środa, 20 sierpnia 2008

"Mój facet ciągle ogląda mecze" - UZALEŻNIONY UMYSŁ?


W dzisiejszym poście odpowiadam na maila Czytelniczki, która ma obawy, że jej partner jest uzależniony od oglądania transmisji sportowych. Publikuję jej mail w niezmienionej treści – za jej pozwoleniem. Serdecznie dziękuję za nadsyłanie przez Was maili z pytaniami. Dzięki temu publikuję notki o tym, co Was najbardziej interesuje.


Marcinie!

Przez przypadek w sieci znalazłam Twoją stronę na wykopie. Jestem pod wrażeniem, szczególnie artykułu o schizofremii. Piszę ponieważ szukam odpowiedzi na ciężkie dla mnie pytanie. Jeśli Twoja wiedza pozwoli Ci na stworzenie notki na ten temat będę wdzięczna.Myślę że inne czytelniczki też chętnie przeczytają o tym problemie. Moje pytanie to: kiedy można zacząć podejrzewać że pasja stała się czymś nienormalnym, chorym.
Problem ten dotyczy bezpośrednio mojego partnera życiowego. Od ok pół roku jego zainteresowanie sportem (z perspektywy kanapy) jest esencją jego życia. Ogląda wszystkie transmisje sportowe, wszystkie dyscypliny. Zawsze jest to bardzo ważny mecz, pierwszy raz Polacy grają z kimś tam, pierwszy raz w tym roku ktoś gra po kontuzji, "jak grają Polacy to jest święto narodowe". Zna wzrost, wyskok, wagę, wiek i inne tego typu rzeczy całej drużyny siatkarskiej (moich parametrów oczywiście nie zna).Ogląda nawet mecze ligowe.Wszystko podporządkowuje pod sport, np na spacer możemy wyjść pomiędzy meczami, ale dramatem jest jak mamy nie zdążyć na studio przed meczem. Czasem wymyśla, że śpieszy się bo musi np. siostrze coś zawiźć, a okazuje się że wiezie jej mleko, tylko zbiegiem okoliczności akurat zostaje bo są jakieś kwalifikacje. Kiedyś
(przez 6 lat) tak nie było, owszem oglądał, ale nie było tak, że "musi" coś obejrzeć, był w stanie zrezygnować z tych transmisji dla spotkań ze mną i znajomymi. Przeraża mnie to, że "musi". Czasem zakombinuję, że czegoś tam nie obejrzy,wówczas (choć to nie zawsze okazuje) widzę, że tłumi agresję, często jest rozżalony i wściekły, potem twierdzi że chciałm to sobie odpuścił, poświęcił się, bo mnie kocha. Utrzymuje, że ogląda z nudów, jest na chorobowym, miał wypadek w pracy.Mówi, że nie rozumię pasji, tego że ma hobby. Racja- nie rozumię, nigdy nie mialam tak że musiałam coś tam obejrzeć. Miałabym więcej zrozumienia gdyby utożsamiał się ze sportowcami, ale on nie kula nawet piłki.
Czy ten jego wewnętrzny przymus oglądania sportu należy leczyć? Czy możesz polecić mi jakąć literaturę na ten temat?

Pozdrawiam serdecznie
Gratuluję pomysłu na stronę

Maja



Droga Maju

Sławny amerykański psychoterapeuta John Bradshaw wyróżnia 4 rodzaje uzależnień:

1) Nałogowe zachowania:
Nałogowe robienie zakupów (najczęściej zbytecznych przedmiotów), hazard (który daje chwilowe ukojenie nerwów), nałogowy seks (częste zmienianie partnerów, częsta masturbacja), nałogowe zaciąganie długów (jeśli wyczerpał się limit na jednej karcie kredytowej, można przecież kupić następną), a także rytuały religijne (w odróżnieniu od głębokich praktyk religijnych).

2) Nałogi umysłowe:
Stawianie sobie problemów i rozwiązywanie ich, nieustanna praca, rozwiązywanie krzyżówek, praca przy komputerze, oglądanie telewizji (co jest najprawdopodobniej nałogiem w przypadku Twojego Partnera)

Takie nałogowe oddawanie się myśleniu pozwala unikać uczuć, z którymi jest nam trudno żyć, które trudno nam sobie uświadomić albo których NIE CHCEMY. Może to być lęk, niepokój. Czasami poprzez oddawanie się MYŚLENIU pragniemy MIŁOŚCI, akceptacji, aprobaty... Trudno jest nam się jednak do tego przyznać, ponieważ to zepsułoby przed nami samymi nasz obraz siebie – jako osoby niezależne, silne, takie, które zawsze sobie radzą, które nie potrzebują nikogo itd.

3) Nałogi emocjonalne:
Jak uważa autor tych rodzajów nałogów, istnieje też nałóg – w stosunku do niektórych emocji czy uczuć. Kiedy się czegoś wstydzimy, możemy zakamuflować to złością czy gniewem – po to, aby uciec od swoich pozostałych emocji. Niektórzy ludzie mogą też wymyślać sobie na siłę jakieś zagrożenia – po to, aby się nieustannie bać, kamuflując tym samym inne potrzeby.

