niedziela, 7 września 2008

Pijani z samotności i Efekt Widza

Można upić się nie tylko alkoholem.

Można upić się życiem na wysokich obrotach.
Można upić się myśleniem.

Samotnością.


Częstym problemem naszych czasów – jest zagubienie jednostki w społeczeństwie. Tyle ludzie, tyle nacji, tyle kultur – a czasem czujesz się sama / sam.

Nieraz jadąc tramwajem czy autobusem – „ściśnięty” w tłumie, dostrzegam, że tak naprawdę wszyscy starają się być nieuchwytni.

Owszem, zdarzyło mi się być świadkiem tego typu zdarzeń, kiedy to pewna pani wchodząc do tramwaju powiedziała do innej kobiety:

„O! Ma Pani bardzo fajną torebkę!”


I tyle.

Nikt nikogo nie zna. Nikt z nikim nie rozmawia. A przecież wszyscy jesteśmy tak podobni, jesteśmy ludźmi. Pragniemy bliskości.

Paradoksalne jest to, że

– jeśli coś Ci się stanie, na przykład jak poczujesz się słabo, przewrócisz się na ulicy lub zemdlejesz – to istnieje większe prawdopodobieństwo, że szybciej uzyskasz pomoc od kogoś wtedy – im mniej ludzi wokół Ciebie.


Wydawałoby się, że powinno być na odwrót – jak jest więcej ludzi to ktoś szybciej pomoże. A wcale tak nie jest. Ludzie w wielkim tłumie będą bardziej obojętni – niż ci sami ludzie ale w mniejszych grupach czy pojedyńczo.

Nazywa się to efektem widza.


Im więcej ludzi jest świadkiem jakiegoś wypadku, tym odpowiedzialność za udzielenie pomocy – rozprasza się i de facto każdy sobie myśli ”Dlaczego to ja mam akurat pomóc? Przecież jest tylu innych ludzi” – i nie pomaga długo nikt.

Jeśli poczucie odpowiedzialności za udzielenie pomocy podzielimy na 10 świadków wydarzenia, każdy z nich będzie czuł się bardziej odpowiedzialny – niż jak poczucie odpowiedzialności podzielimy na 100 osób.

Tak to wygląda w teorii, tak też wyglądają wyniki eksperymentalne.

Im większy tłum – tym mniejsze szanse na uzyskanie pomocy w nagłej nieszczęśliwej sytuacji. Badaniem tego typu zjawisk zajmuje się gałąź psychologii – zwana psychologią społeczną.

Nie dajmy się Efektowi Widza! Pamiętajmy, że takie coś istnieje i działajmy, kiedy ktoś w tłumie potrzebuje pomocy!







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

15 komentarzy:

Aleandra San pisze...

"Efekt widza" jest mi znany i w swoim życiu miałam okazję nie tyle zobaczyć, co wziąć w nim udział. Jest to niezrozumiałe, a raczej nieznane zjawisko sporej większości ludzi. W mojej szkole, jak chodziłam do pierwszej licealnej w molochu, mieszczącym gimnazjum i podstawówkę, to właśnie gimnazjaliści pobili mojego kolegę na oczach paru osób - a raczej całej naszej klasy, która wówczas liczyła sobie ponad piętnaście osób. Nikt nie pomógł, nikt nie powiedział: "niech ktoś pomoże". Stałam i patrzyłam się, wiedziałam, że ten człowiek potrzebuje pomocy, chciałam coś zrobić, ale coś mnie trzymało. Czułam, że ktoś inny to może zrobić mniej więcej. Byłam w szoku, a nauczyciele nam zadawali pytania w stylu: 'dlaczego nikt nie zareagował, było tak dużo osób'. Mnie - jak wróciłam do domu - to dopiero brat przypomniał, że to był Efekt Widza. Jakoś od tamtej pory staram się zrozumieć ludzi, którzy są w tłumie i zamiast pomóc, gapią się. Ale to też mnie trochę zmieniło, bo od tamtego czasu chciałam być bardziej aktywna - chciałam od razu reagować na cudze nieszczęście, nie czekać. Bo to jest godne pochwały, a w tłumie, zwłaszcza dużym - godne podziwu.

triskaidekafil pisze...

Jeżeli chodzi o udzielanie pomocy i "efekt widza" istnieje jeszcze kwestia "strachu przed odpowiedzialnością". Chodzi mi o to, że wiele osób boi się pomóc, bo uważa, że nie umie i boi się zaszkodzić. Także od siebie:
1. W najczęstszych przypadkach "medycznych" jakie możemy spotkać (np. zasłabnięciach) udzielenie pomocy nie wymaga praktycznie żadnej specjalistycznej wiedzy ani umiejętności i właściwie możemy tylko pomóc, a nie zaszkodzić.
2. Dobrym sposobem poradzenia sobie z niepewnością jest "zrobienie sobie" nawet i podstawowego kursu pomocy przedmedycznej - takie kursy są zapewne do zrobienia w prawie każdym mieście, organizuje je PCK lub miejscowy sztab pomocy przedmedycznej. Wiedza zawsze może się przydać, podnosi się również nasza wiara we własne umiejętności i pewność w przypadkach, gdy trzeba udzielić pomocy
3. Napomknę tylko na koniec, że niesienie pomocy jest naszym obowiązkiem nie tylko moralnym, ale także prawnym

