poniedziałek, 23 czerwca 2008

ZNIEWIEŚCIALI FACECI vs. MĘSKIE KOBIETY

Już samo określenie "zniewieściali mężczyźni" czy "męskie kobiety" jest dosyć przewrotne i nasuwa wiele pytań dotyczących tego, co to znaczy być "męskim" czy "kobiecym".

Czy to jest tylko wytwór kultury czy prawa natury? Zatem współcześni mężczyźni, którzy są coraz bardziej sfeminizowani (lub kto woli zniewieściali) postępują wbrew swojej płci i czy kobiety przejmujące role tradycyjnie zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn są szczęśliwe i czują się spełnione? Co to znaczy obecnie "być prawdziwym mężczyzną" czy "być prawdziwą kobietą"?


Może zacznę od tego, jak to wyglądało kiedyś.
Kiedyś bowiem różnice dotyczące płci były jasno określone, panowały bowiem nienaruszalne, jasne zasady: mężczyzna (w wielu kulturach i przez wiele tysięcy lat) był uważany za dokładne przeciwieństwo kobiety. Mężczyzna zatem był światłem, dniem, kulturą, duchem (rozumem), wcieleniem zasady czynnej i dobrem. Kobieta natomiast, przeciwnie - była ciemnością, nocą, naturą, ciałem, wcieleniem zasady biernej i...złem. Tak samo miejsce obu płci było jasno wyznaczone: mężczyzna zdobywał świat, robił karierę, był żywicielem i opiekunem rodziny, to on był głową domu. Miejscem kobiety natomiast był dom. Gdy kobiety zaczęły przekraczać tą niepisaną granicę, wyłamywać się (ruchy emancypacyjne lub feministyczne) zaczęły wychodzić naukowe (a raczej pseudonaukowe) książki mówiące, że miejscem kobiety jest dom, że jej specyficzna fizjonomia i fizjologia powoduje, iż pracując zawodowo kobieta staje się chora. Wybitne (męskie oczywiście!) mózgi tamtych czasów tłumaczyły to następująco:

Mózg człowieka, który się uczy pobiera wiele energii, u mężczyzny jest wtedy wszystko ok, ale jeśli kobieta się za dużo uczy to jest wtedy pobierana energia z jej innych, kobiecych narządów, co grozi jej trwałą bezpłodnością (!).
Zatem edukacja kobiet była dla nich wielce szkodliwa:).
W ogóle jakakolwiek twórczość (oprócz szydełkowania) była wyłącznie zdolnością mężczyzn. Kobieta sięgając po pióro czy pędzel mogłaby sobie jedynie zrobić krzywdę.

Mimo to takie argumenty nie wszystkich przekonywały.


Kobiety stawały się coraz bardziej niezależne (także finansowo), udowadniały, że nie są bardziej ułomne na ciele i duszy. Co więcej, udowodniono (pod koniec XIX wieku), że układ rodzinny i społeczny, w którym mężczyzna jest panem i władcą, nie jest jedynym istniejącym - odkryto istnienie matriarchatu. Istotną rolę w wyzwoleniu kobiety i jej swobodzie (także seksualnej) odegrała tabletka antykoncepcyjna. Kobieta dzięki temu decydowała o swojej prokreacji, usunęła większość lęków związanych z niechcianą ciążą.

Mężczyzna mógł być zatem postrzegany jedynie jako kochanek, nie musiał być brany pod uwagę jako ewentualny przyszły ojciec i partner na całe życie. Pigułka antykoncepcyjna plus niezależność finansowa kobiet spowodowała także następującą zmianę dotyczącą pozycji kobiety w seksie. To ona zaczęła wymagać, dbać o swoje potrzeby, oceniać, porównywać (pigułka antykoncepcyjna przekreśliła wymóg czekania na tego jedynego z dziewictwem do ślubu). Co więcej, kobiety zaczęły oceniać swoich partnerów seksualnych nie tylko pod względem ich umiejętności technicznych ale także atrakcyjności wizualnej.

Mężczyzna kiedyś był tym, co osiągnął, o jego męskości świadczyła głównie jego pozycja społeczna, stanowisko (jak już wcześniej wspomniałam mężczyzna był rozumem, duchem).

