Schizofrenia – nazywana jest czasami ”królową chorób psychicznych”. Mimo podobnych objawów osiowych choroby (autyzmu i rozszczepienia) – poszególne przypadki choroby bardzo różnią się od siebie.Każda chora osoba doświadcza różnej intensyfikacji emocji, a także przypisuje zdarzeniom odmienne znaczenia.
Kępiński wyróżnia trzy fazy rozwoju schizofrenii. Oczywiście nie u każdego musi wystąpić każda z tych faz.
Pierwsza faza to FAZA OWŁADNIĘCIA.
Biorąc pod uwagę fakt, że najczęściej na schizofrenię chorują ludzie młodzi, wkraczający w dorosłość, nie mogący sobie poradzić z adaptacją do realiów, wielu chorujących będąc w tej fazie zauważa w sobie „że dorośleją”. Nawet nie tyle dorośleją, co odkrywają swoje prawdziwe „ja”. Swoją Nową Twarz. Dojrzewają do czegoś nowego.
Dostrzegają, że rzeczywistość wcale nie jest taka, za jaką ją pierwotnie uważali. Wszystko jakby się zmienia. Świat jest takim samym zbiorem zdarzeń, bodźców – jednak pierwotne znaczenie tej całej struktury jest inne.
Jeśli owładnięcie jest głębokie u osoby, u której rozwija się schizofrenia mogą pojawić się intensywne wizje, eskstazy, koszmary. Człowiek taki jakby wpada NAGLE do innej rzeczywistości. Tak samo zbudowanej. Jednak schizofrenicznie zniekształconej.
Człowiek chory widzi nagle siebie, że wcale nie jest Piotrkiem, Jankiem, czy Małgosią – ale bohaterem, który – żyjąc w czasach albo obecnych albo nieobecnych musi pokonać jakąś Siłę, aby zbawić, uratować świat. Albo jakąś populację. Człowiek taki czuje nienawiść do świata i samego siebie. Naokoło jest jakby chaos. On zagubiony w wirze zdarzeń oddala się od rzeczywistości.
Jeśli faza owładnięcia przebiega łagodniej człowiek izoluje się od ludzi, od świata, przyjmuje postawę na przekór, wygłupia się itd. Proces owładnięcia jest stopniowy.
W tej fazie chory odkrywa znaczenie każdego gestu – jaki wykonuje dowolny człowiek. Na wszystko jest jakieś wytłumaczenie. Osoba chora jakby porządkuje chaos w swojej głowie – nadając zupełnie nieracjonalne znaczenia przypadkowym zdarzeniom. Dla niej są jednak racjonalne. Historie przez nią opowiadane wydają się być logiczne, mówi przekonywująco.
Druga faza to FAZA ADAPTACJI.
Burza emocjonalna ucisza się. Człowiek już wie, że dotykają go różne myśli, przez otoczenie kwestionowane. Zdaje sobie sprawę, że jego przekonania są przez innych odbierane niepoważnie. Chory w tej fazie nie będzie już jednak kwestionował, że pielęgniarka w szpitalu jest pielęgniarką. Ona dla niego będzie i pielęgniarką i aniołem (lub inną postacią). W tej fazie dochodzi do tak zwanej „podwójnej orientacji”. Świat i ludzie są jednocześnie obiektywnym światem i ludźmi – ale są jednocześnie światem wymyślonym przez chorego.
Chory żyje w dwóch światach – i oba traktuje przez pewien czas jako realne.
Z czasem jednak jedna rzeczywistość zaczyna przeważać, ponieważ trudno jest żyć w dwóch jednocześnie.
Chory zdaje sobie sprawę, co jest obiektywizmem a co jego ”rzeczywistością schizofreniczną” – jednak nie potrafi w pełni odrzucić realnego przeżywania tego, co istnieje tylko w jego psychice.

Co chwilę pochrzękuje lub mówi głośno jakieś słowo, lub kilka słów, powtarza jakieś ruchy, gesty – jest to tak zwana perseweracja schizofreniczna.
Mimo że wydają się to być bezsensowne gesty czy słowa – jeśli pozna się świat chorego – są spójnymi elementami w jego percepcji rzeczywistości.
Ta nieprzewidywalność gestów – zmienia się z czasem w przewidywalną dziwaczność.
Ludzie z otoczenia przestają się „bać” dziwnych nieprzewidywalnych ruchów chorego, ponieważ są one już tylko przewidywalnymi dziwacznościami.
A co na to chory?
