Przepis na szczęście

Przepisów na szczęście mogłoby być w psychologii wiele.


Psychoanalityk powiedziałby Ci, że szczęście osiągniesz w momencie zrozumienia wszystkich Twoich wewnętrznych popędów, motywów, uświadomienia uczuć.

W momencie osiągnięcia umiejętności bardzo dobrego tak zwanego wglądu
.


Behawiorysta powiedziałby Ci, że szczęście osiągniesz w chwili, kiedy nauczysz się żyć wśród ludzi – podzielając nawyki, jakie panują w danej kulturze, działając „jak należy”.

Jeśli nawyki są adaptacyjne, czegóż więcej potrzeba do szczęścia?

Poznawczy psycholog skłoniłby się do recepty, w której każde negatywne zdarzenie – poprzez zmianę myślenia o tym zdarzeniu – uzyskiwałoby pozytywne aspekty.

To, że wpadłeś w kałużę – to nie pech tylko znak, że Natura Cię jeszcze kocha i chce być blisko z Tobą:)

Humanista osiągnąłby szczęście i tak samo zalecałby innym - poprzez zaspokajanie najpierw potrzeb biologicznych, później społecznych a na końcu – transcendentnych.

Jesteś cząstką Kosmosu, który pragnie uszczęśliwiać Cię co dnia:)

Wiele jeszcze mógłbym wymieniać. Są to główne nurty myślowe psychologicznych paradygmatów, a przecież różni ludzie z poszczególnych nurtów – myślą jeszcze dodatkowo subtelnie inaczej.


Moim przepisem na szczęście – jest robienie tego, co lubię.

Życie tak, jak chcę.

Kocham psychologię, kocham życie, kocham swoją rodzinę i kobietę.

Dlatego czuję się szczęśliwy.







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Komentarze

  1. @ Rysielec -


    Niezupełnie, choć może być trochę racji w tym co mówisz.

    Generalnie jest tak, że typowy behawiorysta to ten, który uważa, że człowieka można zaprogramować. Nie traktuje człowieka jako Istoty o wolnej woli, tylko jako Komputer, który nauczył się tego i tego - bo żył tak i tak.

    Na przykład jeśli nigdy nie zmywałeś naczyń, bo zawsze robiła to za Ciebie mama, to później możesz mieć jakieś zgrzyty - jak zamieszkasz na przykład z dziewczyną. Aż w końcu wykształcisz w sobie nawyk zmywania naczyń.

    Czy to, że zmywasz po sobie naczynia jest przejawem konformizmu - bo wszyscy zmywają naczynia i robisz to, co wszyscy? Raczej nie, jest to raczej przejaw adaptacyjnego do życia nawyku.

    Przykład banalny, sorry, ale myślę, że dość dobrze to obrazuje.

    Pozdrawiam :) I dzięki za podlinkowanie na Twojej stronie www.smietniczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli trzeba mimo wszystko skończyć szkołę żeby robić to co się chce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Zim -

    Być może w Twoim przypadku tak właśnie jest:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś dość późnym wieczorem świeża notka:) Tym razem o tematyce, jakby to powiedzieć, SZKOLNEJ:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego czuje sie szczesliwa?
    Kiedy rozumie i jestem rozumiana, kiedy kocham i jestem kochana. Kiedy sprawiam radosc innym.
    Kiedy czuje moja wewnetrzna harmonie,tzn. to co czuje, to co mysle i to co wyrazam czynami jest w zgodzie ze mna i moimi wartosciami.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Popularne posty z tego bloga

Zdrada w związku boli - i jest to naturalne