niedziela, 10 sierpnia 2008

Życie bez telefonu komórkowego - niemożliwe?

Kilka tygodni temu przytrafiła mi się taka sytuacja, że wyszedłem z domu nie zabierając ze sobą telefonu komórkowego. Nie miałem czasu, żeby się po niego wrócić.

Strasznie to przeżyłem, telefon komórkowy służy mi nie tylko do kontaktu – również do sprawdzania godziny. Nie noszę zegarka.

Nie wiem jak to opisać, jak bardzo źle się czułem nie mając przy sobie tego kawałka plastiku nafaszerowanego układami scalonymi z głośniczkiem.


Świadomość – że prawie z każdego miejsca w Polsce mogę zadzwonić lub napisać sms-a do przyjaciela, czy znajomego – okazała się być dla mnie bardzo ważna.

Zastanowiłem się też, czy być może zbyt bardzo nie uzależniłem się od komórki. Chyba tak...

A jak to wygląda u Was?


Mam znajomego – studenta, który, przebywając wśród młodych ludzi, za nic w świecie nie chce kupić sobie komórki. Taką ma ideologię, żeby nie mieć telefonu przy sobie. „Bo to szkodzi, bo po co, a na co” Dziwne? A jednak – nawet dzisiaj zdarzają się takie podejścia. Co śmieszniejsze osoba ta pracuje w bardzo nowoczesnej firmie.

Z kolei inny mój znajomy ma komórek – aż kilka. W ten sposób jest osiągalny pod różnymi numerami telefonów. Twierdzi, że do znajomych z sieci x dzwoni z numeru z sieci x , do znajomych z sieci y dzwoni z numeru z sieci y itd... Uważa, że jest tak taniej – a tym samym jest non stop dostępny - pod którymś z numerów (w razie rozładowania baterii w jednej komórce, można dzwonić do niego pod inny numer).

W każdym bądź razie – komórki są dzisiaj powszechne. Osobiście trudno mi sobie wyobrazić życie bez telefonu komórkowego.


Przypomniał mi się właśnie programik java, który kiedyś ściągnąłem na komórkę. Nazywał się chyba... „SZTUKA KONTEMPLACJI” czy jakoś tak i polegał na tym, że po włączeniu programiku – następowało odliczanie od 10 do 0, po czym telefon się wyłączał. To pomogło mi zrozumieć, jak bardzo rzeczy powszechne mogą nam przeszkadzać w odprężeniu się, w relaksacji.

Ten dzień, kiedy zapomniałem komórki z domu na nowo przypomniał mi o tym.

Teraz świadomie czasami wyłączam telefon – kiedy nie chcę, aby cokolwiek mogło zakłócić mój spokój.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

6 komentarzy:

zimbabwe pisze...

A ja mam po prostu czasem dość tego dzwonienia i pisania :) Ale ja do tego wolę podchodzić z umiarem. Mam jeden telefon i tyle mi wystarcza.
PS: U mnie w komentarzach wyjaśniłam pokrótce jednej czytelniczce pewien psychologiczny mechanizm - możesz sprawdzić czy dobrze?
Pozdrawiam.

Cheed pisze...

Także, nie czuję się najlepiej bez telefonu komórkowego. Mimo iż noszę zegarek i telefon spełnia u mnie jedynie funkcje komunikacyjne, to jeśli zostawię go przez przypadek w domu czuję się gorzej niż bez ręki... ;-)
Zdaję sobie z tego sprawę, że jest to uzależnieniem, jednak nie wpływa to tak drastycznie na pogorszenie naszego zdrowia, jak inne "wynalazki" powodujące uzależnienia ;-)

Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

A ja nie mam telefonu ani zegarka i sie czuje z tym super, bo zegary są wszędzie i ludzie których sie można zapytać o godzinę też. Trzy lata temu zrezygnowałem z telefonu i prawie wcale sie nie spóźniam. A kontaktuje sie ze znajomymi osobiście labo przez gg.
Pozdrawiam

eza pisze...

Wyładowana bateria, albo telefon zostawiony w domu sprawia, że czuję się koszmarnie - a zwykle wtedy ktoś coś ode mnie chce :) ale myślę, że nie jest ze mną aż tak źle, bo potrafię świadomie wyłączyć telefon, gdy chcę mieć święty spokój lub jestem gdzieś na wyjeździe relaksacyjnym :D Objawów zespołu abstynencyjnego u siebie wtedy nie stwierdzam, a więc jeszcze się nie uzależniłam.

Anonimowy pisze...

Mam 36 lat i nie mam i nigdy nie mialem telefonu komorkowego.
Zawsze było to dla mnie urzadenie dla akwizytora.
Przyznam tez ze kiedys kiedy telefonow ne bylo jakos zycie ludziekie nie blo samotna pustelnia

Owszem mam w gabinecie rejestratorke zapisujaca wizyty i zalatwijaca wiele moich spraw ale odpowiada mi ze sam nie musze odbierac telefonu

Anonimowy pisze...

Dziwne rzeczy czytam... Miałam komórkę 10 lat temu, padła naturalną smiercią i drugiej nie kupiłam - bo i po co? Świetna rzecz dla zakochanych albo biznesmenów, ale poza tym... Nie chcę być na smyczy. Bezpieczeństwo? Całe życie chodziłam po górach, jaskiniach,jeździłam samochodem na dalekich trasach, sama - telefonów nie było. Może kilka razy przez całe zycie byłby przydatny. Ale 24 h na dobę? Pracuję, załatwiam sprawy, wystarcza mi rzadko uzywany stacjonarny i e-mail. Na co jeszcze zakłócać zycie w miejscu publicznym innym ludziom? Gdy jestem na jakims szczycie i dzwonią komórki, to szlag mnie trafia. Opanujcie sie, komórkowcy! To samo jest w pociagu - czy to godne wymiany mysli, że "ja siedzę, a ty stoisz". Rozmemłało się nam społeczeństwo.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...