piątek, 13 czerwca 2008

"Piątek trzynastego" - samospełniające się proroctwo?

Dzisiejszy dzień rozpoczął się dla mnie pechowo. Niektórzy moi znajomi wiedzą o co chodzi. Nie będę tutaj pisał o szczegółach tego niefortunnego wydarzenia, jednak powiem Wam, że obiektywnie istniało małe prawdopodobieństwo, żeby stało się TO akurat dziś. Uświadomiłem sobie, że jeszcze kilka dni temu myślałem sobie „Niedługo trzynasty piątek, pewnie spotka mnie wtedy jakiś pech”. Tak też się dzisiaj stało. Pech mnie dopadł. Nie była to jakaś szczególnie wielka katastrofa, jednak było to niemiłe.


Zastanowiłem się nad tą sytuacją a także nad możliwymi jej wyjaśnieniami. Patrząc na tę sytuację obiektywnie trudno wyobrazić sobie, że miałem na nią jakiś wpływ (to znaczy, że sam „wywołałem wilka z lasu”), jednak teoretycznie moje myślenie, oczekiwanie mogło przyczynić się do jej wystąpienia.
Mówię teraz o tak zwanym „Samospełniającym się proroctwie”. Jeśli w coś wierzymy, możemy nieświadomie prowokować pojawienie się tego.
Wikipedia (internetowa encyklopedia) zawiera taką definicję tego zjawiska:

Samospełniające się proroctwo (samorealizująca się przepowiednia) - zjawisko polegające na tym, że określone oczekiwania w stosunku do innych osób, samych siebie lub przyszłych zdarzeń, wpływają na zachowanie innych, bądź nas samych, co powoduje spełnienie oczekiwań.

Występuje ono wówczas, gdy informacja o mającym się zdarzyć incydencie pochodzi z wiarygodnego dla jednostek źródła i pod wpływem tej informacji jednostki postępują w taki sposób, że realizują w końcu treść przepowiedni. Jest ono zjawiskiem nieświadomym i pojawia się w sposób mimowolny.

Przykładem samospełniającego się proroctwa może być np. plotka o tym, że dany bank w najbliższym czasie z powodu problemów finansowych upadnie. W wyniku rozchodzenia się tej informacji wśród klientów banku pojawić może się zjawisko owczego pędu, gdy klienci wierząc w plotkę zaczynają wyciągać złożone w nim oszczędności. Rezultatem takiego działania jest wyprowadzenie pieniędzy z banku i doprowadzenie go do upadłości.



Być może moja nieracjonalna wiara w dzisiejszy pechowy dzień była przyczyną zaniedbań jakie poczyniłem i nie zapobiegłem tej sytuacji.

A jaki jest Wasz stosunek do „PIĄTKU TRZYNASTEGO”? Czy wierzycie, że jest to pechowy dzień? A czy wierzycie w czarnego kota lub łapiecie się za guzik kiedy spotykacie kominiarza? Chętnie poznam Wasze opinie. Piszcie :)

Tymczasem życzę Wam szczęśliwego wieczoru:)






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

7 komentarzy:

eza pisze...

Zaczęłam się zastanawiać skąd wziął się ten przesąd, że piątek trzynastego to pechowy dzień. Poszperałam w sieci i znalazłam że: "Trzynasty piątek jest uznawany za dzień pechowy w krajach anglojęzycznych, francuskojęzycznych i portugalskojęzycznych. Taki sam status posiada w krajach takich jak: Polska, Estonia, Niemcy, Finlandia, Austria, Irlandia, Szwecja, Dania, Słowacja, Norwegia, Czechy, Słowenia, Bułgaria, Islandia, Belgia i Filipiny.
W Grecji, Rumunii i Hiszpanii za pechowy jest uznawany trzynasty wtorek, zaś we Włoszech 17 piątek." to dane z Wikipedii. Natomiast na forum racjonalisty można znaleźć, że źródłem zabobonu może być 13 październik 1307 roku, kiedy król Francji Filip IV Piękny wydał rozkaz ujęcia wszystkich templariuszy, których później wymordowano. Jak dla mnie to zbyt mało konkretne wyjaśnienia... Osobiście nie wierze w przesądy, zwłaszcza te negatywne. ALE: gdy spotykam kominiarza łapię się za guzik ;)

Anonimowy pisze...