Kobieta była ciałem, wyglądem, o jej wartości świadczyła atrakcyjność fizyczna, była jakby "ozdobą" mężczyzny.


Feminizm i wyzwolenie kobiety sprawiły, że kobiety zaczęły wymagać różnych rzeczy, np. tego, żeby mężczyzna dbał o wygląd. Mężczyzna stał się obiektem seksualnym! Nawet reklamy wmawiają mężczyźnie, że prawdziwy mężczyzna używa drogich perfum i fajnie się ubiera. Próżność (cecha kiedyś wyłącznie kobieca) stanowi dzisiaj niemalże o istocie męskości. Czy zadbany, wyperfumowany, po solarium, przechadzający się po sklepach z ciuchami mężczyzna jest męski?

Kobiety zaczęły być szefami w sferze zawodowej, często poświęcając się karierze odkładały lub całkowicie rezygnowały z macierzyństwa (które było zawsze istotą kobiecości, głównym celem kobiety). Czy zatem współczesna kobieta robiąca karierę i rezygnująca z macierzyństwa może być nadal uważana za kobiecą? Niepodważalnym jest fakt, że takie silne, niezależne kobiety budzą strach wśród mężczyzn. Jeżeli kobieta zarabia na siebie, jest zaradna i samodzielna, to gdzie miejsce na mężczyznę - żywiciela i pana domu?

Jeśli kobiety stały się trochę męskie i już nie wiadomo co to znaczy być kobietą, to trzeba sobie zdać sprawę z tego, że mężczyźni są już kompletnie skołowani. Tak naprawdę nie wiedzą, co to znaczy być męskim, nie mogą bowiem niczym kobiecie zaimponować, bo przejęła jego role. Najgorsze jest jednak to, że mężczyzn obwinia się często za ich stereotypowe męskie cech, za to, że np. są agresywni, dominujący, niewrażliwi. Jeśli jednak któryś próbuje okazać swoją kobiecą stronę osobowości (np. płacze, wzrusza się, jest nadmiernie emocjonalny) to wtedy mówi się, że jest żałosny, że jest nie-mężczyzną. O ile kobieca feminizacja jest jakby "awansem" (kobiecość zawsze była uważana za coś mniej doskonałego, ułomniejszego, słabego), to okazanie kobiecych cech przez mężczyzn jest równoczesne z okazywaniem słabości, jakiejś ułomności. Czy wrażliwy, płaczący mężczyzna mający chwile słabości jest jeszcze męski? Czy uważacie, że z nim jest jeszcze wszystko ok?

Jak już wcześniej wspomniałam mężczyźni panikują w naszych czasach. Zauważyłam u nich dziwną reakcję obronną - kobiety, które ich przerażają, sprowadzają do "łatwych obiektów seksualnych".

Podam parę przykładów. Kobieta kiedyś była krucha, eteryczna. Jednym ze skutków ruchu feministycznego jest zmiana ciała kobiety. Już nie jest omdlałym aniołem wspartym na boku silnego mężczyzny. Teraz w modzie jest silne, umięśnione ciało kobiety (mięśnie były zawsze symbolem męskości). Kobiety zaczęły trenować sztuki walki, zaczęły być silne jak mężczyźni. Na początku zapaśniczki przerażały mężczyzn, były kobietami - bestiami. Teraz można je spotkać np. walczące w kisielu - jako rozrywka dla mężczyzn. W ogóle, takich silnych, walczących kobiet jest pełno w pop-kulturze(Kill Bill, Sin City). Są one obiektami seksualnymi, nie wywołują (chyba) przerażenia u mężczyzn, raczej są bohaterkami ich fantazji seksualnych. To samo z lesbijkami. Lesbijki, czyli kobiety, dla których mężczyzna jest odpychający seksualnie, stały się obiektami seksualnymi dla mężczyzn? Dlaczego? Przecież lesbijka nie pożąda mężczyzny, czyli mężczyzna powinien się czuć przy takiej lesbijce mało atrakcyjny, niemęski...Być może jest to kolejny dowód na to, że to, co przeraża, może być "oswojone" poprzez sprowadzenie do obiektu seksualnego.

