poniedziałek, 1 września 2008

Dlaczego niektóre dzieci ZAWSZE uczą się najlepiej a inne ZAWSZE źle? – czyli o tym, co to jest Efekt Galatei i Efekt Golema

Dzisiaj część dzieci i młodzieży poszła do szkoły – pierwszy dzień po wakacjach. My, studenci mamy jeszcze miesiąc laby;)

Każdy rodzic pewnie chciałby, żeby jego dziecko dobrze się uczyło, żeby z ochotą szło do szkoły i z radością z niej wracało.


Każdy rodzic chciałby sukcesów swojego dziecka.

Każdy chciałby mieć zdolne dziecko.

Wiadomo, że sporo zależy od wrodzonych zdolności dziecka, od tego, jak jest wychowywane, czy rodzice się nim zajmują, czy odpowiednią wyjaśniają sprawy związane ze światem. Czy się uczy.

Niebagatelne znaczenie ma jednak również nastawienie nauczyciela do konkretnego dziecka.

To – w jaki sposób nauczyciel „zaprogramuje się” na konkretne dziecko i jakie ma wobec dziecka oczekiwania – będzie wpływało na to, czy dziecko będzie lepiej czy gorzej się uczyło.

Jak to możliwe?

Opowiem Wam dzisiaj o tak zwanym efekcie Galatei i efekcie Golema.


- - - > Efekt Galatei

Powiedzmy, że ja - jako dyrektor szkoły mówię nauczycielowi od matematyki, że Piotruś miał mierzony współczynnik inteligencji i osiągnął wynik ponad przeciętny.

Oczywiście żadnych badań nie robiłem a Piotruś jest przeciętnym dzieckiem.

Dzięki nastawieniu się nauczyciela do ponadprzeciętnej inteligencji Piotrusia, chłopiec pod koniec roku będzie miał istotnie wyższy poziom inteligencji niż inne dzieci.

Efekt ten nazywamy efektem Galatei.

- - - > Efekt Golema

Mówię nauczycielowi, że Małgosia wolno myśli.

Znowu szybkość myślenia Małgosi nie odbiega de facto od prędkości myślenia innych dzieci.

Nauczyciel, wykształcony człowiek, być może świadomy niektórych mechanizmów psychologicznych, mimo to również – zacznie traktować Małgosię – troszeczkę gorzej – i Małgosia faktycznie zacznie wolniej myśleć niż inne dzieci.

Nazywa się to efektem Golema.

Każdy psycholog powinien zdawać sobie sprawę z istnienia tych mechanizmów.
Psycholog, który prowadzi badania i ma swoją hipotezę – w szczególności. Dlatego psycholog-badacz – znający hipotezę, którą chce potwierdzić, nie może sam osobiście przeprowadzać wywiadów z osobami, bo może zadziałać w ten właśnie sposób. Nieświadomie. „Niechcący” będzie prowokował osobę, z którą przeprowadza wywiad do "potwierdzania" tego, co chciałby uzyskać. Musi więc mieć od tego bezstronnych ludzi:)

Wróćmy jednak do dzieci w szkole.

Dlaczego tak się dzieje, że zwykłe sformułowanie oczekiwania nauczyciela co do zdolności dziecka – wpływa faktycznie na naukę dziecka?

Rosenthal wyróżnia cztery czynniki pośredniczące w powstawaniu wyżej opisanych oczekiwań interepersonalnych:

1) klimat

Nauczyciel jest bardziej życzliwy dla dzieci, które „przecież są inteligentniejsze od innych”. Jest dla nich milszy, więcej się do nich uśmiecha.

Używa ciepłego tonu głosu.

2) sprzężenie zwrotne

Nauczyciel będzie więcej poświęcał czasu na wyjaśnienie trudnego zagadnienia osobie „zdolniejszej”. Mimo, że początkowo i Piotruś i Małgosia tyle samo wiedzieli na ten temat – to po pewnym czasie Piotruś będzie wiedział więcej, bo Pani więcej czasu poświęciła mu czasu na wyjaśnianie. Chętniej Piotrusiowi też odpowiada na pytania.

3) wkład

Pani od matematyki będzie zadawała trudniejsze zadania do domu dzieciom „zdolniejszym”, będzie więcej od nich wymagała i więcej z nimi poświęcała czasu na objaśnianie tych tematów. Od "słabszych" dzieci wymagać będzie mniej, przez co będą mniej wiedzieć.

4) Wydajność

Kiedy pani zadaje pytanie, a w klasie nastaje cisza, najchętniej do odpowiedzi wywoływani są uczniowie najzdolniejsi. Im również stwarza się więcej okazji do wykazania się, do prezentacji swoich umiejętności, co niewątpliwie wpływa na nie motywująco do dalszej nauki.

