Lubisz czytać moje teksty o psychologii ???
Zapisz się na powiadomienia o nowych wpisach na blogu - tak jak ponad 1 500 osób :D


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. W razie pytań odnośnie subskrybcji po prostu napisz do mnie.

środa, 6 sierpnia 2008

Jak rozwija się schizofrenia?

Schizofrenia – nazywana jest czasami ”królową chorób psychicznych”. Mimo podobnych objawów osiowych choroby (autyzmu i rozszczepienia) – poszególne przypadki choroby bardzo różnią się od siebie.

Każda chora osoba doświadcza różnej intensyfikacji emocji, a także przypisuje zdarzeniom odmienne znaczenia.

Kępiński wyróżnia trzy fazy rozwoju schizofrenii. Oczywiście nie u każdego musi wystąpić każda z tych faz.


Pierwsza faza to FAZA OWŁADNIĘCIA.

Biorąc pod uwagę fakt, że najczęściej na schizofrenię chorują ludzie młodzi, wkraczający w dorosłość, nie mogący sobie poradzić z adaptacją do realiów, wielu chorujących będąc w tej fazie zauważa w sobie „że dorośleją”. Nawet nie tyle dorośleją, co odkrywają swoje prawdziwe „ja”. Swoją Nową Twarz. Dojrzewają do czegoś nowego.

Dostrzegają, że rzeczywistość wcale nie jest taka, za jaką ją pierwotnie uważali. Wszystko jakby się zmienia. Świat jest takim samym zbiorem zdarzeń, bodźców – jednak pierwotne znaczenie tej całej struktury jest inne.

Jeśli owładnięcie jest głębokie u osoby, u której rozwija się schizofrenia mogą pojawić się intensywne wizje, eskstazy, koszmary. Człowiek taki jakby wpada NAGLE do innej rzeczywistości. Tak samo zbudowanej. Jednak schizofrenicznie zniekształconej.

Człowiek chory widzi nagle siebie, że wcale nie jest Piotrkiem, Jankiem, czy Małgosią – ale bohaterem, który – żyjąc w czasach albo obecnych albo nieobecnych musi pokonać jakąś Siłę, aby zbawić, uratować świat. Albo jakąś populację. Człowiek taki czuje nienawiść do świata i samego siebie. Naokoło jest jakby chaos. On zagubiony w wirze zdarzeń oddala się od rzeczywistości.

Jeśli faza owładnięcia przebiega łagodniej człowiek izoluje się od ludzi, od świata, przyjmuje postawę na przekór, wygłupia się itd. Proces owładnięcia jest stopniowy.

W tej fazie chory odkrywa znaczenie każdego gestu – jaki wykonuje dowolny człowiek. Na wszystko jest jakieś wytłumaczenie. Osoba chora jakby porządkuje chaos w swojej głowie – nadając zupełnie nieracjonalne znaczenia przypadkowym zdarzeniom. Dla niej są jednak racjonalne. Historie przez nią opowiadane wydają się być logiczne, mówi przekonywująco.

Druga faza to FAZA ADAPTACJI.

Burza emocjonalna ucisza się. Człowiek już wie, że dotykają go różne myśli, przez otoczenie kwestionowane. Zdaje sobie sprawę, że jego przekonania są przez innych odbierane niepoważnie. Chory w tej fazie nie będzie już jednak kwestionował, że pielęgniarka w szpitalu jest pielęgniarką. Ona dla niego będzie i pielęgniarką i aniołem (lub inną postacią). W tej fazie dochodzi do tak zwanej „podwójnej orientacji”. Świat i ludzie są jednocześnie obiektywnym światem i ludźmi – ale są jednocześnie światem wymyślonym przez chorego.

Chory żyje w dwóch światach – i oba traktuje przez pewien czas jako realne.
Z czasem jednak jedna rzeczywistość zaczyna przeważać, ponieważ trudno jest żyć w dwóch jednocześnie.

Chory zdaje sobie sprawę, co jest obiektywizmem a co jego ”rzeczywistością schizofreniczną” – jednak nie potrafi w pełni odrzucić realnego przeżywania tego, co istnieje tylko w jego psychice.



Co chwilę pochrzękuje lub mówi głośno jakieś słowo, lub kilka słów, powtarza jakieś ruchy, gesty – jest to tak zwana perseweracja schizofreniczna.
Mimo że wydają się to być bezsensowne gesty czy słowa – jeśli pozna się świat chorego – są spójnymi elementami w jego percepcji rzeczywistości.