Ma do wyboru dwie rzeczywistości: obiektywną i swoją schizofreniczną. Wybiera jednak tę swoją – ponieważ czuje się w niej pewniej. Wydaje mu się też mimo wszystko bardziej realna. Realniej przeżywana.
Trzecia faza choroby to FAZA DEGRADACJI.
Wyobraźcie sobie pożar, który w pierwszej fazie wybucha – w drugiej pali się spokojnie – w trzeciej gaśnie – pozostawiając po sobie popioły, zgliszcza i zniszczenia.
Właśnie tak wygląda trzecia faza schizofrenii. Objawy choroby bledną, następuje wygasanie.
Świat chorego staje się szary i pusty. Nie ma w nim niczego ciekawego ani nie ma niczego nudnego.
Objawami osiowymi schizofrenii są autyzm – czyli odcinanie się od otoczenia, zamykanie się w świecie własnych przeżyć wewnętrznych oraz rozszczepienie – czyli rozerwanie poszczególnych funkcji psychicznych, obniżenie uczuciowości, obojętność, utrata związków emocjonalnych z otoczeniem.
W fazie degradacji autyzm i rozszczepienie są szczególnie nasilone. Chory tkwi w schizofrenicznej pustce. Bez końca. Bez niczego. Bez nikogo. Jego gesty są chaotyczne, nieuporządkowane, słowa bez znaczenia („sałata słowna”).
Bardzo trudno leczy się schizofrenię jeśli dojdzie ona już do trzeciego etapu. W terapii chodzi o to, aby wzbudzić w chorym zainteresowania życiem, jego hobby. Jeśli terapia się powiedzie, chory może żyć samodzielnie i pracować, zarabiać na swoje utrzymanie. Czasami osoby chore na schizofrenię są nawet lepszymi, bardziej sumiennymi pracownikami – niż osoby zdrowe.
Polecam książki Antoniego Kępińskiego.

Pozdrawiam
Integralny
PSYCHIKA.net
32 komentarze:
U nas niestety wciąż panuje stereotyp osoby chorej na schizofrenię - agresywnego, zaślinionego i brudnego typka który gada do drzewa i rzuca się na przechodniów. Tymczasem chory może być też szef dużej firmy albo atrakcyjna młoda dziewczyna.
Zimbabwe @
Dzięki za komentarz.
Spotkalem sie ze schizofrenią u młodej osoby dwudziestokilku letniej. Byla moją dziewczyną więc jej dziwne zachowanie traktowałem jako fochy. Przykładowo zakładała, że ludzie na ulicy na nią plują bo mieszka ze mną bez ślubu lub moja mama jej nienawidzi. Potem podobnie traktowała znajomych tłumacząc, że są źli itd. Zerwałem z nią. Po paru latach znalazłem na goglach jej posta na grupach dyskusyjnych gdzie uważała, iż jest obserwowana przez zaawansowany system laserowo optyczny i że to jest łamanie jej praw obywatelskich. Post był jej na 100% gdyż do profilu byl załączony mail i gdy napisałem do niej to odpisała, ze to jest jej aktualny adres. A ostatnio znalazła mnie na naszej klasie i wywaliła komentarz ewidentnie oderwany od rzeczywistości. Dopiero niedawno poczytałem sobie na temat schizofreni i stwierdzam, że to poważna choroba. Ciekawi mnie ile czasu mogą trwać poszczególne fazy?
Ja przechodziłem pierwsze fazy schizofrenii, na początku leczenia jest ciężko ale po odpowiednich dawkach leku i jakimś czasie wróciłem do życia i mam się dobrze. Pracuje zarabiam i nic mi nie przeszkadza. Mimo iż pamiętam że działy się w mojej głowie dziwne rzeczy..
Tyle, że dosyć często ten stereotyp się sprawdza. Ja od kilku ładnych lat słucham kilka razy w tygodniu o ultradzwiękach, czytaniu w myślach, spiskach, sukach, dziwkach itd.
Autor tego tekstu niezwykle zwięźle, lecz trafnie opisał tą chorobę, a dokładniej jej rozwój. Tak się składa (niestety), że żyję z matką chorą na schizofrenię od 18 lat (czyli od mojego urodzenia), więc czytając ten artykuł miałem możliwość jego 'praktycznej weryfikacji'. Pomimo, że byłem jeszcze mały gdy wystąpiły pierwsze fazy choroby, z tego co pamiętam wyglądało to w ww sposób.
przeczytałem artykuł uważnie i doszedłem do wniosku, że schizofrenię mam już za sobą - we wszystkich jej etapach. Kazdy z nich przerobiłem i teraz jest ok.