Art. 164 kodeksu karnego
§1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia lub poważnego uszczerbku na zdrowiu - podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

To tyle jeżeli chodzi o kwestie pomocy "medycznej" w kontekście "efektu widza". Jeżeli zaś chodzi o tę samotność i anonimowość, to zamiast się tym zamartwiać zacznijmy działać ;-) A sposób jest całkiem łatwy - uśmiech, uśmiech i jeszcze trochę uśmiechu :-) Dzień dobry + uśmiech, przepraszam (w rozumieniu np. ustępowania miejsca przez kogoś) + uśmiech, dziękuję + uśmiech i już znika nieco tej zimnej anonimowości. Sam mieszkam przez większość roku w jednym z większych miast Polski, także mogę poręczyć za skuteczność metody ;-)

martiger pisze...

a czy wogule jest ktos, kto od czasu do czasu nie czuje sie samotny ? I nie wazne jak wiele osob ma sie wokol siebie

Psychika.net pisze...

@ Aleandra San -

To rzeczywiście musiało być przykre.

Najważniejsze jest to, abyś wyciągnęła naukę z tego wydarzenia i następnym razem - zareagowała inaczej.

Dziękuję za przytoczenie przykładu z życia.

@ Triskaidekafil -

To oczywiście również może wpływać na zachowanie się ludzi z tłumu tak a nie inaczej. Ciekawe jednak jak by zachowali się ludzie z tłumu, w którym wszyscy byliby wykształceni medycznie. Myślę, że Efekt Widza tak czy siak by zadziałał. Niestety.

Thanx for your comment:)

@ Martiger -

oczywiście każdy z nas czasami czuje się samotny. Nie zawsze też samotność ma aspekt negatywny, czasami warto pobyć samemu...

Aby coś nowego stworzyć.

Dzięki za wypowiedź, jestem pewien, że płynącą z Twojej głębi...

Pozdrowienia z Polski:)

triskaidekafil pisze...

@ Marcin (?)

Na szczęście sytuacja, w której byliby wokół sami ludzie z wykształceniem medycznym (i nie byłoby to specjalnie sympozjum, na którym zapewne są wyznaczone specjalne służby medyczne) jest pewnym ekstremum, które zdarza się chyba raczej rzadko ;-) (przynajmniej w moim odczuciu). Poza tym to środowisko chyba właśnie dodatkowo powinno być wyczulone na wszelkie sytuacje zagrożenia życia lub zdrowia, nawet w ramach "wypaczenia zawodowego" ;-)

Psychika.net pisze...

@ Triskaidekafil -

Tak, Marcin :)

Wiem, że to raczej sytuacja idealna, nierealna - jednak budzi moją ciekawość.

Tymczasem życzę dobrej nocy wszystkim Czytelnikom :)

PS. Obserwując statystyki bloga, co noc (w godzinach 1.00-6.00)jest kilkanaście osób, które bloga czytają :) generując po kilkadziesiąt odsłon

Są to osoby zarówno z PL jak i z zagranicy (inne strefy czasowe)

-tym osobom życze miłej lektury :)

Szuki.net pisze...

Niestety to są efekty rozluźnienia więzi społecznych i rozpadu wspólnot ludzi. W sytuacji kiedy potrzebuje się pomocy najlepiej jest wskazać konkretną osobą np palcem i poprosić ją o pomoc. Wtedy sytuacja się odmienia bo ta wskazana osoba czuje się już bezpośrednio odpowiedzialna.
Samotność dzisiaj to coś zupełnie innego niż w przeszłości. Dzisiaj nie ma już, że tak się wyrażę takiej łączności wspólnotowej. Dawniej byliśmy skazani na jedno miejsce życia, na określonych ludzi. Ludzie nie kwestionowali tradycji. Oczywiście nie twierdzę, że tak było lepiej ale to w pewnym sensie było panaceum na lęki.

Anonimowy pisze...

Jeżeli sami znajdziemy się w takiej sytuacji, że będziemy potrzebowali pomocy należy zrobić dokładnie to co powiedział szuki czyli wskazać palcem lub jeżeli jest możliwość jak w przypadku bitego kolegi to mógł krzyknąć do kogoś np. "Aleandra, pomóż mi" i myślę, że w tej sytuacji koleżanka zachowała by się inaczej bo byłaby bardziej odpowiedzialna niż inni. Jeżeli znajdujemy się wśród obcych osób można krzyknąć np. "Panie w niebieskiej bluzie - pomocy" i wtedy jest dużo większe prawdopodobieństwo, że gość w niebieskim przynajmniej zadzwoni po pogotowie/policje. Warto o tym pamiętać bo z psychologią nie ma żartów;) - Kamil:)

zimbabwe pisze...

