sobota, 28 czerwca 2008

Zaufanie w związku

Zaufanie w związku to można powiedzieć fundamenty udanego wspólnego życia. To droga do tworzenia nowej jakości życia we dwoje, do kreowania bezpiecznej wizji wspólnego świata.

Najpierw jednak stwórzmy sami sobie bezpieczny świat - nam - jako odrębnym, niezależnym jednostkom.

Dlaczego tak wiele osób nie ufa swojemu partnerowi czy partnerce? Dlaczego tak się dzieje, że tak wiele osób ciągle swojego partnera sprawdza, kontroluje, nie daje chwili wytchnienia?


Autor książki „Tao Miłości” Ivan Hoffman uważa, że brak zaufania do drugiej osoby bierze się z braku zaufania do samego siebie. Muszę powiedzieć, że coś w tym jest.

Człowiek, który nie potrafi zaufać partnerowi, czy partnerce – boi się po prostu - jego, czy jej odrzucenia. Ciąglę tylko będzie zerkał, czy „osoba ukochana” „nie wysyła maili do kogoś z kim mogłaby odejść i mnie zostawić”, będzie kontrolował jej czas – dzwoniąc nałogowo i pytając „co robisz?”. Bynajmniej nie z czystej ciekawości i chęci ciepłej rozmowy, tylko z potrzeby nieustannego sprawowanie pełnej pieczy. Mało tego, w sytuacjach przebywania razem regularnie co krótki czas, człowiek nieufający będzie pytał „osoby ukochanej” „O czym myślisz?” – tak jakby chciał też kontrolować jej myśli. Poprzez kontrolowanie – zmniejsza doraźnie swój lęk przed byciem porzuconym.

Ivan Hoffman uważa, że decydując się na życie w związku decydujemy się na otwarcie przed drugą osobą a tym samym – odkrywamy się i jesteśmy bardziej wrażliwi na zranienie. Jednak powinniśmy pamiętać, że cokolwiek zdarzy się w związku – nasze „ja” przetrwa. Nie powinniśmy obawiać się straty – ponieważ tak naprawdę nic byśmy nie stracili.

Jesteśmy nawet wtedy, kiedy związek przestaje istnieć.


Aby całkowicie wyzbyć się lęku przed utratą drugiej osoby a tym samym prawdziwie jej zaufać, moim zdaniem, potrzebna jest zatem pełna integracja osobowości i zrozumienie samego siebie. Może warto rozważyć tę kwestię już dziś?

Myślę, że nie ufając drugiemu człowiekowi – zamykamy się na coś wspaniałego. Czy warto?


Literatura, którą polecam:
Hoffman Ivan, “Tao Miłości” , Poznań 2002, Dom Wydawniczy Rebis







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

56 komentarzy:

zimbabwe pisze...

Na pewno nie warto. Wtedy tracimy i my, i druga osoba. Pozdrawiam :-)

eza pisze...

A ja jednak za "zaufaniem kontrolowanym" jestem. Chyba nie w pełni zintegrowaną osobowość mam ;)

Psychika.net pisze...

@ Zimbabwe -

Pozdr. :)


@ Eza -

Rozwiniesz myśl?

eza pisze...

Może i nasze ja przetrwa, gdy się z kimś rozstajemy, ale za każdym razem, gdy jesteś prawdziwie zaangażowany w związek jakąś małą cząstkę siebie oddajesz tej drugiej osobie... Gdy się rozstajecie zostaje po niej pustka (choć z czasem ta pustka staję się coraz mniejsza, to jednak nigdy nie znika całkowicie). Może to tylko takie moje złudne wrażenie i przejaw niezintegrowanej osobowości :) A co do zaufania kontrolowanego to zgadzam się że bez zaufania nie można zbudować trwałego związku, jednak samowolka i zbyt dużo swobody też nie jest najlepsza. Jeśli komuś ufasz, nie powinieneś bać się że ktoś odejdzie z inną osobą, nie powinieneś być zazdrosny o czas spędzany z innymi osobami. Zaufanie powinno wyeliminować lęk i wszystkie obawy czy tak Marcinie? Myślę, że trudno jest zaufać bezgranicznie komukolwiek, ale mimo wszystko ciągle wierzę, że w relacjach interpersonalnych takie zaufanie jest możliwe...

Anonimowy pisze...

hej;-) ja mysle, ze brak zaufania w zwiazku moze miec tez cos wspolnego z niska samoocena. taka osoba moze bac sie stracic kogos bo mysli, ze nie jest warta swojego partnera/partnerki, co idzie w parze z tym, ze swojego partnera/partnerke uwaza za kogos duzo od niej atrakcyjniejszego, a co za tym idzie(hehe)boi sie, ze ta osoba uswiadomi to sobie w pewnym czasie i odejdzie do "lepszej/lepszego"...uff skomplikowane to ale dosc logiczne, czyz nie?

Psychika.net pisze...

@ Anonimowy -

jasne, że tak może być. Dlatego bardzo trudno jest być szczęśliwym w związku, jeśli "utyka" nasza samoocena. Takim ludziom proponuję przede wszystkim pracę nad wykształceniem w sobie samym poczucia własnej wartości, a na pewno korzystnie wpłynie to również i na związek.

