środa, 6 sierpnia 2008

Jak rozwija się schizofrenia?

Schizofrenia – nazywana jest czasami ”królową chorób psychicznych”. Mimo podobnych objawów osiowych choroby (autyzmu i rozszczepienia) – poszególne przypadki choroby bardzo różnią się od siebie.

Każda chora osoba doświadcza różnej intensyfikacji emocji, a także przypisuje zdarzeniom odmienne znaczenia.

Kępiński wyróżnia trzy fazy rozwoju schizofrenii. Oczywiście nie u każdego musi wystąpić każda z tych faz.


Pierwsza faza to FAZA OWŁADNIĘCIA.

Biorąc pod uwagę fakt, że najczęściej na schizofrenię chorują ludzie młodzi, wkraczający w dorosłość, nie mogący sobie poradzić z adaptacją do realiów, wielu chorujących będąc w tej fazie zauważa w sobie „że dorośleją”. Nawet nie tyle dorośleją, co odkrywają swoje prawdziwe „ja”. Swoją Nową Twarz. Dojrzewają do czegoś nowego.

Dostrzegają, że rzeczywistość wcale nie jest taka, za jaką ją pierwotnie uważali. Wszystko jakby się zmienia. Świat jest takim samym zbiorem zdarzeń, bodźców – jednak pierwotne znaczenie tej całej struktury jest inne.

Jeśli owładnięcie jest głębokie u osoby, u której rozwija się schizofrenia mogą pojawić się intensywne wizje, eskstazy, koszmary. Człowiek taki jakby wpada NAGLE do innej rzeczywistości. Tak samo zbudowanej. Jednak schizofrenicznie zniekształconej.

Człowiek chory widzi nagle siebie, że wcale nie jest Piotrkiem, Jankiem, czy Małgosią – ale bohaterem, który – żyjąc w czasach albo obecnych albo nieobecnych musi pokonać jakąś Siłę, aby zbawić, uratować świat. Albo jakąś populację. Człowiek taki czuje nienawiść do świata i samego siebie. Naokoło jest jakby chaos. On zagubiony w wirze zdarzeń oddala się od rzeczywistości.

Jeśli faza owładnięcia przebiega łagodniej człowiek izoluje się od ludzi, od świata, przyjmuje postawę na przekór, wygłupia się itd. Proces owładnięcia jest stopniowy.

W tej fazie chory odkrywa znaczenie każdego gestu – jaki wykonuje dowolny człowiek. Na wszystko jest jakieś wytłumaczenie. Osoba chora jakby porządkuje chaos w swojej głowie – nadając zupełnie nieracjonalne znaczenia przypadkowym zdarzeniom. Dla niej są jednak racjonalne. Historie przez nią opowiadane wydają się być logiczne, mówi przekonywująco.

Druga faza to FAZA ADAPTACJI.

Burza emocjonalna ucisza się. Człowiek już wie, że dotykają go różne myśli, przez otoczenie kwestionowane. Zdaje sobie sprawę, że jego przekonania są przez innych odbierane niepoważnie. Chory w tej fazie nie będzie już jednak kwestionował, że pielęgniarka w szpitalu jest pielęgniarką. Ona dla niego będzie i pielęgniarką i aniołem (lub inną postacią). W tej fazie dochodzi do tak zwanej „podwójnej orientacji”. Świat i ludzie są jednocześnie obiektywnym światem i ludźmi – ale są jednocześnie światem wymyślonym przez chorego.

Chory żyje w dwóch światach – i oba traktuje przez pewien czas jako realne.
Z czasem jednak jedna rzeczywistość zaczyna przeważać, ponieważ trudno jest żyć w dwóch jednocześnie.

Chory zdaje sobie sprawę, co jest obiektywizmem a co jego ”rzeczywistością schizofreniczną” – jednak nie potrafi w pełni odrzucić realnego przeżywania tego, co istnieje tylko w jego psychice.



Co chwilę pochrzękuje lub mówi głośno jakieś słowo, lub kilka słów, powtarza jakieś ruchy, gesty – jest to tak zwana perseweracja schizofreniczna.
Mimo że wydają się to być bezsensowne gesty czy słowa – jeśli pozna się świat chorego – są spójnymi elementami w jego percepcji rzeczywistości.

Ta nieprzewidywalność gestów – zmienia się z czasem w przewidywalną dziwaczność.
Ludzie z otoczenia przestają się „bać” dziwnych nieprzewidywalnych ruchów chorego, ponieważ są one już tylko przewidywalnymi dziwacznościami.

A co na to chory?


Ma do wyboru dwie rzeczywistości: obiektywną i swoją schizofreniczną. Wybiera jednak tę swoją – ponieważ czuje się w niej pewniej. Wydaje mu się też mimo wszystko bardziej realna. Realniej przeżywana.

Trzecia faza choroby to FAZA DEGRADACJI.

Wyobraźcie sobie pożar, który w pierwszej fazie wybucha – w drugiej pali się spokojnie – w trzeciej gaśnie – pozostawiając po sobie popioły, zgliszcza i zniszczenia.

Właśnie tak wygląda trzecia faza schizofrenii. Objawy choroby bledną, następuje wygasanie.

Świat chorego staje się szary i pusty. Nie ma w nim niczego ciekawego ani nie ma niczego nudnego.

Objawami osiowymi schizofrenii są autyzm – czyli odcinanie się od otoczenia, zamykanie się w świecie własnych przeżyć wewnętrznych oraz rozszczepienie – czyli rozerwanie poszczególnych funkcji psychicznych, obniżenie uczuciowości, obojętność, utrata związków emocjonalnych z otoczeniem.

W fazie degradacji autyzm i rozszczepienie są szczególnie nasilone. Chory tkwi w schizofrenicznej pustce. Bez końca. Bez niczego. Bez nikogo. Jego gesty są chaotyczne, nieuporządkowane, słowa bez znaczenia („sałata słowna”).

Bardzo trudno leczy się schizofrenię jeśli dojdzie ona już do trzeciego etapu. W terapii chodzi o to, aby wzbudzić w chorym zainteresowania życiem, jego hobby. Jeśli terapia się powiedzie, chory może żyć samodzielnie i pracować, zarabiać na swoje utrzymanie. Czasami osoby chore na schizofrenię są nawet lepszymi, bardziej sumiennymi pracownikami – niż osoby zdrowe.

Polecam książki Antoniego Kępińskiego.








Pozdrawiam

Marcin,
PSYCHIKA.net

66 komentarzy:

zimbabwe pisze...

U nas niestety wciąż panuje stereotyp osoby chorej na schizofrenię - agresywnego, zaślinionego i brudnego typka który gada do drzewa i rzuca się na przechodniów. Tymczasem chory może być też szef dużej firmy albo atrakcyjna młoda dziewczyna.

Psychika.net pisze...

Zimbabwe @

Dzięki za komentarz.

Anonimowy pisze...

Spotkalem sie ze schizofrenią u młodej osoby dwudziestokilku letniej. Byla moją dziewczyną więc jej dziwne zachowanie traktowałem jako fochy. Przykładowo zakładała, że ludzie na ulicy na nią plują bo mieszka ze mną bez ślubu lub moja mama jej nienawidzi. Potem podobnie traktowała znajomych tłumacząc, że są źli itd. Zerwałem z nią. Po paru latach znalazłem na goglach jej posta na grupach dyskusyjnych gdzie uważała, iż jest obserwowana przez zaawansowany system laserowo optyczny i że to jest łamanie jej praw obywatelskich. Post był jej na 100% gdyż do profilu byl załączony mail i gdy napisałem do niej to odpisała, ze to jest jej aktualny adres. A ostatnio znalazła mnie na naszej klasie i wywaliła komentarz ewidentnie oderwany od rzeczywistości. Dopiero niedawno poczytałem sobie na temat schizofreni i stwierdzam, że to poważna choroba. Ciekawi mnie ile czasu mogą trwać poszczególne fazy?

Anonimowy pisze...

