poniedziałek, 28 lipca 2008

Więźniowie błędnego koła

Czy zastanawiało Cię kiedyś jak to się dzieje, że ludzie, którzy na ogół dobrze sobie radzili w życiu, osiągali sukcesy w różnych sferach – po zachorowaniu na nerwicę – stają się automatycznie ludźmi bezproduktywnie marnującymi swój czas i możliwości?


Cały wszechświat bazuje na zachowaniu równowagi. Tak też jest u człowieka zdrowego, dopóki ten ma „pod stopami grunt”. Panuje w nim stan równowagi.

Kiedy zaczyna się u niego nerwica, równowaga zostaje zachwiana. Mimo czasem niewyobrażalnie dużej ilości środków zaradczych i bogactwie czynników mających właściwości pomagające zachować stabilność – RÓWNOWAGA PSYCHICZNA NIE JEST OSIĄGANA.

Człowiek cierpiący na nerwicę – zamiast rozwijać się, iść naprzód, budować – koncentruje się na tym, aby stan równowagi przywołać. Przecież kiedyś było tak pięknie. „Może warto – myśli – wrócić do tamtego stanu?” Nie jest to jednak możliwe.

Nerwica powoduje, że człowiek stawia niepewnie kroki, próbuje się czegoś chwycić – jak gdyby tonął pośrodku morza – stara się stłumić lęk – tym samym akceptując jego istnienie i idąc z nim „na układ”.

Błędne koło tworzy swoiste więzienie, z którego bardzo trudno wyjść, ponieważ jeden czynnik potęguje prawdopodobieństwo pojawienia się kolejnego. Człowiek taki – mimo upływu lat – stoi w miejscu.

Jak gdyby czas się dla niego zatrzymał. Jak gdyby stał w miejscu kręcąc się tylko w kółko. W pogoni za równowagą emocjonalną. Za prawdziwymi uczuciami. Za harmonią ducha. Im bliżej – tym dalej.

Często zdarza się, że ekstremalne sytuacje życiowe – wymuszają na człowieku WYRWANIE SIĘ Z BŁĘDNEGO KOŁA, bo wtedy człowiek musi ruszyć się z miejsca.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

2 komentarze:

Moja Ambiwalencja pisze...

Bardzo to wszystko ogólne. Jakieś przykłady trudności życiowych osób zmagających się z nerwicą by się przydały. Fajny blog. Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Nerwica jest obrzydliwą chorobą , ogranicza i niszczy życie, żeby się wyrwać z błędnego koła trzeba znaleźć bardzo dużo wewnętrznej siły w sobie , a najważniejsze w tym wszystkim jest to by zdać sobie sprawę z tego że jest się na nią chorym. Ja mam 20 lat i od ponad roku zmagam się z silną postacią tej choroby... Trzy miesiące temu przypadkowo na badaniach profilaktycznych u lekarza dowiedziałam się że mam problem z sercem chociaż nigdy wcześniej nic na to nie wskazywało... wtedy dopiero uświadomiłam sobie co się ze mną naprawdę dzieje i to że nie potrafię sobie poradzić z emocjami tak często, że sama siebie nie rozumiem dlaczego taka właśnie jestem, ale gdy przyznałam się sama przed sobą że jestem chora i to wszystko nie jest tylko moja wina to właśnie wtedy zdałam sobie sprawę z tego że życie jest zbyt wiele warte by marnować je przez takie ograniczenia, podjełam walkę i nie poddam się!!! Tym którzy tak samo jak ja borykają się z tym problemem życzę jak najwięcej wewnętrznej siły i cierpliwości do samych siebie bo to jest najwazniejsze w tej chorobie, Ważnie jest również to by wybaczyć sobie samemu własne błędy i nie obwiniać siebie za wszystko i przedewszystkim zdać sobie sprawe z tego jak wiele jesteśmy warci i jak duzo dobrego jeszcze w zyciu nas czeka, pamietajmy nasze mysli tworzą nasza rzeczywistość:)POWODZENIA

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...