Anonimowy, zachęcam Cię do podpisywania się (choćby nickiem) pod Twoimi wypowiedziami:) Tak będzie łatwiej nam rozmawiać. Dzięki za komentarz.

Anonimowy pisze...

prawda heh wlasnie tak robie

Ali pisze...

a co jeżeli partner nas zdradzi, co z zaufaniem i poczuciem własnej wartości? czy istnieje jakikolwiek sposób żeby odbudować zaufanie?
czy można odbudować związek z człowiekiem który przez pewien czas prowadził podwójne życie sypiając z obeną i poprzednią partnerką? nawet jeżeli jesteśmy skłonni uwierzyć, że dorósł, dojrzał i naprawdę mu zależy to czy isnieje jakikolwiek sposób na odbudowanie zaufania?

Anonimowy pisze...

Ludzie, ja to dopiero mam problem. Nigdy nikomu nie zaufałam i naprawdę nie potrafię- nawet siostrze. Ne wiem czym to jest spowodowane ale wyszukuję sama czegokolwiek by udowodnić partnerowi, że mnie zdradza- chociaż tak nie jest. Przeglądam telefon, kompa. Ratunku! Czy jestem nie normalna?

Justyska16 pisze...

hej mam prblem chodze z chlopkim ktory ma 17 lat ja mam 16 ,kocham go bardzo i wybaczylm mu klamstwa> Wlic nam sie zaczelo w zwiazku od dzieczyny z ktora pisal bo ja niechilm zeby z nia pisac to byla zwykla podrywaczka i on teraz oklamal mnie troche udawal ze jet chory ale spotkac sie chil tylko przestal chodzic do szkoly , chilm jechac z nim do kina to mowil ze czasu niema a poszedl pic z kolegami ale to przez te klutnie nam sie wali wogole wczesniej nie pil uwarzal mnie bylam tylko jego ale on ma problemy rodzinne o ktorych ja niby niewim ale dowiedzilm sie , niema zaufanai domnie dlatego ze kolezanki czasem pisaly do niego ze co ty robisz niewidzis zjak krzywdzisz swoja dziecyzne ja bardzo chc odbudowac to zaufanie che zeby on mi powiedzil wszytko zwierzyl bo widze ze on potrzebuje tego mienil sie troche stal sie malo ufny nie tylko w stosunku domnie ale i do innych ale z moja koleznak stworzylismy gg i pislaimy jako dziecyzna i on wogole pisal z nia
czulm ze moze mu zaufac
i ja tez che zeby on mi ufal che mu pomuc przytulic powiedziec kochanie niemartw sie pomozcie zo mam zrobic ??

Justyska16 pisze...

a ja tez mam problem moj chloppka pare razy mnie oklamal i on jet bardzo delikatna osoba jemu jak cos powiesz on bierze do serca sobie najbardzij mnie wkuza jak pisze z innymi laskami oklamla mnie ze niema czasu jechac do kina a poszedl z olegami pic ja chodze z nim 9 miesiecy i bardzo go kocham ale on niewie ze ja wiem o jego problemach rodzinyyh bo jego rodzice sie rozwodza ja o tym wiem ale on mi sie wydaje ze by mi powiedzil to ale sie boi porostu boi sie mi zaufac a ja che odbudowac to bo muwybaczylm te klamstwa che odbudowac to zaufajnie zeby on powiedzie to m i zebym ja mu pomogla co robic ??

Rafcik pisze...

Ale wyrozumiałe kobiety piszą, różnie jest z nerwami jak jakieś kłamstwa się wedrze. Problemy zawsze się znajdą tylko najlepiej byłoby je w dobry sposób rozwiązywać.

aga agusia pisze...

czasem warto kontrolowac a czasem niewarto,warto dlatego ze dzieki temu mozem sprawdzic czy nasz partner jest rzeczywiscie z nami szczery,chcemy byc pewni uczuc o jakich nas zapewnia,czy czuje to samo co my do niego,a niewarto dlatego ze nasz partner bedzie sie zle czul kontrolowany,na kazdym kroku spradzany i podejzewany o zdrade czy nawet maly flirt,a juz napewno gdy rzeczywiscie niema nic na sumieniu i oskarzamy go ocos czego by nigdy nie zrobil,bardzo zle to wplywa na zwiazek i do niczego dobrego niedoprowadza.
Ja znam sie z moim facetem ok 8 lat w tym 2,5 roku jestesmy razem ,mieszkamy razem i planujemy niedlugo wziasc slub,ja jemu bardzo nieufam,odkad sie znamy zawsze dawal mi powody do zdrady co bardzo bolalo i do dzis boli,kilka dni temu sprawdzilam go przez gg podajac sie za inna dziewczyne i znow dal mi wielkie powody do nieufania mu.zapewnia mnie ze mnie bardzo kocha i niechcial by mnie sracic ani zdradzic ,ale ja nie nie dokonca jestem pewna czy jest zemna szczery,czy mowi mi prawde.ja jestem o niego obsesyjnie zazdrosna z czym juz nawet sama sobie nieradze bo gdzie kolwiek jest i z kimkolwiek ja zawsze podejzewam ze mnie zdradzi lub bedzie flirtowal z jakas inna kobieta,i boje sie tego ze pewnego dnia pozna inna kobiete piekniejsza zgrabniejsza z ktora mnie zdradzi,moja zazdrosc doprowadza do klutni w naszymzwiazku,sama sobie z tym nieradze i juz nawet mysle otym by pojsc na wizyte do seksuologa ktory byc moze pomoze mi w miom zwiazku lecz najpierw musial by pomoc mi,bo przez naduzywanie mojego zaufania nieradze sobie sama ze soba.
dziewczyny poradzcie mi co powinnam zrobic.pomocy

