poniedziałek, 16 czerwca 2008

"Egzamin za dwa dni – czyli pora zacząć się uczyć"

Niestety taką maksymę wyznaje bardzo wielu moich znajomych. Nie ukrywam, że czasami mi również zdarza się myśleć w ten sposób. Jest to jednak bardzo niebezpieczny sposób myślenia, ponieważ uzależnia, o czym zaraz się przekonacie czytając tę notkę.

Zastanowimy się wspólnie, jakie są skutki rozpoczynania uczenia się na kilka dni przed egzaminem.


Wyobraźmy sobie najpierw, co taki student robi przez wcześniejszą część semestru.
Bawi się i nie przejmuje nauką. Nie czyta zadanej literatury. Liczy na to, że głos w dyskusji na bardzo ważny temat podczas ćwiczeń zabiorą „osoby z grupy, które zawsze to robią”. Im się podoba taki układ, ponieważ mogą „się wykazać” i również studentowi odkładającego naukę na potem to pasuje. Wilk syty i owca cała.

Student, który odkłada naukę na potem – zaczyna tuż przed sesją odkrywać rzeczy, których wcześniej nie znał. O których ledwo co słyszał.

I właśnie akurat teraz dowiaduje się o super grze komputerowej, która naprawdę jest genialna i wciągająca!

Właśnie teraz odkrywa system „nawigacji bez korków” - cudo stworzone przez poznańskich informatyków i umawia się na wyścigi samochodowe z kumplami ze zwykłymi GPS-ami.

Wcześniej ledwo o tym słyszała a teraz odkryła, jakie fajne przepisy są w tej nowej książce kucharskiej! Gdyby spróbować dodać nieco inny składnik może wyszłoby jeszcze coś innego...A gdyby nie dodawać tej przyprawy...

Nowe farby kupione niedawno „w promocji” okazały się bardzo dobre, dlatego grzechem byłoby odkładać malowanie na później.

W końcu nie samymi studiami człowiek żyje.


To wszystko prawda. Jednak nie zawsze okres tuż przed egzaminami jest ku temu najbardziej odpowiedni. Zajęcia, które nas pochłaniają skutecznie utrzymują nas z dala od książki – o której to książce przypominamy sobie tuż przed „ostatnim dzwonkiem”.

Nie do końca jednak człowiek działając w ten sposób, zachowuje się „bezmyślnie”. Jest w tym bowiem pewien plan, który doraźnie może być skuteczny. Przyjrzyjmy się jakie korzyści osiąga osoba ucząca się „tuż przed egzaminem” – analizując możliwy sposób myślenia w dwóch wariantach.

1) OSOBA UCZĄCA SIĘ TUŻ PRZED EGZAMINEM ZDAJE EGZAMIN

Jest to ewidentny dowód na to, że jestem inteligentny! Nawet tak trudny materiał opanowałam / opanowałem w ciągu kilku dni. Mówcie co chcecie, ja wiem swoje, wiem, że jak chcę to potrafię a moja błyskotliwość uratuje mnie nawet podczas zastanawiania się nad najtrudniejszymi pytaniami! Jestem zdolny do rozwiązania problemu, kiedy znajduję się w silnie stresującej sytuacji, ponieważ wykorzystuję cały mój potencjał intelektualny – co udawadnia moją wielkość.

Prawda, że fajnie tak o sobie myśleć?
A teraz drugi wariant.

2) OSOBA UCZĄCA SIĘ TUŻ PRZED EGZAMINEM - OBLEWA

To wszystko wina tego, że się tak mało uczyłem. Nie jestem maszyną abym mogła / mógł opanować cały materiał w kilka dni. Jestem przecież człowiekiem i nie jestem zdolna / zdolny do tak szybkiego wiązania informacji. Nawet fizycznie nie jest to możliwe, ponieważ organizm szybko się wyczerpuje, nadchodzi zmęczenie, które uniemożliwia dalszą naukę. To wszystko przez to, że akurat w czasie sesji zaczęłam / zacząłem niepotrzebnie zajmować się fotografią, za dużo tych przesiadywań nad jeziorem, w plenerze, za dużo czasu poświęciłam /poświęciłem na wyszukiwaniu ciekawych obiektów do zdjęć makro. Gdybym miała /miał więcej czasu na naukę na pewno dałabym / dałbym radę.


W obu przypadkach – osoba ucząca się tuż przed pozostaje wobec siebie w porządku i utrzymuje pozytywny obraz siebie. Uczenie się tuż przed jest uzależniające, ponieważ w sytuacji kiedy takiemu studentowi „udaje się” zdać może nauczyć się „uczyć” w ten sposób, nie „opłaca mu się” bowiem poświęcać więcej czasu – skoro skutkuje ten system. Jeśli natomiast będzie zdawał sporadycznie – może zadziałać efekt nieregularnego pozytywnego wzmocnienia, które jest silniejsze niż nawet to regularne.