Ja przechodziłem pierwsze fazy schizofrenii, na początku leczenia jest ciężko ale po odpowiednich dawkach leku i jakimś czasie wróciłem do życia i mam się dobrze. Pracuje zarabiam i nic mi nie przeszkadza. Mimo iż pamiętam że działy się w mojej głowie dziwne rzeczy..

Anonimowy pisze...

Tyle, że dosyć często ten stereotyp się sprawdza. Ja od kilku ładnych lat słucham kilka razy w tygodniu o ultradzwiękach, czytaniu w myślach, spiskach, sukach, dziwkach itd.

Anonimowy pisze...

Autor tego tekstu niezwykle zwięźle, lecz trafnie opisał tą chorobę, a dokładniej jej rozwój. Tak się składa (niestety), że żyję z matką chorą na schizofrenię od 18 lat (czyli od mojego urodzenia), więc czytając ten artykuł miałem możliwość jego 'praktycznej weryfikacji'. Pomimo, że byłem jeszcze mały gdy wystąpiły pierwsze fazy choroby, z tego co pamiętam wyglądało to w ww sposób.

szuman pisze...

przeczytałem artykuł uważnie i doszedłem do wniosku, że schizofrenię mam już za sobą - we wszystkich jej etapach. Kazdy z nich przerobiłem i teraz jest ok.

Anonimowy pisze...

"Świat i ludzie są jednocześnie obiektywnym światem i ludźmi – ale są jednocześnie światem wymyślonym przez chorego." - Obiektywny świat?? Czy myslisz ze kazdy czlowiek ma jedną obiektywną rzeczywistość? A schizofremik tworzy swoją własną "schizofreniczną" ? Kazdy z moich znajomych ma inny tunel rzeczywistosci. Jak rozmawialismy ostatnio na drewnicy ze schizzofremiami to byli bardziej "normalni" (lepiej komunikatywni) niz Ci ich pogrzani lekarze.
"Proces owładnięcia jest stopniowy." - Moze powinienes zająć sie demonami jak tak ci idzie w pomaganiu ludziom?

"Człowiek taki jakby wpada NAGLE do innej rzeczywistości. Tak samo zbudowanej. Jednak schizofrenicznie zniekształconej." - Jasne ty zyjesz w jednej i tej samej rzeczywistosci. Gratuluje :)Schizofrenicznie zniekształconej :D jak jeszcze sie ją zniekształca bo wiem ze nawet ty robisz to caly czas? Schizofrenicznie to robisz?

"Dostrzegają, że rzeczywistość wcale nie jest taka, za jaką ją pierwotnie uważali. Wszystko jakby się zmienia. Świat jest takim samym zbiorem zdarzeń, bodźców – jednak pierwotne znaczenie tej całej struktury jest inne." - jezeli od 2 roku zycia bys mial taki sam pogląd na świat to nie wiem jak bys sobie poradzil... a w sumie to wiem. Widze co za bzdury piszesz...

"Chory zdaje sobie sprawę, co jest obiektywizmem a co jego ”rzeczywistością schizofreniczną” – jednak nie potrafi w pełni odrzucić realnego przeżywania tego, co istnieje tylko w jego psychice." - Kolejny wspanialy tekst.

"Ma do wyboru dwie rzeczywistości: obiektywną i swoją schizofreniczną" - Czyli ty masz tą jedną rzeczywistość obiektywną autorze tego tekstu... współczuje

"Bardzo trudno leczy się schizofrenię" - Jezeli robią to tacy ludzie jak ty to rozumiem ze moze sie wydawac trudne. Jak widze to nawet "JEST" trudne w twojej obiektywnej rzeczywistości. Proponuje zająć sie pracą fizyczną a od tego typu trzymac sie zdala. - niż osoby zdrowe.

Psychika.net pisze...

Dziękuję za Wasze refleksje i opinie.

Zachęcam do współpracy tych, którzy uważają się za bardziej kompetentnych ode mnie.

Zachęcam również do podpisaywania się pod komentarzami - choćby tylko imienieniem.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Marcin

Anonimowy pisze...

Smutne i niezrozumiałe, dlaczego w polskim społeczeństwie panuje tyle uprzedzeń względem osób z zaburzeniami psychicznymi.
Ciekawe, że sami chorzy często dają sobie narzucić taki ich obraz, jaki generuje niewyedukowane w tej dziedzinie społeczeństwo.
Ponieważ skądinąd wiem, że w tej chorobie wiele zależy od nastawienia pacjenta, zastanawiam się, czy nie można by użyć pewnych wytworów popkultury i - generalnie - kultury, w celu poprawienia ich mniemania o samych sobie. Czy nie wystarczy Wam uświadomić, że wielu artystów (pisarzy, malarzy, plastyków) i naukowców cierpiało na rozmaite choroby psychiczne i pomimo to osiągało sukces? Schizofrenicy czy paranoicy stają się teraz pozytywnymi (POZYTYWNYMI) bohaterami filmów, książek, tekstów piosenek i gier (komputerowych i RPG). Mało tego: kiedy byłam nastolatką i w szkole wałkowaliśmy Mickiewicza, przy jednym z jego wierszy (Karusia) podnosiliśmy temat osób "obłąkanych" i - nie wiem, może dzięki wspaniałej nauczycielce - z lekcji wyszłam raczej zafascynowana fascynacją ludzi romantyzmu osobami chorymi psychicznie.
A tekst - bardzo ciekawy, plastyczny i przystępny.

Z pozdrowieniem
Karolina

to ja zniszczony schizofrenią pisze...

Witam, jestem zszokowany nad fascynacją tej koszmarnej choroby. Szczególnie jej paranoidalnej odmianie. Chory niszczy wszystko i wszystkich którzy go kochają. Liczy się tylko ON! Jest nieszczery, podły, wulgarny.Jestem współmałżonkiem chorego. Wielka miłość zamieniła się w wielką nienawiść. Chory kłamie do swojej rodziny na mnie i zionie nienawiścią, chce rozwodu bez powodu.Dobro dziecka spycha na dalszy plan. Kto to wytrzyma? Ta choroba to piekło.

Anonimowy pisze...

To fakt ta choroba to piekło ,moja mama choruje od wielu lat .Choroba nie została rozpoznana w porę ,bo dzieci nie potrafią same dostrzec zmian Wychowała nas sama 3 -dzieciaków ...to cud żeśmy wyszli na ludzi.Dziś nie umiemy jej pomóc nie ma szansy na poprawę zdrowia ani jakości życia .
Bezsilność i potworne poczucie osamotnienia i bezradności ...........

Anonimowy pisze...

ja tak naprawde nie rozumiem tego wszystkiego,moj ojciec niby jest normalny ale naprawde nie jest ,ma 62 lata i robi w domu pieklo,z nikim sie nie liczy,ma sie za sama nie wiem kogo.wyzywa nie szanuje podsluchuje i na siebie uslyszy,matka i 17letni brat sa wykonczeni a pani psychiatra stwierdzila,ze on ma taki sposob bycia,czy to ta schizofrenia bo on ma od lat schizy,pomocy,gdzie udac sie po porade bo matka przez niego mi niedlugo skona albo dojdzie do tragedii bo brat go zabije:{

osa pisze...