Agata pisze...

aga agusia,postanowiłam doradzić Ci,może to za duże słowa,ale wiem coś o obsesyjnej zazdrości!Swego czasu przeżywałam podobne emocje,jednak uświadomiłam sobie co tak naprawdę jest ich przyczyną!!Warto było by sięgnąć do zródeł,czyli dzieciństwa!!
Być może w małżeństwie Twoich rodziców działy się takie rzeczy jak zdrada?Lub byłaś kiedyś zdradzona przez kogoś?To bardzo ważne,bo w ten sposób pomożesz sobie uświadomić swoje wzorce myślowe,swoją matrycę!!:-).
Ja zaliczyłam psychologa i psychiatrę i nie ma się czego wstydzić!!
Wiem jedno,że sam fakt zaakceptowania zazdrości i nauczenia się z nią obchodzić to już połowa drogi do sukcesu!!
Pomyśl,czy Ty musisz ciągle zabiegać o faceta i badać go na każdym kroku?Wypalisz siebie i ten związek.Moim zdaniem powinniście usiąść lub pójść na spacer i porozmawiać szczerze o tym co was boli!!Może Twój facet czuje,się skrępowany Twoja zazdrością?Jeśli zarzucisz mu pętle na szyję lub będziesz trzymać na smyczy,będzie się wyrywać i uciekać od Ciebie!!Pomyśl jak Ty czuła byś się gdyby to on był obsesyjnie zazdrosny?Brak zaufania niszczy związek!!
Owszem trzeba być czujnym to fakt,ale to czy facet Cię zdradza czy nie wyjdzie w "praniu".Poza tym przyciągamy tego czego się boimy,dlatego nie warto bać się zdrady!!lepiej pomyśleć o tym jaką przyszłość chcecie razem stworzyć skoro już wasze plany zaszły tak daleko,gdy chcecie wziąść ślub!!
Jeśli jednak nie jesteś pewna swego faceta,odłóż ślub na potem i ze spokojem przyjrzyj się swemu związkowi,zobacz co Twój wybranek wnosi do waszego bycia razem ,jakimi emocjami,uczuciami Cię karmi oraz z jakiego powodu są najczęstsze kłótnie??To pozwoli Ci zanalizować choć troszkę jego tok myślenia,oraz da pewien obraz przyszłości wspólnej.
Natomiast gdy facet Cię już zdradził i nie ufasz mu ,to zadaj sobie poważne pytanie czy chcesz mu wybaczyć i zapomnieć o tym co było,w imię waszej wspólnej przyszłości i spokoju.Czy nie potrafisz zapomnieć wyrządzonej krzywdy i motasz się!!jeśli nie potrafisz wybaczyć ,ok,świat jest pełen fajnych facetów i na pewno ktoś wartościowy o monogamicznym usposobieniu wpadnie w Twe ręce!!
Przyciągniesz to czego pragniesz,taka jest siła naszych myśli i prawo przyciągania!!
Jednak z doświadczenia wiem,nie warto brudzić sobie umysł takimi obawami,bo zanim zdążysz się obejrzeć a będziesz mieć nerwicę lub depresję z obsesjami.Wtedy będzie troszkę trudniej!!Pomyśl o swoim własnym poczuciu wartości jako kobiety,faceci lubią pewne siebie kobiety,które mają świadomość swej atrakcyjności oraz wiedzą,że są mądre!(bez zadufania w sobie i arogancji! z odrobiną skromności jednak :-)
Proponuję Ci na początek szczerą rozmowę z swoim facetem,bo czy wyobrażasz sobie jak wezmiecie ślub,zajdziesz w ciążę i co?będziesz z dzieckiem na ręce ganiać za nim,śledzić go albo odchodzić od zmysłów siedząc z dzieckiem w domu?
Postaraj się wgłębić w temat i szukaj przyczyn wewnątrz.....
naprawdę szczerze życzę powodzenia i trzymam kciuki za Ciebie,pozdrawiam!!

Anonimowy pisze...

Witam mam problem Ktoś mi pomoże życie sypie mi sie na głowe .. myślałem o najgorszym...
Wiadomo ze chodzi o Miłość i Zaufanie

Numer gg 4252722

Mateusz 18l

Anonimowy pisze...