Ta nieprzewidywalność gestów – zmienia się z czasem w przewidywalną dziwaczność.
Ludzie z otoczenia przestają się „bać” dziwnych nieprzewidywalnych ruchów chorego, ponieważ są one już tylko przewidywalnymi dziwacznościami.

A co na to chory?


Ma do wyboru dwie rzeczywistości: obiektywną i swoją schizofreniczną. Wybiera jednak tę swoją – ponieważ czuje się w niej pewniej. Wydaje mu się też mimo wszystko bardziej realna. Realniej przeżywana.

Trzecia faza choroby to FAZA DEGRADACJI.

Wyobraźcie sobie pożar, który w pierwszej fazie wybucha – w drugiej pali się spokojnie – w trzeciej gaśnie – pozostawiając po sobie popioły, zgliszcza i zniszczenia.

Właśnie tak wygląda trzecia faza schizofrenii. Objawy choroby bledną, następuje wygasanie.

Świat chorego staje się szary i pusty. Nie ma w nim niczego ciekawego ani nie ma niczego nudnego.

Objawami osiowymi schizofrenii są autyzm – czyli odcinanie się od otoczenia, zamykanie się w świecie własnych przeżyć wewnętrznych oraz rozszczepienie – czyli rozerwanie poszczególnych funkcji psychicznych, obniżenie uczuciowości, obojętność, utrata związków emocjonalnych z otoczeniem.

W fazie degradacji autyzm i rozszczepienie są szczególnie nasilone. Chory tkwi w schizofrenicznej pustce. Bez końca. Bez niczego. Bez nikogo. Jego gesty są chaotyczne, nieuporządkowane, słowa bez znaczenia („sałata słowna”).

Bardzo trudno leczy się schizofrenię jeśli dojdzie ona już do trzeciego etapu. W terapii chodzi o to, aby wzbudzić w chorym zainteresowania życiem, jego hobby. Jeśli terapia się powiedzie, chory może żyć samodzielnie i pracować, zarabiać na swoje utrzymanie. Czasami osoby chore na schizofrenię są nawet lepszymi, bardziej sumiennymi pracownikami – niż osoby zdrowe.

Polecam książki Antoniego Kępińskiego.








Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

19 komentarze:

zimbabwe pisze...

U nas niestety wciąż panuje stereotyp osoby chorej na schizofrenię - agresywnego, zaślinionego i brudnego typka który gada do drzewa i rzuca się na przechodniów. Tymczasem chory może być też szef dużej firmy albo atrakcyjna młoda dziewczyna.

Psychika.net pisze...

Zimbabwe @

Dzięki za komentarz.

Anonimowy pisze...

Spotkalem sie ze schizofrenią u młodej osoby dwudziestokilku letniej. Byla moją dziewczyną więc jej dziwne zachowanie traktowałem jako fochy. Przykładowo zakładała, że ludzie na ulicy na nią plują bo mieszka ze mną bez ślubu lub moja mama jej nienawidzi. Potem podobnie traktowała znajomych tłumacząc, że są źli itd. Zerwałem z nią. Po paru latach znalazłem na goglach jej posta na grupach dyskusyjnych gdzie uważała, iż jest obserwowana przez zaawansowany system laserowo optyczny i że to jest łamanie jej praw obywatelskich. Post był jej na 100% gdyż do profilu byl załączony mail i gdy napisałem do niej to odpisała, ze to jest jej aktualny adres. A ostatnio znalazła mnie na naszej klasie i wywaliła komentarz ewidentnie oderwany od rzeczywistości. Dopiero niedawno poczytałem sobie na temat schizofreni i stwierdzam, że to poważna choroba. Ciekawi mnie ile czasu mogą trwać poszczególne fazy?

Anonimowy pisze...

Ja przechodziłem pierwsze fazy schizofrenii, na początku leczenia jest ciężko ale po odpowiednich dawkach leku i jakimś czasie wróciłem do życia i mam się dobrze. Pracuje zarabiam i nic mi nie przeszkadza. Mimo iż pamiętam że działy się w mojej głowie dziwne rzeczy..

Anonimowy pisze...

Tyle, że dosyć często ten stereotyp się sprawdza. Ja od kilku ładnych lat słucham kilka razy w tygodniu o ultradzwiękach, czytaniu w myślach, spiskach, sukach, dziwkach itd.

Anonimowy pisze...

