niedziela, 6 lipca 2008

Im bardziej przed nim uciekasz, tym bardziej on Cię goni - czyli o tym, w jaki sposób próbujemy uwolnić się od lęku

Dzisiaj opowiem Wam, w jaki sposób w naszej kulturze unikamy lęku, jak się go pozbywamy i zrzucamy z siebie („zrzucamy” w przenośni, lecz nie pozbywamy się go na trwałe korzystając z poniższych sposobów). Jedynie dobry wgląd, który może być skutkiem dobrej psychoterapii lub skutkiem własnych, rzetelnych refleksji – może na stałe uwolnić nas od lęku. Dzisiejsza notka opiera się na koncepcji Karen Horney, słynnej niemieckiej psychoanalityk.


W naszej kulturze ludzie często, aby obronić się przed lękiem stosują:

1) RACJONALIZACJĘ

- Czyli najzwyklejszy w świecie irracjonalny lęk – człowiek będzie zamieniał w strach. Będzie szukał powodów, argumentów, aby potwierdzić, że jego obawy są uzasadnione, że nie odczuwa lęku – tylko się boi. Ma ku temu podstawy, i tylko człowiek zupełnie „bezmyślny” nie bałby się w takiej sytuacji. Co powoduje racjonalizacja? Człowiek racjonalizujący cały czas trzyma się sztywno swoich przekonań a jakiekolwiek próby zdjęcia z jego sposobu widzenia świata „racjonalności” - kończą się niepowodzeniami i jeszcze większym przymusem racjonalizowania. Przecież na tym polega ta obrona przed wszechpotężnym lękiem – a im bardziej człowiek racjonalizuje, tym bardziej ten lęk jest silniejszy.

Jeśli zauważysz u jakiegoś człowieka takie zachowanie, że robi coś, co jest Twoim zdaniem „głupie”, co mimo, że zbudowane na logicznych fundamentach, oparte na statystyce czy wyliczeniach matematycznych, „nijak” ma się do realności – wyraź swoje zdanie na ten temat, i zastanów się – co ten człowiek poprzez to zasłania, czego się lęka. W ten sposób Twój stosunek do niego będzie cieplejszy a i on to z pewnością dostrzeże i odwzajemni Ci się.


2) ZAPRZECZANIE

- To z kolei wymazywanie ze świadomości lęku. Człowiek taki nie będzie świadomy, że czegoś się lęka, będą go jednak dręczyły takie dolegliwości fizyczne jak dreszcze, pocenie się przyspieszone bicie serca, potrzeba częstego oddawania moczu.

Człowiek taki „na pozór” nie będzie się niczego bał. Jest przecież osobą dojrzałą. Nie pozwoli, aby jego życie zdeterminowane zostało obawami o coś. Niestety mimo, że świadomie nie lęka się niczego, jego ciało daje temu wyraz w postaci obajwów cielesnych. Nie oszukamy swojego ciała. Podobnie w obszarze psychiki – będzie odczuwał ciągły pośpiech bądź sparaliżowanie, ponieważ zaprzeczenie istnienia lęku nie może tego lęku wyeliminować. Będzie on cały czas się ukazywał w „zamaskowany” sposób.

Nie warto zaprzeczać, lęk i tak do nas wróci. Aby się od niego uwolnić, zaakceptuj najpierw to, że w Tobie jest.



Trzecim sposobem na uwolnienie się od lęku jest:

3) ODURZANIE

Polega to na przykład na przyjmowaniu substancji psychoaktywnych. Picie alkoholu, narkotyki, czy oglądanie TV. Ostatnio na moim blogu PSYCHIKA.net pewna Czytelniczka napisała w komentarzach – pod notką „Lęk podstawowy”, że nie zna osób niewykształconych, „prostych”, siedzących przed TV i pijących piwo - którzy mieliby ze sobą problemy i cierpieliby na nerwicę. Nerwica nie jest jednak domeną tylko ludzi o szerokich horyzontach myślowych.
Odurzanie się jest w tym przypadku sposobem na obronę przed lękiem osoby „nic nierobiącej”, „pijącej piwo” i „siedzącej przed TV”. Warto pamiętać, że im bardziej taka osoba się odurza, tym bardziej wypiera w sobie lęk. Odurza się i piwem i programami telewizyjnymi. Oba czynniki uzależniają. Jeśli nie poznała innych sposobów na poradzenie sobie z tym lękiem, będzie stosowała tą samą strategię przed długi czas.

Odurzanie się to nie tylko bezmyślne picie piwa. To również oddawanie się zabawom, spotkaniom towarzyskim. Granie na giełdzie. Granie w karty. Kompulsywna potrzeba podróżowania. Czytania. Czyli robienie tego wszystkiego, co normalny człowiek robi z innych powodów – niż uciekanie przed samym sobą, uciekanie przed faktem, że lęk tkwi w nas.

”Lubię oglądać tv i podróżować, robię to z potrzeb poznawczych, chcę poznawać to, czego nie znam. Kiedy jestem zmęczony, nie mam ochoty nic poznawać dlatego gaszę tv, dlatego nie wybieram się na wycieczki” – tak powiedziałby człowiek zdrowy, bez lęku.