4) Również rzeczy mogą być nałogowymi używkami:
Najczęściej przywiązujemy się do pieniędzy, ale nie tylko. Najczęściej jednak najsilniejsze uzależnienia dotyczą rzeczy będących atrybutami jakiegoś rodzaju władzy.


Oglądanie telewizji, jedzenie ciasteczek, poświęcanie ogromnej ilości czasu na makijaż – może być nałogiem ale nie musi.

Prawdziwy nałóg zaczyna się wtedy, kiedy osoba nie może wytrzymać – bez określonego czynnika. Jeśli Twój partner bardzo źle się czuje, kiedy nie jest w stanie obejrzeć programu sportowego, może wskazywać to na oznaki uzależnienia.

Byłoby to wówczas tak zwane uzależnienie niesubstancjalne (w przeciwieństwie do uzależnień typu kawa, papieros, alkohol).

Możesz poszperać w literaturze pani Lidii Cierpiałkowskiej, wiele pisze na temat uzależnień – również tego typu.

Pamiętaj jednak, Maju, że Twój partner – jeśli jest uzależniony – nie wyjdzie z nałogu, jeśli sam nie będzie tego pragnął. Nikt jeszcze nikogo siłą nie zmusił do wyleczenia się. Musi chcieć tego sam.
Tylko wtedy, kiedy sam zrozumie, że niektóre czynności – mogą być niebezpieczne, bo uzależniające i mogą wpłynąć negatywnie na jego relacje z Tobą, może zacząć nad tym pracować.


Wydaje mi się też, że im bardziej ktoś nalega na wyjście z nałogu, tym jest on silniejszy.

Co mogłabyś zrobić? Bądź ciepła i serdeczna dla Twojego partnera, wyrażaj swoją postawą troskę o jego osobę. Przede wszystkim jednak – bądź szczera przed samą sobą. Tak jak mówiłem, nie zmusisz partnera siłą do wyjścia z nałogu, dlatego nie obwiniaj się, że on nadal w „tym tkwi”. To jego wybór. Każdy z nas wybiera jak chce. Oczywiście możesz subtelnie „przypadkiem” zostawić książkę o uzależnieniach na przykład na stole w kuchni, jest prawdopodobieństwo, że ją zauważy i może się zainteresuje...?

Może wtedy obejmie opieką to „skrzywdzone dziecko”, które w nim tkwi, które boi się konfrontacji z rzeczywistością – i jego prawdziwymi uczuciami, zaakceptuje swoje ograniczenia – i zacznie pracę nad sobą.

Na dzień dzisiejszy polecam niżej wymienioną literaturę, którą będę uzupełniał – w komentarzach, jeśli wpadnie mi coś ciekawego do ręki.


„Oblicza współczesnych uzależnień” Lidia Cierpiałkowska

„Powrót do swego domu” John Bradshaw

„Jak żyć, żeby nie zwariować” Jacek Santorski

„Leczenie uzależnionego umysłu” L. Jampolsky



Mam nadzieję, że choć trochę rozjaśniłem Tobie ten temat. Myślę, że co jakiś czas będę wracał na Psychice do tematyki uzależnień.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

5 komentarzy:

Cheed pisze...

Nie zdawałem sobie sprawy, że jestem nałogowcem umysłowym ;-) Nie mogę spokojnie poleżeć kilkunastu minut wyciszając się. Ciągle muszę o czymś myśleć, coś robić. Stawiam sobie problemy, które chce rozwiązać.... Na początek spróbuję znaleźć miejsce w którym mogę osiągnąć spokój - takie o którym pisałeś w jednej z poprzednich notek.

Pozdrawiam.

martiger pisze...

a ja sportu nie lubie ogladac, jak cos to juz uprawiac, zreszta prawie wogule nie ogladam telewizji :)

lavinka pisze...

Chyba coś w tym jest, mężczyźni gdy zawiodą, gdy przegrają z samym sobą na jakimś polu najczęściej zamykają się w sobie a frustrację przenoszą na jakiś nawyk. Czasem jest to kulturystyka i przesiadywanie na siłowni, często szprycowanie się anabolikami, czasem alkohol, tu jest telewizja sportowa. To wszystko podnosi w jakiś sposób ich samoocenę, wyrównuje krzywdę jakiej doznali, a do której nie potrafią się przyznać za Chiny Ludowe. To to nieszczęsne wychowanie... że facet musi być supermanem a kobieta musi byś słaba i delikatna. Pewnie dlatego kobiety częściej szukają pomocy w problemach, bo nie czują presji społecznej. Łatwiej im się przyznać do chwilowej słabości czy załamania...

Anonimowy pisze...

Drogi Integralny!
Dziękuję za odpowiedź. Okazuje się,że ja również jestem blisko uzależnienia- od szybkiego życia. Pozdrawiam
Maja

Psychika.net pisze...

Nałogi można leczyć:)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...