Kilka lat temu do mojego rodzinnego domu sprowadził się znajomy brata z harcerstwa, bardzo ciekawy człowiek, oryginalny, utalentowany muzycznie, jak się dowiedzieliśmy ukończył z wyróżnieniem filozofię na UMK. Zastanawiające było to, ze przyprowadzili go jego kolega i siostra, w końcu był dorosłym mężczyzną.
Mijały tygodnie wspólnego mieszkania, nasz lokator nie pracował, nie miał z czego się utrzymać, co nie stanowiło dla niego problemu. Ojciec uważał, że zwyczajnie nie jest przystosowany do życia. Jednak coś tkwiło poza tym. Jego wypowiedzi i zachowania nie były już oryginalne, ale dziwaczne. Np podczas oglądania tv wykrzykiwał niezrozumiałe słowa. Jego poglądy tez były dość "ciekawe".Miał zamiłowanie w bardzo ciekawych interpretacjach Biblii. Wszyscy przyzwyczailiśmy się do Niego. Ciekawostką było, że na Lokator nie pozwalał sobie na gromadzenie "zapasów", kiedy mama przynosiła Mu dajmy na to bochenek chleba i kawał sera, zjadał tyle ile mogl w danym momencie, a resztę wyrzucał. Zniszczył swój dowód osobisty.
Problem pojawił się gdy nasz przyjaciel zaczął się okaleczać, byliśmy sparaliżowani strachem, że któregoś razu zabije się. Ojciec próbował załatwić mu leczenie czy rentę, okazało się, że bez jego zgody to niemożliwe, do tego jego przyjaciele i rodzina nie chcieli mu pomóc. Byliśmy bezradni. Ojciec kazał Mu się wyprowadzić, nie było innego wyjścia, przez długi czas przychodził żeby coś zjeść, teraz od dłuższego czasu się nie pojawia.
Widuję go na starówce w naszym mieście, jak zaczepia ludzi, liczy kamyczki przekładane przez płot...., prosi o papierosa, przebiega miedzy ludźmi. Mówią o nim świrus, szajbus, dziwak...Jest bezdomny. Mam wrażenie, że w tym momencie zamknął się całkowicie w swoim świecie.
Minęło już kilka lat. Czy można Mu jakoś jeszcze pomóc?

Anonimowy pisze...

Sadze, że pomóc może mu bardzo dobry psychiatra oraz terapia najlepiej w jakimś ośrodku - niekoniecznie zamknięty.To w połączeniu z leczeniem farmakologicznym naprawdę może przynieść efekty. Jednak czy chory będzie umiał normalnie funkcjonować w społeczeństwie ??? Nie można tego stwierdzić przynajmniej do momentu w którym rozpocznie terapii lub nie będą widoczne jej pierwsze efekty
Pozdrawiam:)

Kasia pisze...

Na szczęscie nie doświadczyłam tej choroby, ale z doświadczenia wiem jak choroby psychiczne niszczą. Niszcza chorego i jego otoczenie. Czasem człowiek ma świadomość swej choroby a niemoc...niemoc jest ogromna.Nie zawsze leki pomagają. I człowieka szlag trafia,że ma takie myśli,że robi takie rzeczy i czasem ma się dosyc siebie...chętnie rozwaliłoby sie sobie głowę...

Shinjiru pisze...

Przecież to jest jakaś bzdura :/ tyle jest ugrupowań, "religi" , ludzi którzy medytują rozwijając swoje JA swoją świadomość i osobowość, EWOLUUJĄ psychicznie i duchowo. Po przeczytaniu tego artykułu dochodzę do wniosku,że muszę mieć BAAAAARDZO zaawansowane stadium którego nie ma, bo zdarza mi się widzieć ORBSY, -jeden raz widziałem złota kulę energii wylatującą z nieba, niknącą w niebie. (było to nocą gdy mój kot siedział przy oknie i spoglądał w niebo) /super, mam świadka za kota ;P/ dostrzegam w ludziach to czego inni nie widzą, gdy się do czegoś zabiorę już tak na serio to jest to praca wykonana najlepiej ze wszystkich itd. Mógłbym duuuuużo podać przykładów -np. że chcę w przyszłości dogonić stwórcę, stać się nim, pojąć ten świat z JEGO punktu widzenia,a nie siedzieć i słuchać jak mi jacyś obcy ludzie mówią co jest czym. (przecież to jest głupie!)Myślenie samodzielne nie boli. Powiem jeszcze jedną ciekawostkę: Moim zdaniem schizofrenia jako choroba umysłu, jego wada jest to bzdura. Nie po to stwórca stworzył ludzki umysł (o którym tak naprawdę NIC nie wiemy) by jakaś garstka "mądrych ludzi" mówiła, że ten organ choruje. nic się nie dzieje bez przyczyny. Czy ktoś zbadał w ogóle te wizje/omamy "chorych"? czy ktoś próbował się z nimi porozumieć i pojąc czemu tak się dzieje,a nie zwalać wszystko na choroby? Tak samo jest ze śmiercią: znikamy z tego ciała/świata i nie wracamy -a jak działa ewolucja? z fazy płodu/embrionu rośniemy, aż do naszej "dorosłej formy" , ale czy wracamy do tej samej fazy? NIE, uważam,że śmierć jest kolejnym etapem naszej ewolucji. -człowiek na starość się kurczy, może my działamy jak serce? wpompowujemy i wypompowujemy naszą dusze z ciała? (w chwili śmierci) może w ten sposób napędzamy ŻYCIE?

Anonimowy pisze...

schizofrenia to piekna choroba,mam ja juz 5 lat i jest codownie,zero odpowiedzialnosci,super wizje,czuje sie jakbym byl wyrozniony,nie znam nudy,mam swietne leki,poznaje dziewczyny ktorym inponuje,nie musze pracowac,robie co chce...troszke z kasa krucho,ale i tak jest zaje...

Anonimowy pisze...

Mam koleżanke która trafiła do psychiatryka z powodu anoreksji.Po tych lekach dopiero jej się pogorszyło,bo faktycznie zgrubła,z czego zaczeły się u niej próby samobójcze.Psychiatra jej ofiarował terapie seksem oralnym,na co się nie zgodziła,więc wpisali jej od razu schizofrenie.Między czasie jeszcze nabawiła się cukrzycy.
Teraz z tego wszystkiego jest w tak ochydnym stanie,że jest regularnie poddawana elektrowstrząsom by czasem nie dojść do siebie na tyle,by się móc dopuścić kolejnej próby samobójczej.Powiada że definitywna większość pacjentów też nie jest zadowolona tym leczeniem.Psychiatria do tej pory nie została rozliczona ze zbrodni przeciw ludzkości,jakie były lobotomie,więc nie ma mowy o zrobieniu czegoś z elektrowstrząsami,póki co.Definitywnie powinna istnieć jakaś alternatywa dla tych ludzi.Pozdrawiam ludzi wrażliwych.

Anonimowy pisze...

Można by długo pisać o wadach psychiatrii. Dla mnie to 'idealny' zawód dla ludzi ograniczonych, zadufanych w sobie, aroganckich, przekonanych o własnej nieomylności. Lekarz może zakwestionować każde słowo pacjenta, stwierdzić, że coś jest niemożliwe tylko dlaczego, że jemu wydaje się to nieprawdopodobne, mimo że nie posiada żadnej wiedzy na dany temat i nie mam tu wcale na myśli rzeczy uważanych powszechnie za nieistniejące, ale twierdzenie, że jest się wyzywanych przez sąsiadów, które dotknęło także osobę z rodziny - zdrową, u pacjenta jest traktowane jako objaw choroby. "bo ludzie przecież tacy nie są..." Próby dyskusji są kwitowane zwiększeniem dawki albo zmianą leczenia, bo widocznie leki nie działają skoro pacjent potulnie nie przytakuje lekarzowi.

someone pisze...

Dwa pojęcia w psychiatrii, które gdyby nie to, że są stosowane, budziły by tylko mój śmiech - 'wyczucie schizofrenii' u pacjenta tzw. Pracoxgefuhl.
"(...)Istotnym jednak momentem diagnostycznym w w¹tpliwych wypadkach pozostaje odczucie inności i dziwności, to, co w niemieckiej terminologii psychiatrycznej określa siê pojęciem Pracoxgefuhl (wyczucie schizofrenii). Nie jest to wprawdzie me­toda naukowa, lecz jak się zdaje, trafiająca w istotę specyfiki ekspresji schizofrenicznej."
Drugie to przekonanie, że jeśli pacjent nie ma poczucia choroby psychicznej, to znaczy, że jest nie tylko chory ale bardzo chory psychicznie. Według mnie jest jeszcze jedna grupa ludzi, która będzie się bronić przed uznaniem siebie za psychicznie chorych - zdrowi.

osa pisze...