Co zatem sądzicie o męskości i kobiecości? Czy są jakieś ich stałe, niezmienne cechy dotyczące płci? Czy są to tylko różnice umowne? Czy o cechach płci decyduje kultura(wg niektórych tak, dlatego stworzono pojęcie takie jak "gender", czyli płeć kulturowa, nie mająca związku z płcią biologiczną) czy natura? Czy podoba wam się we współczesnym świecie takie trochę pomieszanie ról, zamazane różnice między kobietami a mężczyznami?

Mnie osobiście podobają się lekko zniewieściali mężczyźni, nie lubię macho i twardzieli:) Mimo to bezpiecznie się czuję, gdy ten mężczyzna jest jednak trochę bardziej męski ode mnie. Tu, gdzie mieszkam parę ostatnich lat (w Norwegii) feminizm posunął się według mnie o wiele za daleko. Tutaj kobiety zazwyczaj utrzymują rodziny, tylko mężczyzn widzę na spacerku z wózkami z dziećmi. Mężczyźni są tu strasznie zastraszeni, nieśmiali, chodzą w tych swoich jasnoróżowych sweterkach....(W Polsce by taka moda nie przeszła). Kobiety są tu silne, niezależne, to one częściej (75%) są przyczyną rozwodów, ich jest więcej w rządzie, często wykonują niebezpieczne zawody np. strażniczki więzienne dla mężczyzn to prawie same młode dziewczyny. Bardzo często czytam artykuły o tym, jak kolejna Norweżka zgwałciła jakiegoś faceta!:) I takie działania traktuje się tam jako poważne przestępstwo, wcale nie wywołują uśmieszków na twarzach. Kobiety na budowach to nie rzadkość. Jedna znajoma Polka powiedziała mi, że w biurze pracy w Oslo zaproponowali jej kurs na...murarza lub hydraulika.

Czy uważacie, że taka sytuacja jaka jest w Norwegii jest jeszcze ok czy to już lekkie przegięcie? Jestem ciekawa, co o tym wszystkim sądzicie, czy np. kobieta-szef może być kobieca dla mężczyzny czy raczej odpycha, bo mężczyzna przy niej się czuje mało męsko? Czy mężczyzna np. w różowym sweterku robiący sobie maseczki przeciwzmarszczkowe jest męski czy śmieszny? Czy to może taki bujający się macho - paker jest męski (lub śmieszny)?


Autorka:

Marlena Majchrzak

- specjalnie dla PSYCHIKI.net

26 komentarzy:

zimbabwe pisze...

Osobiście uważam że dawniej feminizm był dobrą ideologią, bo jeszcze sto lat temu kobiety nie były dobrze traktowane (powiedzmy to sobie szczerze - kobieta nie miała dostępu praktycznie żadnego do oświaty, była przedmiotem w ręku mężczyzny), ale teraz to duża przesada. Nie przepadam za "babochłopami" aczkolwiek mnie często podejrzewano o feminizm i homoseksualizm (żeby było jasne - nie jestem ani jednym ani drugim) :-) Dlaczego? Ano dlatego bo jestem "nieszablonowa" a i kiedyś jeden psycholog mi mówił że będę mieć bardzo ciężko w życiu przez panujące głęboko w ludziach stereotypy. Tak więc feminizm w takiej formie w jakiej jest teraz - nie, ale łamanie stereotypów - tak!

Anonimowy pisze...

Równouprawnienie jest jak najbardziej ok moim zdaniem. O ile tylko nie zacznie sie nadmierna feminizacja i przeginanie w drugą stronę. Żeby czasem w przyszlosci mężczyźni nie byli traktowani jak kobiety w średniowieczu. O ile panuje sytuacja ze każdy bez względu na płeć zależnie od swoich indywidualnych predyspozycji i umiejętności ma równie szanse w życiu (czy to w pracy na budowie czy prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci)to jest dobrze.
Równouprawnienie - TAK
Nadmierna feminizacja dążąca do matriarchatu - NIE.

