środa, 27 sierpnia 2008

Schizofrenik - do psychiatryka czy... do pracy?


Zauważyłem, że sporo z Was zainteresował artykuł o schizofrenii. Chodzi o artykuł "Jak rozwija się schizofrenia?". Generuje on olbrzymi ruch na stronie, co znaczy, że tematyka Was interesuje.

Czy właściwie jest dobra metoda na leczenie schizofrenii?



Jeśli masz w domu kogoś, kto cierpi na schizofrenię, ten problem na pewno bardzo Cię interesuje. Trudno jest bowiem patrzeć na bliską osobę, jak cierpi.

Jak tkwi ciągle w tym swoim bardzo odbiegającym od rzeczywistości – świecie.

Moim zdaniem (i nie tylko moim, bo wielu psychologów uważa podobnie – a ja to potwierdzam), najlepszą metodą na leczenie schizofrenii, w momencie kiedy choroba jest lżejsza jest – praca wśród ludzi.

Największym błędem jest wysłanie osoby chorej do szpitala psychiatrycznego - bez wspomagania terapeutycznego. Tam, osoba chora na schizofrenię (nawiasem mówiąc bardzo wrażliwa osoba), jest jakby „wrzucona” pośród wiele różnych osób cierpiących na inne choroby.

Użyłem słowa „wrzucona”, bo tak jest, że osoba taka jest tam bierna. To znaczy jest poddana – a przez żadnego psychiatrę nie jest traktowana jak osoba, tylko jak „przypadek chorobowy”.

Tak nie może być leczona schizofrenia.

Co więcej, osoba, która raz idzie (czy raczej zostaje wysłana) do szpitala psychiatrycznego na leczenie – najprawdopodobniej tam wróci. Bo przecież jak raz już była i jej pomogło – to niech idzie drugi raz! To nie jest „narzekaniowe” myślenie Polaków, czy osób, które są pesymistami – to normalne myślenie SPOŁECZEŃSTW, które „skracając” sobie myślenie przylepiają etykiety do ludzi.

Ktoś wystąpił raz w telewizji i uprawiał sex w jakuzzi

- i jest gwiazdą !

Ktoś zmodyfikował utwór muzyczny dodając kilka nut do refrenu i opatentował utwór jako swoje „dzieło”

- i jest kompozytorem!

KTOŚ RAZ BYŁ W PSYCHIATRYKU

- I OD TERAZ JEST WARIATEM !!!


Na tym to mniej więcej polega. Etykietowanie ludzie jest bardzo modne i wygodne, bo nie wymaga wielkiego wysiłku umysłowego, a człowiek z natury jest leniwy i nie chce mu się myśleć – a co gorsze – zbliżyć do czegoś co nieznane....

„CO” CHORE!

Czy chcesz, aby osoba z Twojego bliskiego otoczenia a która jest chora była tak traktowana – przez lekarzy – przedmiotowo zamiast podmiotowo?

Tak samo po wyjściu ze szpitala, nie będzie już Markiem, Anią, Kasią, będzie wariatem lub wariatką – a to z pewnością nie pomoże mu / jej na wyjście z choroby.


Myślę, że bardzo dobrym rozwiązaniem dla osób chorych na schizofrenię (jak się okazuje często mądrych, wykształconych, wrażliwych estetów i artystów) – jest aktywizowanie ich zawodowo, aktywizowanie do jakiejkolwiek pracy.


Dobrym rozwiązaniem dla osób chorych na schizofrenię (i nie tylko) będzie uczęszczanie przez nich na świetlice, do ośrodków wsparcia typu Fountain House (Dom pod Fontanną). Tutaj macie link do takiego domu w Poznaniu – kliknij Fountain House.

Z pewnością w Waszej okolicy jest mnóstwo jeśli nie takich to podobnych domów czy świetlic.

Osoby, które tam przychodzą – uczą się pracy w grupie, uczą się życia w społeczności. Tworzą, rozmawiają, grają.

Czują się potrzebne i doceniane.

Wzrasta ich poczucie wartości i poczucie sprawstwa.

Są zachęcane do codziennych analiz, do poprawy swojego zachowania, do monitorowania swojej osoby.

Do stawania się zdrowszym i szczęśliwszym człowiekiem.

Uczą się jak żyć wśród innych ludzi – o mniejszym lub większym stopniu nasilenia choroby.