Mozna wyczytać z poprzednich kilku wypowiedzi, ze niektorzy z nas nie mieli kontakta z o soba chora na jakąkolwiek chrobe psychiczna.

Nie chce sie madrzyc, ale wierzcie mi spotkałam na prawdę dobrych, wrażliwych psychiatrow. Zdiagnozowanie takiej choroby nie jest prostą sprawą, w szczególności, że taki psychiatra nie zna wcześniej swojego pacjenta, nie wie jaki jest gdy nie choruje. Tutaj w duzej mierze moga pomoc przyjaciele i rodzina. To oni widzą zmiany w zachowaniu chorego.

Co do szpitali psychiatrycznych to jest inna kwestia..... To z czym się tam spotkałam to jest zgroza.

Moja przyjaciolka ponad rok temu trafila do takiego szpitala. Byla tam jakies dwa tygodnie, po czym zostala wypisana na rzadanie rodziny.

Po tym okresie była psychicznie i fizycznie wykończona..

Właściwie nic konkretnego nie zdiagnozowano. Dostała leki, ktore bierze do dzis i co miesiac ma wizyty u psychiatry.

Dopiero po ostatnim nasileniu tych stanów Pani doktor rzucila haslo, ze to choroba afektywna dwubiegunowa.

Z tym, ze Ona w dalszym ciagu nie ma pewnosci.
Ja z reszta tez, kiedy rozmawiam z Przyjaciolka jestem bardzo czujna, uwazam na to co mowi. Czesto zadaje Jej pytania, zeby upenic sie, ze to nie kolejne urojenia.. Doprowadza Ja to do szalu, ale rozumie moja troske.

Nigdy nie wiadomo, kiedy bedzie nawrot, dlatego jestem tak przewrazliwiona. No i nie dziwie sie tym psychiatrom, ze czesto, traktuja zdrowych jak wariatow.. To trudna sprawa, trzeba byc na prawde czujnym.

Z poczatku wsciekałam sie na Nią, bo nie mogłam zrozumiec dlaczego opowiada takie glupstwa, teraz wiem, ze to byly nawroty choroby.

W Jej wypadku jest o tyle dobrze, ze kiedy choroba ustepuje, Ona ma swiadomosc, ze jest chora.

Anonimowy pisze...

gdy wychodze z domu mam wrazenie ze lewa strona mojego ciała, chodzi mi generalnie o lewy bark, lewa czesc klatki piersiowej i ręka jest ,,lekka'' tak jakbym nie czuł obecnosci tych czesci ciała. Czasem gdy sie w to ,,wkręce'' mam problemy z normalnym poruszaniem sie i momentami staje w miejscu zeby uspokoic myśli bo nie daje mi to spokoju. Najdziwniejsze jest to ze gdy jestem w domu, lub w miejscu w ktorym czuje sie konfortowo nie mam tego uczucia. Dzieje sie to juz od jakiegos czasu 2-3tygodnie. Przestałem pic kawe, przestałem pić redbulle bo myślałem ze to moze od tego. Najgorsze w tym wszystkim jest to że to jak narazie nic nie pomogło, bo w dalszym ciągu mam to ,,uczucie''. Czasem jak wychodze z domu zaczynam o tym myslec i powoli dochodze do wniosku ze człowiek czasem jest sobie w stanie wkrecić rożne dolegliwosci ktorych tak naprawde nie ma a mimo tego nie jest w stanie przestac o tym mysleć.

ZAstanawiam sie co jest grane.

Anonimowy pisze...

Witam,

od jakiegoś czasu spotykam się osobą, która bierze leki regulujące wydzielanie dopaminy... On ma świaodmość swojej choroby i bardo dba o siebie (regularne wiyty u lekarza, nie pije alkoholu itd), zachowuje się normalnie: Opowiada z ironicznym usmiechem na ustach o swoich wizjach z czasu hospitalizacji...

Mam pytanie do autora teksu: czy ta choroba musi się rozwijać? słyszałam straszne historię o pogarszaniu stanu choroby wraz z wiekiem.. zawsze tak jest? czy swiadomosć choroby i starania, umiejętnosc rozpoznania objawow nawrotow choroby moga uchronić osobę chorą przed rozwojem choroby? prosze o odpowiedz na moj e-mail: poznac.chorobe@gmail.com
dziekuje

Anonimowy pisze...

Od 17 lat żyję ze świadomością, że w każdej chwili mogę zachorować - moja mama zachorowała na schizofrenię, gdy miałam 13 lat. Jest na lekach, chodzi reguralnie do psychiatry - ale zmiany w jej zachowaniu są bardzo widoczne i generalnie jest zupełnie inna osobą od tej którą była przed chorobą. Na schizofenię choruje tez moja babcia i brat mamy - więc prosze sobie wyobrazić jak bardzo boję się, że i mnie dotknie ta choroba.. Czasami wydaje mi się, że zachowuję sie identycznie jak moja chora mama.
Jak sprawdzić, czy już jestem chora i czy można jakoś dbać o psychikę, żeby zmiejszyc ryzyko zachorowania. Czy można uchronić się przed schizofrenią jeśli ona nade mną "wisi"?

Anonimowy pisze...

i gwiazdy świecą i zakonnice świecą...
psychiatria niczym nie różni się od polityki - nie ważne jakie debilizmy wymyślał psychiatra, po badaniu już na pewno-na pewno wszystko będzie prawidłowo i trzeba ufać. Tylko jak mieć zaufanie do kogoś, kto nie ponosi za nic odpowiedzialności?

Anonimowy pisze...

ja przeżyłem wszystko to co w artykule teraz jest tylko alienacja i obawa przed zranieniem przez inne osoby, przed niezrozumieniem, ciagła obawa przed konatktami z płcią przeciwną, brak motywacji do działania, bow iem co chcę robic ale brakuje siły by to robić

Anonimowy pisze...

..........................................
------------------------------------------
==========================================

UWAGA NA KOMUNISTÓW!
Oni nas śledzą! Oni macki mają wszędzie! zrobili nam matrix w postaci internetu! Oto kod żeby się wyzwolić z ich wpływu:

!@$#$!@$V #$#@!$#@!$V #$!@$!@$#V $#!@$@#!$V $#@%!$%!@V %$#@!%!@%V YTWRETTREWTR TRTWERTWET RQEWEWQR RQREWRRQE RQRQREWR RWQERQWRE REREWQREWRER RQRQEWREW RWERWQWREWR EWQREWQREWR

Wpisanie kodu do mózgu internetu spowoduje awarię CENTRALNEGO SYSTEMU PROPAGACJI KOMUNIZMU.
Śpieczcie się zwalczyć system, tak szybko przychodzi! MNIE NA RAZIE CHRONI BĄBEL ENERGETYCZNY< ale muszę już kończyć > bo tracę energię, a namierzonego spróbują przeprogramować.
UWAGA ACHTUNG UWAGA WNIMANIJE WNIMANIJE ATTENTION PLEASE Passenger Ochódzki !!!!
j e b a ć k o m u n ę
===============================================
===============================================
===============================================
-----------------------------------------------
...............................................

Anonimowy pisze...

Zarzuty co do profesjonalizmu autora uwazam za nietrafione.Autor w celny sposob opisal stadia choroby,zaluje tylko ze na ten tekst nie trafilem wczesniej.Wyleczylem sie z schizofrenii .Chory bylem jakies 5 lat(ciezko okreslic) Zarzuty odnoszace sie do niedoceniania roli subiektywnego postrzegania sa nietrafione.Jako osoba chora cierpialem,niemniej wyszedlem przed faza 3 ,wybralem rzeczywistosc.
Moge powiedziec ze leczenie bylo lepsze od choroby, z kazda chwila czulem sie lepiej-bolalo ale mniej niz dzikie akcje w mej glowie .Ocenianie ich jako pozytywnych jest moze pomocne dla osob chorych(karmienie narcystycznej strony chorego jest bardzo skuteczna terapia).
Niemniej kluczowe dla wyleczenia jest odzielenie prawdy od falszu, pozostawanie w stanie choroby jest krzywda dla samego chorego,a apropata wobec tego stanu, zwyklym skurwysynstwem wobec czlowieka ktory cierpii.
Chetnie przeczytam opinie na temat,z oczywistych mi wzgledow bliski i ciekawy/

Anonimowy pisze...