Pozdrawiam i gratuluje autorowi ciekawego artykułu oraz Integralnemu interesującego bloga :)

Anonimowy pisze...

Póki nie rozpieprzy się za przeproszeń tej cywilizacji , będzie tylko narzekanie. Okazuje się ,że tzw stereotypy mają bardzo dużo sensu. powodem kłopotów jest brak głębiokiej duchowości u mężczyn . Przy istnieniu takowej , żaden nie słuchałby tych głupot i nie kończył jak ci w Norwegii.

Anonimowy pisze...

no cóż, co mnie najbardziej uderzyło tu to to, że środki antykoncepcyjne można uznać za ulgę dla kobiet ;/
a jest to jedno z najgorszych, co człowiek mógł wymyślić.
artykuł mnie wstrząsnął. w negatywny sposób.
"pigułka antykoncepcyjna przekreśliła wymóg czekania na tego jedynego z dziewictwem do ślub"
dziewictwo to największe szczęście kobiety, póki nie znajdzie "tego jedynego", czekającego na nią do ślubu. ale niestety taka jest nasza dzisiejsza cywilizacja i tego nie zrozumie. a szkoda.

helen pisze...

"...mężczyźni są już kompletnie skołowani..."
Skołowany to jest ten artykuł, niesamowite pomieszanie pojęć i faktów. Przede wszystkim homoseksualizm, zniewieściali mężczyźni, zmężniałe kobiety i równouprawnienie kobiet to cztery zupełnie różne zagadnienia, nie można ich wrzucić do jednego worka, jak to zrobiła Autorka. Zniewieściali mężczyźni nie pojawili się wraz z uniezależnieniem się kobiet, znani byli historii już dawno, podobnie jak homoseksualiści płci obojga...

Maskulista pisze...

"Kobieta była uważana za zło"?Gdzie i kiedy?!Co to za wymysł...?Podobnie istnienie matriarchatu;nigdy takiego ustroju nie odkryto,choć istnieją rzadkie społeczeństwa matrylinearne. Dalej,czy prokreacja to tylko sprawa kobiety,że jest opisana z jej punktu widzenia? Feminizm sprawił,że mężczyźni zaczęli dbać o siebie?! Lol, a robią sobie makijaże jak w XVIII wieku? Perfumują się jak w starożytności, czy tylko używają wód?

Uważam,że sytuacja,którą opisano jako Norweską (bo nie sądzę,aby tak w istocie było) jest nie tylko O.K. ale wyśmienita. I to nie ja mam lęk przed silnymi kobietami,to silne kobiety mają lęk przed słabymi mężczyznami,traktują ich jak pasożytów,chcą np. jednocześnie same więcej zarabiać i żeby mężczyzna zarabiał więcej (matematycznie niemożliwe).

Anonimowy pisze...

The Way of The superior Man" moja droga - to powinnas przeczytac na ten temat

Anonimowy pisze...

To jest suuuuper..

hah pisze...

Różnice biologiczne są mało znaczące, kobiecość i męskość są mocno kulturowe. Czy Norwegia jest przegięciem? Nie. To, że mężczyźni się czują "mało męscy" przez emancypację kobiet jest ich własnym problemem. Wynika z tego bowiem, że mężczyzna czuje się silny tylko gdy ma u boku kogoś słabszego, gorszego. To żałosne. Nie mam zamiaru być słabsza czy gorsza tylko po to, żeby jakiś pan się przy mnie poczuł bogiem :)

Anonimowy pisze...

problem jest jak już mężczyzna jest już z taką męską(inaczej może: silną) kobietą, to oboje ze sobą rywalizują. Facet odpuszcza bo jest rozsądniejszy bo to bezsensu,a kobieta dalej.Związek powinien być miejscem gdzie można odpocząć od złego świata. Facet odchodzi bo kobieta chce pokazać się jaka to ona jest,nie ma zasady ty jesteś ok ja jestem ok i albo świat będzie bez związków albo babo-chłopy wyginą(bo nie będą rodzić dzieci-przerosną mężczyzn w egocentro)

Anonimowy pisze...