"Świat i ludzie są jednocześnie obiektywnym światem i ludźmi – ale są jednocześnie światem wymyślonym przez chorego." - Obiektywny świat?? Czy myslisz ze kazdy czlowiek ma jedną obiektywną rzeczywistość? A schizofremik tworzy swoją własną "schizofreniczną" ? Kazdy z moich znajomych ma inny tunel rzeczywistosci. Jak rozmawialismy ostatnio na drewnicy ze schizzofremiami to byli bardziej "normalni" (lepiej komunikatywni) niz Ci ich pogrzani lekarze.
"Proces owładnięcia jest stopniowy." - Moze powinienes zająć sie demonami jak tak ci idzie w pomaganiu ludziom?
"Człowiek taki jakby wpada NAGLE do innej rzeczywistości. Tak samo zbudowanej. Jednak schizofrenicznie zniekształconej." - Jasne ty zyjesz w jednej i tej samej rzeczywistosci. Gratuluje :)Schizofrenicznie zniekształconej :D jak jeszcze sie ją zniekształca bo wiem ze nawet ty robisz to caly czas? Schizofrenicznie to robisz?
"Dostrzegają, że rzeczywistość wcale nie jest taka, za jaką ją pierwotnie uważali. Wszystko jakby się zmienia. Świat jest takim samym zbiorem zdarzeń, bodźców – jednak pierwotne znaczenie tej całej struktury jest inne." - jezeli od 2 roku zycia bys mial taki sam pogląd na świat to nie wiem jak bys sobie poradzil... a w sumie to wiem. Widze co za bzdury piszesz...
"Chory zdaje sobie sprawę, co jest obiektywizmem a co jego ”rzeczywistością schizofreniczną” – jednak nie potrafi w pełni odrzucić realnego przeżywania tego, co istnieje tylko w jego psychice." - Kolejny wspanialy tekst.
"Ma do wyboru dwie rzeczywistości: obiektywną i swoją schizofreniczną" - Czyli ty masz tą jedną rzeczywistość obiektywną autorze tego tekstu... współczuje
"Bardzo trudno leczy się schizofrenię" - Jezeli robią to tacy ludzie jak ty to rozumiem ze moze sie wydawac trudne. Jak widze to nawet "JEST" trudne w twojej obiektywnej rzeczywistości. Proponuje zająć sie pracą fizyczną a od tego typu trzymac sie zdala. - niż osoby zdrowe.
Dziękuję za Wasze refleksje i opinie.
Zachęcam do współpracy tych, którzy uważają się za bardziej kompetentnych ode mnie.
Zachęcam również do podpisaywania się pod komentarzami - choćby tylko imienieniem.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Marcin
Smutne i niezrozumiałe, dlaczego w polskim społeczeństwie panuje tyle uprzedzeń względem osób z zaburzeniami psychicznymi.
Ciekawe, że sami chorzy często dają sobie narzucić taki ich obraz, jaki generuje niewyedukowane w tej dziedzinie społeczeństwo.
Ponieważ skądinąd wiem, że w tej chorobie wiele zależy od nastawienia pacjenta, zastanawiam się, czy nie można by użyć pewnych wytworów popkultury i - generalnie - kultury, w celu poprawienia ich mniemania o samych sobie. Czy nie wystarczy Wam uświadomić, że wielu artystów (pisarzy, malarzy, plastyków) i naukowców cierpiało na rozmaite choroby psychiczne i pomimo to osiągało sukces? Schizofrenicy czy paranoicy stają się teraz pozytywnymi (POZYTYWNYMI) bohaterami filmów, książek, tekstów piosenek i gier (komputerowych i RPG). Mało tego: kiedy byłam nastolatką i w szkole wałkowaliśmy Mickiewicza, przy jednym z jego wierszy (Karusia) podnosiliśmy temat osób "obłąkanych" i - nie wiem, może dzięki wspaniałej nauczycielce - z lekcji wyszłam raczej zafascynowana fascynacją ludzi romantyzmu osobami chorymi psychicznie.
A tekst - bardzo ciekawy, plastyczny i przystępny.