Autor tego tekstu niezwykle zwięźle, lecz trafnie opisał tą chorobę, a dokładniej jej rozwój. Tak się składa (niestety), że żyję z matką chorą na schizofrenię od 18 lat (czyli od mojego urodzenia), więc czytając ten artykuł miałem możliwość jego 'praktycznej weryfikacji'. Pomimo, że byłem jeszcze mały gdy wystąpiły pierwsze fazy choroby, z tego co pamiętam wyglądało to w ww sposób.

szuman pisze...

przeczytałem artykuł uważnie i doszedłem do wniosku, że schizofrenię mam już za sobą - we wszystkich jej etapach. Kazdy z nich przerobiłem i teraz jest ok.

Anonimowy pisze...

"Świat i ludzie są jednocześnie obiektywnym światem i ludźmi – ale są jednocześnie światem wymyślonym przez chorego." - Obiektywny świat?? Czy myslisz ze kazdy czlowiek ma jedną obiektywną rzeczywistość? A schizofremik tworzy swoją własną "schizofreniczną" ? Kazdy z moich znajomych ma inny tunel rzeczywistosci. Jak rozmawialismy ostatnio na drewnicy ze schizzofremiami to byli bardziej "normalni" (lepiej komunikatywni) niz Ci ich pogrzani lekarze.
"Proces owładnięcia jest stopniowy." - Moze powinienes zająć sie demonami jak tak ci idzie w pomaganiu ludziom?

"Człowiek taki jakby wpada NAGLE do innej rzeczywistości. Tak samo zbudowanej. Jednak schizofrenicznie zniekształconej." - Jasne ty zyjesz w jednej i tej samej rzeczywistosci. Gratuluje :)Schizofrenicznie zniekształconej :D jak jeszcze sie ją zniekształca bo wiem ze nawet ty robisz to caly czas? Schizofrenicznie to robisz?

"Dostrzegają, że rzeczywistość wcale nie jest taka, za jaką ją pierwotnie uważali. Wszystko jakby się zmienia. Świat jest takim samym zbiorem zdarzeń, bodźców – jednak pierwotne znaczenie tej całej struktury jest inne." - jezeli od 2 roku zycia bys mial taki sam pogląd na świat to nie wiem jak bys sobie poradzil... a w sumie to wiem. Widze co za bzdury piszesz...

"Chory zdaje sobie sprawę, co jest obiektywizmem a co jego ”rzeczywistością schizofreniczną” – jednak nie potrafi w pełni odrzucić realnego przeżywania tego, co istnieje tylko w jego psychice." - Kolejny wspanialy tekst.

"Ma do wyboru dwie rzeczywistości: obiektywną i swoją schizofreniczną" - Czyli ty masz tą jedną rzeczywistość obiektywną autorze tego tekstu... współczuje

"Bardzo trudno leczy się schizofrenię" - Jezeli robią to tacy ludzie jak ty to rozumiem ze moze sie wydawac trudne. Jak widze to nawet "JEST" trudne w twojej obiektywnej rzeczywistości. Proponuje zająć sie pracą fizyczną a od tego typu trzymac sie zdala. - niż osoby zdrowe.

Psychika.net pisze...

Dziękuję za Wasze refleksje i opinie.

Zachęcam do współpracy tych, którzy uważają się za bardziej kompetentnych ode mnie.

Zachęcam również do podpisaywania się pod komentarzami - choćby tylko imienieniem.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Marcin

Anonimowy pisze...

Smutne i niezrozumiałe, dlaczego w polskim społeczeństwie panuje tyle uprzedzeń względem osób z zaburzeniami psychicznymi.
Ciekawe, że sami chorzy często dają sobie narzucić taki ich obraz, jaki generuje niewyedukowane w tej dziedzinie społeczeństwo.
Ponieważ skądinąd wiem, że w tej chorobie wiele zależy od nastawienia pacjenta, zastanawiam się, czy nie można by użyć pewnych wytworów popkultury i - generalnie - kultury, w celu poprawienia ich mniemania o samych sobie. Czy nie wystarczy Wam uświadomić, że wielu artystów (pisarzy, malarzy, plastyków) i naukowców cierpiało na rozmaite choroby psychiczne i pomimo to osiągało sukces? Schizofrenicy czy paranoicy stają się teraz pozytywnymi (POZYTYWNYMI) bohaterami filmów, książek, tekstów piosenek i gier (komputerowych i RPG). Mało tego: kiedy byłam nastolatką i w szkole wałkowaliśmy Mickiewicza, przy jednym z jego wierszy (Karusia) podnosiliśmy temat osób "obłąkanych" i - nie wiem, może dzięki wspaniałej nauczycielce - z lekcji wyszłam raczej zafascynowana fascynacją ludzi romantyzmu osobami chorymi psychicznie.
A tekst - bardzo ciekawy, plastyczny i przystępny.