W artykule faktycznie pomieszane jest wiele pojęć. Ale w sumie , to wszystko łączy się ze sobą. Zniewieściali mężczyźni są wynikiem emancypacji kobiet i ,co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Jeżeli sytuacja opisana w Norwegii ma w rzeczywistości miejsce, to zaczynam byc powoli naprawdę przerażona wizją świata za ok. 100 lat ... To co się dzieje na świecie to totalne przegięcie. Spójrzcie na nastolatki (dziewczyny) ... chodzą na tzw. "ustawki", puszczają się na dyskotekach z dużo satrszymi facetami, bluźnią, palą i są coraz bardziej agresywne niżeli chłopcy, i to nie tylko te z patologicznych domów. We współczesnym świecie ma miejsce trend bycia silnym, odważnym, pewnym siebie i dziewczyny nie chcą ustępować chłopcom ... i do tego wszechobecny feminizm. Nie ma teraz miejsca na jakąkolwiek delikatność, nieśmiałość czy skromność (czyli coś co było kiedyś wyznacznikiem kobiecości). Więc trudno się dziwić takiemu stanu rzeczy. Mężczyźni, którzy spotykają coraz częściej te silne kobiety, niezależne, więdzące czego chcą, nie mają już czym im zaimponować i wreszcie docieramy do sedna sprawy. Wszystko jest przewrócone do góry nogami. Jak widzę takiego faceta w różowym sweterku, z szaliczkiem i torobeczką w ręku no poprostru rzygać mi się chcę ... Nie mówię, że wolę kibola ogolonego na łyso, ale właśnie tego prawdziwego mężczyznę, który niegdyś był poprostu oparciem dla kobiety, dawała jej poczucie bezpieczeństwa, które moim zdaniem jest najważniejsze. I koniec. Świat idzie w złym kierunku ...

Anonimowy pisze...

"Nie mam zamiaru być słabsza czy gorsza tylko po to, żeby jakiś pan się przy mnie poczuł bogiem :)"

Któraś z pań tak napisała. I takie myślenie właśnie sprawia, że śwaiat staje się taki, a nie inny. Jeżeli chcesz być równie silna co facet, to czemu tu się dziwić ?? To czego w takim razie oczekujesz od faceta ?? Po co ci on, chyba tylko, po to aby zaspokoić potrzeby seksualne. Przecież muszą być jakieś różnice, jeżeli facet jest silny to kobieta jest jego przeciwieństwem - i wtedy się uzupełniają. Chcesz, aby obydwie płci były na równym stopniu ?? Nie tak został skonstrułowany świat, nie tak ... Szkoda, że kobiety o tym zapomniały. Za kilkaset lat to mężczyźni będą rodzić dzieci, a kobiety robić karierę i zapewniać byt rodzinię ... To śmieszne, ale do tego to wszystko zmierza niestety.

Anonimowy pisze...

"Któraś z pań tak napisała. I takie myślenie właśnie sprawia, że śwaiat staje się taki, a nie inny. Jeżeli chcesz być równie silna co facet, to czemu tu się dziwić ?? To czego w takim razie oczekujesz od faceta ?? Po co ci on, chyba tylko, po to aby zaspokoić potrzeby seksualne. Przecież muszą być jakieś różnice, jeżeli facet jest silny to kobieta jest jego przeciwieństwem - i wtedy się uzupełniają. Chcesz, aby obydwie płci były na równym stopniu ?? Nie tak został skonstrułowany świat, nie tak ... Szkoda, że kobiety o tym zapomniały. Za kilkaset lat to mężczyźni będą rodzić dzieci, a kobiety robić karierę i zapewniać byt rodzinię ... To śmieszne, ale do tego to wszystko zmierza niestety."

To znaczy,że kobiety mają się poniżać? Czuć się gorzej żeby mężczyźni lepiej się czuli? Skoro kobiety stają się silniejsze to może Panowie też powinni? Może powinni nad sobą popracować i coś w sobie zmienić? Kobieta ma robić z siebie słabą i głupiutką lalę?
Poza tym zawsze były kobiety bardziej "męskie" i mężczyźni bardziej "kobiecy" i jakieś się uzupełniali. Przecież są różne związki,bo nie każdy jest taki sam.
Zgadzam się jednak z tym,że nie należy przesadzać, bo faktycznie kiedyś role się odwrócą,co będzie katastrofą społeczną i cywilizacyjną.