Z pozdrowieniem
Karolina
Witam, jestem zszokowany nad fascynacją tej koszmarnej choroby. Szczególnie jej paranoidalnej odmianie. Chory niszczy wszystko i wszystkich którzy go kochają. Liczy się tylko ON! Jest nieszczery, podły, wulgarny.Jestem współmałżonkiem chorego. Wielka miłość zamieniła się w wielką nienawiść. Chory kłamie do swojej rodziny na mnie i zionie nienawiścią, chce rozwodu bez powodu.Dobro dziecka spycha na dalszy plan. Kto to wytrzyma? Ta choroba to piekło.
To fakt ta choroba to piekło ,moja mama choruje od wielu lat .Choroba nie została rozpoznana w porę ,bo dzieci nie potrafią same dostrzec zmian Wychowała nas sama 3 -dzieciaków ...to cud żeśmy wyszli na ludzi.Dziś nie umiemy jej pomóc nie ma szansy na poprawę zdrowia ani jakości życia .
Bezsilność i potworne poczucie osamotnienia i bezradności ...........
ja tak naprawde nie rozumiem tego wszystkiego,moj ojciec niby jest normalny ale naprawde nie jest ,ma 62 lata i robi w domu pieklo,z nikim sie nie liczy,ma sie za sama nie wiem kogo.wyzywa nie szanuje podsluchuje i na siebie uslyszy,matka i 17letni brat sa wykonczeni a pani psychiatra stwierdzila,ze on ma taki sposob bycia,czy to ta schizofrenia bo on ma od lat schizy,pomocy,gdzie udac sie po porade bo matka przez niego mi niedlugo skona albo dojdzie do tragedii bo brat go zabije:{
Kilka lat temu do mojego rodzinnego domu sprowadził się znajomy brata z harcerstwa, bardzo ciekawy człowiek, oryginalny, utalentowany muzycznie, jak się dowiedzieliśmy ukończył z wyróżnieniem filozofię na UMK. Zastanawiające było to, ze przyprowadzili go jego kolega i siostra, w końcu był dorosłym mężczyzną.
Mijały tygodnie wspólnego mieszkania, nasz lokator nie pracował, nie miał z czego się utrzymać, co nie stanowiło dla niego problemu. Ojciec uważał, że zwyczajnie nie jest przystosowany do życia. Jednak coś tkwiło poza tym. Jego wypowiedzi i zachowania nie były już oryginalne, ale dziwaczne. Np podczas oglądania tv wykrzykiwał niezrozumiałe słowa. Jego poglądy tez były dość "ciekawe".Miał zamiłowanie w bardzo ciekawych interpretacjach Biblii. Wszyscy przyzwyczailiśmy się do Niego. Ciekawostką było, że na Lokator nie pozwalał sobie na gromadzenie "zapasów", kiedy mama przynosiła Mu dajmy na to bochenek chleba i kawał sera, zjadał tyle ile mogl w danym momencie, a resztę wyrzucał. Zniszczył swój dowód osobisty.
Problem pojawił się gdy nasz przyjaciel zaczął się okaleczać, byliśmy sparaliżowani strachem, że któregoś razu zabije się. Ojciec próbował załatwić mu leczenie czy rentę, okazało się, że bez jego zgody to niemożliwe, do tego jego przyjaciele i rodzina nie chcieli mu pomóc. Byliśmy bezradni. Ojciec kazał Mu się wyprowadzić, nie było innego wyjścia, przez długi czas przychodził żeby coś zjeść, teraz od dłuższego czasu się nie pojawia.
Widuję go na starówce w naszym mieście, jak zaczepia ludzi, liczy kamyczki przekładane przez płot...., prosi o papierosa, przebiega miedzy ludźmi. Mówią o nim świrus, szajbus, dziwak...Jest bezdomny. Mam wrażenie, że w tym momencie zamknął się całkowicie w swoim świecie.
Minęło już kilka lat. Czy można Mu jakoś jeszcze pomóc?
Sadze, że pomóc może mu bardzo dobry psychiatra oraz terapia najlepiej w jakimś ośrodku - niekoniecznie zamknięty.To w połączeniu z leczeniem farmakologicznym naprawdę może przynieść efekty. Jednak czy chory będzie umiał normalnie funkcjonować w społeczeństwie ??? Nie można tego stwierdzić przynajmniej do momentu w którym rozpocznie terapii lub nie będą widoczne jej pierwsze efekty
Pozdrawiam:)
Na szczęscie nie doświadczyłam tej choroby, ale z doświadczenia wiem jak choroby psychiczne niszczą. Niszcza chorego i jego otoczenie. Czasem człowiek ma świadomość swej choroby a niemoc...niemoc jest ogromna.Nie zawsze leki pomagają. I człowieka szlag trafia,że ma takie myśli,że robi takie rzeczy i czasem ma się dosyc siebie...chętnie rozwaliłoby sie sobie głowę...