Piątek trzynastego... w moim przypadku był to najbardziej wyczekiwany dzień tego tygodnia. W przeszłości ta właśnie liczba była moją szczęśliwą i tak jak podejrzewałam – nie zawiodła i tym razem, gdy szczęście było mi bardzo potrzebne.
Mój przyjaciel również urodził się trzynastego, mało tego – tej dacie towarzyszył właśnie piątek. Jest on przeciwieństwem wszelkiego złego, które w postaci przesądów otacza ten dzień.
Myślę, że każdy z nas powinien nauczyć się neutralnie traktować każdy dzień – bez względu na dzień tygodnia i miesiąca. Każdy dzień jest nowym dniem, a my musimy starać się by każdy nowy był najpiększym w naszym życiu.
Bo... gdy nadejdzie rok 2013... czy będzie on skazany z góry na niepowodzenie tylko i wyłącznie ze względu na zabobony, w które wierzyli nasi pradziadkowie?
Reasumując - na wszelkie przesądy zostaję obojętna, prócz owego trzynastego... który podświadmie został moim szczęśliwym dniem.

pozdrawiam
-A.

zimbabwe pisze...

Hihihi a ja mieszkam w dzielnicy gdzie oprócz bloków są domki i w tych domkach ludzie trzymają koty - w tym 2 czarne. No i często mi się zdarza że mi drogę przebiegnie :) Ale mnie to raczej śmieszy niż przeraża :) A na poważnie moja znajoma miała jakiś czas temu na studiach wykład o myśleniu magicznym - to jest właśnie źródło przesądów. Wygląda to na przykład tak - biegniesz do autobusu, boisz się że ucieknie, więc myślisz "nie uciekaj, nie odjeżdżaj" no i nie odjeżdża, jednak nie jest to wynik myślenia magicznego tylko obiektywnego faktu, że kierowca Cię zauważył biegnącego. PS: Jesteś u mnie w linkach.

Anonimowy pisze...

Witam.. Mam czarnego kocurka w domu, więc przesąd o czarnych kotach to dla mnie bzdura.. Za guzik czasem się łapię:)) Nie żebym w to super mocno wierzyła, ale co mi tam.. skoro poprawia mi to humor chociaż na chwilę, to dlaczego nie złapać się za jednego guzika.. Natomiast wierzę w samospełniające się proroctwa..wierzę w siłę myśli, umysłu..tego, że możemy kreować swoją rzeczywistość..
Pozdrawiam,
Asia z czarnym kociskiem:)))

Anonimowy pisze...

Przeczytałam! Dla mnie 13 -go każdego miesiąca to dzień pełen radosci i szcześcia. Kiedy widzę czarnego kota to mówię on mi przynosi szczescie. Jechałam samochodem i przeleciał czarny kot .powiedziałam to na szczescie i zwolniłam by mu nie zrobic krzywdy.Nie wierzę w zabobony. Jestem szaloną optymiztką i idealistką .Wydobywam z kazdej sytuacji to co dobre i akceptuje to co mi nie wychodzi.Wiem, że istnieje dobro ,jak i zło .Każdy z nas kazdego dnia tego doświadcza..Mamy rozum i wolną wolę.Ciągle umieramy i ozywiamy do wzniosłych celów. CIągle się reperujemy. Pozdrawiam i życzę zawsze optymistycznego nastawienia. KK

Anonimowy pisze...