Anonimowy pisze...

Debilizm. I dlatego właśnie jest wiele rozwodów i niszczy się zarówno mężczyzn jak i kobiety.
Jeśli mężczyzna nie będzie w stanie niczym zaimponować kobiecie to po prostu będzie się czuł niepotrzebny. On chce być tym żywicielem właśnie i tym silnym, on chce uszczęśliwiać kobietę - to jest jego zadanie i wtedy taki facet realizuje się jako mężczyzna. A pomieszanie ról jest bardzo szkodliwe. Rodzi nieporozumienia i rozbija rodziny. Strasznie mnie wkurzają te chodzące w różowych i jaskrawych sweterkach.

Nie mówię o stereotypowym macho, bo to też bez sensu i sztuczne, ale mężczyzna musi być silny i zaradny.

Anonimowy pisze...

Uwielbiam męskich faceteów.Jestem bardzo kobieca,wiec pasuje do mnie prawidzwy maczo,a nie jakas wymoczona ciota.

Mamba pisze...

Powiem to, co zwykle mówię w takiej sytuacji.
Ludzie są różni, niezależnie od tego co mają między nogami. To nie genitalia, a rozum świadczy o człowieku. Co w tym złego, że facet lubi dzieci, lubi gotować, lubi dbać o wygląd? To jego wybór. Znam wielu mężczyzn z natury delikatnych i wrażliwych, podobnie jak znam kilka agresywnych, dominujących kobiet. Niech każdy robi to, co lubi, będzie sobą. Mnie absolutnie nie przeszkadzają osoby stypizowane "na krzyż", bardzo cenię ludzi androgynicznych. Sama mam dość "męski" charakter, nie lubię dzieci, skupiam się na karierze. Nie potrzebuję posiadać oparcia w mężczyźnie, w drugiej osobie (jestem biseksualna, nie muszę wiązać się z facetem) szukam przede wszystkim partnera.
I tak jest dobrze. ;)

Anonimowy pisze...

Dość robienia słabeuszek z kobiet ! Mężczyzni nie są kobietom potrzebni, tylko przeszkadzają, facet jest jak wyrośnięte rozkapryszone dziecko które nigdy nie dorasta psychicznie.

Anonimowy pisze...

ach nie przepraszam, nie musisz się wysilac i zamieszczać komentarza o braku tolerancji. to jednak jest bardzo nietolerancyjny blog. wiecej tu nie będę zaglądać po prostu.

Anonimowy pisze...

Bardzo dobry artykuł:) Może jest w nim nie tyle pomieszanych pojęć, co pewnie bardziej wymagałby rozszerzenia... Temat został przedstawiony w pigułce... jak to na blogach bywa. Na pewno daje do myślenia.
"Dość robienia słabeuszek z kobiet ! Mężczyzni nie są kobietom potrzebni, tylko przeszkadzają, facet jest jak wyrośnięte rozkapryszone dziecko które nigdy nie dorasta psychicznie." - ktoś kogoś baaardzo skrzywdził...
Ja nie wyobrażam sobie życia bez mężczyzn, nikt nie jest ideałem, mężczyźni też mogliby mieć dosyć kobiet - świat przewraca się do góry nogami... Równouprawnienie - tak, nadmierna feminizacja - nie. Chcemy być darzeni szacunkiem, a gdzie nasz szacunek do płci przeciwnej?
A co do nietolerancyjnego blogu... może zacznijmy akceptować i zgadzać się na wszystko, tylko do czego to prowadzi? Pozdrawiam

Marquis pisze...