Przecież to jest jakaś bzdura :/ tyle jest ugrupowań, "religi" , ludzi którzy medytują rozwijając swoje JA swoją świadomość i osobowość, EWOLUUJĄ psychicznie i duchowo. Po przeczytaniu tego artykułu dochodzę do wniosku,że muszę mieć BAAAAARDZO zaawansowane stadium którego nie ma, bo zdarza mi się widzieć ORBSY, -jeden raz widziałem złota kulę energii wylatującą z nieba, niknącą w niebie. (było to nocą gdy mój kot siedział przy oknie i spoglądał w niebo) /super, mam świadka za kota ;P/ dostrzegam w ludziach to czego inni nie widzą, gdy się do czegoś zabiorę już tak na serio to jest to praca wykonana najlepiej ze wszystkich itd. Mógłbym duuuuużo podać przykładów -np. że chcę w przyszłości dogonić stwórcę, stać się nim, pojąć ten świat z JEGO punktu widzenia,a nie siedzieć i słuchać jak mi jacyś obcy ludzie mówią co jest czym. (przecież to jest głupie!)Myślenie samodzielne nie boli. Powiem jeszcze jedną ciekawostkę: Moim zdaniem schizofrenia jako choroba umysłu, jego wada jest to bzdura. Nie po to stwórca stworzył ludzki umysł (o którym tak naprawdę NIC nie wiemy) by jakaś garstka "mądrych ludzi" mówiła, że ten organ choruje. nic się nie dzieje bez przyczyny. Czy ktoś zbadał w ogóle te wizje/omamy "chorych"? czy ktoś próbował się z nimi porozumieć i pojąc czemu tak się dzieje,a nie zwalać wszystko na choroby? Tak samo jest ze śmiercią: znikamy z tego ciała/świata i nie wracamy -a jak działa ewolucja? z fazy płodu/embrionu rośniemy, aż do naszej "dorosłej formy" , ale czy wracamy do tej samej fazy? NIE, uważam,że śmierć jest kolejnym etapem naszej ewolucji. -człowiek na starość się kurczy, może my działamy jak serce? wpompowujemy i wypompowujemy naszą dusze z ciała? (w chwili śmierci) może w ten sposób napędzamy ŻYCIE?
schizofrenia to piekna choroba,mam ja juz 5 lat i jest codownie,zero odpowiedzialnosci,super wizje,czuje sie jakbym byl wyrozniony,nie znam nudy,mam swietne leki,poznaje dziewczyny ktorym inponuje,nie musze pracowac,robie co chce...troszke z kasa krucho,ale i tak jest zaje...
Mam koleżanke która trafiła do psychiatryka z powodu anoreksji.Po tych lekach dopiero jej się pogorszyło,bo faktycznie zgrubła,z czego zaczeły się u niej próby samobójcze.Psychiatra jej ofiarował terapie seksem oralnym,na co się nie zgodziła,więc wpisali jej od razu schizofrenie.Między czasie jeszcze nabawiła się cukrzycy.
Teraz z tego wszystkiego jest w tak ochydnym stanie,że jest regularnie poddawana elektrowstrząsom by czasem nie dojść do siebie na tyle,by się móc dopuścić kolejnej próby samobójczej.Powiada że definitywna większość pacjentów też nie jest zadowolona tym leczeniem.Psychiatria do tej pory nie została rozliczona ze zbrodni przeciw ludzkości,jakie były lobotomie,więc nie ma mowy o zrobieniu czegoś z elektrowstrząsami,póki co.Definitywnie powinna istnieć jakaś alternatywa dla tych ludzi.Pozdrawiam ludzi wrażliwych.
Można by długo pisać o wadach psychiatrii. Dla mnie to 'idealny' zawód dla ludzi ograniczonych, zadufanych w sobie, aroganckich, przekonanych o własnej nieomylności. Lekarz może zakwestionować każde słowo pacjenta, stwierdzić, że coś jest niemożliwe tylko dlaczego, że jemu wydaje się to nieprawdopodobne, mimo że nie posiada żadnej wiedzy na dany temat i nie mam tu wcale na myśli rzeczy uważanych powszechnie za nieistniejące, ale twierdzenie, że jest się wyzywanych przez sąsiadów, które dotknęło także osobę z rodziny - zdrową, u pacjenta jest traktowane jako objaw choroby. "bo ludzie przecież tacy nie są..." Próby dyskusji są kwitowane zwiększeniem dawki albo zmianą leczenia, bo widocznie leki nie działają skoro pacjent potulnie nie przytakuje lekarzowi.