witaj Marcin,

zainteresował mnie Twój artykuł "Piątek trzynastego" - samospełniające się proroctwo?, napewno coś w tym jest i nie mam tutaj na myśli ani liczby 13 ani piątku ani tego zestawienia ile samo przeświadczenie ludzi o pewnej nieuchronności i wielkim spisku jakiejś potężnej negatywnej energii, która z automatu tego dnia lub przez inne zdarzenie typu np. czarny kot ma popsuć wszelkie szyki i sprowadzić pecha.
Co do mnie to 13-go piatek czy sama 13 nie robi żadnego wrażenia, nie wierze w to i nigdy nie wierzyłam, zawsze robiłam dokładanie to co miałam zrobić i denerwowało mnie w ludziach, że ze strachu ograniczali wszelkie działania do minimum bo byli święcie przekonani że czego sie podejmą to sie nie uda, a jesli nawet twierdzili, że nie wierzą w przesądy to "na wszelki wypadek" nie ryzykowali. I w efekcie mamy zbiorową histerie, podejrzliwość i takie nastawienie, że albo faktycznie ten dzień bedzie nieudany lub w taki sposób go poprostu ocenimy, zrzucimy wine na 13-go. Jesli przydarzyłoby nam sie to samo w inny dzień jest duża szansa na ocenę z innej perspektywy. Prawda jest taka że zarówno szczeście jak i tragedie zdarzają sie codziennie, tyle że niektóre są jakby wyjaskrawione bo ludzie od zawsze szukają wytłumaczeń dla tragedii i tego co ich spotyka.Oglądałam niedawno film pt. 23, głowny bohater miał obsesje na punkcie tej liczby, która ponoć ma związek z wszelkimi tragediami świata - do tego wniosku doszedł wykonując szereg działań matematycznych dodawal, odejmowal, dzielił, mnożył daty, numery i wszystko co dało sie przełożyc na cyfry dotąd aż wyszlo mu 23 albo chociaz 2 i 3 ale i odwrotnie tez nie było źle. Najważniejsze że sam sobie dowodził o mocy 23 z piekła rodem. Film był męczący ale ukazał moc ludzkiego przeświadczenia, wiare w symbol.
Ja akurat nie mam z tym problemu, wiekszosc przesądów znam z obserwacji, rozmów tyle, że wykonywanie "magicznych" rytuałów odpędzjących pecha było zawsze dla mnie poprostu głupie i śmieszne, to całe plucie przez ramie, jakies kroki wstecz, obserwacja pająków czy idzie do góry czy w dól.... Reasumując...w przesądy nie wierze, jednak wierze w potęge myśli i intuicje, myśle że ta ostania często mylona jest z "samospełniającym się proroctwem". Myśle że to "samospełniające się proroctwo" to coś do czego faktycznie przykładamy ręke, tak jakby zacząc gre od końca, wiedząc że przegramy minimalizaujemy wysiłek, jakość działań co innego jesli zakładamy wygraną bo nadchodzi nasz szczesliwy dzien dd/mm (odpowiednie wpisac).
Nie chce nikogo oceniać czy słusznie czy nie wierzy w symbole pecha, jesli ma sie poczuć lepiej jak splunie na widok kota czy rozpaczliwie złapie sie za guzik własny badź cudzy to OK ale ja wole być wolna od tego.Nawet nie słucham (wierz mi jest tego cała masa) bo nie chce aby pałętało mi sie to po głowie i ogłupiało:-)). To tyle.Pozdrawiam serdecznie

Nina P.

Anonimowy pisze...

Nie chce dużo pisać, ale ja się urodziłam w piątek 13 i jakoś żadnego pecha nie ma to bzdury i normalnie aż głupio w to wierzyć ci co mówią np. ''No nie dzisiaj 13 piątek dziś będę miała pecha'' to poprostu te osoby we wszystko wierzą, a co do wikpedi to ona nie ma autora i każdy może wypisywać takie bzdury jakie mu do głowy przyjdą...

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...