A przede wszystkim – chorzy tam przebywający - SĄ TRAKTOWANI JAK OSOBY !

A oto fragment o działalności Domu pod Fontanną w Poznaniu (całość na ich stronie internetowej) tutaj:

"Działalność Domu "Pod Fontanną"

Środowiskowy Dom Samopomocy “Pod Fontanną” w Poznaniu jest pierwszą w Polsce placówką opartą na międzynarodowym modelu “Fountain House”, przeznaczoną dla osób z problemami zdrowia psychicznego. Funkcjonuje od sierpnia 2001 roku. Założycielem Domu jest Stowarzyszenie Osób i Rodzin na Rzecz Zdrowia Psychicznego “Zrozumieć i Pomóc”, skupiające ludzi, którym na sercu leży dobro osób z zaburzeniami psychicznymi.
ŚDS “Fountain House” w Poznaniu zapewnia wsparcie 50 osobom po przebytym kryzysie psychicznym, głównie osobom z rozpoznanie schizofrenii. Jednocześnie, w związku z dużym zapotrzebowaniem na usługi rehabilitacyjne skierowane do osób chorych psychicznie, Stowarzyszenie w 2004 roku powołało do życia drugi w Poznaniu Dom oparty na modelu “Fountain House” — ŚDS “Zielone Centrum”, w którym z kolei wsparcie znajduje 70 użytkowników".



Ważne jest, aby każdy chory człowiek był traktowany – przede wszystkim jak człowiek a dopiero później jak osoba chora na schizofrenię, dlatego popieram tego typu Ośrodki.

Leczenie farmakologiczne powinno być uzupełniane bardzo ważnym terapeutycznym elementem:

- pracą wśród ludzi!







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

18 komentarzy:

zimbabwe pisze...

Bo to prawda, moja przyjaciółka (choruje na depresję), była w szpitalu niejeden raz i tam ma dobrych lekarzy, chodzi też do psychologa, ale w końcu szpitale psychiatryczne to nie tylko Kraków czy Warszawa gdzie jest w miarę OK z tego co słyszałam, ale to też rozmaite małe miejscowości gdzie bardzo łatwo jest przypiąć komuś łatkę a pacjentów traktuje się niemal jak w średniowieczu.

martiger pisze...

heh ja w trzeciej klasie liceum zostalem wyslany przez wychowawczynie do Osrodka Pomocy Kryzysowej. W zwiazku z moim konfliktem z pania z polskiego. Cho nadal uwazam, ze jej to bylo bardziej niz mi potrzebne. Pani psycholog w sumie zapytala mnie jak sie nazywam. Potem powiedziala, ze ja boli glowa, zaczela opowiadac o problemie jaki ma z synem i nieprzespanych nocach. Plakala. Momentami zastanawialem sie kto do kogo przyszedl. Zasypialem. Na koniec powiedziala mi zdanie " nie przejmuj sie ocenami ( oprocz polskiego mialem 5-6 ) nauczyciele to osoby, ktore mialy problemy emocjonalne w dziecinstwie " powiedzialem to wychowawczyni sie oburzyla. Wiecej nie bylem tam a szkoda bo mialem labe ze szkoly hehe. A chetnie bym tam czesciej chodzil. Ale chyba pani z polskiego zaczela zamiast mnie :) niestety.

Piotr Karasucki pisze...

Kilka razy byłem w "szpitalu odmieńców" w związku z CHAD i doszedłem do wniosku, że to najbardziej normalne miejsce na świecie. Na stołówce powiedziałem na głos, że mam ochotę na snikersa i ktoś mi go przyniósł (bo oddział zamknięty), nawet nikogo nie prosiłem. Z obserwacji "normalnego" świata wyciągam wniosek, że brak empatii to forma autyzmu - mamy do czynienia z powszechnym upośledzeniem.
W autyzmie nie dochodzi do osiągnięcia pełnej dojrzałości systemu odpowiedzialnego za rozpoznawanie własnych stanów umysłu oraz wnioskowanie przez analogię o stanach umysłu innych ludzi.

Psychika.net pisze...

Piotrek, chciałbyś może napisać artykuł o CHAD - na Psychike?

Na pewno wiesz o tym więcej niż ja.

Zachecam:)

Anonimowy pisze...