Czwartym sposobem na ucieczkę przed lękiem w naszej kulturze jest:

4) UNIKANIE MYŚLI, DĄŻEŃ I SYTUACJI

Człowiek może być świadomy, że boi się nurkowania. Wówczas świadomie będzie unikał takich sytuacji, aby nie musieć nurkować.
Nie musi sobie jednak uświadamiać źródła lęku. Będzie odkładał na później „zadzwonienie do kogoś”, napisanie maila czy naukę do egzaminu. Może „udawać" przed samym sobą, że tak naprawdę to, że boi się zwrócić komuś uwagę – jest nieistotne. Osoba bojąca się odrzucenia ze strony społeczeństwa, może „wmówić” sobie, że nie lubi chodzić na imprezy. Znasz kogoś takiego? Może spojrzysz teraz na niego inaczej?

Jeśli unikanie doszło już do takiego etapu, że dzieje się automatycznie, mamy do czynienia z zahamowaniem. W sferze seksualnej zahamowanie może przyjąć formę oziębłości seksualnej bądź impotencji (choć ich przyczyna jest często dużo bardziej złożona). W sferze psychicznej – nieumiejętność kształtowania własnej opinii, unikanie kontaktów z innymi ludźmi itd.

Zgodnie z myślą Karen Horney, nasza kultura jest źródłem wielu lęków – dla nas wszystkich, którzy znajdujemy się w obszarze jej oddziaływań. Z tego też powodu każdy z nas nauczył się korzystać przynajmniej z jednej z wymienionych wyżej czterech metod na obronę przed lękiem.

Tylko osoby, które wyszły „poza kulturę” nie lękają się niczego, ani norm, ani reakcji innych ludzi. Jak jednak wyjść poza kulturę – żyjąc w niej? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami.

Być może odnajdziecie na to sposób podczas lub w medytacji. Być może „przebłysk” pojawi się w najmniej oczekiwanym momencie. Najważniejsze to być sobą – i zdawać sobie sprawę, jak wiele rzeczy na nas może wpływać. Badać – „jak ja zachowuję się, kiedy te rzeczy na mnie wpływają”. Nie mówię, aby stać się zupełnie przeciwnym normom kulturowym, aby „zniszczyć” kulturę. Badajmy jak kultura wpływa na nas, rozumiejmy, jak środowisko, w którym dorastaliśmy i które na nas wpływa obecnie - mogło nas ukształtować i wciąż nas kształtuje.

Kiedy uświadomimy sobie i zrozumiemy wszystkie czynniki nas kształtujące – odnajdziemy nasze prawdziwe ”ja”.

Kiedy przestaniemy bronić się przed lękiem - wtedy pozwolimy mu się pojawić i „zaprzyjaźnimy” się z nim. Może okaże się, że wcale nie musimy przed nim uciekać:)

Dobrego wglądu i sobie i Wam życzę:) Pozdrawiam:)

Marcin / integralny@gmail.com


Książka, na której się opierałem pisząc tę notkę:
Karen Horney, "Neurotyczna osobowość naszych czasów"









Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

4 komentarze:

zimbabwe pisze...

Pisząc tamten komentarz miałam na myśli to, że nie widziałam jeszcze osoby o prostym umyśle (takiego np. dresiarza), która np. miałaby lęk przestrzeni albo wysokości. Natomiast inteligentne i wykształcone osoby które znam mają jakieś swoje natręctwa, lęki itp. Choć myślę że skoro lęk tkwi w każdym z nas to być może ci drudzy umieją to nazwać, że to jest lęk a nie bliżej nieokreślona "histeria" albo "dziwactwo". Swoją drogą zadziwia mnie fakt nadużywania słowa "histeria" tak samo jak "depresja". Ludzie, histerie i depresje to poważne choroby a nie momenty dołów i płacz!
Pozdrawiam!

lavinka pisze...

"Kompulsywna potrzeba podróżowania." Idę się leczyć, bo to mam ;)
Myślę,że lęki mają spore źródło w kulturze, tej narzuconej. Najgorzej mają ludzie z "tradycyjnych" domów, gdzie wszystko musi być tak i tak, bo tak. Ale to nie znaczy,że człowiek pochodzący z tolerancyjnego domu ustrzeże się lęków. To też trochę kwestia osobowości. Taki zwyczajny lęk przed konfrontacją, ucieczka od samego siebie. Bo łatwiej uciec niż przyznać się samemu sobie, że się człowiek na sobie zawiódł na przykład. Albo nie siebie tylko innych.
Chyba dlatego częściej ukryte lęki mają faceci, bo od nich więcej wymaga społeczeństwo a tym samym i oni od siebie.

Ambicja to Zuo, wiem - sama mam ten problem. Człowiek ustawi sobie za wysoko poprzeczkę a potem ma żal do siebie,że nie doskoczył.

Anonimowy pisze...

Teraz niech ktoś mi podpowie jak podejść do zdarzenia traumatycznego, które wywołuje lęk. Mam lęk, czyli za wszelką cenę chcę uciec od sytuacji, która jest dla mnie nie do zniesienia. Aby oswoić lęk muszę się z nim zaprzyjaźnić, więc muszę wrócić do tej sytuacji, od której chcę uciec i pogodzić się z nią, zmienić podejście, polubić, zaakceptować. Jak to zrobić? Nie wiem jak się zachować, co myśleć gdy już zbliżę się do źródła lęku. Proszę o podpowiedź:)

Anonimowy pisze...

Ja podpowiem: ksiazka 'Obudzcie tygrysa Leczenie traumy' Peter A. Levine

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...