Dwa pojęcia w psychiatrii, które gdyby nie to, że są stosowane, budziły by tylko mój śmiech - 'wyczucie schizofrenii' u pacjenta tzw. Pracoxgefuhl.
"(...)Istotnym jednak momentem diagnostycznym w w¹tpliwych wypadkach pozostaje odczucie inności i dziwności, to, co w niemieckiej terminologii psychiatrycznej określa siê pojęciem Pracoxgefuhl (wyczucie schizofrenii). Nie jest to wprawdzie metoda naukowa, lecz jak się zdaje, trafiająca w istotę specyfiki ekspresji schizofrenicznej."
Drugie to przekonanie, że jeśli pacjent nie ma poczucia choroby psychicznej, to znaczy, że jest nie tylko chory ale bardzo chory psychicznie. Według mnie jest jeszcze jedna grupa ludzi, która będzie się bronić przed uznaniem siebie za psychicznie chorych - zdrowi.
Mozna wyczytać z poprzednich kilku wypowiedzi, ze niektorzy z nas nie mieli kontakta z o soba chora na jakąkolwiek chrobe psychiczna.
Nie chce sie madrzyc, ale wierzcie mi spotkałam na prawdę dobrych, wrażliwych psychiatrow. Zdiagnozowanie takiej choroby nie jest prostą sprawą, w szczególności, że taki psychiatra nie zna wcześniej swojego pacjenta, nie wie jaki jest gdy nie choruje. Tutaj w duzej mierze moga pomoc przyjaciele i rodzina. To oni widzą zmiany w zachowaniu chorego.
Co do szpitali psychiatrycznych to jest inna kwestia..... To z czym się tam spotkałam to jest zgroza.
Moja przyjaciolka ponad rok temu trafila do takiego szpitala. Byla tam jakies dwa tygodnie, po czym zostala wypisana na rzadanie rodziny.
Po tym okresie była psychicznie i fizycznie wykończona..
Właściwie nic konkretnego nie zdiagnozowano. Dostała leki, ktore bierze do dzis i co miesiac ma wizyty u psychiatry.
Dopiero po ostatnim nasileniu tych stanów Pani doktor rzucila haslo, ze to choroba afektywna dwubiegunowa.
Z tym, ze Ona w dalszym ciagu nie ma pewnosci.
Ja z reszta tez, kiedy rozmawiam z Przyjaciolka jestem bardzo czujna, uwazam na to co mowi. Czesto zadaje Jej pytania, zeby upenic sie, ze to nie kolejne urojenia.. Doprowadza Ja to do szalu, ale rozumie moja troske.
Nigdy nie wiadomo, kiedy bedzie nawrot, dlatego jestem tak przewrazliwiona. No i nie dziwie sie tym psychiatrom, ze czesto, traktuja zdrowych jak wariatow.. To trudna sprawa, trzeba byc na prawde czujnym.
Z poczatku wsciekałam sie na Nią, bo nie mogłam zrozumiec dlaczego opowiada takie glupstwa, teraz wiem, ze to byly nawroty choroby.
W Jej wypadku jest o tyle dobrze, ze kiedy choroba ustepuje, Ona ma swiadomosc, ze jest chora.
gdy wychodze z domu mam wrazenie ze lewa strona mojego ciała, chodzi mi generalnie o lewy bark, lewa czesc klatki piersiowej i ręka jest ,,lekka'' tak jakbym nie czuł obecnosci tych czesci ciała. Czasem gdy sie w to ,,wkręce'' mam problemy z normalnym poruszaniem sie i momentami staje w miejscu zeby uspokoic myśli bo nie daje mi to spokoju. Najdziwniejsze jest to ze gdy jestem w domu, lub w miejscu w ktorym czuje sie konfortowo nie mam tego uczucia. Dzieje sie to juz od jakiegos czasu 2-3tygodnie. Przestałem pic kawe, przestałem pić redbulle bo myślałem ze to moze od tego. Najgorsze w tym wszystkim jest to że to jak narazie nic nie pomogło, bo w dalszym ciągu mam to ,,uczucie''. Czasem jak wychodze z domu zaczynam o tym myslec i powoli dochodze do wniosku ze człowiek czasem jest sobie w stanie wkrecić rożne dolegliwosci ktorych tak naprawde nie ma a mimo tego nie jest w stanie przestac o tym mysleć.