Myślę, że warto zdawać sobie sprawę – z istnienia efektu Galatei i Golema – jeśli jesteś rodzicem.

Czasami warto po prostu porozmawiać z nauczycielem:)

Czasami wystarczy tylko to, żeby nauczyciel zmienił nastawienie do dziecka, a zacznie się ono z radością rozwijać i czynić znaczne postępy!

Życzę wielu sukcesów tym wszystkim Wam, którzy rozpoczynacie dzisiaj szkołę - oraz Wam, Rodzicom:)







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

11 komentarzy:

anuszka pisze...

Tu warto jeszcze napomknąć o programowaniu dziewczynek, żeby nie lubiły i nie umiały matematyki. Różne badania pokazują, że tak jest: dziewczynki w szkołach są zniechęcane do nauk ścisłych, to ich później nie lubią. Są zniechęcane do krytycznego myślenia, to go później nie mają. Chłopcy traktowani są odmiennie i programują się w inny sposób.

zimbabwe pisze...

Hm, ciekawe, a jak wyjaśnić to, że mam np. ciągły problem z pisaniem znaków matematycznych? Mylą mi się liczby i znaki, nawet jak samo zadanie rozumiem . Inna rzecz że z matematyki zawsze słaba byłam, ale z humanistycznych to nieźle mi szło z reguły :)

lavinka pisze...

Mnie tam nikt nie programował,zawsze najlepiej szła mi matma... do czasu liceum gdy... chyba mi estrogeny skoczyły, o mi się odwróciło o 180 stopni :)

A dziecko łatwiej jest przenieść do innej szkoły niż przekonać nauczyciela,że się do niego uprzedził. Większość nauczycieli to niedowartościowani psychole niestety. Jeśli dziecko nie jest takie jakie sobie wymarzyli by było... nie dość że je dyskryminują to jeszcze zachęcają inne dzieci do szydzenia z niego. Znam takie przypadki. Wiele się dziś narzeka na "młodzież" nic nie mówiąc o nauczycielach.... którzy zazwyczaj wiedzę mają mizerną, a uczą w szkole tylko dlatego że nikt nie chciał przyjąć ich gdzie indziej. Nauczyciele z pasją zdarzają się w ilości góra dwóch osób na szkołę i co ciekawe przez resztę kadry są źle traktowani, jakby robiąc coś dla dzieci - robili coś złego. Mamy chory system oświaty od lat.
A i jedno jeszcze. W większości szkół chłopak nie ma szans dostać wyższej oceny niż 4 z j.polskiego. Nie dlatego że nie umie pisać. Po prostu jest taka niepisana zasada,że chłopak to łobuz a dziewczynka jest ideałem. Czy można to uznać za programowanie? Nie, raczej za generowanie kompleksów, niskiego poczucia wartości itp.
Ja miałam szczęście, potrafiłam od dziecka owinąć sobie prawie każdego nauczyciela wokół palca. Ale było mi łatwiej, bo byłam dziewczyną. Facetom współczułam, nie raz obrywali za jakąś dziewczynę... teraz chyba jest lepiej pod tym względem ale i gorzej. To znaczy dzieciaki miast równać w górę równają w dół. Dziś nie wymaga się od nich wiedzy - tylko wysokiej średniej. A to generuje tylko zasadzę ZZZ. Zakuć, zdać, zapomnieć. Starczy spojrzeć na maturę. Kreatywne myślenie jest piętnowane. Ma się odpowiedzieć tak, jak wymagają przepisy i regulacje. Samodzielny proces myślowy nie jest mile widziany. To i nic dziwnego że rośnie nam pokolenie istot bezmyślnych i bez wyobraźni. Trochę odbiegłam od tematu, pardon :)

Elzbieta pisze...

To jest bardzo wazne jakie jest nasze nastawienie do ludzi i swiata. Poczatek jest zawszwe w dziecinstwie, to fakt. To jacy bedziemy jako dorosli, swoje korzenie ma w dziecinstwie. Przede wszystkim Rodzice, potem Nauczyciela i dalej praca czyli dorosle zycie. W Anglii mowi sie: Twoja attitude, czyli postawa. Bardzo wazna cecha kazdego z nas. Moze byc negatywna i pozytywna. To czy bedzie pozytywna czy negatywna to rowniez ma swoj poczatek w dziecinstwie.
Dlatego miedzy innymi jedni ludzie osiagaja sukcesy, a inni nie. To zwiazane jest z attitude. Np. dziecko wychowywane w rodzinie, gdzie z gory zakladano, ze zycie jest ciezkie i tego sie nie zmieni i niczego nie osiagnie w zyciu(negowanie wszystkiego)"I tak ci sie nic nie uda". Dokladnie tak ma. Zas dziecko wychowywane w rodzinie, gdzie mowi sie, ze owszem zycie jest ciezkie ale poprzez wlasna prace i nauke mozna wszystko zmienic i osiagac to co sie chce: "jesli czegos naprawde pragniesz i chcesz to osiagnac i dazysz do tego, to staje sie Twoja rzeczywistoscia". Dokladnie tak jest i sukcesy staja sie jego rzczywistoscia.
To kim bedziemy w przyszlosci ma swoj poczatek w dziecinstwie i wychowaniu przede wszystkim w domu i w szkole.

martiger pisze...

