środa, 30 lipca 2008

Farby nie chcą być już tak barwne – DEPRESJA SZCZYTU

Mój znajomy całe życie marzył o tym, żeby dostać dobrą pracę. W końcu mu się to udało. Jego zadanie polegało na tym, aby znaleźć pracę, która będzie dawała mu taki dochód, aby stać go było na mieszkanie, samochód i rodzinę (ma żonę i malutkie dziecko). Osiągnął to – pracując za granicą kraju - ale jak sam mówi mi w mailach, czy pisze na gadu-gadu „czuje, że jego życie nie ma smaku”.


Nie jestem pewien, czy rozpocząłem ten post od najtrafniejszego przykładu. Jeśli jednak wziąć pod uwagę fakt, że celem głównym mojego kolegi było znalezienie dochodowej pracy – po czym jego życie straciło smak, bo osiągnął już to, do czego ciągle dążył – to można mówić o tak zwanej DEPRESJI SZCZYTU.

Innym przykładem może być małżeństwo, w którym facet wspina się po szczeblach kariery naukowej. Powiedzmy, że chłopak – już jako student – dobrze się uczy, zdobywa stypendia, wygrywa konkursy. Jeździ za granicę na staże. Robi doktorat. Doktorat dodaje mu prestiżu. Żona, rodzina jest dumna z doktora. Ten facet jednak ciągle nie jest syty. Chce profesury. Udziela się w środowisku akademickim. Pisze, czyta, pisze, publikuje. Bada, tworzy, odkrywa. Udziela wywiadów. Organizuje konferencje. Jest zapraszany na konferencje naukowe – jako very important person. Wiedzie mu się dobrze.

Kosztem czego? Na przykład kosztem spokojnego życia.

W końcu zostaje profesorem. Zdobywa szczyt. To, czego chciał. Jest z siebie dumny. Dumna jest z niego żona, dzieci. Rodzina.

Zdobywając jednak szczyt, realizując swoje życiowe marzenie, niektórzy ludzie – zatrzymują się i „upadają na ziemię”. Zarówno ci ludzie, którzy osiągnęli szczyty, jak i ich rodziny, które podporządkowały życie ich sukcesowi. Nie wiedzą, co dalej ze sobą zrobić.

Osiągnęli już to, czego chcieli. Po co dalej mają żyć?

Ich życie przepełnione było barwami, kolorami, mieli tyle pomysłów. Teraz już – nic nie muszą, mają to, co chcieli – i stracili smak życia. Często kolorują więc sobie życie alkoholem.


Często w zawodach naukowych i artystycznych – występuje tak zwana depresja szczytu. Tacy ludzie powinni zdawać sobie sprawę, że twórczość przypływa i odpływa. Że nie jest to proces ciągły. Podobnie w innych wolnych zawodach – praca jest okresowa, czasami pracujesz 3 miesiące – kiedy jest zapotrzebowanie na Twoje usługi, żeby żyć za zarobione pieniądze – przez cały rok (i to czasami więcej jedząc, mając i wydając niż ludzie pracujący cały rok bez urlopu). Pamiętajmy, że praca twórcza nie jest pracą ciągłą – a dzięki takiej świadomości możemy uchronić się przed tak zwaną depresją szczytu.

To nie farby nie chcą już być barwne, to nie my jesteśmy bezwartościowo i już niepotrzebni – bo mamy wszystko, czego chcemy. Bo mamy tytuły i wizerunek. To po prostu – życie – jak sztuka – jak proces – nie zawsze dostarcza nam natchnienia.
Natchnienie przychodzi znienacka. I to jest naturalne. Wcale nie trzeba na nie oczekiwać.

Ono przychodzi, odchodzi. Wraca. A życie mimo tej nieregularności natchnienia twórczego, może być bezustannie kolorowe – i różnorodne.

"Włączmy się na kolorowe życie" z natchnieniem lub bez :)






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

11 komentarzy:

Cheed pisze...

Niezły wpis :-)
Zaczynam powoli przyzwyczajać się do nowego szablonu. Musisz tylko popracować nad
"PSYCHIKA.net

psychologia w bardzo subiektywnej postaci"

PS: umieszczasz na blogu bardzo fajne i kolorowe zdjęcia.

Pozdrawiam.

Psychika.net pisze...

Cheed - tego tytułu już chyba nie zmienię. Probowałem wiele opcji, tak jest najlepiej. A co Ty byś sugerował konkretnie?

Cheed pisze...

Tytuł jest ok, natomiast gorzej z jego umiejscowieniem. Literki z wyszukiwarki i daty pokrywają się z tymi "psychologia w bardzo subiektywnej postaci" i wygląda to nieestetycznie :P Wiem, że blog nie daje zbyt wielu możliwości, ale na pewno da się coś zrobić :-)

Pozdrawiam.

Psychika.net pisze...

Hmm... Ja używam Internet Explorer.

U mnie wszystko wygląda ok.

Czy mógłbyś przesłać mi screena na maila? - jakto wygląda u Ciebie?

Psychika.net pisze...

Odpaliłem stronkę na Firefoxie. Faktycznie źle to wygląda.

Dziękuję Cheed za info.

Pozstaram się coś z tym zrobić, choć nie za bardzo wiem, czy mi się uda.

Popróbuję z różną wielkością czcionki.

zimbabwe pisze...

Ja używam Firefoksa (tylko to z "windowsowych" chodzi mi na MAC-OS).
Co do postu to nie wiem czy to będzie na temat, ale czytałam że średnio 1/3 artystów boryka się z chorobą afektywną dwubiegunową. Po przeczytaniu tego postu zaczęłam się zastanawiać,czy faktycznie są chorzy, czy to po prostu takie "odpływy i przypływy" natchnienia, jak to nazywasz. Sama jestem dość twórcza, ale do tego mam objawy paskudnego doła, momenty kiedy jest normalnie i okresy gdy mam lęk z napadami furii... I zastanawiam się czy to depresja maniakalna, czy po prostu moje "humory"?
Pozdrawiam :)

Psychika.net pisze...

Dzięki Zimbabwe, za trafne spostrzeżenie o artystach. Warto się nad tym zastanowić.

zimbabwe pisze...

Bo widzisz, czasem mam wrażenie, że choroby psychiczne diagnozuje się u ludzi zdrowych. W końcu inni lekarze też diagnozują choroby fizyczne u zdrowych ludzi, więc dlaczego z psychiatrami miałoby być inaczej? PS: U mnie jest notka o nerwicy natręctw.

SV Investment pisze...

Integralny myślę, że czarna czcionka na niebieskim tle jest już dużo bardziej przejrzysta i łatwiej przyswajalna, pozdrawiam :)

Kasia pisze...

depresja szczytu ? moze wypalenie? A może na coś takiego cierpią ludzie którzy maja cel, realizują go ale przy okazji nie potrafią korzystać z efektów samorealizacji.Osiągamy w pracy wszystko, mamy kasę, mamy dom i dalej? Można iść dalej, siegać po dalsze tytuły.Gorzej jak na tym szczycie okazało się,że widok z góry jest nieciekawy,że nas nie zadawala. Dlatego człowiek powinien tworzyć jeszcze dla siebie alternatywę: hobby (np). Coś co sprawia nam przyjemność.Inną niż praca.

Anonimowy pisze...

miałam takiego przyjaciela fotografa, już nie mam bo obraził się i już nigdy więcej nie mieliśmy kontaktu, dokładnie obserwowałam u niego zaburzenia afektywne dwubiegunowe, raz tryskał humorem chwalił się swoimi pracami, był z siebie zadowolony, innym razem te prace wydawały mu się do niczego....

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...