Z pozdrowieniem
Karolina

to ja zniszczony schizofrenią pisze...

Witam, jestem zszokowany nad fascynacją tej koszmarnej choroby. Szczególnie jej paranoidalnej odmianie. Chory niszczy wszystko i wszystkich którzy go kochają. Liczy się tylko ON! Jest nieszczery, podły, wulgarny.Jestem współmałżonkiem chorego. Wielka miłość zamieniła się w wielką nienawiść. Chory kłamie do swojej rodziny na mnie i zionie nienawiścią, chce rozwodu bez powodu.Dobro dziecka spycha na dalszy plan. Kto to wytrzyma? Ta choroba to piekło.

Anonimowy pisze...

To fakt ta choroba to piekło ,moja mama choruje od wielu lat .Choroba nie została rozpoznana w porę ,bo dzieci nie potrafią same dostrzec zmian Wychowała nas sama 3 -dzieciaków ...to cud żeśmy wyszli na ludzi.Dziś nie umiemy jej pomóc nie ma szansy na poprawę zdrowia ani jakości życia .
Bezsilność i potworne poczucie osamotnienia i bezradności ...........

Anonimowy pisze...

ja tak naprawde nie rozumiem tego wszystkiego,moj ojciec niby jest normalny ale naprawde nie jest ,ma 62 lata i robi w domu pieklo,z nikim sie nie liczy,ma sie za sama nie wiem kogo.wyzywa nie szanuje podsluchuje i na siebie uslyszy,matka i 17letni brat sa wykonczeni a pani psychiatra stwierdzila,ze on ma taki sposob bycia,czy to ta schizofrenia bo on ma od lat schizy,pomocy,gdzie udac sie po porade bo matka przez niego mi niedlugo skona albo dojdzie do tragedii bo brat go zabije:{

osa pisze...

Kilka lat temu do mojego rodzinnego domu sprowadził się znajomy brata z harcerstwa, bardzo ciekawy człowiek, oryginalny, utalentowany muzycznie, jak się dowiedzieliśmy ukończył z wyróżnieniem filozofię na UMK. Zastanawiające było to, ze przyprowadzili go jego kolega i siostra, w końcu był dorosłym mężczyzną.
Mijały tygodnie wspólnego mieszkania, nasz lokator nie pracował, nie miał z czego się utrzymać, co nie stanowiło dla niego problemu. Ojciec uważał, że zwyczajnie nie jest przystosowany do życia. Jednak coś tkwiło poza tym. Jego wypowiedzi i zachowania nie były już oryginalne, ale dziwaczne. Np podczas oglądania tv wykrzykiwał niezrozumiałe słowa. Jego poglądy tez były dość "ciekawe".Miał zamiłowanie w bardzo ciekawych interpretacjach Biblii. Wszyscy przyzwyczailiśmy się do Niego. Ciekawostką było, że na Lokator nie pozwalał sobie na gromadzenie "zapasów", kiedy mama przynosiła Mu dajmy na to bochenek chleba i kawał sera, zjadał tyle ile mogl w danym momencie, a resztę wyrzucał. Zniszczył swój dowód osobisty.
Problem pojawił się gdy nasz przyjaciel zaczął się okaleczać, byliśmy sparaliżowani strachem, że któregoś razu zabije się. Ojciec próbował załatwić mu leczenie czy rentę, okazało się, że bez jego zgody to niemożliwe, do tego jego przyjaciele i rodzina nie chcieli mu pomóc. Byliśmy bezradni. Ojciec kazał Mu się wyprowadzić, nie było innego wyjścia, przez długi czas przychodził żeby coś zjeść, teraz od dłuższego czasu się nie pojawia.
Widuję go na starówce w naszym mieście, jak zaczepia ludzi, liczy kamyczki przekładane przez płot...., prosi o papierosa, przebiega miedzy ludźmi. Mówią o nim świrus, szajbus, dziwak...Jest bezdomny. Mam wrażenie, że w tym momencie zamknął się całkowicie w swoim świecie.
Minęło już kilka lat. Czy można Mu jakoś jeszcze pomóc?

Anonimowy pisze...