Ja na pewno przechodziłem coś jakby pierwszy etap. Wyglądało to mniej więcej tak, że myślałem, że moje odczuwanie zmienia się bo dorastam. Kiedyś dorwałem książkę o znaczeniu gestów. Do dzisiaj ciężko mi wyluzować i nie zwracać uwagi na małe geściki w stylu, że ktoś się drapie po głowie w trakcie rozmowy albo w którą stronę patrzy coś sobie przypominając. :P Pewnie mógłbym wiele jeszcze sytuacji wymieniać, ale raczej wielu głupich rozkmin nawet nie pamiętam. Przez ten nadmiar percepcji ciężko się żyje. Ale moje pytanie jest inne: czy każdy przechodzi taki etap? Czy jest on charakterystyczny tylko dla chorych? I jeszcze jedno: jest taka fajna książka "Droga miłującego pokój wojownika" (film "Peaceful warrior" ). Główny bohater w pewnym momencie zaczyna mieć dręczące i sny i ogólnie problemy ze sobą. Później poznaje tajemniczego mistrza (możliwe że nawet nieistniejącego) i powoli zacyna wracać do realnego świata mierząc się ze swoimi demonami. Czy czasem główny bohater nie wygląda wam na schizofrenika? Mogę powiedzieć, że w niektórych kwestiach się z nim utożsamiam. Tamta historia skończyła się całkiem nieźle, ale chyba dopiero po 8 latach (w książce)...

Anonimowy pisze...

Współczuję wszystkim, których bliscy chorują na schizofrenię i współodczuwam ten ból razem z Wami... Moja mama choruje na paranoidalną od 20 lat. Już prawie nie pamiętam jak to było, gdy była zdrowa. Mój ojciec nie wytrzymał i odszedł. Nikt już nie chce z nią żyć, ja też nie chcę, choć sumienie mnie któregoś dnia pewnie wykończy. Już jej nie traktuję jak swojej matki - to człowiek, który widzi tylko siebie, TYLKO ONA JEST WAŻNA, wszyscy mają robić to co ona chce, bo jak nie to krzyki, rękoczyny, groźby itd itd. Nie mam już do niej siły... Pomoc dla osób chorych psychicznie w tym kraju to jakaś kpina! Jak szukają oszczędności to niech pozwalniają tych wszystkich nierobów urzędasów, którzy robią wszystko by się nie narobić i od godz. 13:00 już czekają aż skończą pracę "bo tak już się narobili", a nie na służbie zdrowia oszczędzają! Gdzie są mieszkania chronione dla chorych psychicznie??? W Warszawie nie ma ani jednego. Gdzie są domy pomocy dla chorych psychicznie??? Jest ich tak mało, że tylko cudem tam można umieścić chorego - na dodatek wyłącznie za jego zgodą. A co ma zrobić człowiek, którego matka twierdzi, że jest zdrowa i "się leczyć NIE BĘDZIE", która tak ładnie udaje przed obcymi i maskuje swoją chorobę, a jak przyjdzie co do czego to może zamordować kogoś w nocy na ulicy??? Zanim kolejny debil napisze jakieś głupoty o chorych psychicznie, że są kosmitami czy coś w tym stylu - dobrze radzę się zastanowić czy to faktycznie takie zabawne kretyni!!!!

Anonimowy pisze...

Do poprzedniego komentarza-współczuję i przepraszam Cię za Mamę. Sam mam tą "paranoidalną" i mogę wzbudzać takie odczucia w rodzinie i otoczeniu. Jednak proponuję Ci się zastanowić nad "innością", czy też nie stanowisz dla Mamy zagrożenia, bo jesteś dla niej "inny"? Ona może myśleć, jak Ty, że zabijesz kogoś na ulicy, nawet jestem przekonany, że coś w stylu myśli. Minął czas jedynej słusznej racji w polityce, a kultywowana jest jedyna słuszna racja postaw życiowych. Mama jest "inna" i tego trzeba się uczyć, jak tolerancji np. homoseksualizmu, a nie palić ją w paragrafach i definicjach własnej, "lepszej" prawdy.

Anonimowy pisze...

mam 15 lat dość często zdarza mi się słyszeć głosy , nawet w gronie przyjaciół. często na ulicy odwracam się za siebie , mam jakieś urojenia , ciągle się czegoś boję ale nie wiem czego . niedawno gdy czekałam na mamę w pustym domu słyszałam że ktoś chodzi po pokoju obok ,jakby ktoś przeszukiwał szafy , gdy byłam już przy drzwiach pokoju wszystko ucichło . mówiłam to mamie weszła ze mną do tego pokoju wszystko było ułożone tak jak przedtem , nie było śladów włamania . wtedy opowiedziałam mamie wszystkie sytuacje , które przydarzają mi się ,wszystkie urojenia i w ogóle . mama stwierdziła że mam uważać , ponieważ to może doprowadzić do schizofrenii. z tego co wiem , mój wuja miał schizofrenie. pomóżcie mi , nie wiem czy jestem chora czy nie .

Krzysztof Karkadski pisze...

Polacy to strasznie ciemny naród który nastawiony jest na to żeby szkodzić i robić krzywdę swoim rodakom.Ludzie są zdeformowani, mają zawistne, nierzyczliwe spojrzenia a jak ktoś jest orginalny, słaby, chory, biedny, bezradny to takiego najbardziej lubią zgnoić. Zachowanie Polaków woła o pomste do nieba dlatego polacy
za granicą się nienawidzą i sprzedali swój naród podczas trzech rozbiorów Bóg nie będzie szanował polaków którzy mają diabła za skórą
dlatego polacy będą harować za marne grosze
i to co pisze to na pewno nie jest schizofrenia tylko obiektywna rzeczywistość

Krzysztof Karkadski pisze...

Polacy to ciemny postkomunistyczny naród który
jest psychicznie zdeformowany ludzie maja posępne miny, nienawistne spojrzenia, nieżyczliwe twarze,
nadgorliwość w karaniu za malutkie przewinienia, wrogość do rodaków, Polacy wszystkich rodaków uważają za podstępną konkurencje, jeżeli ktoś jest orginalny, biedny, słaby, ma problemy to takiego Polacy uwielbiają zgnoić pokazując jednocześnie jacy sami są doskonali dlatego Polacy za granicą
strasznie się nieznoszą i dlatego sprzedali się podczas trzech zaborów. Bóg gardzi Polakami
którzy mają diabła za skórą dlatego Polacy będą
zawsze harować za marne grosze i włóczyć się po świecie to co pisze to nie jest schizofrenia - to jest niestety obiektywna prawda o Polsce.

Anonimowy pisze...

Moja matka ma schizofrenię, ja już mam blisko 40 lat. Od siostry matki dowiedziałem się, że ją zastraszamy. Zacząłem pisać bloga, żeby ludzie wiedzieli jak wygląda dom schizofrenika. Coś pękło we mnie, zapraszam:
http://trudnesprawy75.blox.pl/html

Anonimowy pisze...

wedlug mnie duzo jest osob ktore wybieraja psychologie itp.bo mialy jakies powazne problemy w zyciu i dzieki temu probuja je zrozumiec i rozwiazac,ale nie wszystko do wszystkiego mozna dopasowac i wytlumaczyc kilkoma regulkami.te wszystkie choroby o ktorych tutaj piszecie to bardzo zlozone i dlugotrwale procesy a opis jaki proponujecie jest dla mnie niezrozumialy i chaotyczny,radzilabym doszlifowac prace.kiedy czytam te fragmenty mam wrazenie,ze napisal je student 1 roku

Anonimowy pisze...