No nie do konca sie z Toba Elu zgodze, bo akurat ja bylem wychowywany w rodzinie i srodowisku, gdzie lubiano zniechecac a jednak co chcialem zrobic to i tak zrobilem. Jak kktos powiedzial zreszta juz nie raz a dokladnie sam pamietam 4 razy " jak czegos sie nie da Mariusz zrobic to ty to zrobisz na pewno ".

Inna sprawa, ze np z matematyki i fizyki bylem orlem, 6tki mialem i na olimpiady jezdzilem, a chemi za groma nie moglem wbic do glowy. Piec mialem tylko i wylacznie temu ze z matmy i fiz 6tki. I to bylo za przyzwoleniem klasy. Inaczej mialbym mat/ fiz 6 a z chemi naciagane 3.
Psychologia psychologia, ale niestety albo na szczescie czlowiek jest nieszablonomwy. Nawet jezeli pewnien schemat pasuje do wiekszosci to i tak pozostaje ta nieszablonowa mniejszosc. Niech no roznica jest 5% to biorac pod uwage ilosc ludzi na ziemi te chocby 5 % bedzie bardziej widoczne niz ta szablonowe 95%

KonradM pisze...

Nastawienie nauczyciela to rzeczywiście podstawa, w gimnazjum miałem niesamowicie symaptycznego nauczyciela, dzięki czemu lepiej tej matematyki się uczyłem, potem oceny spadły, ponieważ natrafiłem na wymagającego nauczyciela który nam "dowalał" za dużo zadań.

Hekko pisze...

Bardzo dobry artykul :-) Tak to juz w zyiu jest, jeden przystosuje sie szybciej, inny wolnej, a jeszcze inny w ogole ;-)

estaban pisze...

Generalizacja - to jest to co przyszlo mi do glowy po przeczytaniu artykułu. Oczywiście wierze ze mozna zmotywowac dziecko zachecajac je do nauki czy zniechecic traktujac je jakby bylo mniej bystre niz reszta. Jest to jedynie mala kropla w calym wiadrze cech ktore determinuja przyszlych dobrych czy zlych uczniow. Sama jestem przykladem ze mimo zlego traktowania przez nauczycieli uczylam sie swietnie, a ich niechec do mnie tylko mnie mobilizowala. Studiuje na jednym z najbardziej obleganych kierunkow w Polsce, a jako dziecko nie raz uslyszalam od nauczyciela " jesteś po prostu glupia". Okazalo sie ze ta glupota to byl objaw nieszablonowego myslenia, dzieki ktoremu robie teraz kariere. Ambicja - to moim zdaniem lepsza odpowiedz na pytanie dlaczego jedne dzieci zawsze ucza sie lepiej inne gorzej.Jedne ja maja innym jest wszystko jedno.

Anonimowy pisze...

W artykule brakuje mi wyjaśnienia dlaczego "galatea" i "golem" - znam te postacie ale nie całkiem rozumiem przełożenie.

Anonimowy pisze...

dzien dobry to co tu przeczytalem do g---- bo jak dziecko ma problemy rodzine i ma zaleglosici bo starzy robili pzeprowadzke co ilesi tam lat naprzyklad 1.6

Anonimowy pisze...

Czym wyjasnic taki przyklad.Bedac w sredniej szkole wykonalem dwa jednakowe rysunki techniczne jeden dla siebie drugi dla kolegi/zaznaczam zawsze ladnie rysowalem/.Kolega dostal 5 a ja -3.To tylko jeden moze skrajny przyklad.Ja dobrze skonczylem studia/mam kilka patentow/.Kolega edukacje skonczyl na egzaminie wstepnym.Moim zdaniem nauczyciele/oczywiscie nie wszyscy/to przecietniacy,nawet moze mniej jak przecietniacy.Proponowalbym wprowadzenie trudnego egzaminu panstwowego dla nauczycieli po skonczonych studiach i pewnej praktyce.Od dobrze wykonywanego zawodu nauczyciela zalezy przyszlosc naszych dzieci i jakosc spoleczenstwa.Tylko dobrze wykonywany zawod nauczyciela/to wymaga wiele poswiecenia no i predyspozycji/powinien byc godnie wynagradzany.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...