu determinują nasz rozwój (chociażby wzorzec ucznia college'u). Także naprawdę - tak jak Tobie - ciężko mi się zgodzić z takim tokiem myślenia, nawet w oderwaniu od naszego kręgu kulturowego, przywiązanego do więzi i wzorców rodzinnych.

Psychika.net pisze...

Subiektywnie spojrzałem na to zagdanienie, stąd taki a nie inny wpis. Jest on jednostronny - żeby nie powiedzieć - stan idealny, kiedy człowiek kroczy ścieżką samorealizacji.

Myślę, że nie ma znaczenia w jakiej kulturze żyje człowiek, aby mógł się samourzeczywistniać. Jest to bardzo subiektywne pojęcie.

Dzięki za Wasze wypowiedzi.

Maslow, przedstawiciel humanizmu, wpradza coś takiego jak potrzeby niedoboru i potrzeby wzrostu.

Ogólnie rzecz biorąc - nie kazdemu cżłowiekowi dane jest samourzeczywistnić się. Większość ludzi na świecie - większość swojego życia boryka się z zaspokajaniem potrzeb niedoboru.


Czuję, że będę musiał bardziej poszerzyć zagadnienia psychologii humanisytycznej na Psychice.

Pozdrawiam Czytelników:)

Psychika.net pisze...

@ Triskaidekafil -

W tym zdaniu chodzi mi o to, że samourzeczywstnienie jest swego rodzaju czymś - co jest w Tobie jak ziarno, głęboko ukryte - ale z ogromnym potencjałem wzrostowym.

Wyobraź sobie radośnie rosnące drzewo.

Czy będzie padał częściej deszcz, czy świeciło słońce - drzewo wyrośnie dokładnie takie - jaki gatunek jest mu przypisany - w Ziarnie:)

To miałem na myśli:)

Serdeczne dzięki za komentarze.

@ Lavinka -

kariera i rodzina to żaden powód uniemożliwiający samorealizację.

Do wątku, jaki jest człowiek, którey się samourzeczywistnia wrócę na Psychice niebawem. Bo widzę, że kilka spraw należy poddać klaryfikacji.

Pozdrawiam.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...