ZAstanawiam sie co jest grane.
Witam,
od jakiegoś czasu spotykam się osobą, która bierze leki regulujące wydzielanie dopaminy... On ma świaodmość swojej choroby i bardo dba o siebie (regularne wiyty u lekarza, nie pije alkoholu itd), zachowuje się normalnie: Opowiada z ironicznym usmiechem na ustach o swoich wizjach z czasu hospitalizacji...
Mam pytanie do autora teksu: czy ta choroba musi się rozwijać? słyszałam straszne historię o pogarszaniu stanu choroby wraz z wiekiem.. zawsze tak jest? czy swiadomosć choroby i starania, umiejętnosc rozpoznania objawow nawrotow choroby moga uchronić osobę chorą przed rozwojem choroby? prosze o odpowiedz na moj e-mail: poznac.chorobe@gmail.com
dziekuje
Od 17 lat żyję ze świadomością, że w każdej chwili mogę zachorować - moja mama zachorowała na schizofrenię, gdy miałam 13 lat. Jest na lekach, chodzi reguralnie do psychiatry - ale zmiany w jej zachowaniu są bardzo widoczne i generalnie jest zupełnie inna osobą od tej którą była przed chorobą. Na schizofenię choruje tez moja babcia i brat mamy - więc prosze sobie wyobrazić jak bardzo boję się, że i mnie dotknie ta choroba.. Czasami wydaje mi się, że zachowuję sie identycznie jak moja chora mama.
Jak sprawdzić, czy już jestem chora i czy można jakoś dbać o psychikę, żeby zmiejszyc ryzyko zachorowania. Czy można uchronić się przed schizofrenią jeśli ona nade mną "wisi"?
i gwiazdy świecą i zakonnice świecą...
psychiatria niczym nie różni się od polityki - nie ważne jakie debilizmy wymyślał psychiatra, po badaniu już na pewno-na pewno wszystko będzie prawidłowo i trzeba ufać. Tylko jak mieć zaufanie do kogoś, kto nie ponosi za nic odpowiedzialności?
ja przeżyłem wszystko to co w artykule teraz jest tylko alienacja i obawa przed zranieniem przez inne osoby, przed niezrozumieniem, ciagła obawa przed konatktami z płcią przeciwną, brak motywacji do działania, bow iem co chcę robic ale brakuje siły by to robić
..........................................
------------------------------------------
==========================================
UWAGA NA KOMUNISTÓW!
Oni nas śledzą! Oni macki mają wszędzie! zrobili nam matrix w postaci internetu! Oto kod żeby się wyzwolić z ich wpływu:
!@$#$!@$V #$#@!$#@!$V #$!@$!@$#V $#!@$@#!$V $#@%!$%!@V %$#@!%!@%V YTWRETTREWTR TRTWERTWET RQEWEWQR RQREWRRQE RQRQREWR RWQERQWRE REREWQREWRER RQRQEWREW RWERWQWREWR EWQREWQREWR
Wpisanie kodu do mózgu internetu spowoduje awarię CENTRALNEGO SYSTEMU PROPAGACJI KOMUNIZMU.
Śpieczcie się zwalczyć system, tak szybko przychodzi! MNIE NA RAZIE CHRONI BĄBEL ENERGETYCZNY< ale muszę już kończyć > bo tracę energię, a namierzonego spróbują przeprogramować.
UWAGA ACHTUNG UWAGA WNIMANIJE WNIMANIJE ATTENTION PLEASE Passenger Ochódzki !!!!
j e b a ć k o m u n ę
===============================================
===============================================
===============================================
-----------------------------------------------
...............................................
Zarzuty co do profesjonalizmu autora uwazam za nietrafione.Autor w celny sposob opisal stadia choroby,zaluje tylko ze na ten tekst nie trafilem wczesniej.Wyleczylem sie z schizofrenii .Chory bylem jakies 5 lat(ciezko okreslic) Zarzuty odnoszace sie do niedoceniania roli subiektywnego postrzegania sa nietrafione.Jako osoba chora cierpialem,niemniej wyszedlem przed faza 3 ,wybralem rzeczywistosc.
Moge powiedziec ze leczenie bylo lepsze od choroby, z kazda chwila czulem sie lepiej-bolalo ale mniej niz dzikie akcje w mej glowie .Ocenianie ich jako pozytywnych jest moze pomocne dla osob chorych(karmienie narcystycznej strony chorego jest bardzo skuteczna terapia).