Wszystko wróciło do normy dzięki Marcinowi :) Jeśli macie jakiś problem po prostu szczerze pogadajcie o tym z ukochaną osoba ;)

Mateusz ! :)

Anonimowy pisze...

adato ja znim rozmawialam szczerze i kilka dni temu znow dowiedzialam sie ze mni oszukal,umawial sie na drinka z taka malolata,my mamy juz trojke dzieci,niepotrafie mu zaufac bo wciaz daje mi powody do zazdrosci,wciaz oszukuje

Anonimowy pisze...

u mnie z moja psychika popchnela mnie do wymowienia okropnych slow. dla mnie najwazniejsze jest zaufanie i obojetnie kogo znam caly czas je buduje albo traci nawet najdrobniejszymi niewinnymi czynami. Moj maz poprzez nasze zauroczenie na dzien dobry otrzymal wlasciwie 100% mojego zaufania dzisiaj po 3 latach znajomosci nie ma juz prawie wcale. wrocilam wlasnie od siostry a on mi powiedzial ze byl na imprezie itd. nie wkurzyla bym sie gdyby nie to ze kiedy jest ze mna nie chce tanczyc stoi i sie gapi ,lapie za tylek dziewczyny i powiedzialam mu ze juz wiecej z nim nie pujde w takie miejsce , on jak zwykle obiecal ze nie wybierze sie nigdzie sam a tu prosze jeszcze powiedzial "masz pretensje o to ze sie super bawilem i sie wytanczylem" po tym wcale mu sie ufam poprostu sobie nazbieral. dzisiaj z jednej strony jestem zazdrosna bo wyobrazam sobie wszystko ,zreszta sam powiedzial ze jak mnie zdradzi to mi o tym nie powie bo sie rozstaniemy przez to ,z drugiej poprostu jest mi obojetny dlatego powiedzialam mu kupe niemilych rzeczy .....i co teraz mam to olac caly czas mu powtarzalam zeby sie troche postaral bo sie sypie a on .. wiem ze moglo by byc gorzej ale taki mam charakter. i co dalej? Natalia

Anonimowy pisze...

ja uwazam ze zaufanie to bardzo ciezka sprawa,to wszystko co nas otacza powoduje ze zyjemy w wiecznej obawie,osoba ktora kochamy zmienia sie z biegiem lat.My z kolei z biegiem lat nabywamy wiecej kompleksow i samoocena nasza takze jest slabsza wiec to prawda ze przyciagamy to czego sie boimy -pamietajmy jednak ze taka wieczna kontrola umyslu i zycia drugiej osoby powoguje ze wypala nas obojga i czas ktory uplywa juz nigdy nie wroci i wypali nas ,a przeciez kazdy dazy do tego zeby byc szczesliwym w swoim krotkim zyciu-jedynym zreszta------ludzie ufajcie,a to zaowocuje .........pozdrawiam

Anonimowy pisze...

czytam te wszystkie komentarze i ilu ludzi na tym świecie tyle tez na temat zaufania....dla mnie to indywidualne pojęcie...zaufanie początkuje w nas juz w brzuszku kiedy jestesmy mali...to częsc charakteru, usposobienia, toku myślenia i tego co przekażą nam rodzice...widzą postepowanie innych dookoła utwierdzamy się w przekonaniu że zdrada to coś normalnego...ale po 10 parach które się zdradzaja i spotykamy tę 11 parę która po 20,30 czy 50 latach małżenstwa jest dla siebie stworzona wierzymy ze cos takiego jak miłosc, zaufanie istnieją...dlatego warto wierzyc

Psycho pisze...

Witam. Zwracam się bardziej z prośbą o pomoc niż z komentarzem i wyrażeniem zdania na temat tego artykułu. Mam pewne problemy z moją psychiką ponieważ często zachowuję się jak nie ja. Mam wtedy uczucie jakby ktoś kontrolował moje ciało a sam stoję obok i nie mogę nic zrobić. Dziewczyna w której się zakochałem do szaleństwa. Ona również zakochała się we mnie. Tydzień później powiedziała że "czy miałem kiedyś tak że najpierw czegoś bardzo pragnę a potem jak to się dostanie to już się tego nie chce, bo ja mam tak właśnie z Tobą". Źle zareagowałem wtedy na te słowa i ona straciła do mnie zaufanie. Po miesiącu znowu zaczęliśmy ze sobą rozmawiać... jej zaufanie do mnie zaczęło się powoli odbudowywać. Jednak popełniłem błąd i spotkałem spotkałem się z nią ponownie za wcześnie... Znów utraciła do mnie całe zaufanie... Sam mało nie oszaleję, kompletnie nie wiem co mam zrobić ze sobą i z nią... Bardzo bym chciał dostać trzecią szansę ale nie mam pojęcia jak się do tego zabrać, a ona mnie nie chce widzieć... Bardzo proszę o pomoc...

Anonimowy pisze...

nie wiem....co jej zrobiles?

Psycho pisze...

wlaśnie chodzi o to że spotkałem się z nią a ona jak to określiła nie chce kiedy będzie sama ;/

Natalia pisze...