Schi to kwestia wyboru zycia.Ucieczka w swiat urojony bo wystepuje lek przed dorosloscia.

Beata Kyan pisze...

No hej, miałam nie czytać. Omijam większość, która może mnie przytłoczyć. Ale przeczytam. Wszystkiego dobrego :)

Anonimowy pisze...

Powinni puścić program w telewizji o tym. Społeczeństwo mówi nam "ogarnij się debilu" zamiast pomyśleć że ten człowiek ma problemy i dlatego dziwnie się zachowuje. Pozdrawiam ludzi wrażliwych.

Anonimowy pisze...

Słuchajcie mam duży problem ze sobą od kilku lat i myślę że to może być schizofrenia ale boję się iść do lekarza. Zacznę od tego że kiedy spotykam się ze znajomymi to wygaduję różne głupoty, mówię rzeczy o których nie powinienem mówić. Najgorzej jest po alkoholu. Towarzystwo mówi mi że ze mną jest coś nie tak, kazali mi iść do lekarza. Mam trudności z wyjściem z domu w dzień, zakładam najczęściej okulary przeciwsłoneczne bo wydaje mi się że mam oczy jak naćpany, jak nieraz patrzę w lustro to tak nieraz wyglądają i ciągle o tym myślę żeby kontrolować swoje oczy. Mam też trudność w podróżowaniu komunikacją miejską, wydaje mi się że ludzie się na mnie patrzą, albo jak ktoś się zaśmieje to myślę że ze mnie. Staram się unikać wzroku innych i praktycznie całą podróż mam spuszczoną głowę. Wsiadam tylko z przodu tramwaju/autobusu. Kiedy siedzę w domu to wydaję z siebie różne dziwne dźwięki, nie wiem czemu ale już tak mam. Nie mogę znaleźć od paru lat pracy, boję się iść na rozmowę, boję się odrzucenia. Nie wiem czy to schizofrenia, ale moja matka choruje na schizofrenię paranoidalną, ale bierze leki i nie wiem jak u niej wyglądają gorsze epizody choroby. Kiedyś jak nie brała jakiś czas leków, to mówiła że ją śledzą na ulicy, że chodzą za nią detektywi i szukała w domu ukrytych podsłuchów i kamer. U siebie nie zauważyłem takich objawów. A to wszystko zaczęło się od zażycia 2 tabletek Extasy kilka lat temu. Wcześniej też brałem piguły na dyskotekach, ale nie były tak mocne jak te. Diler mnie o tym nie uprzedził i wziąłem dwie naraz. Praktycznie całą dyskotekę przesiedziałem oparty o ścianę. Miałem halucynacje, wzrok mi się rozmazywał i widziałem wszystko podwójnie. Zamiast do popielniczki,strącałem popiół obok sądząc że w nią trafiam. To było straszne, nigdy nie byłem w takim stanie i bałem się że umrę, chciałem żeby już ze mnie zeszło, ale ciągle mnie trzymało i trzymało. Kiedy zaczęło ze mnie schodzić, trochę odżyłem ale pozostało mi aż do dzisiaj takie uczucie jakby zamyślenia w oczach i takie uczucie ciężkości lub lekkiego bólu z przodu głowy. Ktoś mi raz powiedział że mam szaleństwo w oczach. Np. jak gdzieś usiądę to wpatruję się w jeden punkt i odpływam. Osobom które znam opowiadam niestworzone rzeczy, kim to nie jestem i ile to mam kasy, a to nie prawda... Bardzo często uciekam myślami w strefę marzeń. Wyobrażam sobie różne rzeczy, przy otwartych opczach. Czasem też do siebie gadam, np kiedy powracają do mnie przykre wspomnienia, a jest tak codziennie. Nachodzą mnie myśli tego co zrobiłem poprzedniego dnia, walnąłem jakąś głupotę do kogoś po pijaku i później mnie to dręczy cały czas, szczególnie rano. Najczęściej mówię przy tym do siebie "Ty debilu" :/ Nie wiem co o tym myśleć, ale na pewno coś ze mną nie tak. Czy powinienem iść do lekarza lub na jakieś badania głowy w szpitalu, czy to co napisałem kwalifikuje się pod schizofrenię? Wiem że ta jest dziedziczna, a jak ktoś ma w rodzinie osobę o takiej chorobie, ma zwiększoną szansę na jej zapadnięcie. Na koniec powiem tylko że kiedyś byłem super osobą, duszą towarzystwa, dowcipnisiem. Cała szkoła się potrafiła śmiać z kawałów jakie robiłem. A teraz mogę z czystym sumieniem stwierdzić że jestem wrakiem człowieka. Nie odczuwam z niczego przyjemności, boje się ludzi, a kiedyś rządziłem z chłopakami na swojej dzielnicy. Po jakimś czasie odsunąłem się od ludzi i teraz ciężko mi jest ponownie ich do siebie przekonać. Dodam jeszcze że mam często ataki szału, jak siostra coś upuści to wyklinam ją od najgorszych, ona uważa że jestem bandziorem a tak nie jest. Zawsze byłem wrażliwą i towarzyską osobą, ale coś się zmieniło. Nawet ton mojego głosu, który brzmi lekceważąco dla innych. Zaszyłem się na rok w domu i nigdzie nie wychodziłem, rodzinie która pracuje mówiłem że wychodziłem a tak nie było. Moim marzeniem jest by było jak dawniej. Oddałbym za to wszystko co mam. Czy te piguły mogły mi uszkodzić mózg?

Weronika Kowalska pisze...

Świetne nakreślenie tematu. Zapraszam też na mojego bloga poświęconego schizofrenii - Blog o schizofrenii

Anonimowy pisze...

A Czy bierzesz narkotyki?albo nadużywasz alkoholu? Tak te piguły mogły uszkodzić Ci mózg,jeżeli boisz się choroby psychicznej niczego nie bierz,a twoje wszystkie problemy mogą zniknąć.

Anonimowy pisze...

Rauwolfia żmijowa - naturalny lek na schizę.

Anonimowy pisze...

Co to jest ostatnia faza schizofrenii- zanik funkcji poznawczych?- będę warzywem? Teraz tomograf. 17 lat wewnętrznego piekła i co dalej w/g nauk medycznych?

Anonimowy pisze...

mama mojego chlopaka jest chora jego siostra tez. bardzo boje sie ze on tez zachoruje. kocham go ale obawa przed jego choroba na schizofrenie jest na tyle duza ze zastanawiam sie czy od niego nie odejsc....

Anonimowy pisze...

Przeczytałam wszystko, trzymaj się " Anonimowy pisze". Ja też mam syna chorego na schizofrenię, nie raz jest bardzo ciężko z nim wytrzymać, ale rozumiemy jego chorobę, chcemy mu pomagać, kochamy go. W rodzinie też były przypadki tej choroby. Kto bardziej nie zrozumie tej osoby niż rodzice lub rodzina , która ma częsty z nią kontakt ? Ona cierpi, bo uważa że jej nie rozumiemy, nawet gdy nie ma urojeń i psychoz, to jednak tkwi w własnym świecie.Marzenie moje ? żeby syn doszedł do remisji, podjął naukę, pracę, był w szczęśliwym związku. Trzeba w coś wierzyć, żyje się wtedy łatwiej. Powodzenia ludzie ze schizofrenią , jesteście bardzo wrażliwi i bardzo was rozumiem. Życzę wytrwałości i pogody ducha a na pewno będzie lepiej, uwierzcie w siebie, walczcie z chorobą, myślcie pozytywnie, bo życie jest piękne.

Anonimowy pisze...

Czasami bywa tak iz trudno zdiagnozac czy majac uposledzenie umyslowe czy to choroba psychiczna. Najgorzej jak jest wykorzystane PSYCHOLOGIA CZLOWIEKA. PACJENT nie wie jak ma sie bronic, ze to nie SCHIZOFREMIA lecz tylko UPOSLEDZENIE UMYSLOWE.