Duże sukcesy w terapii i przygotowaniu młodzieży ze schizofrenią i Zespołem Aspergera ma Modelowy Ośrodek Rehabilitacji Socjopsychiatrycznej w Zagórzu k/Warszawy. Pobyt jest w ramach NFZ. Więcej informacji: http://www.progres-equal.eu/

Może warto byłoby zrobić post na ten temat?

Anonimowy pisze...

corka mojego meza zachorowala na schizofrenie leczy sie ale nasze zycie sprowadzila do gehenny.
na szczescie to nie moje dziecko ale mam tej 28 letniej pannicy dosc.Posiadanie takiej osoby nawet na odleglosc jest potwornie deprymujace

Anonimowy pisze...

Dobry tekst,panie Marcinie!Ale proszę się też zapoznać z projektem Soteria dr.Lorena Moshera,i Windhorse Project.Wcale nie trzeba wszystkich faszerować tym syfem.Wręcz przeciwnie,ci ludzie mają się zdecydowanie lepiej gdy nie są faszerowani,co właśnie projekt Soteria udowodniła.Jestem tylko pacjentem,a nie żadnym naukowcem,ale nawet na mój rozum nic dziwnego,że tak jest,bo nie zaszprycowany mózg potrafi o wiele łatwiej uczyć nowe obszary tego samego funkcjonowania,w których zawaliły stare obszary,zazwyczaj dlatego,bo wielu osób się o to starało przez większość ich dzieciństwa.Ponownie proszę o zapoznanie się z projektem Soteria,i jak skorumpowana do szpiku psychiatria go zniszczyła,bo faktycznie to leczyło ludzi,a ze zdrowych ludzi kasy nie ma.Powodzenia!

Anonimowy pisze...

mamy współpracownicę chorą na schizofrenię. Wybaczcie, ale...zaczyna nam się udzielać:-( Jestem w trakcie szukania nowej pracy..I tym sposobem, w ramach pomocy choremu kolejna osoba staje się chora i musi opuścić dotychczasowe miejsce pracy..A tamtej się raczej nie polepsza.. Nie wiem, staram się jak najmniej kontaktować (i tu pewnie zagrzmi ktoś: no tak, jesteśmy odrzucani itd... nieważne).O rany..mam nadzieję, ze to nieprawda i że jak przestanę z tą osobą przebywać na co dzień - wszystko wróci do normy. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Mam teściową chorą na schizofrenię, mój mąż zabrał ją do nas (po śmierci teścia, nie miał kto się nią zaopiekować)Każdego dnia zastanawiam się kto z nas jest wariatem; Ja? bo codziennie chodzę do pracy a potem obiad, sprzątanie itp, czy ona? Cały dzień leży albo siedząc się buja. Żadnych obowiązków (nigdy nie pracowała), ani pomocy z jej strony. Największa aktywność z jej strony to jak osiądzie i zacznie "wyć" (może ktoś dopatrzyłby się nucenia, ale po jakimś czasie wszystkich wyprowadza to z równowagi). Jest mi trudno uwierzyć, że ktoś znajduje w tych ludziach normalność. Chyba, ze teściowa jest szczególnym przypadkiem (choruje ponad 40 lat)Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

ja tez mam tesciowa chora psychicznie. Nie lubie jej. Nie dlatego ze jest chora ale dlatego ze czesto jest wobec mnie niemila i usprawiedliwia sie "mam prawo tak cie traktowac bo jestem chora.musisz sie dostosowac do mojej choroby". Wg mnie tylko "zaslania" sie choroba. Bo wobec drugiej synowej /zony brata mego meza/ potrafi byc mila. No ale tamta synowa mieszka daleko a ja blizej. Ogolnie uwazam ze abym nie zeswirowala to musze unikac tesciowej

Anonimowy pisze...

Zycie z moim bratek schizofrenikiem jest okropne,jest to czlowiek ktory nie chce sam sobie pomoc a wykancza innych,powiem wam szczerze ze zycie z taka osoba nie jest latwe i zapewne albo on nas wykonczy albo ja jego:/

Anonimowy pisze...

Ja mam chorą teściową na schizofrenie jest po rozwodzie teść ją olał został syn ona po studiach choroba zabrała jej prace ,przyjaciół ,rodzinę a teraz nas wykańcza ucieka z domu stoi na stopa musi mieć opiekę 24h na dobę ja mam już jej dosyć mieszkamy w małej miejscowości ludzie mi prosto w twarz się śmieją a teściowa zamiast pomóc sobie wymyśla to nowe sposoby jak wyjechać kiedyś wyjeżdżała za granice wył. tel i nie było jej w domu nawet 4tyg po czym wracała jak gdyby nic i uważała że to my jesteśmy chorzy ja chce się wyprowadzić bo nie widzę dalszego życia z nią pod jednym dachem ale czy tak można zostawić ją na pastwe losu proszę o opinie

Anonimowy pisze...