Moim zdaniem dobrym podejściem do nauki jest uczenie się systematyczne. Unikamy wówczas stresu związanego z „szybkim wkuwaniem” materiału. Nie martwimy się co będzie, jeśli odpowiedź na 13 pytanie okaże się d) zamiast a). Nie odświeżamy nerwowo strony internetowej z wynikami. Nie oszukujemy siebie – że jesteśmy super zdolni, jeśli uda nam się zdać, lub nie obwiniamy niczego ani nikogo – jeśli nie zdamy.

A przede wszystkim – zyskujemy czas, pomagający nam spojrzeć na naukę, na studia – nie jak na zadanie do wykonania – lecz jak na obszar ludzkich zainteresowań, który wciąż można badać, opisywać i wyjaśniać, który jest tak pasjonujący.
Potraktujemy wówczas naukę poważnie, spojrzymy na nią jako na środek służący do czynienia dobra, którego tak bardzo pragnie każdy z nas.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

4 komentarze:

eza pisze...

W moim przypadku wszystko zależy od przedmiotu - niektórych na prawdę warto się uczyć na bieżąco, bo będą przydatne i bez tej wiedzy w przyszłości ani rusz, ale niektóre to po prostu strata czasu, zawsze mnie one bardzo frustrują i uczę się dzień przed... Choć adrenalina uda się zdać czy nie nawet fajna jest. I przyznaje, że poczucie własnej wartości rośnie, gdy zdaje się niewiele wiedząc.

Anonimowy pisze...

Może to i prawda w większości przypadków, lecz u mnie działa to trochę inaczej. Zawsze przed egzaminem pod wpływem stresu czuję nadmiar energii. To powoduje u mnie problemy ze skupieniem a z drugiej strony konieczność rozladowania tej energii:) I wtedy robię oczywiście jakieś inne mniej lub bardziej przyjemne czynności "w zamian". To trochę działa jakby takie usprawiedliwianie siebie, powtarzam sobie " to, że wcale się nie uczę, nie znaczy, że jestem leniwa, przecież robię w tym czasie inne b. pożyteczne rzeczy, np. sprzątam albo rozwijam się w jakiejś innej dziedzinie, np. przerabiam zdjęcia na kompie":)I to nie chodzi tylko o egzaminy, w ogóle jak się czegoś boję i uciekam od stresującej sytuacji to wtedy wymyślam sobie jakieś zajęcia na siłę, by odwrócić uwagę od tej sytuacji:) Wiem, że to tak u mnie działa i że to się nie oplaca i za każdym razem powtarzam sobie, że to był ostatni raz, lecz ciągle to robię:) Sama świadomość i wiedza nie wystarczą:)
Marlena

privace pisze...

Wszystko to bardzo mądre i prawdziwe, ale... ja i tak uczę się na ostatnią chwilę, bo wierzę w moją pamięć krótkotrwałą ;)
Jeśli mam zakuwać coś, co nie będzie mi potrzebne, to nie zaśmiecam sobie tym głowy na stałe, sprawdza się metoda 3Z "zakuć, zdać, zapomnieć" ;)

Anonimowy pisze...

Problem większości studentów polega na tym właśnie, że naukę odkładamy na ostatnią chwilę. Zawsze przecież znajdzie się coś, co skutecznie odciąga naszą uwagę(internet, film, książka etc.)od nauki. Studiuję anglistykę i w moim przypadku wygląda to raczej tak: zrobiłam xera na to, wiersz przeanalizowałam, tekst przetłumaczyłam - na jutro jestem przygotowana. Dziś miałam kolokwium z tego pierwszego przedmiotu. Xera były zrobione na czas, wszystko pięknie, ładnie, ale kto przyswoi nowe słówka z kopii? :) Sama do szczególnie bystrych nie należę. Koleżanki ze studiów naukę do matury zaczynały miesiąc przed egzaminem, ja wkuwałam od początku klasy maturalnej. Regularna praca była moim ratunkiem. Szkoda tylko, że tak trudno jest się do niej zmusić.
Nie podoba mi się komentarz privace. Słyszałam różne opinie na temat ludzkiego mózgu:
1) pamięć ludzka jest nieograniczona
2) ma ona swój limit
Osobiście uważam, że nr 2 jest prawdziwy, ale niech ktoś mi poda przykład człowieka, który doprowadził do tego, że na jego "naturalnym dysku twardy" ;P zabrakło miejsca. Nie przemawia do mnie stwierdzenie "zaśmiecanie". Śmieci są o tyle kłopotliwe, że nam przeszkadzają w innych czynnościach. Znajomość np. budowy komórki jeszcze chyba nikomu nie utrudniła nauki języków obcych :P
Co do samego artykułu: podoba mi się przedstawienie dwóch wariantów. Ten "częściej spotykany" (w domyśle drugi ;P)przemawia do wyobraźni :)Poświęciłabym ciut więcej uwagi stresowi związanemu z expresowym wkuwaniem. W końcu to on najczęściej jest przyczyną ogarniającego studenta paraliżu na dzień przed egzaminem i co za tym idzie - skutecznie uniemożliwia naukę :)
Pozdrawiam

Ena

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...