Witam...:) Potrzebuje porady a nie mam za bardzo z kim porozmawiać, z kimś kto mógłby być kompetentny. Być może ktoś z tego portalu mi odpisze. Mam 20 lat, bliżej 21 jednak. Miałam dwóch chłopaków do tej pory byłam z nimi około pół roku. Nie narzekam na zainteresowanie płci przeciwnej, wręcz przeciwnie, jednak jestem bardzo wybredna. Po zranieniu przez wyżej wymienionych nie potrafię zaufać byle komu i zakochać sie tak jak to było kiedyś. Więc przez długi czas praktykowałam zasadę- rozkochaj i rzuć. Nie było to coś bardzo przykrego dla płci przeciwnej, bo zawsze mówiłam otwarcie, że nie tego szukam, ze nie możemy się więcej spotkać, ze potrzebuję kogoś innego. Mam od roku kumpla- bardzo fajny, studiujemy razem (studia wypełniają mi 3/4 czasu, więc to bardzo dla mnie ważne, zeby mieć kogoś z kimś potrafię porozmawiać o mojej pasji), imprezowaliśmy sporo ze sobą, rozmawialiśmy często... Doszłam do wniosku niedawno, że go podziwiam, że jest madry, ze mi sie podoba, wiem ze ja jemu tez, wiec czemu by nie spróbować? Więc spróbowałam. Spedzilismy ze sobą pare tygodni spotykajac sie. Pociąga mnie, szanuję go, podziwiam, lubię przede wszystkim. Ale nie potrafie zakochac sie tak jak to bylo kiedys. Nie potrafie myslec o chwili kiedy sie zobaczymy, nie potrafie czekac na przypadkowe dotkniecie czy na pocalunek. Nie potrafie powiedziec do niego tak jak on mowi do mnie- 'kochanie'. Nie potrafie uwierzyc. Dla mnie milosc to tak powazna sprawa, ze dostaje szalu jak slysze slowo 'kochanie' wypowiedziane po praru tygodniach 'bycia blizej'. Ostatnio jak zbudzilam sie obok niego chcialam uciekac. Bylo mi dobrze, ale chcialam wyjsc i nie wrocic. Nie jestem specjalnie nawet zazdrosna o niego. Wiem, ze jest wspanialy, ale..
Wlasnie nie wiem co ale.. Czy sobie cos wmawiam. czy potrzebuje czasu na zaufanie i otworzenie się. Czy to nie to..? Czy po prostu nie potrafie byc juz w związku, nie potrafię zaufać drugiej osobie. Być może związki mnie przerażają.. czuję się zamknięta i zniewolona... Najgorsze, że nie chce go zranić, nie chce, żeby cierpiał a z drugiej strony nie potrafię powiedziec na sto procent, że to nie to...

Anonimowy pisze...

Sluchajcie jestem typem kobiety ktora nie potrafi zaufac.Jestem mezatka mam 2 dzieci.Po kolejnej(bezpodstawnej)awanturze maz postanowil ze odchodzi.Dla mnie wielki szok,zal,przykrosc i zlosc na siebie ze taka bylam.Nigdy nie dal mi prawdziwych powodow dla ktorych moglabym go o cokolwiek podejrzewac.Teraz staram sie odzyskac jego zaufanie.Jest mi trudno tym bardziej ze z nami nie mieszka.Minal juz miesiac.Dla mnie cala wiecznosc,ale teraz rozumiem ze musze starac sie go odzyskac.Jak to zrobic,co do niego mowic i jak nie bac sie powtorki.Gdzies nawet ktos nazwal mnie ze jestem typem koboety bluszcz.To starszne ze jestem taka.A wiem ze tak jest bo gdy to wszysko czytam to tak jakbym czytala kawalek swojego zycia.
JAK MAM SIE ZMIENIC???

Anonimowy pisze...

nie mam zaufania do całego świata. Mąż, rodzina na wszystkich się zawiodłam. niby robią wszystko dla mnie ale i tak mam szereg wątpliwości. juz warjuję ;prosze o pomoc tylko niszczę wszystko

Anonimowy pisze...

hej,
mam problem ... otóż jestem ze swoim chłopakiem ponad rok, między nami jest ok, układa nam się ale niestety zbyt często nie ufam mu, czy uważacie, że może to być spowodowane klęską mojego poprzedniego związku właśnie z tego powodu, czy może dlatego tak jest bo poznałam go w podejżanych okolicznościach, otóż wybierał po między dwiema dziewczynami mną, a inną dokonał wyboru po 3 miesiącach twierdząc, że zrozumiał czego chce no i padło na mnie, cieszę się ale niestety przez cały czas kiedy nie ma go ze mną podejżewam go, że jest właśnie z nią, zapewnia mnie, że nie mam się o co martwić ale męczy mnie ta myśl, wydaje mi się również,że i jego męczy. PROSZĘ POMÓŻCIE -SMUTNA-

Anonimowy pisze...

Jezu, ludzie radzcie sobie sami z problemami - budujcie swoje doświadzczenie. Nikt za was tego nie zrobi! Co za życiowe kalectwo! Jak sie kocha to sie zniesie wszystko, a jak sie nie znosi to cóż.. Odpowiedzcie sobie sami, co to znaczy. Ciesze się, że jestem facetem i nie mam takich problemów. Ale ogólnie ciekawy artykuł i komentarze.

Opitemi pisze...