Nieuctwo i ignorancja, to można jedynie wywnioskować po przeczytaniu rzeczonego "artykułu" i wypowiedzi szanownych państwa komentatorów. Zdania nie są podzielone - wszyscy robicie to samo, brzydko ciągnięcie rację w swą płciową stronę. Hm. Właśnie, na cóż wyzwolonym, nowoczesnym europejczykom solidarność płciowa, skoro solidarność dowodzi wspólnego celu danej grupy. A oboje z grup płciowych różnią predyspozycje i zadania. Poza tym, proszę zauważyć, że wszystkie tego typu "trendy" kreują naszą rzeczywistość społeczną, ale co jest równie istotne - także biologiczną. Być może Natura, której marną i prototypową manifestacją jesteśmy planuje ujednolicić płeć ludzką, na co niepomierny wpływ ma rozwój techniki i nauk biomedycznych. Czy to przerażająca wizja? Nie sądzę, by nasi mniej-mózgowi przodkowie tęsknili za swymi małpimi fizjonmiami, gdyby zademonstrować im możliwości współczesnych humanoidów. Mimo to, łezka w oku się kręci na myśl, że być może za jakiś czas gatunek ludzki nie będzie już mógł cieszyć się masywnymi, muskularnymi członkami.

sir_krecik pisze...

Komentarz do stwierdzenia autorki: " Mnie osobiście podobają się lekko zniewieściali mężczyźni, nie lubię macho i twardzieli:)", ja jako facet w takie oswiadczenia nie wierze. Wiele kobiet mi mowilo, ze nie lubi prawdziwych facetow, a po 2 miesiacach wychodzilo, ze ze zniewiescialym nie wyrabiaja. Moim zdaniem to natura okreslila porzadek, faministki to odwracaja. Jak beda robily tak dalej to bedzie Seksmisja.

sir_krecik pisze...

Komentarz do stwierdzenia autorki: " Mnie osobiście podobają się lekko zniewieściali mężczyźni, nie lubię macho i twardzieli:)", ja jako facet w takie oswiadczenia nie wierze. Wiele kobiet mi mowilo, ze nie lubi prawdziwych facetow, a po 2 miesiacach wychodzilo, ze ze zniewiescialym nie wyrabiaja. Moim zdaniem to natura okreslila porzadek, faministki to odwracaja. Jak beda robily tak dalej to bedzie Seksmisja.

Anonimowy pisze...

Zgodzę się z @sir_krecik.
Na poziomie świadomym nie chcesz mieć mężczyzny lidera. Instynkty się z tym gryzą i podpowiadają, że mężczyzna jednak musi być silniejszy (choćby dla bezpieczeństwa). Ale jeśli jest to portal o psychice (przypuszczam po nazwie), to sama powinnaś siebie znać

Mnie osobiście odpychają zmężniałem kobiety. A niestety taki obraz jest teraz pokazywany.

Jedno jest pewne, żadna forma skrajności nie jest dobra.

Anonimowy pisze...

jak zawsze( phi) facet usiłuje się odnaleźć w sytuacji ;) robi to co mu najbardziej pasuje ... dotychczas nazywał się panem wszechświata, ale zapomniał jaki jest wrażliwy, łkający nad swym własnym losem... to już nie czas Czyngishanów i Azjów z tuhajbejowego rodu... ponoć nasza to wina, że oni tacy są ;) oczywiście, biedne słabe kobiety,aż musiały stanąć na straży własnego bezpieczeństwa bo niestety zabrakło tego z ich strony

Anonimowy pisze...

faceci są coraz bardziej zniewieściali, kobiety robią babochłopami. Doprowadzi to do tego, że Żydzi nas sprzedadzą Arabom i Chińczykom, a Murzyni nas wyruchają czarnymi wielkimi hujami...

czerwonejapko pisze...

Mężczyźni zawsze byli różni. Mieliśmy: poetów, muzyków..., ale też drwali, rycerzy...itp. Różnica między dawnymi czasami polega na tym, że kobiety kiedyś zwykle były kobiece. Teraz mamy coraz więcej agresywnych kobiet (i nie mówię o zaradności, czy przedsiębiorczości, sile i otwartości). Kobiety stały się nieprzejednane, nieempatyczne, nieeleganckie. A najagresywniejsze wśród wszystkich kobiet na świecie są Polki - twierdzi profesor Phyllis Chesler, psycholog zajmująca się naturą kobiet. Dlatego coraz trudniej kobietom znaleźć właściwego partnera, od którego wymagają, aby był bardziej męski od nich. Czyli jaki?

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...