piątek, 27 czerwca 2008

Flecistka z Teatralki


W centrum Poznania koło Mostu Teatralnego, w miejscu gdzie przecinają się różne tramwajowe trasy, gdzie tętni życie, kiedy jest ładna słoneczna pogoda a w duszy panuje optymistyczny nastrój – rozpoczyna swoją grę Flecistka z Teatralki. Dzisiaj też ją tam spotkałem. Grywa tak już od ponad roku i za każdym razem, kiedy koło niej przechodzę wywołuje we mnie pozytywne wrażenie.


Jest to starsza pani, myślę, że ma około 80-ciu lat, która stojąc - na zwykłym, prostym szkolnym flecie gra specyficznie różne „utwory”. Specyficznie, ponieważ, jakby to powiedział znawca muzyki – po prostu fałszuje, nie słychać w jej grze ani melodii, ani żadnego rytmu, nie jest to gra osoby, która myli się co jakiś czas „w nutach”, ta pani po prostu improwizuje. Robi to jednak w przesympatyczny sposób.

Podejrzewam, że wiele dzieci z pierwszych klas podstawówki, potrafi zagrać na flecie prosty utwór bez większych pomyłek – jednak nie o to tutaj chodzi. Ta starsza pani gra bowiem z tak wielkim entuzjazmem, że nie o samą grę tutaj chodzi – a o emocje jakie wywołuje. W moim przypadku – jak najbardziej pozytywne:)

Myślę sobie za każdym razem, kiedy koło niej przechodzę, że wielkim darem jest potrafić dostrzegać w życiu najprostsze pozytywne zdarzenia, że nie ważny jest pełen profesjonalizm – ale podchodzenie do życia z radością. Dlatego też za każdym razem staram się wesprzeć finansowo tę starszą panią, mimo że mój studencki budżet nie jest też zbyt duży. Zawsze dostaję „w zamian” sympatyczne podziękowanie – jednak najbardziej cieszy mnie sama idea tej pani, że się nie wstydzi, że w moim przekonaniu robi – to co lubi. Nie widziałem nigdy na jej twarzy znudzenia czy niechęci. Robi to naprawdę z uśmiechem i otwartością.

Ogólnie doceniam, kiedy ludzie nie proszą na ulicy o pieniądze „za nic” a dają coś w zamian, chociażby odpłacają się - graniem na instrumencie. I jak się okazuje nie trzeba znać nut, żeby radośnie grać:)

Mówi się, że amator od pełnego profesjonalisty różni się tym, że obaj robią to samo, jednak ten pierwszy robi to z miłości. Myślę, że tak jest w przypadku Flecistki z Teatralki:)

Życzę sobie i Wam, umiejętności cieszenia się każdą chwilą, spotykania miłych ludzi na Waszych – metaforycznych ścieżkach życia – jak i tych zwykłych ulicach:)

Pięknie bowiem jest cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy.
I mam głęboką nadzieję, że ta wyżej opisana starsza pani – nigdy nie nauczy się grać na flecie bez fałszu:) Wolę harmonię w sercu:)






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

3 komentarze:

zimbabwe pisze...

No bo nie najważniejsze są wyuczone formułki - ważne jest to, że robi się coś z przekonania :-)
Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Bardzo fajny artykuł. Tez tą panią czasem mijałam, zauważyłam że wszystkim, którzy ją mijali, poprawiała humor.
Marlena

Poza Schematy pisze...

:) fajnie, że potrafisz w ten sposób spojrzeć na świat i na to, jaką energię ludzie ślą tym, co robią. pzodrawiam :)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...