Fakt, ciekawy artykuł. Uderzyło mnie przede wszystkim to, że nie czytając wspomnianej przez autora książki sama zrozumiałam, że mam zaufanie bardziej ze względu na to, że samej sobie ufam w kwestii obecnego związku. Jest coś w tym, bo czując, że jestem w harmonijnej relacji wiem, że sama głupot nie narobię, więc automatycznie ufam, że druga osoba też się przed nimi uchroni. Czasami zastanawiam się, czy to nie jest zwykła kobieca naiwność, ale wiem, że żeby zyskać trzeba ryzykować. Zbyt wiele razy dystansowałam się wobec bliskich mi osób, to naprawdę niczemu nie służy. Królowa Śniegu też musi swoje przejść, żeby zrozumieć, że tylko roztopy mogą sprawić, że to, co rzeczywiście się liczy może się zdarzyć przy odrobinie optymizmu:) Kolejna poruszona przez was kwestia, która mnie zaciekawiła to samoocena. Od zawsze mam z nią problem i fantomy przeszłości wciąż powracają, lecz nie mogę się zgodzić ze stanowiskiem, że nie mamy zaufania jeżeli czujemy się źle we własnej skórze. Nigdy nie czułam się w niej świetnie, choć nigdy nie narzekałam ani na powodzenie u mężczyzn ani na sympatię wśród znajomych. I tak zapewne pozostanie. Kwestia jest tego, czy odważymy się zawierzyć drugiej osobie, bez względu na wymówki tego typu... bo nie wierzę w coś takiego, jak ktoś lepszy; każdy człowiek ma w sobie coś unikalnego, totalnie zachwycającego. Lepszy to atrybut totalnie subiektywny, więc jeżeli ktoś znajduje kogoś lepszego od nas, to powinno nas to cieszyć, bo do tanga trzeba dwojga a my też mamy prawo stania się najlepszymi, najwspanialszymi dla kogoś innego. Po prostu szkoda czasu na związki opierające się na wzajemnych (w końcowym rozrachunku niesatysfakcjonujących) zależnościach i wyrzeczeniach, czyli czymś o charakterze powinnościowym, skoro zawsze mamy szansę na spotkanie kogoś, komu będziemy chcieli oddać się bez reszty, z własnej woli, z radością i wiarą, ze to jest właśnie jedyna droga. W to właśnie wierzę, może się zbyt dotkliwie nie przeliczę;)?

slammer pisze...

Ja również jestem za zaufaniem, ale z lekką kontrolą. Co prawda jeśli coś ma się stać to i tak się stanie, ale dla własnego komfortu psychicznego lubię czasami zadzwonić i zapytać co moje Kochanie robi ;) Chociaż, po 5 latach można powiedzieć, że bardzo jej ufam.

Anonimowy pisze...

Ufać można tylko sobie, jeśli się potrafi. Najpierw zapytajcie siebie jak sobie ufacie, a dopiero potem sądźcie innych

osa pisze...

To nie do końca tak, że wystarczy ufać sobie...

Jestem pewna swojej osoby;-), nie mogłabym zdradzić(gdzieś wyczytałam, że taka wierność co nic nie kosztuje jest nic nie warta, ale cóż..)
Mimo to towarzyszy mi takie uczucie jak zazdrość, nie paraliżuje, ale jest. No i zwyczajnie jest mi przykro, że dla kogoś ważnego dla mnie, jest ktoś ważniejszy od mnie..

Anonimowy pisze...

Hmmm każdy sądzi według siebie ,trochę zazdrości musi być w związku bo bez tego niema Miłości , , Trzymajcie się zazdrośnicy

Anonimowy pisze...

a co ja mam powiedziec zona kilka razu mnie zdradzala sprzedawala nawet okradla a teraz mowi ze zawsze mnie kochala nie potrafie juz wiezyc

Anonimowy pisze...

Zaufanie to podstawa ,gdy je stracimy bardzo trudno to odbudować.Związki buduje się od fundamentów a gdy zbuduje się już swój cel łatwo może to spłonąć ,gdyż później mija dużo czasu by zacząć od początku z tą samą satysfakcją osiągania celu . Zaufanie trzeba zbudować ,ludzie gdy kontrolują się , nie dają swobody na własne życie , wybierają znajomych pokazują nam brak zaufania lub ból który by czuli gdyby zabrakło partnera ...

Anonimowy pisze...

w tych czasach trudno komuś tak na prawde zaufac. wydaje nam sie ze jest ok a tu jednak wszystko może sie zdarzyc. mysle ze nalezy sie skupic na sobie poniewaz nie warto sie meczyc z kims kto nas zdradza lub oszukuje. najwazniejsze jest nasze szczescie

Anonimowy pisze...

Ciezko jest ufac, barzo ciezko

Anonimowy pisze...

A ja mojemu chlopakowi chyba nigdy nie zaufam, jestem z nim juz ponad 2 lata i ciagle wydaje mi sie ze mnie oklamuje chociaz w sumie nie dal mi do tego azz takich powodow. Wiem jaki jest jest otwary towarzyski i jestem peawna ze latwo mu idzie nawiazywanie nowych kontaktow z dziewczynami w kazdym miescu, Dlatego wole miec oczy otwarte zeby sie nie rozczarowac. Facet to tylko facet i wszyscy sa tacy sami.

Anonimowy pisze...

wszyscy sa tylko na poczatku dobrzy trzeci raz stracilam zaufanie wszyscy mezczyyni oszukuja

Anonimowy pisze...

udawaja godnych zaufania bo chca sexu

Anonimowy pisze...

brak zaufania przeraża mnie nie mam zaufania do męża mam wrażenie że nie jest zemną szczery rozmowy nie pomagają rozmawiałam z nim juz parę razy,jednym słowem kiedy pojawia sie nasza znajoma dostaje furi ona patrzy na niego dziwnie kiedys parę lat wstecz razem wybrali się na zakupy i od tamtego czasu myślę że było między nimi coś jej zwariuje chyba a z nią trzymam na duży dystans pomocy!