Niemniej kluczowe dla wyleczenia jest odzielenie prawdy od falszu, pozostawanie w stanie choroby jest krzywda dla samego chorego,a apropata wobec tego stanu, zwyklym skurwysynstwem wobec czlowieka ktory cierpii.
Chetnie przeczytam opinie na temat,z oczywistych mi wzgledow bliski i ciekawy/
Ja na pewno przechodziłem coś jakby pierwszy etap. Wyglądało to mniej więcej tak, że myślałem, że moje odczuwanie zmienia się bo dorastam. Kiedyś dorwałem książkę o znaczeniu gestów. Do dzisiaj ciężko mi wyluzować i nie zwracać uwagi na małe geściki w stylu, że ktoś się drapie po głowie w trakcie rozmowy albo w którą stronę patrzy coś sobie przypominając. :P Pewnie mógłbym wiele jeszcze sytuacji wymieniać, ale raczej wielu głupich rozkmin nawet nie pamiętam. Przez ten nadmiar percepcji ciężko się żyje. Ale moje pytanie jest inne: czy każdy przechodzi taki etap? Czy jest on charakterystyczny tylko dla chorych? I jeszcze jedno: jest taka fajna książka "Droga miłującego pokój wojownika" (film "Peaceful warrior" ). Główny bohater w pewnym momencie zaczyna mieć dręczące i sny i ogólnie problemy ze sobą. Później poznaje tajemniczego mistrza (możliwe że nawet nieistniejącego) i powoli zacyna wracać do realnego świata mierząc się ze swoimi demonami. Czy czasem główny bohater nie wygląda wam na schizofrenika? Mogę powiedzieć, że w niektórych kwestiach się z nim utożsamiam. Tamta historia skończyła się całkiem nieźle, ale chyba dopiero po 8 latach (w książce)...
Współczuję wszystkim, których bliscy chorują na schizofrenię i współodczuwam ten ból razem z Wami... Moja mama choruje na paranoidalną od 20 lat. Już prawie nie pamiętam jak to było, gdy była zdrowa. Mój ojciec nie wytrzymał i odszedł. Nikt już nie chce z nią żyć, ja też nie chcę, choć sumienie mnie któregoś dnia pewnie wykończy. Już jej nie traktuję jak swojej matki - to człowiek, który widzi tylko siebie, TYLKO ONA JEST WAŻNA, wszyscy mają robić to co ona chce, bo jak nie to krzyki, rękoczyny, groźby itd itd. Nie mam już do niej siły... Pomoc dla osób chorych psychicznie w tym kraju to jakaś kpina! Jak szukają oszczędności to niech pozwalniają tych wszystkich nierobów urzędasów, którzy robią wszystko by się nie narobić i od godz. 13:00 już czekają aż skończą pracę "bo tak już się narobili", a nie na służbie zdrowia oszczędzają! Gdzie są mieszkania chronione dla chorych psychicznie??? W Warszawie nie ma ani jednego. Gdzie są domy pomocy dla chorych psychicznie??? Jest ich tak mało, że tylko cudem tam można umieścić chorego - na dodatek wyłącznie za jego zgodą. A co ma zrobić człowiek, którego matka twierdzi, że jest zdrowa i "się leczyć NIE BĘDZIE", która tak ładnie udaje przed obcymi i maskuje swoją chorobę, a jak przyjdzie co do czego to może zamordować kogoś w nocy na ulicy??? Zanim kolejny debil napisze jakieś głupoty o chorych psychicznie, że są kosmitami czy coś w tym stylu - dobrze radzę się zastanowić czy to faktycznie takie zabawne kretyni!!!!
Do poprzedniego komentarza-współczuję i przepraszam Cię za Mamę. Sam mam tą "paranoidalną" i mogę wzbudzać takie odczucia w rodzinie i otoczeniu. Jednak proponuję Ci się zastanowić nad "innością", czy też nie stanowisz dla Mamy zagrożenia, bo jesteś dla niej "inny"? Ona może myśleć, jak Ty, że zabijesz kogoś na ulicy, nawet jestem przekonany, że coś w stylu myśli. Minął czas jedynej słusznej racji w polityce, a kultywowana jest jedyna słuszna racja postaw życiowych. Mama jest "inna" i tego trzeba się uczyć, jak tolerancji np. homoseksualizmu, a nie palić ją w paragrafach i definicjach własnej, "lepszej" prawdy.
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.
Dziękuję i zapraszam ponownie.