Sadze, że pomóc może mu bardzo dobry psychiatra oraz terapia najlepiej w jakimś ośrodku - niekoniecznie zamknięty.To w połączeniu z leczeniem farmakologicznym naprawdę może przynieść efekty. Jednak czy chory będzie umiał normalnie funkcjonować w społeczeństwie ??? Nie można tego stwierdzić przynajmniej do momentu w którym rozpocznie terapii lub nie będą widoczne jej pierwsze efekty
Pozdrawiam:)

Kasia pisze...

Na szczęscie nie doświadczyłam tej choroby, ale z doświadczenia wiem jak choroby psychiczne niszczą. Niszcza chorego i jego otoczenie. Czasem człowiek ma świadomość swej choroby a niemoc...niemoc jest ogromna.Nie zawsze leki pomagają. I człowieka szlag trafia,że ma takie myśli,że robi takie rzeczy i czasem ma się dosyc siebie...chętnie rozwaliłoby sie sobie głowę...

Shinjiru pisze...

Przecież to jest jakaś bzdura :/ tyle jest ugrupowań, "religi" , ludzi którzy medytują rozwijając swoje JA swoją świadomość i osobowość, EWOLUUJĄ psychicznie i duchowo. Po przeczytaniu tego artykułu dochodzę do wniosku,że muszę mieć BAAAAARDZO zaawansowane stadium którego nie ma, bo zdarza mi się widzieć ORBSY, -jeden raz widziałem złota kulę energii wylatującą z nieba, niknącą w niebie. (było to nocą gdy mój kot siedział przy oknie i spoglądał w niebo) /super, mam świadka za kota ;P/ dostrzegam w ludziach to czego inni nie widzą, gdy się do czegoś zabiorę już tak na serio to jest to praca wykonana najlepiej ze wszystkich itd. Mógłbym duuuuużo podać przykładów -np. że chcę w przyszłości dogonić stwórcę, stać się nim, pojąć ten świat z JEGO punktu widzenia,a nie siedzieć i słuchać jak mi jacyś obcy ludzie mówią co jest czym. (przecież to jest głupie!)Myślenie samodzielne nie boli. Powiem jeszcze jedną ciekawostkę: Moim zdaniem schizofrenia jako choroba umysłu, jego wada jest to bzdura. Nie po to stwórca stworzył ludzki umysł (o którym tak naprawdę NIC nie wiemy) by jakaś garstka "mądrych ludzi" mówiła, że ten organ choruje. nic się nie dzieje bez przyczyny. Czy ktoś zbadał w ogóle te wizje/omamy "chorych"? czy ktoś próbował się z nimi porozumieć i pojąc czemu tak się dzieje,a nie zwalać wszystko na choroby? Tak samo jest ze śmiercią: znikamy z tego ciała/świata i nie wracamy -a jak działa ewolucja? z fazy płodu/embrionu rośniemy, aż do naszej "dorosłej formy" , ale czy wracamy do tej samej fazy? NIE, uważam,że śmierć jest kolejnym etapem naszej ewolucji. -człowiek na starość się kurczy, może my działamy jak serce? wpompowujemy i wypompowujemy naszą dusze z ciała? (w chwili śmierci) może w ten sposób napędzamy ŻYCIE?

Anonimowy pisze...

schizofrenia to piekna choroba,mam ja juz 5 lat i jest codownie,zero odpowiedzialnosci,super wizje,czuje sie jakbym byl wyrozniony,nie znam nudy,mam swietne leki,poznaje dziewczyny ktorym inponuje,nie musze pracowac,robie co chce...troszke z kasa krucho,ale i tak jest zaje...

Anonimowy pisze...

Mam koleżanke która trafiła do psychiatryka z powodu anoreksji.Po tych lekach dopiero jej się pogorszyło,bo faktycznie zgrubła,z czego zaczeły się u niej próby samobójcze.Psychiatra jej ofiarował terapie seksem oralnym,na co się nie zgodziła,więc wpisali jej od razu schizofrenie.Między czasie jeszcze nabawiła się cukrzycy.
Teraz z tego wszystkiego jest w tak ochydnym stanie,że jest regularnie poddawana elektrowstrząsom by czasem nie dojść do siebie na tyle,by się móc dopuścić kolejnej próby samobójczej.Powiada że definitywna większość pacjentów też nie jest zadowolona tym leczeniem.Psychiatria do tej pory nie została rozliczona ze zbrodni przeciw ludzkości,jakie były lobotomie,więc nie ma mowy o zrobieniu czegoś z elektrowstrząsami,póki co.Definitywnie powinna istnieć jakaś alternatywa dla tych ludzi.Pozdrawiam ludzi wrażliwych.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamsta.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts with Thumbnails