Anonimowy pisze...

Hej.

Mam problem,bo z moim chłopakiem się ciągle kłóce o głupoty tzn. o to że ja niby jestem smutna,zła albo coś innego. Jak jestem zła to czasami moje nerwy przenosze na Niego i wtedy się nie odzywamy dopiero po jakimś czasie Go przepraszam i jest ok. Lecz teraz boje się,że mój związek może się zepsuć ponieważ dzień w dzień się kłócimy. On jest bardzo wrażliwy na słowa i łatwo można Go zranić. Każde z Nas ma inne zainteresowania i charaktery. Ja jestem bardzo nerwowa przez to,że moi rodzice się rozwiedli,natomiast Kamil (tak ma na imię) jest spokojny i zawsze unika kłotni,awantru i sprzeczek. Dodam,że jesteśmy ze sobą 8 miesięcy. Chciałabym,żeby się poprawiło w moim związku,ponieważ zależy mi na Nim i Kocham Go mocno. Proszę o pomoc. Odpowiedzi proszę pisać na e-mail karolinakitka@wp.pl

Anonimowy pisze...

Brak zaufania,tez wiem cos o tym-bardzo Kocham kogos kto mi nie ufa,nawet nie próbuje,gdyby tylko dał mi szanse,gdyby tylko powalczył troche i gdyby tylko zabrał mnie na koniec swiata.Ja nawet dziecko chciałam mu dac,tak bardzo go Kocham.Roma

Anonimowy pisze...

Brak zaufania do męża towarzyszy mi od dłuższego czasu. Przez pół roku słyszałam, że jesteśmy ze sobą tylko dla dzieci i nic więcej nas nie łączy. Po tym czasie mąż przypomniał sobie, że jednak mnie kocha. W międzyczasie okazało się, że była inna. Nie wiem czy doszło do czegoś więcej, czy był tylko zauroczony. Postanowiłam dac mu ostatnią szansę. Mąż niby się zmienił, powtarza jak mu zależy itd., ale ja nie potrafię mu zaufać. Nie zawsze potrafię uwierzyć w szczerość jego słów. Boję się żeby sytuacja się nie powtórzyła. Brak mi już sił...

Anonimowy pisze...

Z mężem jestem od 10 lat,małżeństwem od 3 lat,mamy syna który ma 8 lat.W naszym związku jest duży problem a mianowicie mój mąż wchodzi na czaty każdego rodzaju i te randkowe i te erotyczne,flirtuje z kobietami posługuje się kamerka itd itp za kazdym razem kiedy sie dowiaduje o tym to mowi ze mnie kocha ze nie wie dlaczego tak robi,za kazdym razem obiecuje ze to ostatni raz a po paru dniach znow robi to samo.I jak tu ufac,ile razy mozna wybaczyc i znow zaufac?Moj kredyt zaufania ju z sie skonczyl,w moim zwiazku juz nigdy nie bedzie zaufania a co za tym idzie nie bedzie zwiazku:(

Anonimowy pisze...

Who Do I Trust? I Trust Me:)

Anonimowy pisze...

Mój meżczyzna pływa na statkach podczas kazdego rejsu wymysla moje zdrady piszac esemesy ..to jego 3 rejs i chyba juz nasz ostatni razem ...co robić zeby ratować ten zwiazek ?...kocham go

Anonimowy pisze...

Często brak zaufania wynika z doświadczeń życiowych. Skoro facet okłamuje mnie nasty raz to ja nie umiem mu już zaufać :-(

Anonimowy pisze...

mam depresje.. nie ufam ludzia dookola a juz w ogole mam problem z moim chlopakiem mieszka dalej odemnie i nigdy nie wiem co robi i mimo ze mowi mi ze beze mnie nie umie zyc to i tak nie potrafie zaufac poniewaz to tylko slowa skad mozesz wiedziec ze to prawda moze ma inne intencje ...slowa sa slowami i nigdy nie wiesz kiedy bliska osoba cie oklamuje bo sama toba manipuluje slowami : nie chce byc w zwiazku kiedy ty mi nie ufasz lub zaufaj mi kocham cie .. co robic w takiej sytuacjii ?

Anonimowy pisze...

ja tez jestem po 10 latach zwiazku w zdradzie teraz wzielam slub z nowym partnerem kocham go nad zycie i trudno mi zaufac boje sie ze moj zwiazek sie rozpadnie i wykoncze sie psychicznie albo sobie cos zrobie

Anonimowy pisze...

Mam problem. Jestem z moim chłopakiem kilka lat, na początku starałam się nie spotykać ze znajomymi bo jemu to przeszkadzało. Ale teraz czuje, że mnie już to przerasta... jestem towarzyską osobą, a po każdym moim wyjściu muszę pisać smsy dokładnie o której wróciłam do domu, z kim byłam, o czym rozmawialiśmy. I słuchać wyrzutów, że mi na nim nie zależy, bo nie obchodzi mnie to że on się o mnie martwi. Tłumaczy to tym że boi się o mnie bo ich nie zna, a jak proponuję byśmy poszli razem to jemu się nie chce i nie pójdzie. Szkoda mi tych kilku lat, ale chyba nie dam rady dłużej tego ciągnąć, bo czuje się jak w więzieniu, czuję, że tracę swoją własną osobowość i staję się coraz bardziej samotna:(
A.

