środa, 9 lipca 2008

"Inwazja Nieświadomości" - czyli inaczej PSYCHOZA u Junga

Każdy, kto może o sobie powiedzieć „ja jestem” i kto w to wierzy ma swoją tożsamość. To znaczy dostrzega swoje indywidualne cechy, które są względnie trwałe i odróżnia siebie samego od innych ludzi. Człowiek o dobrze ukształtowanej tożsamości nie będzie jednak zamknięty na to, że tak samo w świecie, jak i w nim dzieją się zmiany.


Człowiek o dobrze ukształtowanym własnym ego będzie zdawał sobie sprawę – że rządzi nim to co świadome i to, co nieświadome.

Wyobraźmy sobie jednak taką sytuację.

Osoba przyjmuje narkotyk np. taki najbardziej powszechny jakim jest alkohol. Przyjmując narkotyk – otwiera jednocześnie furtkę części świadomej – na to co nieświadome. Fajnie, jeśli przed zażyciem narkotyku, zdaje sobie sprawę, że mogą ją spotkać dziwne rzeczy (a właściwie pojawić się w jej psychice).

Gorzej, jeśli archetypy – czyli przejawy nieświadomości zbiorowej lub obrazy indywidualnej nieświadomości – przenikną ego człowieka na trwałe.

Stan ten nazywamy psychozą.

Nie bez znaczenia jest fakt, że najczęściej ofiarami psychoz są ludzie dojrzewający, wkraczający w dorosłe życie lub ludzie, którzy spotykają się z ogromnym stresem.

Nowe, nieznane przeżycia emocjonalne powodują, że ego nie zawsze znajduje odpowiednie mechanizmy obronne – które mogłyby ego obronić przed falą nieświadomości.


W psychozie człowiek nie jest już sobą, nie ma swojego ego, nie ma tożsamości. Archetypy opanowują jego ego, dlatego np. ludzie chorzy na schizofrenię czują się „Bogami” (utożsamianie z archetypem Jaźni), bądź są „Szatanami” (utożsamienie z Cieniem).

Ego, które jest ośrodkiem świadomości nie jest w stanie wchłonąć znaczenia archetypów, ponieważ wcześniej nie nawiązywało z nimi dobrej relacji. Dlatego tak często ludzie, którzy „twardo” stąpają po ziemi, zatwardziali ateiści czy ci, którzy nie potrafią pozwolić sobie na odrobinę fantazji, ponieważ jest to w ich mniemaniu „nierealne” – zapadają na choroby psychiczne.

Psychoza rozpoczyna się momencie inwazji nieświadomości, czy tego co ukryte – na nieprzygotowany grunt ego.

Wpuszczajmy „po trochu” to, co „serwuje” nam nieświadomość zbiorowa a także to, co tkwi w nas – gdzieś tam głęboko ukryte. Nawiązujmy ten kontakt systematycznie. Wtedy zmniejszymy prawdopodobieństwo, że nas albo naszych bliskich spotka inwazja nieświadomości. Jako rodzice - nie strofujmy wciąż dzieci, bo zbyt często fantazjują – jest to im potrzebne do życia tak samo jak mówienie o konkretach. Jeśli rozwijają się prawidłowo fizycznie i intelektualnie – nie musimy przyspieszać ani zabraniać ich „kontaktu” z nieświadomością. Może nie ma nic złego w „szalonym” sposobie bycia naszego przyjaciela, który odnajduje się w społecznym życiu, realizuje się, jest z siebie zadowolony? Może poprzez swoje systematyczne „szaleństwo” nawiązuje zdrowy kontakt z nieświadomością?

Mówię o „nieświadomości”, ponieważ takiego słowa używa Jung. Tak naprawdę nieświadomość można nazwać głębszą warstwą świadomości. Nie ma jednak znaczenia, jak nazwiemy to, co jest głęboko w nas. Ważne jest, aby nie dać się zaskoczyć temu znienacka.

Warto nawiązywać systematycznie kontakt z nieświadomością. Staniemy się wówczas bardziej elastyczni, a skutki stresu nie będą tak pustoszące dla naszej psychiki.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

10 komentarzy:

zimbabwe pisze...

Nie wiem czy to była psychoza, chyba nie, bardziej ciężkie stadium nerwicy... Wydawało mi się że jestem aniołem. Narkotyków nigdy nie brałam. Na szczęście te stany już minęły, bo znam ich źródło.

Psychika.net pisze...

@ Zimbabwe -

To ciekawe. Mogłabyś rozwinąć rozpoczętą myśl ?

Psychika.net pisze...

@ Zimbabwe - ponawiam prośbę:)

error777 pisze...

Ponad 2 lata temu zaliczono mnie do chorych na CHAD (mania-depresja, doświadczanie boskości itp.), potem kuracja-leki jednak pewnego dnia nastąpił przełom. Stałem sobie na przystanku i nagle poczułem strach, nie wiedziałem o co biega. Odruchowo odszedłem ze 15m - strach minął. Odwróciłem się a na przystanku stał jeszcze inny gościu. Olśniło mnie! Emocje które odczuwam nie są moje. Od tamtego czasu przestałem brać leki. Wiem na czym polega CHAD, to tak jakbyś stracił 4 ściany i mieszkał na dworze - czujesz każdy wiatr. Sztuka polega na tym żeby stać się dla wiatru przeźroczystym...na marginesie nieźle być Wszechmocnym :-)

Psychika.net pisze...

@ Error777 -

Cieszę się, że już czujesz się lepiej:)

error777 pisze...

Czuję inaczej. Dodam jeszcze, że podobne mechanizmy gry między nieświadomością/świadomością opisuje Carlos Castaneda w swoich książkach (nazywa je Naqualem/Tonalem).

error777 pisze...

Jeszcze jedna refleksja. Patrząc na ład i harmonię panującą w naturze, to co nazywamy "rozwojem świadomości" jest właśnie Inwazją Nieświadomości wnioskując z chaosu jaki człowiek robi w środowisku (bo nie wiemy Kim jesteśmy - a pragniemy się dowiedzieć).

Psychika.net pisze...

@ Error777

1. Nie znam tych książek. Może kiedyś się skuszę.

2. Chodzi Ci o nieswiadomosc zbiorowa, ktora dochodzi do glosu.

Brawo, extra refleksja.

Dlatego tez religie nigdy nie przestana istniec, bo to co w czlowieku gleboko - ciagle wychodzi na powierzchnie.

:)

Zbyszek pisze...

Archetyp niewiadomosci zbiorowej to straszne uproszczenie, milion rzeczy w jednym worku:)

Anonimowy pisze...

Mam w odległych wspomnieniach epizod z chadem...
Error 777, piszesz ..." to tak, jak byś stracił 4 ściany i mieszkał na dworze, czujesz każdy wiatr " oj, tak
Dodam, ani gruntu pod nogami ani nieba nad sobą, a w środku pustka, przeźroczystość.
Poznać źródło przyczyny, symptomów tych stanów psychotycznych, to jedyna droga.
Diagnozowanie przez pana dra psychiatrę i leczenie chemią, to ślepa uliczka.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...