Anonimowy pisze...

Czasami schizofrenia jest błędnie mylona z derealizacją i depersonalizacją. Np podczas silnych zaburzeń lękowych, wtedy świat wydaje się być nierealny, odległy od rzeczywistego, tracimy totalnie emocje, nie rozpoznajemy własnej rodziny czy przyjaciół. Nie możemy rozpoznać siebie w lustrze i nie odczuwamy swojego ciała. Ten stan występuje też po ataku paniki lub w trakcie zażywania narkotyków i dostaje obniżenia nastroju albo po traumie np żołnierze. U mnie to przyszło stopniowo i nieświadomie mimo ze nie miałam żadnych większych stresów i lubiłam swoje obowiązki. Wystarczył jeden dzień obijania się i czas analizowania jakiejś nieistotnej rzeczy. Robienie z każdej myśli wartości. W zasadzie każdy z nas doświadczył tego stanu np kiedy się zamyślimy czytając i nie pamiętamy co przeczytaliśmy tym samym ignorujemy otoczenie. W zaburzeniu polega to na tym ze je analizujemy i wpadamy w pułapkę myśli. Później ta nierealność wywołuje w nas ataki paniki chociaż jest po to zeby nasz mozg sie zregenerowal. Napedzamy bledne koło. Kazda sytuacja daje mam poczucie zagrozenia zycia. Ja obecnie leczę się na d.d (ktore ponoc jest tylko zaburzeniem) od trzech miesięcy. Juz nie dostaje ataku paniki na widok ludzi, lub na zapach perfum etc. Teraz już ten świat staje się normalką. Nawet nie wiem czy to co tutaj pisze to faktycznie JA. Mam duzo swoich wlasnych przekonan i nie dociera do mnie swiat zewnetrzny.

Anonimowy pisze...

Ty naprawde chory jestes i malo Cie laczy ze schizofrenia

Anonimowy pisze...

jestem zdrowa psychicznie czy to znaczy ze jestem chora?

psycholog Gdańsk pisze...

Ludzie często mają błędne wiadomości o schizofrenii, są karmieni przez media które tworzą mity.

Anonimowy pisze...

Moja starsza siostra cierpi na to, mówi sama do siebie, czasami dostaje ataku i się okalecza. Moi rodzice nic z tym nie robią, już tyle osób chciało pomóc a oni ciągle nie i nie. Co mogę zrobić w tej sytuacji?

Anonimowy pisze...

Witam wszystkich,zainteresowałam się tym artykułem ze wzgledu na moja mamę, gdyz wszyscy z rodzenstwem sadzimy że choruje na Ta chorobę gdyz ma zaburzenia rzeczywistości, jest bardzo pesymistyczna osoba we wszystkich ludziach widzi wrogów ( ostatnio również w nas), ze ją podsłuchują , obserwują i nawet lekarze w szpitalu ostatnio chcieli ją zabić wstrzykując jej coś w ręke.Powód dlaczego czytam dzisiaj tak wiele postów o schizofremii jest dla mnie osobiscie bardzo przerazający gdyż sama podejrzewam u siebie dziwne zachowania , a bardziej myśli jest ich poprostu za duzo. Osobiscie nie mam problemu z kontaktem z innymi ludzmi ale w głebi duszy czuję ze to nie jestem ja tylko ktoś kogo gram. Nie kiedy zastanawiam się czy dobrze się zachowywałam czy na swój wiek nie powinnam zachowywac sie powazniej a nie gadać o ..pierdołach'' wiem że nie jestem geniuszem, nie lubię rozmawiać o polityce, i zzwyczaj kiedy temat mnie juz całkowicie nie interesuje odłączam się zupełnie i jestem w innym świecie czekając tylko kiedy ta osoba przestanie mówić. Najgorsze jest chyba to że analizuję pewne rzeczy na drugi dzierń, lub jesli ktoś nie odbierze tel kiedy dzwonie, lub kiedy napisałam smsa i nie odpisała ta osoba , to ja odrazu już mam gorszy humor i w głowie układam cały scenariusz co się pewnie stało i w wiekszosci pesymistyczny lub że zrobił to specjalnie i z premedytacją. Ostanio też miewam bardzo zróznicowane sny , wręcz historie w których bardzo silnie czuję i reaguję na dane sytuacje , a puzniej rano wstaję i bardzo roztrzasam je od początku do konca. Chce równiez zaznaczyć ze nie mam zadnych omamów czy lęków przed skrzywdzeniem , ale w głebi bardzo się czuję samotności takiej szerokopojetnej. Nie wiem czy ktoś z was przeczyta mój wpis i mi odpisze ale bardzo bym była wdzieczna za to najbardziej osoby dotknięte już tą choroby , i doradziły mi czy ich osobiste przezycia wczesniejsze były podobne czy może jest to zupełnie cos innego i nie mam co sie tak jeszcze stresowac. pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Koleżanka z klasy ma tą chorobe.. Jako jedyna przyjaznie sie z nia.. Jest ciezko.. Zdaza sie jej krzyczec na mnie np. Zebym jej nie bila. Robi to podczas lekcji. Mialam spore klopoty ale wytlumaczono mi ze ona tak ma i mimo wszystko nie pozwolono mi jej zostawic bo "przywiazala sie do mojej osoby "

syls pisze...

Od kiedy pamiętam coś było nie tak z moja mama ale apogeum choroby wydarzyło się niedługo po jej 50. Od dziesięciu lat bierze leki i trudno w to uwierzyć ale jest przecudowna osoba kocha swoje wnuki dzieci może nie ma za dużo siły i ochoty na pewne aktywności ale wnuki ja rozkręcaja. Mama od początku brała leki ja ją błagalam ze nie mogę jej stracić i brała dla mnie płakała i brała. Moja największą bolączką jest to ze ludzie z schizofrenia żyją krótko... nie wyobrażam sobie tego. A ostatnio podejrzewają nowotwor ukladu moczowego który jest częsty u ludzi chorych na psychiatryczne choroby...czy ma ktoś może jakieś informacje o ludziach żyjących długo z ta choroba?

Anonimowy pisze...

w tak zakłamanym świecie nic dziwnego że schizofrenia występuje w ogóle .
ja to traktuje jako doświadczenie duchowe . . być może nic nie dzieje się bez przyczyny. pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Doświadczenie duchowe? Możesz coś więcej napisać?

Anonimowy pisze...

Witam...uważam że schizofrenia jest skutkiem słyszenia myśli...jeśli ktoś słyszy myśli innych to izoluje się od ludzi, kto chciał by słyszeć myśli innych??... pewnie nikt,słyszysz myśli innych znasz intencje niekoniecznie dobre...spotykasz osobę która słyszy myśli innych pewnie się jej boisz bo nigdy nie spotkałeś się z takim zjawiskiem...boisz lub atakujesz... nie wierzę w schizofrenię.

Anonimowy pisze...

jestem chora od roku na to cos. Jak biore leki to wszystko jest ok, nigdy nie mialam mysli samobojczych. Mam grono osob od ktorych sie odcielam ale to byly nie tyle wrogie mi osoby ale falszywe. Nie mam zadnych glosow, omamow ani nie uwazam zeby ktos mnie sledzil lub cokolwiek takiego. Widac ze roznie kazdy przechodzi przez ta chorobe. Ja jestem dosc sympatyczna i jest wiele osob ktore mnie lubi i szanuje.

Sabina Gatti pisze...