Anonimowy pisze...

A ja mam taki problem, że moja dziewczyna ma astmę. Powiedziałem jej że albo palenie albo ja jesteśmy w związku od 15. czerwca 2012, dałem jej czas do końca sierpnia na rzucenie. Rzuciła, znaczy tak mi mówiła, przez pewnie czas nie paliła ale znowu wróciła do palenia okłamując mnie że nie pali. Kiedy wszystkiego się dowiedziałem, przeprosiła i obiecała że już więcej nie będzie. Na imprezie urodzinowej jej koleżanki zapaliła shishę. Wtedy się wkurwiłem. Zerwałem z nią ale po namowach jej i jej mamy wróciłem, dałem jeszcze jedną szansę. Po jakimś czasie ona pisze mi że idzie na ognisko z koleżankami i kolegami. Powiedziałem spoko. W nocy śniło mi się że znów pali. Zadzwoniłem do niej następnego dnia i powiedziałem że nie potrafię już jej zaufać. Jeżeli ona okłamuje mnie w sprawie papierosów to będzie i w poważniejszych sprawach. Tak bardzo chciałbym jej jeszcze zaufać ale nie potrafię. Jutro ma przyjechać po swoje rzeczy...

Anonimowy pisze...

żeby mieć zaufanie do drugiej osoby to ta osoba musi pokazać, że na nie zasługuje... moja dziewczyna nie dotrzymuje danego mi słowa, wielokrotnie jej słowa mijały się z czynami, "babskie wieczory", na których byli jak się potem okazało i jacyś jej koledzy, którzy się potem z nimi bawili i inne rzeczy, które mają wpływ na budowanie zaufania!! U mnie ono zamiast rosnąć leci w dół... zaufanie budują dwie strony, nie jadna!!

Anonimowy pisze...

A gdy z moją samooceną jest wszystko w porządku natomiast partner będąc ze mną rok pisał z inną (w taki sposób jaki nie powinien mając partnerkę). Dalej ma z nią kontakt i wymaga ode mnie zaakceptowania tego i zaufania, bo ona jest tylko koleżanką i nic więcej. Człowiek czasem chyba nie jest w stanie zaufać nawet już nie z obawy że drugą osobę straci ale dlatego że został oszukany.

myszka pisze...

radze Wam Panie idzcie do psychiatry po tabletki citabax a przestaniecie miec jakies paranoje zwiazane ze zdrada przez partnera.Ja przez pare lat zylam w piekle ktore sama sobie sprawilam az wkoncu zebralam sie do lekarza psychiatry i jest lepiej.

Anonimowy pisze...

zaufanie nie jest łatwo zdobyć. Moj pierwszy chłopak, którego bardzo kochałam , zawiódł mnie i to nie raz. Pierwszy raz wybaczyłam, kolejny też, ale gdy pojawiły się kolejne przykre kłamstwa z jego strony które i tak wyszły na jaw, stwierdziłam,że nie mogę tego dłużej ciągnąć. Z każdym kolejnym dniem narastały kłótnie (z byle powodu). Nie potrafiłam z nim już rozmawiać tak jak wczesniej, kiedy spotykal się z kolegami albo gdzieś wychodził balam się, że znowu coś przede mną ukryje, nie powie prawdy.. Jak to powiedział: " nie chciałem cię stracić". był dla mnie calym światem, spędzaliśmy duzo czasu razem, do czasu kiedy wyjechałam na studia. zaczęły się ciągłe podejrzenia, że mam kogoś, żę zasługuje na kogos lepszego od niego.. i tak nasz związek rozpadł się po 3 latach..wspólnych marzeń i wspomnień.. Od kiedy poznałam obecnego chłopaka,z którym jestem prawie pół roku sytuacja odnośnie zaufania się powtarza. Nie potrafię mu zaufać,(bo zraniono mnie juz tyle razy, ). On jest dusza towarzystwa, poznalam go na 1 roku studiów, widujemy sie codziennie w tygodniu bo studiujemy razem, uwielbiam z nim przebywac, cieszyc sie każdym dniem, ale dzielą nas kilometry(szczegolnie kiedy wracam do domu na weekend), poniewaz mieszkamy daleko od siebie. On często spotyka sie z przyjazciólmi i Przyjaciólkami, które ponoc zna od dziecka, ale ja jestem tak strasznie o niego zazdrosna! nie potrafie sobie poradzic z tym, ze on się z nimi spotyka.a na dodatek jedna z nich sie w nim kiedyś kochala, a druga mu się podobala... Duzo rozmawialismy o zaufaniu. nie tylko mnie spotkał zawód, też go wiele razy zraniono. Ale zaufanie jest ciężko zbudowac, a jescze trudniej odzyskac..nic w życiu nie jest takie proste.. i kiedy zaczeło nam się układać, znowu się wszystko psuje.. a do tego teraz ta długa rozłaka przez wakacje..

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...