A ja czytałam kiedyś książkę znanego antropologa (nie pamiętam już jego nazwiska), w każdym razie pisał, że właśnie w małych miejscowościach łatwiej uzyskać pomoc niż w wielkich metropoliach, ponieważ człowiek nie jest z natury przystosowany do życia na bardzo małej powierzchni i jednak mimo wszystko jest stworzeniem terytorialnym. Nasza "przestrzeń życiowa" jest 10 000 razy mniejsza niż u naszych pradziadków i prapradziadków. Dlatego bronimy resztek tej przestrzeni poprzez izolację wewnątrz siebie - inni ludzie przestają nas interesować. Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Zjawisko o którym piszesz ma związek z konformizmem. Zainteresowanych odsyłam do lektury książek, np. "Człowiek - istota społeczna" Elliota Aronsona. Pzdr.

Anonimowy pisze...

TO nie jest tylko efekt widza i nie wmawiaj mi ze w innym wypadku ci ludzie bysie zachowali inaczej. W centrum krakowa jak zaatakuja cie jakcys bandyci nikt ci nie pomoze nawet jak bedziesz krzyczal to nie jest efekt widza to jest zwyczajne tchorzostwo egoizm i nie obchodzi mnie czy bedziesz zyl czy umrzesz i gadanie ze wszyscy potrzebujemy bliskosci i tak naprawde sie kochamy jest na poziomie katloika ktory oczu na swiat jeszcze nie zdazyl otworzyc ludzie o siebie dbaja tylko w bliskim gronie i wtedy kiedy sa ku temu powody tak naprawde nic nas nie obchodzi los drugiego czlowieka tylko rozni ludzie religi i filiozofie przymuszaja do tego slabszych psychicznie

Jaom pisze...

@ Psychika.net

Jeśli poczucie odpowiedzialności za udzielenie pomocy podzielimy na 10 świadków wydarzenia, każdy z nich będzie czuł się bardziej odpowiedzialny – niż jak poczucie odpowiedzialności podzielimy na 100 osób.

Ja bym to rozwinął. Nie tylko odpowiedzialność, ale także, szczególnie w przypadku introwertyków, wstyd. Zwykły wstyd, zęby wyjść przed tylu ludzi. Do tego jeszcze to widmo ewentualnej kompromitacji, bo przecież niby szkolenie mamy za sobą, a jednak dalej nie jesteśmy przekonani co do naszych "ratowniczych" możliwości.

@ Triskaidekafil
3. Napomknę tylko na koniec, że niesienie pomocy jest naszym obowiązkiem nie tylko moralnym, ale także prawnym
No to ja zwrócę szczególną uwagę na wyrażenie w przytoczonym artykule: "mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia lub poważnego uszczerbku na zdrowiu". W praktyce to oznacza, że nie musimy wykonywać sztucznego oddychania jak nie mamy ustnika. Nie musimy zbliżać się do osoby choćby z kapką krwi bez rękawiczek ochronnych. Powiem więcej - prawienie to nawet nie możemy komuś wsunąć tabletkę do ust, czy podać zastrzyk insuliny (nawet jeśli ta osoba nas o to prosi). Także ten obowiązek często sprowadza się do wezwania karetki. Nie mówię, że tak jest zawsze, albo ze tak powinniśmy postępować. Mówię tylko jak prawnie to wygląda.

Anonimowy pisze...

"Art. 164 kodeksu karnego
§1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia lub poważnego uszczerbku na zdrowiu - podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."

Ten paragraf to jakies sredniowiecze . To jak w danej sytuacji sie zachowamy , zalezy glownie od stanu naszej psychiki !!!w danej chwili !!! Pomijajac efekt widza - osoba z depresja, ktora boi sie nawet przejsc przez ulice , ma reanimowac krwawiacych ludzi z wypadku samochodowego ? bo akurat widziala i przehchodzila . Owszem , moze powinna , ale nie potrafi, bo jej strach nie pomaga. Za to ma dostac wyrok ? mimo ze w identycznej sytuacji, ale pol roku wczesniej , zanim zmarla jej corka , zareagowala by "podrecznikowo" , tak jak madrala ktory zatwierdza takie prawa ? . Obluda.

Anonimowy pisze...

Jak komus sie wydaje ze wszystko wie, polecam co miesiac robic sobie test na depresje :)
W ciagu roku chociaz raz , zblizy sie do granicy punktow , ktore oznacza ze jest bliski depresji / tak naprawde nie musi byc, moze miec gorszy dzien :) / . I co z tego ? niby nic, tyle ze w dniu gdy mamy taki wlasnie chumor, nasze odpowiedzi i reakcje na WSZYSTKO co nas otacza sa "nienasze" , inne niz gdy jestesmy zdrowi i weseli .

ehhh psychologia, nieskonczony temat dla filozofow romantykow ^^. Pozdrawiam :)

Paweł Kaczyński pisze...

Ostatnio popełnione zostały samobójstwa, które zostały wcześniej zapowiedziane na Facebooku. Każdy z samobójców miał setki znajomych, nikt im nie pomógł. Był to właśnie omawiany tutaj efekt widza. http://pkaczynski.pl/pkaczynski/smierc-na-facebooku/

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...