..."Naokoło jest jakby chaos.." - bo jest, ja schizofrenii nie mam ale chaos widzę i to straszny.
..."człowiek izoluje się od ludzi, od świata, przyjmuje postawę na przekór,...." --- to również robią ludzie, którzy stają się świadomi swoich traum z dziciństwa, bo przebywanie z ludźmi nieświadomymi tego co przeżyli i wynieśli ze swoich domów rodzinnych ich projekcje, acting-out są nie do wytrzymania, to wampiry energetyczne i człowiek emocjonalnie dojrzały broni się właśnie poprzez eliminowanie ze swojego otoczenia i życia tak zwanych "normalnych" = emocjonalnie niedojrzałych ludzi. Trudno nie dostać jakiegoś poważniejszego zaburzenia skoro ludzie byli i nadal są tak "kochani" http://sabinagatti.blogspot.com/2015/04/tak-bylismy-kochani-i-tak-nadal-kocha.html
Polecam również to dla znających angielski. Mając taką matkę sam dostałbym schizofrenii mówi psychoterapeuta. https://www.youtube.com/watch?v=wyL0jjI93OI

Anonimowy pisze...

Kto nie przeżył z osobą psychiczną lat ten nie wie ile zyskał. Nie życzę najgorszemu wrogowi. Znana mi osoba obecnie jest w tzw. "fazie". najbliższe osoby to dla niej wróg nr 1. To nic, że całe lata jej pomagam, to nic, że zniszczyła mnie finansowo (komornicy, długi), to nic, że jej rodzina się nią nie zajmuje. To jest koszmar tylko dla silnych psychicznie. Ja swoje życie przegrałem. Niestety to przykre co napiszę, ale trzeba się od takiej osoby odciąć. Definitywnie. Bez skrupułów. Inaczej pociągnie na dno i zatruje całkowicie życie nasyłając "wszystkich świętych" poczynając od policji, organów różnej maści i przy okazji konfabulując fakty. A jak potrafią się maskować, jak potrafią wmawiać, że to ktoś inny jest chory, że groził jej śmiercią, że bije itd. Przerabiałem i wiem. Za radą policji musiałem wynieść się ze wspólnego mieszkania, bo w końcu pojęli kto jest prowodyrem. Facet jest bez szans. Przestrzegam. Nie pakujcie się w takie związki świadomie. Szkoda życia i własnego zdrowia, bo i na samobójstwie można skończyć, jak się nie widzi światełka z tunelu. Zabawa w to koszmar dla osoby zdrowej i prawie 100%-towa szansa na odjazd w totalną deprechę. Trudno, że może nie będziesz mógł spojrzeć w lustro. Trudno jeżeli inni ocenią cię źle. Pamiętaj, że oni tego nie mieli na co dzień i dlatego nie są do końca obiektywni. No chyba, że ktoś ma zacięcie na męczennika i psychicznego masochistę. Wtedy efekt murowany. Życie na huśtawce to mało powiedziane. A "najśmieszniejsze" jest to,że takiej osoby dopóki nie zagraża swojemu zdrowiu lub innych to nie wezmą do szpitala. Na ogół te osoby są świadome, żeby się nie dać zamknąć i dopiero jak się stoczą to z ulicy zgarną do psychiatryka i wtedy taką osobę tam leczą. A stamtąd może wyjść na własna prośbę (oczywiście nie każdy przypadek). jeżeli grożą Waszemu zdrowiu to to NAGRYWAJCIE, żeby mieć dowód do zabrania chorego do szpitala. Trzeba podpisać kwit. Inaczej się nie da. Przegrany Jacek.

Anonimowy pisze...

To ja może powiem cos ogolnie.
Mysle ze terapia lekarstwami jest dobra dla tych ktorych nie da sie inaczej potraktowac. Ale lekarstwa moim zdaniem dla niektorych to zabijanie czesci siebie. Jezeli ktos jest swiadomy swojej choroby byc moze moze wybrac benefit z lekarstw i zapomnieniec o tej czesci ktorej sie wstydzi lub zaakceptowac cala swoja osobe i wszystkie swoje problemy. Czyli nie skladam sie z samych superlatyw , problemow ktore chce zatuszowac i wad ktore chce ukryc. Tylko jestem jakas tam srednia i nie zamierzam nic ukrywac o ile nie przeszkadza mi to w funkcjonowaniu spolecznym. Inaczej chce przezyc swoje zycie jako ja a nie jako ktos inny. Ewentualnie taki ktos jakim powinienem byc lub ktos uwaza ze powinienem byc. Choroby psychiczne, to zawsze tez byl biznes bo to olbrzymia rzeka pieniedzy. A jednostkowo czlowiek przeslowniety jest za opakowaniem specyfiku. Czesto tez jest tak ze choroby sa wykorzystywane przez małzonków, rodzine czy konkurentow w biznesie jak kazda inna wada. Osoby starsze czesto sa ubezwlasnowolniane, karmione swoja dzialka leku, zamyka sie je gdzies w domu opieku , dzieli spadek. Trudno to wszystko wyposrodkowac. Ale moim zdaniem istotna jest swiadomosc tego mowienie o chorobach usuwa stygmatyzacja dzieki czemu pewne patologie zachodza rzadziej. Co do leczenia. Szkoda ze nie ma doskonalych pigul ktore tworza ludzi bez problemow. Moze jeszcze taki etap nadejdzie ale czy wtedy bedziemy sobie potrzebni jako osoby ? Pewnie nie , bo problemy najczesciej sa wina innych osob lub tego ze sobie nie radzimy albo z tymi problemami lub z tymi osobami.

Anonimowy pisze...

A ja myśle ze jestem bogiem, a bóg jest mną. Mam wpływ na rzeczywistość. Dotknęło mnie to znienacka, jak grałem na ps3 od tego momentu pozbierałem wszystkie znaki, szczegóły z całego życia i doszedłem do wniosku ze tak jest. Albo jestem chory, albo bardzo głupi albo genialny co nie zmienia faktu iż przekonanie o powodzeniu na poziomie podswiadomym ma pozytywne skutki

Anonimowy pisze...

Bbb

Anonimowy pisze...

Niestety z chorobami psychicznymi jest bardzo ciężko.. z tym, że ja swoje myśli paranoidalne ukrywam ;). I udaje mi się odrzucać swoje urojenia, ale zaufać komuś bardziej nie dałbym rady, bo zaraz by się jazdy zaczęły.. z nerwicą i depresją jakoś sobie radzę, chociaż co jakiś czas mam okresy.. kiedy depresja już tak mocno atakuje, że wystarczy jeden błąd. Nie polecam w chorobach psychicznych łapać się za narkotyki lub alkohol.. tak, to prawda, że człowiek czuje się lepiej, ale po czasie efekty są 3 razy gorsze i ciężko z czegoś takiego wyjść. Ja rzuciłem wszystko.. czasami się tylko napije, bo miałem już stany, w którym bez napicia się.. nie wytrzymałbym psychicznie. Polecam też gry lub seriale, które was zaciekawią tak, że zapominacie o świecie. Mi takie coś pomaga, chociaż choruje już około 5 lat. Wiem, że teraz jest cisza przed burzą i tak, czy siak raczej będę musiał iść po leki, ale jak na razie, jest całkiem ok. Po leki i tak w końcu pójdę, bo z takimi myślami chyba jeszcze nikt nie wygrał.. a bez leków raczej nie mam się co zbliżać do ludzi.. zawsze kończy się podobnie :). Wmawiam sobie, że to tylko moja głowa, a i tak po kilku godzinach lub na następny dzień znowu widzę wszędzie spisek i czuje się jakby każdy był w zmowie. Szkoda ranić czymś takim siebie i innych ludzi, tym bardziej, że można trafić na takie osoby, a w tym stanie takie osoby potrafią wykończyć człowieka na tyle, że będzie wstawał tygodniami..

Wszystkim młodym, którzy mają małe problemy.. polecam iść porozmawiać z psychologiem/psychiatrą i nie słuchać rodziny/przyjaciół jeśli nie chcą was wspierać. Tylko nie wmawiajcie sobie chorób, bo to najgorsze co można zrobić.. Mimo wszystko lepiej się zbadać jak najwcześniej, bo wtedy istnieje duża szansa, że się wyleczycie i będziecie żyć normalnie. Niestety większość osób nie wiem co to choroby psychiczne i nie zdaje sobie sprawy, że ktoś może chorować i stąd później tyle osób, jest w ciężkim stanie..

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...