Chyba nikt tutaj już nie zagląda. Co do pracy dla osób chorych na schizofrenię, to marne szanse. Większość ludzi schizofrenia kojarzy się z tym, że ci ludzie są nienormalni. A wiekszość z nich to fajni ludzie, często z wysoką inteligencją, tylko muszą brać leki i trzeba ich kochać. Na szczęście to ostatnie nie jest trudne :)

Anonimowy pisze...

mam córkę chorą na schizofrenię, i to nie prawda że jest to choroba uleczalna ,a co do aktywizacji to też jest to niemożliwe gdyż ona nie może przebywać wśród ludzi i koło się zamyka

Anonimowy pisze...

gówno prawda ja mam schizofernie cpam pije pale i zyje poprostu sie pogodziłem z tym ze jestem czubkiem i mam wyjebane na opinie innych dlatego jeszcze jakos zyje

Anonimowy pisze...

Wszystko ładnie i pięknie , tylko że osoby chore na schizofrenie często mają stany lękowe i utrudniony kontakt z innymi ludźmi więc ciężko im podjąć jakąkolwiek prace, tym bardziej że w tym naszym "wspaniałym" kraju nad Wisłą pracy brak , więc pozostaje renta i branie leków - smutne ale prawdziwe

Anonimowy pisze...

Czy są jakieś instytucje, fundacje, wolontariusze, którzy pomagają rodzinom, które żyją od wielu lat z osobą chorą psychicznie pod jednym dachem? Nie dość, że wszyscy jesteśmy od wielu lat terroryzowani przez tego człowieka, znerwicowani to jeszcze teraz brat męża mieszkający daleko i nigdy nie zajmujący się ojcem nasyła na nas policję oczerniając, pomawiając bezpodstawnie, że mąż źle zajmuje się ojcem, co jest nieprawdą i sprawa zostałą umorzona, ale on nie daje za wygraną i dalej próbuje z męża zrobić kata usiłując założyć mu niebieska kartę, ile upokorzeń musi znieść mój mąż to nie mieści sie w głowie, żeby udowodnić swoją niewinność. A stary chory czlowiek jak widać w może wszystko, bo jest stary, nie chce przyjmować leków zaleconych przez psychiatrę i szaleje, gdy ma napady, a gdy obcy pojawią się w domu jest pokorny,cichiutki, po prostu chodzący anioł. Zycie jest koszmarem a opieka społeczna nie chce pomóciw przymusowym leczeniu psychiatrycznym, policjantka stwierdziła, ze nie jest od tego, zeby zajac się odebraniem prawa jazdy człowiekowi choremu na padaczkę, a przeciez jest w Polsce prawo, które zabrania kierowania pojazdami przez osoby chore na padaczkę, ale interesuje ją jak spędzaliśmy święta i czy mąż chodzi na spacery z ojcem.Paranoja!Niedużo brakuje abyśmy sami wylądowali w psychiatryku.

Anonimowy pisze...

To wszystko pięknie i mądrze opisano w powyższym artykule. Wszystko to jest prawdą. Natomiast nie mamy najmniejszej szansy zrealizować nawet połowy terapii, która powinna być dla osoby leczącej się na schizofrenię. Mieszkamy w niewielkiej miejscowości. Nie ma tutaj ani świetlicy, ani ośrodków wsparcia, ani nawet oddziału dziennego. Po ostatnim pobycie w szpitalu mój syn potrzebował takiego wsparcia, ale go nie uzyskał, bo nie mieszka ani w Warszawie, ani w Poznaniu. Wiem o tym, że są tam odpowiednie dla niego ośrodki. A tak po wyjściu ze szpitala po trzech mies. w domu dostaje psychozy poszpitalnej. Nie tylko ludzie chorują w tych rejonach, ale również w takich małych miasteczkach jak nasze. A jeśli chodzi o aktywizację zawodową, to również jest niezbędna dla chorych w "remisji". Napiszę podobnie jak anonimowy, że niedużo nam jako rodzinie chorego brakuje, abyśmy sami wylądowali w psychiatryku.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...